Erytrea-Etiopia: koncentracja wojsk wzmaga napięcia na granicy w 2007 roku
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Erytrea-Etiopia: koncentracja wojsk wzmaga napięcia na granicy w 2007 roku
Peter Heinlein Voice of America 2007-12-20 14:50:27
     Napięcie wzrosło w ciągu roku wzdłuż granicy między Etiopią a Erytreą przed wyznaczonym przez międzynarodową komisję graniczną ostatecznym terminem uregulowania problemu do 30 listopada. Pod koniec roku dwaj rywale z Rogu Afryki mieli łącznie niemal ćwierć miliona żołnierzy stojących naprzeciwko siebie po obu stronach granicy. Termin komisji granicznej minął bez incydentu, ale niebezpieczeństwo wybuchu wojny jest wciąż wysokie.

     Premier Etiopii Meles Zenawi wielokrotnie mówił, że jego państwo nie zostanie wciągnięte do wojny z arcyrywalem Erytreą. Ale ostatnio w rozmowie z dziennikarzami podał jeden godny odnotowania wyjątek.
      „Nigdy, przenigdy nie pójdziemy na wojnę z Erytreą chyba że nastąpi inwazja w pełnej skali”, powiedział Meles Zenawi. „Nie jakaś stara prowokacja. Inwazja w pełnej skali. To jest jedyny warunek, który mógłby zmusić nas do walki z Erytreą. Nie oczekuję, by strona erytrejska podjęła inwazję w pełnej skali, ponieważ sądzę, że oni wiedzą, że byłoby to samobójstwo.”
     Meles i dożywotni prezydent Erytrei Isaias Afewerki niegdyś byli towarzyszami broni. Walczyli razem w 20-letniej wojnie partyzanckiej, która ostatecznie obaliła marksistowskiego dyktatora Etiopii Mengistu Haile Mariama w 1991 roku. Ale stosunki dwóch byłych przyjaciół gwałtownie się pogorszyły po uzyskaniu przez Erytreę niepodległości od Etiopii w 1993 roku. W ciągu 5 lat ich państwa wdały się w wojnę graniczną, w której obie strony rościły pretensje do strategicznie nieistotnego małego miasteczka Badme. Wojna ta kosztowała 70 tysięcy ofiar. Zakończyła się w grudniu 2000 roku zgodą obu stron na rozstrzygnięcie sporu przez międzynarodową komisję graniczną.
     Ale kiedy komisja dwa lata później wydała decyzję przyznając Badme Erytrei, Etiopia odmówiła jej zaakceptowania. Po dalszych pięciu latach prób znalezienia obustronnie zadowalającego rozstrzygnięcia komisja graniczna poddała się i zamknęła swoje drzwi z końcem listopada, ogłaszając że decyzja z 2002 roku jest ostateczna.
     Zarówno Erytrea jak i Etiopia wcześniej zgłaszały sprzeciw wobec tak zwanej „wirtualnej demarkacji” granicy przez komisję na podstawie starych map i danych satelitarnych. Ale gdy ostateczny termin upłynął, Erytrea ogłosiła zwycięstwo, żądając od społeczności międzynarodowej uznania demarkacji za wiążącą. Premier Etiopii Meles Zenawi odrzucił jednak orzeczenie, argumentując że granica musi być wytyczona w terenie.
      „Jeśli chodzi o wirtualną demarkację granicy, słyszałem jak poważani dyplomaci i prawnicy określali ją jako ‘prawny nonsens’”, powiedział Meles. „Nasi prawnicy zgadzają się z taką oceną. Dopóki granica nie jest wyznaczona w terenie, nie ma demarkacji.”
     Etiopski przywódca przewidywał, że grudniowy termin minie spokojnie i faktycznie tak się stało w rezultacie intensywnej dyplomacji prewencyjnej zmierzającej do ochłodzenia nastrojów po obu stronach. Sekretarz stanu USA Condoleezza Rice złożyła ważną wizytę w Addis Abebie, by przeprowadzić rozmowy z Melesem.
     Presja dyplomatyczna jednak nie złagodziła całkowicie obaw o wybuch wojny wzdłuż wysoce zmilitaryzowanej 900-kilometrowej granicy. Obserwatorzy polityczni mówią, że przy osobistych animozjach obu przywódców i wojnie propagandowej, która spolaryzowała opinię publiczną po obu stronach, dwustronny dialog w tej chwili wydaje się niemożliwy.
     Gebru Asrat walczył u boku Melesa i Afewerkiego w wojnie partyzanckiej, która obaliła reżim Mengistu i doprowadziła do niepodległości Erytrei, a następnie pełnił funkcję gubernatora etiopskiego regionu graniczącego z Erytreą. Obawia się on, że jakiś wypadek, bądź błąd w ocenie, może wpędzić region w kolejny przewlekły konflikt. „To niepewna sytuacja”, mówi Gebru Asrat. „Wszyscy zmobilizowali armie przy granicy. Obie strony mają wielkie armie i jeśli dostaną szału, jeśli będą działać nielogicznie, mogą rozpocząć wojnę, wojnę która nie ma celu.”
     Wielu zachodnich dyplomatów i obserwatorów podziela obawy Gebru i boi się, że wojna, nawet niezamierzona, może wybuchnąć w najbliższych dniach. Mówią oni, że Etiopia, ośmielona bliskimi stosunkami z USA w walce z terroryzmem w Rogu Afryki, może pokusić się o próbę zmiażdżenia swojego dużo mniejszego sąsiada, w którym USA widzą regionalnego wichrzyciela.
     Ale były ambasador USA w Etiopii David Shinn odrzuca ten argument. Według niego gniew całej społeczności międzynarodowej skupiłby się na stronie, która zaczęłaby wojnę. „Będzie wiadomo niemal od razu kto zainicjował atak”, mówi Shinn. „Tego po prostu nie można ukryć, to się nie zdarzy. Obie strony będą ukrzyżowane przez społeczność międzynarodową. I w mojej opinii nawet USA, nie sądzę by nawet USA mogły bezczynnie się przyglądać i godzić się z etiopskim atakiem na Erytreę, pomimo fatalnych stosunków między Erytreą a USA.”
     Shinn mówi, że potępienie międzynarodowe mogłoby nie być tak efektywne w stosunku do Erytrei, która regularnie ignoruje opinię światową. Ale dodaje, że przywódcy Erytrei są całkowicie świadomi przewagi militarnej Etiopii: „Faktem jest, że mają bardzo silną i jak dotąd zdyscyplinowaną armię narodową, która z łatwością pobiła Erytrejczyków w 2000 roku, czego Erytrejczycy nie zapomnieli.”
     Nawet jeśli Etiopia jest porównywalnie silniejsza, analitycy wojskowi mówią, że obie strony są wyraźnie słabsze niż w trakcie ostatniej wojny. Są już zaangażowane w wojnę peryferyjną w sąsiedniej Somalii, gdzie uwiązanych jest tysiące żołnierzy etiopskich popierających rząd przejściowy Somalii przeciw islamskim ekstremistom prowadzącym walkę rebeliancką w stylu przypominającym Irak. Etiopia walczy też z insurekcją w niespokojnym regionie Ogaden.
     Etiopski analityk Medhane Tadesse postrzega tę wzajemną słabość jako szansę. Podczas gdy dialog pomiędzy przywódcami jest zapewne niemożliwy, Medhane zaleca budowę „koalicji na rzecz pokoju” wśród intelektualistów i wpływowych czynników w obrębie erytrejskiej i etiopskiej diaspory, które już są zaangażowane w gorącą debatę w internecie.
      „Nie chcę być pesymistą”, mówi Tadesse. „Chcę powiedzieć, że jest możliwe stworzenie ‘koalicji’ podczas gdy trwa opanowywanie konfliktu. Nie ma mowy, by te dwa państwa poszły na wojnę. Istnieje równowaga sił między Etiopią a Erytreą, co dziwne oparta na słabości. Więc wykorzystajmy to, przynajmniej otwierając ścieżki negocjacji.”
     Są i inne powody do nadziei. Przedstawiciel ONZ mówi, że organizacja aktywnie poszukuje sposobów na złagodzenie napięć. Małe siły pokojowe ONZ pozostają na granicy, przynajmniej do czasu wygaśnięcia ich mandatu pod koniec stycznia, zaś wysoki przedstawiciel ONZ planuje wkrótce wizytę w regionie w celu odbycia konsultacji. Ale gdy rok 2007 przechodzi w rok 2008 rywalizacja pomiędzy dwoma starymi towarzyszami oraz współzawodnictwo o kontrolę strategicznie nieznaczącego, lecz emocjonalnie ważnego kawałka ziemi, pozostają niebezpiecznym punktem zapalnym.

Copyright Voice of America.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.voanews.com/english/2007-12-17-voa66.cfm


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów