Sri Lanka: finał pod znakiem zbrodni wojennych
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
Sri Lanka: finał pod znakiem zbrodni wojennych
Radek Alf stosunkimiedzynarodowe.info 2009-02-23 22:44:23

Ostatni akt konwencjonalnej fazy brutalnego konfliktu na Sri Lance rozgrywa się przy całkowitej obojętności obu stron na los cywilów, co rodzi oskarżenia o zbrodnie wojenne.

 

Samobójczy atak dwóch rebelianckich samolotów na stolicę Sri Lanki Kolombo w dniu 20 lutego niesie ze sobą dwojakie przesłanie. W ślad za rządem Sri Lanki można uznać go za akt desperacji unaoczniający rychły koniec Tamilskich Tygrysów (LTTE), walczących o niepodległe państwo dla Tamilów od 1983 roku. Była to przypuszczalnie ostatnia akcja powietrznego skrzydła Tamilskich Tygrysów, które zadebiutowało w akcji w marcu 2007 roku i od tego czasu było używane kilkakrotnie. W żadnej z poprzednich misji LTTE nie straciły ani jednego ze swoich Zlinów Z-143, ale tym razem efektu zaskoczenia nie było - maszyny zostały dostrzeżone zaraz po tym jak wystartowały z drogi w regionie Wanni, obronę przeciwlotniczą stolicy postawiono zawczasu w stan gotowości i oba samoloty strącono nad Kolombo. Rząd triumfalnie ogłosił udaremnienie potencjalnie katastrofalnego ataku, którego celami według LTTE były kwatera główna sił powietrznych Sri Lanki w sercu stolicy oraz główna baza lotnicza Katunayake przylegająca do międzynarodowego lotniska położonego nieopodal Kolombo. Zamiast tego jeden z samolotów spadł na budynek urzędu podatkowego, a drugi został zestrzelony zanim zdołał osiągnąć Katunayake - pierwszy cel "latających tygrysów" w marcu 2007 roku.

Drugie przesłanie jest mniej optymistyczne - postanawiając poświęcić swoje skromne, ale napawające dumą siły powietrzne Tamilskie Tygrysy deklarują, że prędzej polegną niż poddadzą się nacierającej armii Sri Lanki. W liście zamieszczonym na rebelianckiej stronie internetowej Tamilnet napisanym rzekomo przez jednego z samobójczych pilotów, "pułkownika Roobana", znalazło się wezwanie do Tamilów mieszkających w regionie walk by "wzmocnili pozycję naszego lidera [Veluppilai Prabhakarana] i przyłączyli się do nas w tej nieuchronnej ostatniej bitwie przeciw naszemu wrogowi", przy jednoczesnym zapewnieniu, że LTTE ma wystarczająco dużo broni, ale pilnie potrzebuje zasobów ludzkich. Pułkownik Rooban oskarżył armię Sri Lanki, w jego słowach "ludobójcze państwowe siły zbrojne" o dokonywanie rzezi na Tamilach i określił zakres zniszczeń wywołanych ofensywą armii jako przekraczający "podobne czyny Adolfa Hitlera zaaranżowane w celu eksterminacji Żydów." [1]

