Iran: czas ostatecznej decyzji nadciąga
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
Iran: czas ostatecznej decyzji nadciąga
Radek Alf stosunkimiedzynarodowe.info 2009-03-03 23:18:57

Gdy Waszyngton daje do zrozumienia, że Iran stoi u progu zdolności do wyprodukowania bomby atomowej, nieuchronne staje się podjęcie ostatecznej decyzji co zrobić z programem nuklearnym Teheranu.

 

„Szczerze mówiąc, myślimy że mają” – ta lakoniczna odpowiedź głównodowodzącego armii amerykańskiej Michaela Mullena na pytanie dziennikarza CNN czy Iran posiada wystarczającą ilość materiału rozszczepialnego by wyprodukować bombę atomową [1] zwróciła uwagę międzynarodową, obrazując to, jak pilnym problemem stał się irański program nuklearny. Mullen poszedł wyraźnie dalej niż wszystkie dotychczasowe oświadczenia przedstawicieli władz amerykańskich i faktycznie potwierdził konkluzje ostatniego raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) z 19 lutego, w którym stwierdzono, że do końca stycznia 2009 roku Iran zgromadził już 1010 kilogramów nisko wzbogaconego uranu; według ekspertów z Instytutu Nauk i Bezpieczeństwa Międzynarodowego wystarczałoby to do wyprodukowania ilości wysoko wzbogaconego uranu niezbędnej do budowy głowicy jądrowej [2]. Innymi słowy, teoretycznie Iran mógłby teraz zerwać współpracę z IAEA, wyrzucić inspektorów i szybko zbudować bombę. Jak na razie według IAEA nie ma podstaw do tego by sądzić, że Iran zamierza przystąpić do szybkiego wzbogacania uranu, także sekretarz obrony USA Robert Gates powiedział 1 marca w wywiadzie dla NBC, że Irańczycy „nie są blisko broni atomowej w tej chwili” [3], ale faktem pozostaje, że teraz zbudowanie bomby zależy w zasadzie tylko od decyzji politycznej w Teheranie plus pewnych usprawnień technologicznych.

„Zrobię wszystko co w mojej mocy by zapobiec uzyskaniu przez Iran broni nuklearnej”, powiedział Barack Obama, wówczas kandydat Partii Demokratycznej na prezydenta USA, w przemówieniu w American Israel Public Affairs Committee (AIPAC) 4 czerwca 2008 roku [4]. Teraz jak się wydaje właśnie nadszedł ten moment, kiedy według słów prezydenta Obamy należałoby zastosować „wszystkie elementy amerykańskiej potęgi” by uniknąć perspektywy uzbrojonego w bombę Iranu. To mogłoby bowiem mieć szereg katastrofalnych konsekwencji regionalnych. Iran zyskałby potężne narzędzie do zastraszania prozachodnich państw Zatoki Perskiej i np. groźbą wojny atomowej mógłby podpierać swoje roszczenia terytorialne, takie jak wobec Bahrajnu, z którym w lutym doszło do zatargu w wyniku stwierdzenia jednego z doradców najwyższego przywódcy Iranu ajatollaha Aliego Chameneiego, że Bahrajn historycznie stanowił 14. prowincję Iranu [5]. Bomba w rękach irańskiego reżimu zapewne wywołałaby nuklearny wyścig zbrojeń z udziałem takich mocarstw regionalnych jak Arabia Saudyjska, Egipt czy Turcja. Posiadając nuklearny parasol ochronny Iran mógłby też w poczuciu bezkarności zintensyfikować swoje poparcie dla ekstremistycznych ugrupowań – Hamasu w Strefie Gazy i Hezbollahu w Libanie.

Jakie więc są opcje Obamy? Preferowaną drogą byłoby przekonanie Teheranu do rezygnacji z domniemanych dążeń do budowy bomby atomowej działaniami dyplomatycznymi popartymi groźbą ścisłych sankcji. Za tą strategią „kija i marchewki” przemawia kilka czynników. Po pierwsze, Iran może być znacznie bardziej zainteresowany uniknięciem sankcji ekonomicznych i czerpaniem korzyści z ewentualnie zaoferowanych mu zachęt w obecnej sytuacji niskich cen ropy naftowej pogłębiających problemy budżetowe kraju – jak powiedział Robert Gates „nasze szanse powodzenia (...) są dużo większe przy ropie za 35 czy 40 dolarów niż były przy ropie za 140 dolarów, ponieważ są ekonomiczne koszta tego programu i [Irańczycy] mają wewnętrzne wyzwania ekonomiczne.” Partnerzy USA w Europie są gotowi do nałożenia daleko idących sankcji, według „Financial Times” proponując osankcjonowanie 34 irańskich podmiotów i 10 organizacji [6]. Ponadto jakakolwiek oferta lepszych relacji wysunięta przez Obamę miałaby znacznie większą wiarygodność niż za poprzedniego prezydenta George’a W. Busha.

Można jednak sądzić, że nad wszystkim tym przeważa determinacja przywództwa irańskiego do kontynuacji programu nuklearnego. Władze w Teheranie „prawdopodobnie cenią uzyskanie zdolności do budowy broni nuklearnej bardziej niż lepsze stosunki z USA”, uważa Gary Samore z Council on Foreign Relations [7]. Nadto część przywództwa zapewne widzi w złych stosunkach z „Wielkim Szatanem” użyteczny środek mobilizowania społeczeństwa i utrzymywania się przy władzy za pomocą represji. Oprócz tego, zastosowanie kija w postaci ostrych sankcji międzynarodowych nie wydaje się możliwe z powodu oporu Chin i Rosji. Państwa te przystały na ograniczone sankcje, uchwalane w trzech rundach przez Radę Bezpieczeństwa ONZ w latach 2006-2008, ale nie doprowadziły one do spowolnienia irańskiego programu nuklearnego. W szczególności istotna jest postawa Rosji, głęboko zaangażowanej w rozwój irańskiej energetyki jądrowej. 3 marca amerykańskie gazety „The New York Times” i „Washington Post” ujawniły, że w lutym Obama wysłał do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa list z propozycją zaprzestania budowy systemu obrony przeciwrakietowej w Europie Wschodniej w zamian za pomoc Rosji w zatrzymaniu programu nuklearnego Iranu [8], lecz Moskwa jak na razie nie wykazuje zmiany polityki wobec Iranu: 25 lutego wraz z Iranem przeprowadziła wstępny test wspólnie zbudowanej pierwszej irańskiej elektrowni atomowej w Bushehr, nadal rozważa też dostarczenie Iranowi zaawansowanego systemu obrony przeciwlotniczej S-300.

Gdy dojdzie do inicjatywy dyplomatycznej „naturalnym instynktem Teheranu”, jak uważa Samore, „będzie przeciąganie negocjacji”, co w pewnym momencie zmusi USA do ogłoszenia ostatecznego terminu, przed upływem którego Iran będzie musiał wybrać: zawiesić wzbogacanie uranu lub ryzykować dalszymi sankcjami. Przy nieugiętości Iranu można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że w tym momencie amerykański wysiłek dyplomatyczny poniesie fiasko, co zresztą przyznała 2 marca sekretarz stanu USA Hillary Clinton, mówiąc że Biały Dom „nie ma złudzeń” co do szans powodzenia dyplomacji wobec Teheranu [9].

Wówczas pozostanie już tylko opcja militarna, którą Obama konsekwentnie „pozostawia na stole.” Ale Waszyngton bez wątpienia ma pełną świadomość, że akcja militarna wywołałaby błyskawiczną reakcję irańską, np. w postaci zbombardowania największego saudyjskiego obiektu produkcji ropy naftowej Abqaiq czy całkowitego zamknięcia Cieśniny Ormuz, wąskiego gardła, przez które przepływa około 20% ropy naftowej będącej przedmiotem handlu międzynarodowego [10]. Spowodowałoby to odcięcie państw zachodnich od sporej części dostaw surowca i oznaczałoby kolejny „szok cenowy” na rynku naftowym. Ponadto Iran z pewnością zadbałby o przekształcenie konfrontacji w konflikt o zasięgu regionalnym. Co więcej, nie ma żadnej gwarancji, że takie uderzenie militarne zadałoby decydujący cios rozbudowanemu irańskiemu programowi nuklearnemu.

