Niedawna wizyta prezydenta USA Baracka Obamy była wielkim sukcesem dla Turcji. Ale zbliżenie turecko-armeńskie było budowane nawet przed wyborem Obamy na prezydenta. Teraz Baku jest zirytowane tym, że Ankara i Erewań mają sformalizować układ odkładający na bok największe zmartwienie Azerbejdżanu: przywrócenie suwerenności nad Nagornym Karabachem i sąsiednimi regionami Azerbejdżanu, które są okupowane przez siły armeńskie od wczesnych lat 90-tych. Czy dni kiedy Turcy i Azerowie mieli w zwyczaju mówić, że są „jednym narodem z dwoma państwami” minęły bezpowrotnie?
Turcja i Armenia zintensyfikowały negocjacje w sierpniu 2007 roku, kiedy ich dyplomaci zaczęli regularnie spotykać się w Genewie omawiając szczegóły ustanowienia „dobrosąsiedzkich” stosunków. Gdy „techniczne przygotowania” były prawie zakończone, wizyta prezydenta Abdullaha Gula w Erewaniu we wrześniu zeszłego roku na turecko-armeńskim meczu piłki nożnej i spotkanie między armeńskim prezydentem Serżem Sarksjanem i tureckim premierem Tayyipem Erdoganem w styczniu 2009 roku podczas Światowego Forum Gospodarczego w Davos sygnalizowały polityczną wolę obu stron do kontynuacji procesu.
Dyplomaci potwierdzili tureckim mediom, że Baku nie tylko nie było w pełni poinformowane o postępach i szczegółach tych rozmów, ale nawet nie było „w zgodzie” z podejściem Ankary do zbliżenia z Armenią. Wiele rund rozmów prezydentów, premierów i ministrów spraw zagranicznych Turcji i Azerbejdżanu poprzedziło ten punkt kulminacyjny w odwilży turecko-armeńskiej. Cengiz Zandar, turecki dziennikarz który towarzyszył prezydentowi Gulowi w Teheranie 11 marca, doniósł że Gul i jego odpowiednik z Azerbejdżanu Ilham Alijew spotkali się w irańskiej stolicy specjalnie dla omówienia tej kwestii.
Tureccy przywódcy wydają się być zaskoczeni oburzeniem z jakim prezydent Alijew, inni przedstawiciele Azerbejdżanu i azerbejdżańskie media zareagowały na zbliżenie turecko-armeńskie. Niektórzy tureccy analitycy utrzymują, że „demonstracyjna konsternacja” Baku jest skierowana głównie na użytek wewnętrzny, podczas gdy inni spekulują, że zamiarem jest danie do zrozumienia Moskwie, głównemu stronnikowi Armenii, o gotowości Baku do włączenia jej we wszelkie procesy polityczne na południowym Kaukazie.
Jakikolwiek by nie był powód złości Baku, tureckie przywództwo jak się wydaje doszło do wniosku, że nieutrzymywanie stosunków dyplomatycznych z jednym z sąsiadów i utrzymywanie zamkniętej granicy nie zaowocowało i nie zaowocuje żadnymi pozytywnymi zmianami w trzech kluczowych kwestiach, które zamroziły status quo na blisko 17 lat.
Pierwszą z nich jest naleganie Armenii by masowe zabójstwa Ormian w Imperium Ottomańskim w 1915 roku zostały uznane za „ludobójstwo.” Drugą jest żądanie Ankary, by Erewań wyraźnie uznał obecną granicę turecko-armeńską i powstrzymał się w przyszłości od określania wschodniej Turcji „zachodnią Armenią.” Trzecią jest doprowadzenie do porozumienia między Baku a Erewaniem w sprawie Nagornego Karabachu i innych terytoriów azerbejdżańskich okupowanych przez siły armeńskie.
Odnosząc się do poważnych sporów we wszystkich tych trzech punktach, Turcja „przyjęła do wiadomości” niepodległość Armenii w 1991 roku, ale odmówiła formalnego uznania dyplomatycznego. Zaś po okupacji terytoriów azerbejdżańskich przez siły armeńskie Ankara zamknęła swoją granicę z Armenią w 1993 roku.
Przez ostatnie 15 lat z okładem Erewań żądał otwarcia granicy i ustanowienia stosunków dyplomatycznych „bez żadnych warunków wstępnych.” Ankara z kolei warunkowała spełnienie tych żądań rozwiązaniem powyższych trzech kwestii spornych. Niekończące się, wyczerpujące rozmowy były prowadzone przez wszystkie zainteresowane strony: Turcję, Armenię, Azerbejdżan i „Grupę z Mińska”, złożoną z Rosji, Stanów Zjednoczonych i Francji, mediującej między Armenią a Azerbejdżanem.
Lecz rozmowy te nie przyniosły konkretnych rezultatów. Co za ironia historii, że teraz turecki rząd z islamskim zapleczem i armeński rząd kierowany przez byłego nacjonalistycznego bojownika z Nagornego Karabachu są blisko przełomu w tym, co wystarczająco długo uważano za „zamrożony konflikt.”
Jako że szczegóły techniczne są już przypuszczalnie ustalone, a wola polityczna jest ewidentna tak w Ankarze jak i w Erewaniu, kolejne kilka tygodni może przynieść przełomowe wiadomości o początku historycznego zbliżenia między Turkami a Ormianami. Są też doniesienia, że konflikt azerbejdżańsko-armeński może być „bardzo blisko rozwiązania”, chociaż aktorzy obu tych odrębnych lecz wzajemnie powiązanych dramatów najwyraźniej nie chcą poczekać na uprzednie rozstrzygnięcie drugiej rozgrywki.
Opinia publiczna jednak wciąż nie wie zbyt dużo o tym, co porozumienia miałyby przynieść, czy to w odniesieniu do „ludobójstwa” czy uznania turecko-armeńskiej granicy, czy też tego jak spór terytorialny między Armenią a Azerbejdżanem miałby być rozwiązany. „Posiadanie dobrych stosunków z Armenią jest bardzo dobre”, mówi Tulin Kanik, student nauk politycznych z Ankary. „Ale co się stanie z ich roszczeniami do wschodniej Turcji czy z okręgami Azerbejdżanu nadal okupowanymi przez siły armeńskie?”
To, że zarówno Ankara jak i Erewań wykazują pewność siebie wskazuje, że ludzie po obu stronach góry Ararat zapewne wkrótce usłyszą coś z czym nie tylko będą mogli żyć, ale co nawet będzie szczęśliwą nowiną. Erdogan i Sarksjan wiedzą, że muszą przedstawić swoim populacjom układ korzystny dla obu stron. I wiedzą też, że niezależnie od tego jak bardzo entuzjastyczne i pomocne będą Zachód czy Rosja, to ich wyborcy muszą zaakceptować ten układ jeśli obaj chcą przetrwać jako narodowi przywódcy.
Abbas Djavadi to associate director broadcastingu w RFE/RL. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2009. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/The_TurkishArmenian_Thaw_and_Azerbaijan/1608216.html
Opis stosunków Armenia-Turcja na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Armenia,stosunki_dwustronne,Turcja