Dwa frustrujące spotkania Unii Europejskiej na szczycie w zeszłym tygodniu, z Chinami i Rosją, służą za ilustrację dobrze znanych trudności UE w prowadzeniu polityki zagranicznej przy obecnej kłopotliwej strukturze instytucjonalnej. Problemy te napędzają starania o przyjęcie Traktatu Lizbońskiego, który zrestrukturyzuje to, jak UE określa swoje przedstawicielstwo i podejmowanie decyzji w dziedzinie polityki zagranicznej. Jednak nawet z bardziej spójną machiną polityki zagranicznej Unii wciąż byłoby ciężko osiągnać swoje cele w przypadku trudnych partnerów takich jak Chiny i Rosja.
Spotkanie 20 maja w Pradze z wizytującą chińską delegacją stanowiło 11. szczyt Chiny-UE od 1998 roku. Chiński rząd odwołał poprzednią sesję, zaplanowaną na grudzień 2008 roku w Lyonie, protestując przeciw decyzji francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego o spotkaniu z Dalaj Lamą, tybetańskim przywódcą duchowym na wychodźstwie. Przed zeszłotygodniowym spotkaniem Serge Abou, szef delegacji Komisji Europejskiej w Chinach, optymistycznie wyraził pragnienie UE by rozmowy „potwierdziły ciągle wzmacniane partnerstwo Unii Europejskiej i Chin w zajmowaniu się poważnymi wyzwaniami stojącymi dziś przed globem – środowiskowymi, ekonomicznymi, politycznymi i bezpieczeństwa.”
Ale miarą licznych rozbieżności wciąż konfrontujących te partnerstwo było to, że Chiny i UE nie zdołały pogodzić długich projektów oświadczeń przedstawionych przez obie strony w kwestiach wzajemnego zainteresowania. Zamiast tego wydano jednostronicowe wspólne oświadczenie wypełnione niekonkretnym językiem pomijającym wszystkie kluczowe kwestie.
Na konferencji prasowej po szczycie chiński premier Wen Jiabao bez ogródek powiedział swoim interlokutorom z UE, że „prowadząc strategiczną współpracę między Chinami a Unią Europejską, najważniejszą rzeczą jest trzymać się zasad wzajemnego poszanowania i wzajemnej nieingerencji w sprawy wewnętrzne.” Czyniąc aluzję do afery z Sarkozy’m, premier Wen wezwał też członków UE do „zapewnienia, że na nasze stosunki bilateralne nie będą negatywnie wpływać indywidualne incydenty.”
Prezydent Czech Vaclav Klaus, obecnie sprawujący rotacyjną prezydenturę, odparł że „prawa człowieka to coś, co my w Europie uważamy za niezwykle ważne i jesteśmy bardzo zadowoleni, że ten temat będzie (...) częścią [naszego] dialogu partnerstwa strategicznego w przyszłości.” Mimo tych odważnych słów i presji ze strony wielu europejskich aktywistów na przywódców UE by zająć twarde stanowisko, obie strony omawiały głównie handel i zmiany klimatyczne.
Więzi ekonomiczne między Chinami a UE są silne, ale niezrównoważone. Jako blok, państwa UE kupują więcej towarów z Chin niż z jakiegokolwiek innego państwa. Ale chociaż Chiny stanowią największy rynek eksportowy dla UE po Stanach Zjednoczonych, w 2008 roku państwa UE sprowadziły ponad trzykrotnie więcej towarów z Chin niż wyeksportowały.
Na szczycie delegaci UE naciskali Chińczyków by podjęli kroki służące przeciwdziałaniu tej luce eksportowej. Chińczycy, obawiając się że rządy UE mogłyby spełnić żądania niektórych związków zawodowych by przyjąć środki protekcjonistyczne, obiecali zakupić więcej europejskich produktów w przyszłości. Byli zaś mniej ugodowi względem żądań UE by Pekin złagodził restrykcje wobec inwestycji zagranicznych wewnątrz Chin i bardziej energicznie bronił zagranicznych praw autorskich przeciw chińskiemu piractwu.
Ze swej strony, UE odparła żądania Pekinu by uznać status Chin jako „pełnej gospodarki rynkowej.” Takie określenie mogłoby chronić Pekin przeciw różnym cłom antydumpingowym i kwalifikować Chiny do innych korzyści handlowych i inwestycyjnych odmawianych krajom ze zdominowanymi przez państwo gospodarkami centralnie sterowanymi. UE odmówiła też zniesienia embarga zbrojeniowego wobec Chin, które zachodnie rządy utrzymują od czasu incydentu na Placu Tienanmen w maju 1989 roku, kiedy chińskie wojsko brutalnie zdławiło pokojowy ruch demokratyczny w Chinach. W rezultacie obie strony po prostu potwierdziły swoje zobowiązania poczynione dwa tygodnie wcześniej na drugim dialogu gospodarczo-handlowym wysokiego szczebla, który odbył się w Brukseli 7-8 maja.
Obie strony ponadto nie rozwiązały zupełnie odmiennych zapatrywań na to, jak podejść do globalnych zmian klimatycznych. UE chce by Chiny przyłączyły się do innych państw w zobowiązaniu do poważnych redukcji emisji dwutlenku węgla na konferencji klimatycznej zaplanowanej na grudzień w Kopenhadze. Ale na szczycie Wen powiedział, że jego rząd będzie „trzymał się zasady wspólnej, ale zróżnicowanej odpowiedzialności”, co oznacza, że Pekin oczekuje, iż Europejczycy i inne rządy zachodnie poniosą większy ciężar ograniczenia zmian klimatycznych niż kraje rozwijające się takie jak Chiny. Chińscy oficjele byli najbardziej otwarci na inicjatywy klimatyczne UE, które obejmują transfer technologii z UE do Chin czy wspólne programy, w których Europejczycy ponoszą większość kosztów.
Przywódcy UE mieli równie nieprzyjemną sesję na szczycie UE-Rosja 22 maja. Prezydent Dmitrij Miedwiediew okazał się zaskakująco skorym do sporów gospodarzem, biorąc pod uwagę decyzję gości o przelocie przez pół świata do Chabarowska na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Po pierwsze, Miedwiediew potwierdził gotowość Rosji do zredukowania dostaw gazu ziemnego do Ukrainy w reakcji na niezapłacone rachunki i do odrzucenia Karty Energetycznej UE, tworząc widmo ponownych niedoborów gazu w Europie podczas kolejnej zimy. Po drugie, Miedwiediew powtórzył rosyjskie ostrzeżenia, że nowa inicjatywa Partnerstwa Wschodniego UE nie powinna stanowić podstawy dla antyrosyjskiej koalicji wśród byłych republik radzieckich.
Chociaż Miedwiediew zapewniał, że rosyjscy dostawcy gazu ziemnego będą honorować zobowiązania wobec szanowanych klientów, powtórzył determinację Rosji do zawieszenia dostaw do Ukrainy jeśli tamtejsi klienci nie zapłacą za swoje zakupy. Miedwiediew wyraził chęć pomocy Ukrainie w sfinansowaniu jej zakupów rosyjskiej energii, ale jasno stwierdził, że oczekuje od rządów UE i innych państw zależnych od rosyjskiego gazu przesyłanego przez Ukrainę pewnego wkładu, najlepiej w formie pożyczki, która przeniosłaby na UE część rosnącego długu Ukrainy wobec Rosji. Państwa UE otrzymują około 1/5 ich dostaw gazu ziemnego z Rosji przez system rurociągów Ukrainy. Z perspektywy Moskwy lepiej byłoby gdyby UE sfinansowała ukraińskie zakupy rosyjskiego gazu niż łożyła na modernizację ukraińskiego systemu rurociągów jak jest to obecnie planowane.
Od wielu lat przywódcy UE naciskają na rosyjski rząd by ratyfikował Kartę Energetyczną, która wymaga od Moskwy przyznania większej swobody zagranicznym firmom chcącym inwestować w kontrolowany przez państwo rosyjski sektor energetyczny, zwłaszcza kluczowe rurociągi transportujące rosyjską ropę i gaz do Europy. W ostatnich miesiącach rosyjscy przywódcy dali jasno do zrozumienia, że nie zrobią tego. Miedwiediew mówił więcej o potrzebie zapewnienia „wzajemnego bezpieczeństwa energetycznego” zarówno dla państw dostarczających energię jak i ją konsumujących. Rosyjscy negocjatorzy w szczególności chcą większych możliwości inwestowania w sieci dystrybucji energii w państwach UE.
W tym miesiącu UE zwołała pierwsze spotkanie nowego programu Partnerstwa Wschodniego, inicjatywy mającej wzmocnić stosunki z wieloma byłymi republikami radzieckimi, ale nie z Rosją. Udział wzięli przedstawiciele Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy. Chociaż obecne rządy UE nie planują zaoferowania tym państwom członkostwa w najbliższej przyszłości, tym niemniej uznają znaczenie promowania prosperity i bezpieczeństwa w tych państwach, jako że wszelkie problemy na tym obszarze mogłyby łatwo rozprzestrzenić się i negatywnie odbić się na ich sąsiadach z UE. Wojna Gruzińska przekonała przywódców UE, że muszą poświęcić więcej uwagi – i wywierać większy wpływ – w tym wrażliwym regionie.
Pomimo ponawianych zapewnień ze strony przywódców UE, Miedwiediew wyraził zaniepokojenie Partnerstwem. „Ujmę to zwięźle”, powiedział Miedwiediew na konferencji prasowej po szczycie, odnosząc się do zapewnień UE, że Partnerstwo nie jest wymierzone przeciw Moskwie. „Próbowaliśmy przekonać samych siebie, ale w końcu nie mogliśmy.” Ostrzegł, że niezależnie od intencji tego programu, przynajmniej niektórzy z nowych partnerów mają antyrosyjskie motywy w poszukiwaniu zacieśnionych więzi z UE.
Prawdą jest, że niektórzy przywódcy europejscy widzą w Partnerstwie środek osłabienia kontroli Moskwy nad tymi państwami poprzez danie im alternatywnego źródła poparcia. W chwili obecnej jednak rosyjskie obawy wydają się przesadzone. Niektóre rządy Partnerstwa Wschodniego niewątpliwie mają wrogie opinie co do Rosji, ale wiele z nich dąży do utrzymania bliskich związków z Moskwą, z różnych powodów gospodarczych i bezpieczeństwa. Ponadto wszyskie nowe państwa partnerskie doświadczają poważnych wewnętrznych sporów politycznych, problemów gospodarczych, lub obu na raz – co czyni ich problematycznymi partnerami dla antyrosyjskiej koalicji.
Razem wzięte, oba szczyty odzwierciedlają zarówno siłę jak i słabość UE na arenie międzynarodowej. Waga jej rynku czyni ją aktorem, z którym trzeba się liczyć. Ale przy braku spójnego podejścia i potrzebnej do jego realizacji instytucjonalnej struktury, zdolność UE do osiągania swoich celów w obliczu zdeterminowanych mocarstw takich jak Chiny i Rosja pozostanie ograniczona.
Richard Weitz jest senior fellow w Hudson Institute i starszym redaktorem World Politics Review. Jego felieton w WPR, Global Insights, jest publikowany w każdy wtorek.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=3816