Chociaż oskarżenia o ludobójcze zamiary są z pewnością przesadzone, a rząd i armia Sri Lanki jeśli pałają nienawiścią, to raczej tylko do LTTE jako organizacji uznawanej za terrorystyczną, to jednak charakter konfliktu w północno-wschodniej Sri Lance w ostatnich tygodniach daje podstawy do wysuwania oskarżeń o popełnianie zbrodni wojennych. Wydany 19 lutego raport organizacji Human Rights Watch podaje, że w ostatnim miesiącu liczba cywilów, którzy ponieśli śmierć w wyniku konfliktu wyniosła aż 2 tysiące, a kolejne 5 tysięcy zostało rannych [2]. HRW uważa, że siły zbrojne Sri Lanki i LTTE wdały się w "perwersyjną rywalizację o zademonstrowanie największej pogardy dla cywilnej populacji." Tygrysy, których terytorium stale się kurczy, zmuszają do pozostawania na nim około 250 tysięcy cywilów, zaminowywując potencjalne drogi ucieczki i strzelając do tych, którzy próbują przedostać się na obszary kontrolowane przez przeciwnika; ponadto LTTE siłą wciela cywilów do swoich szeregów i stosuje pracę przymusową. Strona rządowa nie waha się ostrzeliwać obszarów zaludnionych przez cywilów, nawet tych, które sama uznała za "strefy bezpieczne", a także szpitali. Rząd Sri Lanki zdaje się przy tym skłaniać do niebezpiecznego przekonania, że tamilscy cywile, którzy utknęli na obszarze kontrolowanym przez rebeliantów, powinni z założenia być traktowani jako zwolennicy LTTE i tym samym uczestnicy walk, których legalnie można atakować.

Instrumentalne traktowanie cywilów przez obie strony konfliktu ma miejsce przy bierności społeczności międzynarodowej, najprawdopodobniej wynikającej z obaw przed wystawieniem się na zarzuty o sprzyjanie Tamilskim Tygrysom, uznawanym przecież za organizację terrorystyczną m.in. przez USA i Unię Europejską. Rząd Sri Lanki chętnie gra tą kartą, zawsze prezentując walkę przeciw LTTE jako operację likwidowania terroryzmu. W przemówieniu z okazji Dnia Niepodległości 4 lutego prezydent Mahinda Rajapaksa przypomniał wszystkim, że Sri Lanka "stała się ofiarą najpotężniejszej organizacji terrorystycznej na świecie", która była bardzo blisko "osiągnięcia swojego celu podzielenia kraju", ale w ciągu ostatnich 2,5 roku poniosła niemal całkowitą porażkę [3]. 1 lutego w wywiadzie dla lokalnej gazety "Sunday Island" brat prezydenta i minister obrony Gotabhaya Rajapaksa ostrzegł zagranicznych przedstawicieli dyplomatycznych, agencje prasowe i organizacje pozarządowe, że zostaną "wygonieni" z kraju, jeśli "dadzą drugi wiatr terrorystom z LTTE w chwili gdy siły bezpieczeństwa, dużym kosztem, zadają im ostateczny, śmiertelny cios", w szczególności oskarżając stacje telewizyjne BBC, CNN i Al-Jazeera o "próbowanie poszukiwania sensacji" w trudnym położeniu cywilów na obszarze konfliktu poprzez nadawanie materiałów propagandowych LTTE [4].

Rząd Sri Lanki niewątpliwie ucieszyło wydane 3 lutego przez USA, UE, Japonię i Norwegię (jeszcze kilka lat temu głównego mediatora w konflikcie) oświadczenie, które wzywało obie strony konfliktu do zapobieżenia dalszym ofiarom cywilnym, ale większą presję wywierało na LTTE, przewidując szybką utratę kontroli nad wszystkimi terytoriami przez to ugrupowanie i w związku z tym wzywające do podjęcia rozmów w sprawie złożenia broni, wyrzeczenia się przemocy, zaakceptowania rządowej oferty amnestii i udziału w charakterze partii politycznej w procesie dochodzenia do sprawiedliwego i trwałego rozwiązania konfliktu [5]. Wywieszenie białej flagi przez LTTE, których liderzy i bojownicy noszą przy sobie kapsułki z cyjankiem, jest jednak bardzo mało prawdopodobne; podobnie zresztą żadnych negocjacji nie dopuszcza rząd prezydenta Rajapaksy, który 7 stycznia formalnie uznał LTTE za organizację zakazaną, uniemożliwiając tym samym legalne podjęcie rozmów z rebeliantami. Należy więc raczej spodziewać się krwawego finiszu konwencjonalnej fazy wojny na Sri Lance przy dalszych ofiarach wśród ludności cywilnej.

 

Opis konfliktu na Sri Lance na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Sri_Lanka,problemy,Konflikt


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów