Czy Rosja dostarczy Iranowi zaawansowany system rakiet ziemia-powietrze S-300? Jest to najważniejsze - i najbardziej uporczywe - pytanie odnoszące się do ciągłej sprzedaży rosyjskiej broni do Iranu. Powtarzające się pogłoski i zamieszanie wokół możliwej sprzedaży systemu wskazują, że rosyjscy decydenci są podzieleni w tej kwestii. Generalnie obrazują też stopień nieufności między społecznościami bezpieczeństwa narodowego w Rosji i Iranie co do kwestii bilateralnych transferów broni oraz w szczególności rozbieżność opinii co do zakresu w jakim Moskwa miałaby wspierać irańskie aspiracje obronne mimo obiekcji amerykańskich i izraelskich.
Rodzina "S-300" zawiera szereg konkretnych modeli, które ZSRR i Rosja wyprodukowały w ostatnich trzech dekadach. Mają różne możliwości, a najbardziej zaawansowana wersja (przewożona ciężarówkami S-300PMU1, oznaczona jako SA-20 Gargoyle przez państwa NATO) jest zdolna śledzić wiele celów, w tym pociski samosterujące i samoloty, i wystrzeliwać w ich kierunku wiele rakiet przechwytujących na odległość stu kilometrów.
Irańczycy dążą do zakupu S-300 od chwili kiedy Rosja wznowiła sprzedaż broni do Iranu na początku 2001 roku. Bateria S-300 typowo składa się z centrum dowodzenia i kontroli, radaru wykrywającego cel jak też radaru bojowego, oraz nawet kilkunastu wyrzutni, z których każda może wystrzelić 4 pociski przechwytujące przechowywane w cylindrycznych kontenerach. Obecne negocjacje prawdopodobnie dotyczą kontraktu na dostarczenie 40-60 wyrzutni, każda z 4 rurami z pojedynczymi pociskami przechwytującymi oraz towarzyszącymi im systemami radarowymi oraz dowodzenia i kontroli.
Wszystkie obecnie dostępne wersje S-300 mają dużo większy zasięg i celność niż systemy obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Tor-M1, które Rosja dostarczyła Iranowi pod koniec 2005 roku. W kombinacji z bateriami Tor, S-300 mógłby pozwolić Iranowi na stworzenie bardziej całościowej, wielopoziomowej sieci obrony przeciwlotniczej, która bardzo utrudniłaby amerykańskim i izraelskim samolotom bojowym zaatakowanie Bushehr lub innych celów w południowym Iranie. Z tych powodów irańscy planiści wojskowi od dawna dążą do pozyskania S-300, podczas gdy przedstawiciele USA i Izraela lobbują Moskwę przeciw takiej transakcji.
W grudniu 2007 roku irański minister obrony Mostafa Mohammad Najjar powiedział, że Rosja dostarczy Teheranowi kilkadziesiąt systemów S-300 w 2008 roku. Źródła w rosyjskiej armii następnie potwierdziły to doniesienie, a Michaił Dmitrijew, dyrektor Rosyjskiej Służby Współpracy Militarno-Technicznej bronił prawa Rosji do sprzedaży Iranowi wszelkiej broni, której nie zakazuje prawo międzynarodowe lub inne porozumienia. Rosyjski dziennik "Kommersant" opublikował później artykuł donoszący, że Moskwa była gotowa sprzedać Iranowi 5 baterii rakiet ziemia-powietrze S-300 za 800 milionów dolarów. Zaraz potem jednak rząd rosyjski odżegnał się od tego artykułu, zmuszając rzecznika irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mohammada Aliego Hosseiniego do wydania zawstydzającego odwołania oświadczenia Najjara.
Podobny epizod miał miejsce pod koniec grudnia 2008 roku. Ponownie, źródła irańskie doniosły o rychłej sprzedaży kontrowersyjnych S-300 do Iranu - wiceszef komisji ds. bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej parlamentu Iranu Esmail Kowsari stwierdził, że Rosja i Iran osiągnęły porozumienie w tej kwestii. Zapytane o sprzedaż S-300 następnego dnia, najwyraźniej zaskoczone rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych po prostu odparło, że bada tę kwestię. Na późniejszej konferencji prasowej w Moskwie rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow odciął się od całej sprawy jako plotki uknutej przez zachodnie media. "Jestem bardzo zaskoczony wrzawą jaką ta historia wywołała ostatnio. Myślę, że to z powodu braku interesujących wiadomości międzynarodowych w okresie przed świętami, obchodzonymi przez wielu naszych zachodnich sąsiadów."
Różni przedstawiciele rosyjskiej biurokracji eksportu broni następnie bronili rosyjskiej sprzedaży broni do Iranu jako stosującej się do zobowiązań Rosji na mocy prawa międzynarodowego, utrzymując że promują one regionalne bezpieczeństwo i że owe "bronie defensywne" nie zagrażają innym państwom.
17 lutego, kiedy Najjar był w Moskwie, "Kommersant" znów potwierdził, że Rosja i Iran podpisały kontrakt na dostawę 5 baterii S-300 w zamian za 800 milionów dolarów, ale że rosyjski rząd musi jeszcze ratyfikować umowę. Według gazety rosyjski minister obrony Anatolij Serdiukow powiedział swojemu irańskiemu odpowiednikowi, że rosyjski rząd postanowił odłożyć dostawę S-300 do Iranu co najmniej do pierwszego bezpośredniego spotkania prezydentów Dmitrija Miedwiediewa i Baracka Obamy. Rosyjscy oficjele najwyraźniej chcieli uniknąć jakichkolwiek działań, które mogłyby zakłócić możliwe "zresetowanie" stosunków rosyjsko-amerykańskich. Źródła w rosyjskim przemyśle obronnym cytowane przez "Kommersanta" mówiły, że inne możliwe transakcje, w tym dotyczące rakiet obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu Buk-M1, są także przedmiotem wspólnych dyskusji, ale oczekują na decyzje rosyjskiego przywództwa politycznego.
Te epizody z S-300 nigdy nie zostały w pełni wyjaśnione. Jedna możliwość jest taka, że rosyjscy decydenci chcieli posłużyć się przeciekami do mediów dla oszacowania możliwej reakcji międzynarodowej na taką sprzedaż. Gdyby reakcja zagraniczna okazała się obojętna, Moskwa mogłaby pójść do przodu z tą umową. Kiedy okazała się mocno negatywna, Rosja wycofała się, wprowadzając Iran w zakłopotanie.
Kolejną możliwością jest to, że rosyjski rząd zmierzał do przyciągnięcia uwagi do możliwej sprzedaży broni traktując to jako środek nacisku na Zachód, Iran lub obie strony by uzyskać koncesje w innych kwestiach. Według tej interpretacji Moskwa próbuje przypomnieć Wasyzngtonowi i jego sojusznikom, że ma potencjał zaszkodzenia amerykańskim interesom bezpieczeństwa w kluczowym obszarze jeśli amerykańscy decydenci okażą się zbyt oporni co do Gruzji, obrony przeciwrakietowej czy w innych kwestiach.
Trzecie wyjaśnienie, które też nie wyklucza dwóch poprzednich, jest takie, że rosyjska elita bezpieczeństwa narodowego jest podzielona - część opowiada się za taką transakcją z powodów komercyjnych lub strategicznych podczas gdy inni sprzeciwiają się z różnych powodów dotyczących polityki zagranicznej. Z jednej perspektywy, sprzedaż S-300 dostarczyłaby rosyjskiemu przemysłowi obronnemu dodatkowych dochodów by zmodernizować jego starzejące się fabryki w sytuacji gdy podupadająca rosyjska gospodarka stwarza ryzyko ograniczenia trwałego wzrostu wydatków wojskowych Rosji. Sprzedaż S-300 mogłaby też pogłębić rosyjsko-irańskie więzi bezpieczeństwa, zarazem zachęcając irański rząd do prowadzenia konfrontacyjnej polityki wobec Zachodu, co niektórzy w Rosji uważają za wzmacniające pozycję przetargową samej Moskwy wobec Waszyngtonu. Z drugiej strony, inni rosyjscy stratedzy chcieliby względnego odprężenia w stosunkach Iranu z Zachodem w celu osłabienia poparcia dla rozmieszczenia amerykańskiej obrony przeciwrakietowej w Europie Wschodniej.
I jest jeszcze do rozważenia irański punkt widzenia. Niektórzy irańscy oficjele, być może w zmowie z rosyjskimi zwolennikami sprzedaży, mogli próbować wywierać presję na Rosję by skonsumowała od dawna pożądaną umowę o S-300 poprzez stawianie jej przed fait accompli swoimi publicznymi komentarzami. Irańskie siły zbrojne obecnie przechodzą reorganizację tworząc czwartą gałąź -- obok armii lądowej, marynarki i sił powietrznych -- obejmującą obronę przeciwrakietową. Najjar mógł mieć na celu wywarcie na Rosjan presji by doprowadzić do końca transakcję, podkreślając to, co scharakteryzował jako rosnącą zdolność Iranu do produkcji własnych zaawansowanych rakiet. Dorozumiane przesłanie było takie, że okno na możliwy zakup przez Teheran rosyjskich S-300 może się zamykać.
Zapytany o możliwą sprzedaż S-300 na wspólnej konferencji prasowej z sekretarz stanu USA Hillary Clinton w Genewie 6 marca, szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow uchylił się od udzielenia bezpośredniej odpowiedzi i zamiast tego powtórzył standardową rosyjską linię, że wszelka sprzedaż broni do jakiegokolwiek kraju jest "w zgodzie z rosyjskim ustawodawstwem dotyczącym kontroli eksportu (...) i w zgodzie z naszymi międzynarodowymi zobowiązaniami." Powtórzył też, że "dostarczamy naszym partnerom, przede wszystkim, niedestabilizujących defensywnych typów broni i", czyniąc aluzję do amerykańskiej sprzedaży broni do Gruzji, "chcemy by nasi partnerzy zachowywali się z równą powściągliwością w swoich dostawach militarnych do państw, które całkiem niedawno używały tych broni dość blisko naszych granic."
Lecz Ławrow dodał, że Rosja z powagą odnosi się do "obaw wyrażanych przez naszych partnerów ze Stanów Zjednoczonych i naszych partnerów z Izraela", jednocześnie kładąc nacisk na negocjacje P5+1 w sprawie programu nuklearnego Iranu jako najlepszą drogę złagodzenia tych obaw. Wezwał też do regionalnego dialogu "by zapewnić stabilne, solidne bezpieczeństwo, w którym żyłyby wszystkie tamtejsze państwa, w tym Izrael (...) ramię w ramię w pokoju i bezpieczeństwie."
Prezydent Barack Obama będzie miał okazję bezpośrednio zająć rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa kwestią S-300 na spotkaniu, które prawie na pewno odbędzie się na szczycie Grupy G-20 w przyszłym miesiącu w Londynie. Ale dopóki Waszyngton nie będzie skłonny poczynić koncesji odnośnie europejskiej obrony przeciwrakietowej, ekspansji NATO i względem innych rosyjskich priorytetów, dopóty Moskwa raczej będzie unikać mocnego zobowiązania do odłożenia na czas nieokreślony sprzedaży S-300 Iranowi.
Richard Weitz jest senior fellow w Hudson Institute i starszym redaktorem World Politics Review. Jego cotygodniowy felieton w WPR, Global Insights, jest publikowany w każdy wtorek.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=3425
Opis stosunków Iran-Rosja na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,Rosja