Z pozoru otworzenie libańskiej ambasady w Damaszku w zeszłym miesiącu i syryjskiej ambasady w Bejrucie w grudniu to historyczne kamienie milowe sygnalizujące nową erę w stosunkach libańsko-syryjskich. Ale rzeczowy postęp w tych stosunkach wciąż jest powolny i obserwatorzy mówią, że przyspieszenie raczej nie nastąpi do wyborów parlamentarnych w Libanie w czerwcu.
W ciągu ostatniego roku stosunkom libańsko-syryjskim sprzyjały czynniki wewnętrzne, regionalne i międzynarodowe. Głównym z nich był koniec dyplomatycznej izolacji Syrii po tym jak utworzenie libańskiego rządu jedności w maju 2008 roku zakończyło 6-miesięczny okres, podczas którego Liban nie posiadał prezydenta. Izrael zgodził się na pośrednie negocjacje pokojowe przy udziale Turcji, francuski prezydent Nicolas Sarkozy zaprosił syryjskiego prezydenta Baszara Assada do Paryża, a Saudyjczycy - którzy zerwali stosunki z Syrią po zabójstwie byłego premiera Libanu Rafika Haririego w 2005 roku - także wznowili rozmowy bilateralne z Damaszkiem. Od kiedy urząd prezydenta USA objął Barack Obama, kilka amerykańskich delegacji odwiedziło oba państwa w próbie ponownego zaangażowania Syrii.
Na szczycie w sierpniu libański prezydent Michel Sulejman i Assad promowali odnowę więzi dyplomatycznych między dwójką od dawna skłóconych sąsiadów. Wydano wspólny dekret o wzajemnej współpracy, w którym obie strony zgodziły się ustanowić ambasady, dokonać demarkacji granicy, zwalczać korupcję, współpracować gospodarczo i poprzeć arabskie inicjatywy w sprawie konfliktu arabsko-izraelskiego.
Podczas gdy pierwszy etap przywracania więzi dyplomatycznych na szczeblu ambasadorów został ukończony, rzeczowy postęp w kilku spornych kwestiach jest powolny. Sceptycy dalej kwestionują motywy Syrii, uważając że jedynie werbalnie popiera ona lepsze stosunki. Optymiści mówią, że proces pojednania wymaga budowy zaufania i delikatnej dyplomacji biorąc pod uwagę drażliwe kwestie czekające na załatwienie. Wśród kwestii tych są:
Demarkacja granicy. 198-milowa granica między oboma państwami nigdy nie została formalnie uregulowana. Rządząca większość w Libanie i różne rezolucje ONZ wielokrotnie wzywały do uregulowania granic aby zabezpieczyć suwerenność i niepodległość Libanu i uszczelnić to, co stało się szlakiem przemytu towarów, narkotyków, broni i bojowników. Wspólne oświadczenie wydane w sierpniu 2008 roku wzywało do wznowienia wysiłków, zgodnie z wzajemnie zaakceptowanymi mechanizmami, mających na celu zdefiniowanie i zdemarkowanie granicy.
Zaginione osoby. Grupy reprezentujące interesy ofiar w Libanie twierdzą, że ponad 600 Libańczyków, z których jak się podejrzewa wielu jest przetrzymywanych w syryjskich więzieniach, zaginęło podczas i po wojnie domowej; oba państwa i ONZ wzywane są do przeprowadzenia pełnego śledztwa co do ich losu i miejsca pobytu. Jak dotąd Damaszek zaprzeczał tym zarzutom, natomiast władze libańskie zachowywały się pasywnie w tej kwestii. Ze swojej strony Syria twierdzi, że 800 jej obywateli zaginęło w latach 1976-90. Przywódcy obu państw zgodzili się uczynić postęp także w tej delikatnej kwestii.
Więzi gospodarcze. Gospodarki obu państw oferują szanse na synergię, zwłaszcza w świetle globalnego załamania, które jeszcze bardziej osłabiło już kulejącą gospodarkę syryjską. Jak napisał ostatnio Rami Khoury, redaktor gazety Daily Star z Bejrutu, "Libańczycy są dobrze usytuowani by pomóc we wzbogaceniu rynku pracy w Syrii i zbudowaniu partnerstw gospodarczych, które przyciągną inwestycje zagraniczne i rozwiną turystykę, ale mogą to zrobić tylko wtedy, kiedy stosunki pomiędzy oboma państwami zostaną znormalizowane."
Karim Makdisi, doktor stosunków międzynarodowych w American University w Bejrucie, zgadza się z tym zdaniem. Liban ma "zbyt wielu absolwentów wszelakiego rodzaju - o wiele zbyt dużo managerów banków, o wiele zbyt dużo informatyków... Syria jest naturalnym miejscem dla libańskich profesjonalistów na udanie się do pracy", mówi Makdisi.
Ale więzi gospodarcze są zbrukane tym, co Mona Yacoubian z U.S. Institute of Peace nazywa "kapitalizmem kolesiów." W jednym ze swoich briefingów ostrzega ona, że oba państwa łączy "złożona sieć nieformalnych powiązań biznesowych i więzi rodzinnych", które żerują na "zakorzenionych sieciach protekcji i korupcji", przeszkadzając w ustanowieniu transparentnych demokracji po obu stronach granicy. Przywódcy obu państw ogólnie zgodzili się zająć tą kwestią. Jak to przełoży się na praktyczne działania, jeszcze nie wiadomo.
Trybunał ds. Haririego. Międzynarodowy trybunał utworzony do osądzenia podejrzanych o zabójstwo byłego premiera Libanu Rafika Haririego rozpoczął działalność w Hadze w zeszłym miesiącu. Zwolennicy Haririego i kluczowi członkowie rządzącego sojuszu 14 Marca winią Syrię za to zabójstwo, czemu Damaszek zdecydowanie zaprzecza. Czterech libańskich generałów uważanych za powiązanych z popieranymi przez Syrię strukturami bezpieczeństwa jest w areszcie w związku z domniemanym zamieszaniem w zabójstwo. Wielu Libańczyków obawia się, że procesy w Hadze mogą wywołać przemoc zmierzającą do udaremnienia współpracy z trybunałem. Martwią się też, że jeśli potwierdzone zostaną dowody wskazujące na władze syryjskie, sytuacja może zdegenerować się do walk wewnętrznych między pro- i antysyryjskimi frakcjami wewnątrz Libanu, tym samym narażając na szwank więzi transgraniczne.
Jak dotąd Syria mówiła, że będzie współpracować z trybunałem, a libańscy politycy stonowali podburzającą retorykę przeciw syryjskiemu reżimowi. Ale wciąż nie jest pewne jak Damaszek zareaguje jeśli oskarżeni zostaną wysokiego szczebla członkowie syryjskiego rządu.
Rewizje traktatów. Wielu libańskich polityków i obserwatorów żąda rewizji traktatów podpisanych przez Liban i Syrię we wczesnych latach 90-tych, ponieważ są one albo niesprawiedliwie nastawione ku syryjskiej hegemonii, albo przestarzałe, albo nigdy nie zostały w pełni wcielone w życie. Kwestionuje się też rolę syryjsko-libańskiej Rady Najwyższej (utworzonej na początku lat 90-tych), która przez lata wyraźnie służyła celom politycznym, ale teraz straciła znaczenie wraz z równoczesnym otwarciem ambasad.
Rozbrojenie Hezbollahu. Jedna z najbardziej spornych kwestii ze wszystkich nawet nie została publicznie poruszona przez przywódców syryjskich i libańskich. Pomimo szeregu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, presji międzynarodowej i libańskiej większości gabinetowej, to popierane przez Iran i Syrię szyickie ugrupowanie zbrojne odmawia złożenia broni. Większość analityków zgadza się, że musi wydarzyć się kilka rzeczy aby utorować drogę do rozbrojenia Hezbollahu: musi powstać silne państwo libańskie, które jest sprawiedliwe, odpowiedzialne i reprezentujące wszystkie społeczności wyznaniowe Libanu; libańska armia musi zostać wzmocniona, tak aby "Partia Boga" mogła rozważyć podporządkowanie jej swoich dobrze wyszkolonych sił i broni; Wzgórza Golan muszą zostać zwrócone, tak aby Syria mogła z kolei wycofać poparcie militarne dla ruchu oporu; wynegocjowany musi zostać układ pokojowy "o nieagresji" między Izraelem a Libanem, tak aby cele militarne Hezbollahu zdezaktualizowały się.
Co nas czeka
Obserwatorzy nie spodziewają się dużego rzeczowego postępu w tych uporczywych kwestiach przed wyborami generalnymi w Libanie 7 czerwca i przed ustaleniem składu kolejnego gabinetu i rządu. Wyścig wyborczy nasilił się w ostatnich tygodniach, największe partie przedstawiły swoich kandydatów i platformy, a sondaże przewidują wyrównaną rywalizację między dwoma konkurującymi blokami.
Koalicja 8 Marca na czele z Hezbollahem, która zawiera głównie frakcje szyickie i niektóre chrześcijańskie, wzywa do rządu jedności z mniejszością posiadającą prawo weta, niezależnie od tego kto wygra wybory. Z drugiej strony, koalicja 14 Marca, reprezentująca większość sunnicką jak również niektóre frakcje chrześcijańskie i druzyjskie, grozi bojkotem rządu z Hezbollahem u steru - potwierdzając obawy, że zeszłoroczne porozumienie z Doha przewidujące obecny rząd jedności osiągnęło tylko kruchy rozejm.
Stawka jest wysoka w wyborach, które mogą albo prowadzić ku narodowemu pojednaniu albo pogłębić podziały wyznaniowe. W każdym razie, "libański prezydent potwierdził, [że niezależnie od] frekwencji wyborczej zapewni by powstał rząd jedności", mówi Karam Karam, dyrektor programowy w Lebanese Center for Policy Studies.
Gdy już powyborcza gorączka ucichnie, zakładając że nie doprowadzi do chaosu czy impasu politycznego, Karam uważa, że kolejny krok w normalizacji więzi libańsko-syryjskich powinien nastąpić na szczeblu premierów. "Niektóre z tych [kwestii] mogą być uzgodnione bezpośrednio między Libańczykami a Syryjczykami, ale inne [takie jak status Farm Shebaa i rozbrojenie Hezbollahu] będą wymagać mediacji międzynarodowej."
Tina Wolfe jest niezależnym dziennikarzem obecnie bazującym w Bejrucie.
Copyright
World Politics Review Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=3645