Skoro żadna z powyższych opcji nie wydaje się atrakcyjna, łatwo można dojść do konkluzji, że marsz Iranu po broń jądrową jest niemożliwy do powstrzymania. Może więc należałoby przełknąć wszystkie negatywne konsekwencje i zaakceptować Iran dysponujący bronią jądrową? W końcu przecież w ostatnich 10 latach świat pogodził się z posiadaniem broni jądrowej przez Koreę Północną, uważaną za jeden z najbardziej nieprzewidywalnych reżimów na świecie, oraz Pakistan, najpoważniejszego kandydata na upadłe państwo wśród mocarstw regionalnych.

Taka logika ma jednak sens wyłącznie przy założeniu, że Iranem nie włada reżim samobójców, który wchodząc w posiadanie broni masowej zagłady byłby skłonny natychmiast jej użyć nie zważając na dewastujące kontruderzenie. Wielu ekspertów przyjmuje to założenie, uważając że broń jądrowa jest islamskiej republice potrzebna raczej ze względów obronnych czy prestiżowych. Ale inaczej na irańską retorykę zapatrują się przywódcy Izraela, któremu irański prezydent Mahmud Ahmadinejad niejednokrotnie groził „wymazaniem z mapy.” Zwycięzca ostatnich wyborów Benjamin Netanyahu z prawicowej partii Likud w dniu nominacji na premiera 20 lutego powiedział, że dążący do pozyskania broni jądrowej Iran „stanowi największe zagrożenie dla naszej egzystencji od wojny niepodległościowej” lat 1948-49 [11], co w prostej linii prowadzi do konkluzji, że użycie siły może w pewnym momencie być nieuchronne. Pogląd ten nie jest charakterystyczny tylko dla izraelskiej prawicy i nie odbiega specjalnie od poglądów obecnego przywództwa izraelskiego, np. minister obrony Ehud Barak powiedział 25 lutego, że problem Iranu wymaga natychmiastowego podjęcia działań dyplomatycznych, a w przypadku ich fiaska „musi być gotowość do rozważenia innych opcji.” [12]

Bardziej wierzący w sukces dyplomacji Waszyngton może hamować skłonności Izraela do militarnego rozprawienia się z zagrożeniem irańskim, np. 11 stycznia “The New York Times” doniósł, że Biały Dom niedawno odmówił Izraelowi sprzedaży specjalnych bomb niszczących bunkry oraz zgody na wykorzystanie przestrzeni powietrznej Iraku w przypadku ewentualnego nalotu na irańskie obiekty nuklearne [13]. Ale niemal pewne jest, że Izrael, przekonany o śmiertelnym zagrożeniu jakie stanowiłaby irańska bomba, w swoim czasie nie zawaha się przed przeprowadzeniem samodzielnej akcji militarnej. Przy ciągłych postępach w irańskim programie nuklearnym ta ostateczna rozgrywka wydaje się coraz bliższa.

 

Opis problemu programu nuklearnego Iranu na naszej stronie:

 http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,problemy,Program_nuklearny


[6] EU trio targets tougher Iran sanctions, Guy Dinmore, Najmeh Bozorgmehr, Alex Barker, Financial Times, 26 lutego 2009.

[8] Obama offered deal to Russia in secret letter, Peter Baker, The New York Times, 3 marca 2009,

http://www.nytimes.com/2009/03/04/washington/04russia.html.

Obama makes overtures to Russia on missile defense, Michael A. Fletcher, Washington Post, 3 marca 2009,

http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/03/03/AR2009030300028.html

[9] Clinton pessimistic on Iran outreach, Glenn Kessler, Washington Post, 3 marca 2009,

http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/03/02/AR2009030200597.html?hpid=moreheadlines

[11] Binyamin Netanyahu targets Iran after he is appointed Prime Minister, David Byers i James Hider, The Times, 20 lutego 2009,

http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/middle_east/article5774240.ece

[13] US rejected aid for Israeli raid on Iranian nuclear site, David E. Sanger, The New York Times, 11 stycznia 2009,

http://www.nytimes.com/2009/01/11/washington/11iran.html



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów