Zgodnie z naszymi przewidywaniami sprzed kilku miesięcy (http://www.kwasniewskialeksander.pl/attachments/FAE_POLICY_PAPER_wzrost_aktywnosci_Al_Kaidy_w_Azji_Poludniowej.pdf), w regionie Azji Południowej utrzymuje się wciąż wyraźny trend wzrostowy w zakresie aktywności struktur Al-Kaidy i sprzymierzonych z nią organizacji islamistycznych. Dodatkowo, tak jak prognozowaliśmy, poziom rozwoju ugrupowań islamskich ekstremistów - skupionych wokół dawnego kadrowego "rdzenia" Al-Kaidy, działającego na pograniczu afgańsko-pakistańskim - ponownie osiąga etap, w którym są one w stanie przenieść swą aktywność poza dotychczasowy lokalny lub regionalny obszar działania. Organizacja bin Ladena, wykorzystując sprzyjającą koniunkturę geopolityczną w regionie afgańsko-pakistańskim, odzyskała zdolności do planowania i przeprowadzania operacji terrorystycznych w skali strategicznej. Różnica pomiędzy stanem obecnym a sytuacją sprzed września 2001 roku polega głównie na tym, że dziś trud przeprowadzenia danej operacji terrorystycznej ponoszą różne marginalne dotychczas grupy islamistyczne, Al-Kaida zaś jedynie planuje, finansuje i do pewnego stopnia zapewne organizuje ich akcje. Sygnały docierające z różnych części świata wskazują jednocześnie, że lokalne ruchy ekstremistów muzułmańskich odbudowują swoją pozycję i zwiększają aktywność, wykorzystując ponowne ożywienie "starej" Al-Kaidy. Dotyczy to takich regionów jak Maghreb, Lewant (Liban, Autonomia Palestyńska), Półwysep Arabski (w tym zwłaszcza Jemen), Afryka Wschodnia (Somalia) czy wreszcie Irak (http://www.kwasniewskialeksander.pl/attachments/FAE_POLICY_PAPER_Wzrost_przemocy_w_Iraku.pdf).
W tej sytuacji nie dziwi więc, że z regionu Azji Południowej i Środkowej oraz z szeregu państw europejskich napływają od kilku miesięcy informacje wskazujące na możliwość przeprowadzenia przez Al-Kaidę dużego, spektakularnego zamachu terrorystycznego (bądź całej serii ataków) na cele położone bezpośrednio w Europie lub też związane z krajami europejskimi, a znajdujące się w Azji Południowej albo na Bliskim Wschodzie. Wiarygodność tych informacji nie jest możliwa do weryfikacji, jednak natężenie ostrzeżeń w relatywnie krótkim okresie czasu każe podejść do nich poważnie.
Spośród szeregu doniesień wskazujących na możliwość podjęcia przez Al-Kaidę zaawansowanych logistycznie operacji terrorystycznych wymierzonych przeciwko państwom europejskim, na uwagę zasługują zwłaszcza groźby wystosowywane od kilku miesięcy przez organizację Al-Dżihad al-Islami, szerzej znaną w Europie jako Islamska Unia Dżihadu (IUD). Głównym adresatem pogróżek ze strony tej organizacji są od ponad dwóch lat Niemcy, zainteresowanie to nie ma przy tym wyłącznie wymiaru medialnego czy propagandowego. IUD od lat ma w RFN dobrze rozwiniętą sieć komórek, służących w pierwszej kolejności do werbowania ochotników do walki w Afganistanie spośród lokalnych społeczności muzułmańskich [1]. Członkowie IUD podjęli już także w 2007 roku nieudane próby przeprowadzenia w Niemczech zamachów terrorystycznych, których celem miały być obiekty i obywatele USA. Nie można przy tym wykluczyć, że IUD próbuje także rozszerzać swą bazę kadrową na inne państwa europejskie, zwłaszcza Francję, kraje skandynawskie i Beneluks. Najnowsze dane wskazują również, że IUD jest obecna także w Turcji, gdzie od pewnego czasu skutecznie "zmonopolizowała" aktywność sunnickich ekstremistów religijnych, odtwarzając dawne struktury Al-Kaidy i tworząc sieć nowych. Podobnie jak w przypadku aktywności w RFN, także i tu głównych zadaniem komórek IUD jest werbowanie i wysyłanie ochotników do Afganistanu i Pakistanu. Aktywność tureckich komórek IUD podyktowana może być jednak także głębszym strategicznym zamysłem Al-Kaidy - storpedowaniem rosnącej regionalnej pozycji geopolitycznej Turcji (http://www.kwasniewskialeksander.pl/attachments/BIULETYN_OPINIE_Turecka_wizja_polityki_zagranicznej.pdf), jedynego muzułmańskiego państwa opartego na mocnych filarach sekularyzmu i nacjonalizmu, całkowicie sprzecznych z założeniami radykalnej wahabickiej wizji państwa islamskiego, głoszonymi przez Al-Kaidę.
Casus IUD jest zresztą doskonałym przykładem działania mechanizmu umożliwiającego rozwój strukturalny i zwiększenie geograficznego zasięgu aktywności islamskiej organizacji ekstremistycznej, posługującej się dla realizacji swych celów metodami terrorystycznymi. Islamska Unia Dżihadu jest dziś ściśle powiązana organizacyjnie, kadrowo i finansowo ze strukturami Al-Kaidy i jej sojuszników w Afganistanie i Pakistanie, czym odróżnia się od Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, z którego się wywodzi. Bazą IUD jest pakistański Waziristan, a głównym obszarem jej aktywności były dotychczas tereny przygraniczne po afgańskiej stronie "granicy", gdzie grupa ta uczestniczyła (i zapewne uczestniczy nadal) w działaniach zbrojnych wymierzonych w siły międzynarodowe w Afganistanie. Obecnie - dzięki napływowi ochotników (zwłaszcza europejskich), poprawie jej kondycji organizacyjnej i finansowej oraz ogólnemu polepszeniu sytuacji strategicznej islamistów w Afganistanie i Pakistanie - IUD jest w stanie rozwinąć swą aktywność na terenie Europy oraz zapewne także Bliskiego Wschodu.
Od pewnego czasu wiele marginalnych dotychczas grup islamistycznych działających na pograniczu afgańsko-pakistańskim uzyskuje nowe, większe możliwości operacyjne, dające im potencjalną zdolność działania daleko poza dawnym obszarem aktywności. Rozwój wydarzeń w regionie Azji Południowej sugeruje przy tym, że IUD nie jest jedyną organizacją islamistyczną, która w ostatnich miesiącach zyskała zdolność do działań w wymiarze co najmniej regionalnym. Zamachy w Bombaju (listopad 2008) udowodniły, że również "niszowe" do tej pory organizacje terrorystyczne, takie jak Laszkar e-Taiba, poszerzają geograficzny zasięg swej aktywności operacyjnej (http://www.kwasniewskialeksander.pl/attachments/FAE_POLICY_PAPER_Indie_Pakistan.pdf).
Doniesienia na temat planowania przez islamistów ataków na cele europejskie w Azji Południowej, na Bliskim Wschodzie lub wprost w Europie wpisują się więc w szerszy strategiczny kontekst sytuacji w wojnie z islamskim ekstremizmem. Niekorzystny rozwój wydarzeń w Afganistanie oraz w Pakistanie (http://www.kwasniewskialeksander.pl/attachments/FAE_POLICY_PAPER_Pakistan.pdf) sprawia, że strategiczne położenie państw koalicji antyterrorystycznej staje się coraz trudniejsze, sprzyjając żywiołowemu rozprzestrzenianiu się ekstremizmu i terroryzmu islamskiego tak w świecie muzułmańskim, jak i na samym Zachodzie.
Z perspektywy islamskich radykałów, przeniesienie przynajmniej części ciężaru prowadzonych przez nich działań bezpośrednio na teren przeciwnika (czyli państw zachodnich) jest krokiem jak najbardziej logicznym i zgodnym z klasycznymi strategiami prowadzenia kampanii wojennych. Co więcej, biorąc pod uwagę fakt, iż koalicja afgańska skupiona wokół USA i NATO znajduje się obecnie w strategicznej defensywie - jednym z ważniejszych celów ew. zakrojonych na dużą skalę działań islamistów, podjętych bezpośrednio na terenie Europy, byłoby uzyskanie wobec społeczeństw Zachodu określonych efektów psychologiczno-propagandowych. Chodziłoby głównie o pokazanie własnej sprawności działania i zdolności do przeprowadzenia skutecznych operacji na terenie Europy, a co za tym idzie o ukazanie nieefektywności dotychczasowej polityki władz państw zachodnich wobec strategii walki z ekstremizmem i terroryzmem muzułmańskim. Mogłoby to przerodzić się następnie w konkretne, korzystne dla islamskich radykałów, skutki geopolityczne, takie jak zmiana polityki części państw Zachodu wobec kwestii afgańskiej czy wojny z terroryzmem w ogóle, a nawet być może doprowadzić do rozpadu koalicji antyterrorystycznej i dalszej polaryzacji w łonie Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ważnym elementem strategii Al-Kaidy wobec Europy jest też z pewnością dążenie do pogłębienia w społeczeństwach europejskich nastrojów zniechęcenia wojną w Afganistanie i postaw pacyfistycznych, poprzez ukazanie ryzyka wiążącego się z kontynuacją polityki zaangażowania w operację afgańską.
Można tym samym zakładać, że jeśli Al-Kaida faktycznie planuje przeprowadzenie na obszarze Europy spektakularnego zamachu (zamachów?), to zapewne dojdzie do niego w tych państwach, które są szczególnie aktywnie zaangażowane w operację NATO w Afganistanie. Wydaje się, że Niemcy - wymieniane obecnie jako potencjalnie najbardziej prawdopodobny obiekt ataku islamistów, głównie z powodu zmasowanej kampanii medialnej islamistów z IUD - w rzeczywistości nie stanowią dla Al-Kaidy atrakcyjnego celu, a już z pewnością nie plasują się w pierwszym szeregu krajów Zachodu, w które chcą uderzyć islamiści. Militarne znaczenie zaangażowania Berlina w Afganistanie, choć w bezwzględnych liczbach imponujące (zwłaszcza na tle wielu innych sojuszników europejskich), jest faktycznie niewielkie ze względu na wyjątkowo restrykcyjne ROE, nałożone na niemiecki kontyngent w ISAF. Także polityczna rola i ranga Niemiec w koalicji afgańskiej nie powinny być przeceniane. Z tych względów nawet skuteczne uderzenie terrorystyczne w Niemcy (to jest takie, które - tak jak w przypadku Hiszpanii w 2004 roku - wywołałoby określone, pożądane z perspektywy islamistów skutki polityczne) nie wstrząsnęłoby koalicją afgańską. Również psychologiczny wpływ takiego wydarzenia na europejską opinię publiczną nie miałby trwalszego przełożenia na zaangażowanie NATO w Afganistanie.
Nie można więc wykluczyć, że obecna medialna kampania propagandowa IUD, wymierzona w Niemcy, ma jedynie charakter dezinformacyjny, a rzeczywistym obiektem zainteresowania islamistów jest inne państwo europejskie. Za prawdopodobny należy uznać scenariusz, w którym członkowie IUD, operujący z Niemiec i posiadający obywatelstwo RFN (dające im praktycznie nieograniczoną swobodę poruszania się bez kontroli po terytorium niemal całej Unii Europejskiej), podejmą próbę zorganizowania zamachu terrorystycznego w jednym z tych państw europejskich, które szczególnie aktywnie zaangażowane są w operację ISAF (Wielka Brytania, Holandia, Dania).
Oczywistym jest, że jednym z takich państw jest także Polska. Rosnące zaangażowanie naszego kraju w kampanię afgańską oraz geograficzna bliskość z miejscami lokalizacji komórek IUD w Niemczech sprawiają, że Polska wydaje się naturalnym obiektem zainteresowania islamistów. Co więcej, z perspektywy strategii działania Al-Kaidy wobec Europy, Polska jest atrakcyjnym celem ataku także ze względu na nasze szczególnie bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie walki z terroryzmem islamskim. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na szeroko omawianą w mediach (nie tylko polskich) kwestię domniemanej lokalizacji na terytorium RP tajnych więzień i innych obiektów zarządzanych przez amerykańską Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA), w których przetrzymywani mieli być członkowie Al-Kaidy i innych grup islamistycznych. Abstrahując od tego, czy twierdzenia te są zasadne bądź nie, należy z całą stanowczością podkreślić, iż szerokie podnoszenie w polskiej prasie tego zagadnienia, wraz z tryumfalnie ogłaszanymi przez dziennikarzy poczytnego dziennika "sensacyjnymi" wynikami śledztwa dziennikarskiego, może mieć katastrofalne skutki dla bezpieczeństwa narodowego RP. Jest pewne, że członkowie Al-Kaidy i innych ugrupowań islamistycznych śledzą wydarzenia w państwach koalicji, w tym również i w Polsce; wielu z nich studiowało lub przebywało kiedyś w naszym kraju i doskonale zna nasz język oraz realia społeczno-polityczne. Sprawa udziału Polski w tajnych operacjach CIA, wraz z naszym zaangażowaniem w operację ISAF, są dla Al-Kaidy doskonałymi pretekstami i elementami działań propagandowych wobec naszego kraju. Niedawne porwanie i zamordowanie w Pakistanie polskiego inżyniera było pierwszym wyraźnym sygnałem, że Polska i jej obywatele znaleźli się w polu zainteresowania organizacji Osamy bin Ladena (http://www.kwasniewskialeksander.pl/attachments/FAE_POLICY_PAPER_Dramat_porwanego_Polaka_ocena_strategiczna.pdf).
* * *
Tomasz Otłowski – ekspert i analityk w zakresie stosunków międzynarodowych; specjalizuje się w problematyce bliskowschodniej i zwalczania terroryzmu islamskiego. Współpracownik Fundacji Amicus Europae, ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, publicysta. W latach 1997-2006 analityk, a następnie naczelnik Wydziału Analiz Strategicznych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.
Tezy przedstawiane w serii „POLICY PAPERS” Fundacji Amicus Europae odzwierciedlają wyłącznie poglądy ich autorów.
Strona internetowa Fundacji Amicus Europae:
http://www.kwasniewskialeksander.pl/foundationb.php
[1] Według różnych szacunków, w chwili obecnej od 50 do 70 obywateli RFN (głównie pochodzenia tureckiego, ale też konwertytów) walczy w Afganistanie w szeregach kilku ugrupowań islamistycznych (IUD, ruch Talibów, Al-Kaida). Na przełomie 2008 i 2009 roku pojawiły się niepotwierdzone informacje, że kilku obywateli niemieckich ma też jakoby walczyć na terenach pakistańskiej Północno-Zachodniej Prowincji Granicznej w szeregach Laszkar al-Zil (Armii Cieni) - elitarnej paramilitarnej formacji podporządkowanej bezpośrednio Al-Kaidzie i Osamie bin Ladenowi.