Prowokacyjna polityka KRL-D coraz bardziej irytuje Pekin. Czy władze chińskie są gotowe całkowicie odwrócić się od coraz bardziej uciążliwego długoletniego sojusznika?
Obserwując chińskie reakcje na przeprowadzony 25 maja przez Koreę Północną drugi test bomby atomowej trudno oprzeć się wrażeniu, że reżim Kim Dzong-ila jak nigdy dotąd zirytował Pekin swoim zachowaniem, a formuła Mao Zedonga głosząca, że oba państwa są sobie "tak bliskie jak usta i zęby" może być odłożona do lamusa. "Nastawienie narodu chińskiego do Korei Północnej spadło do historycznie najniższego poziomu", stwierdził 2 czerwca chiński dziennik "The Global Times." "Emocjonalne więzi łączące [Chińczyków] z Koreą Północną nie są już pewne (...) Korea Północna nie wydawała się zbytnio cenić swojej przyjaźni z chińskim narodem i ich rządem. Nie uszanowała rady Chin i postawiła chiński rząd w niezręcznej pozycji wywołując serię kryzysów bezpieczeństwa w Azji Wschodniej (...) Północnokoreańskie ambicje poszły za daleko, wykraczając poza chińską tolerancję i zrozumienie." Gazeta stwierdziła ponadto, że Korea Północna wciąż wydaje się żyć w dawno minionej epoce Zimnej Wojny, podczas gdy "tematem regionu Azji Wschodniej i współczesnego świata jest pokojowy rozwój." [1]
Coraz bardziej krytyczne nastawienie Pekinu do Phenianu jest też widoczne w konkretnych działaniach, w szczególności w poparciu uchwalonej przez Radę Bezpieczeństwa ONZ w dniu 12 czerwca rezolucji nr 1874 przewidującej szereg potencjalnie dotkliwych sankcji i dopuszczającej inspekcje północnokoreańskich statków w przypadku podejrzeń, iż przemycają one technologię nuklearną lub rakietową, co Phenian określił już "aktem wojny." Według relacji dyplomatów uczestniczących w negocjacjach prowadzących do przyjęcia rezolucji nr 1874, chińscy przedstawiciele nie kryli swojego rozdrażnienia na niepokorną Koreę Północną. Czy jednak władze chińskie są gotowe całkowicie odwrócić się od coraz bardziej uciążliwego i stwarzającego poważne podejrzenie irracjonalności, aczkolwiek wciąż potrzebnego długoletniego sojusznika?
Chińscy oficjele wielokrotnie wypowiadali się za koniecznością utrzymania Półwyspu Koreańskiego bez broni jądrowej i z pewnością mają szereg powodów by przeciwstawiać się ambicjom KRL-D do uzyskania statusu mocarstwa nuklearnego. Z każdym północnokoreańskim testem bomby atomowej i z każdym odpaleniem pocisków balistycznych rośnie szansa, że dojdzie do nuklearnego wyścigu zbrojeń w Azji Północno-Wschodniej, w którym technologicznie zaawansowane Korea Południowa i Japonia bez wątpienia szybko byłyby w stanie wyprodukować bombę; szczególnie perspektywa wyposażonego w broń masowej zagłady Kraju Kwitnącej Wiśni, historycznego rywala Państwa Środka, byłaby koszmarnym scenariuszem dla władz w Pekinie. Ponadto wyłonienie się w konsekwencji takiego wyścigu zbrojeń kolejnych mocarstw posiadających broń jądrową umniejszyłoby status ChRL jako członka wciąż elitarnego klubu atomowego.
Pekin dysponuje instrumentami wywierania presji na Phenian - mógłby w szczególności wstrzymać dostawy paliwa lub żywności i ograniczyć wymianę handlową, która po załamaniu się handlu KRL-D z Japonią i Koreą Południową jest coraz ważniejsza dla KRL-D - w 2008 roku wzrosła do rekordowych 2,78 miliarda dolarów i stanowiła około 3/4 całości obrotów handlowych KRL-D z zagranicą [2]. Ponieważ jednak reżim w Phenianie nie zwykł uginać się pod jakąkolwiek presją zewnętrzną, nawet gdyby mocno uderzała ona w standardy życia populacji, zastosowane środki musiałyby być naprawdę drastyczne - co zapewne skończyłoby się upadkiem komunistycznej władzy w Phenianie.
Konsekwencje anarchizacji KRL-D byłyby bardzo niekorzystne już w krótkim okresie czasu: do Chin nagle przybyłoby wiele milionów uchodźców, co wywołałoby poważne napięcia i stanowiłoby istotne obciążenie dla chińskich władz. Zarówno Chiny jak i USA starałyby się natychmiast zabezpieczyć znajdujące się na terytorium północnokoreańskim obiekty nuklearne, co groziłoby nawet konfrontacją militarną. W dalszej perspektywie fatalne dla Chin byłyby konsekwencje geostrategiczne: skutkiem upadku Korei Północnej najpewniej byłoby zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego na warunkach Seulu i powstanie tuż za granicą chińską silnego sojusznika USA.
Stąd mimo rosnącego poirytowania postawą Phenianu Chiny najprawdopodobniej będą nadal chciały prowadzić politykę "trzeciej drogi", tj. nakłaniania Korei Północnej i USA do podjęcia bezpośrednich negocjacji i zawarcia porozumienia, które pozwoli na zakończenie północnokoreańskiego programu nuklearnego i złagodzenie napięć. Problemem jest jednak to, że owa "trzecia droga" jest coraz mniej realistyczna: poprzednie zakończone w ten sposób kryzysy wokół programu nuklearnego KRL-D, w 1994 roku i 2007 roku nie przynosiły denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, a jedynie stanowiły preludium do nowej fazy napięć. Wydaje się, że obecna administracja amerykańska Baracka Obamy nie chce po raz trzeci wchodzić do tej samej rzeki i deklaruje, że nie zamierza ani uznawać KRL-D za państwo z bronią atomową ani negocjować na warunkach Phenianu. Jeśli przy tym założyć, że Korea Północna zgodnie z ostatnimi deklaracjami, np. oświadczeniem wydanym przez ministerstwo spraw zagranicznych 13 czerwca, nigdy nie zrezygnuje z raz zdobytej broni jądrowej i przyspieszy teraz swój program nuklearny, to dalsza eskalacja napięć na Półwyspie Koreańskim jest nieunikniona. Chiny zaś coraz bardziej znajdują się między młotem a kowadłem - albo zaakceptują KRL-D z bronią jądrową i zaryzykują nuklearnym wyścigiem zbrojeń w regionie, albo wywrą potężną presję grożącą upadkiem reżimu Kim Dzong-ila z wszystkimi wyżej wspomnianymi negatywnymi konsekwencjami.
W sytuacji tak nieciekawego wyboru naturalne są tarcia rzeczników dwóch przeciwstawnych podejść do problemu. Tak właśnie było podczas rządów administracji George'a W. Busha (2001-09) - w początkowym okresie decydujący wpływ na kształtowanie polityki wobec KRL-D mieli neokonserwatyści promujący twardą linię wobec Phenianu, ale po pierwszej próbnej eksplozji bomby atomowej Phenianu w październiku 2006 roku układ sił wewnątrz administracji nagle uległ całkowitej zmianie - do głosu doszli zwolennicy negocjacyjnego podejścia skupieni w Departamencie Stanu kierowanym przez Condoleezzę Rice. Podobnie musi być w przypadku władz chińskich, gdzie coraz większe wpływy wydają się zdobywać ci, którzy uważają KRL-D za niereformowalne "strategiczne obciążenie" i wyżej cenią sobie stosunki z tak ważnymi regionalnymi partnerami jak USA, Japonia i Korea Południowa. Niektórzy analitycy twierdzą, że mając do wyboru dwa złe rozwiązania władze chińskie jak każdy logicznie działający aktor stosunków międzynarodowych wybiorą zło mniejsze, czyli nuklearną Koreę Północną zamiast rozpadającej się Korei Północnej [3], ale teraz wcale już nie jest pewne co dla ChRL jest tu mniejszym złem i czy nie następuje właśnie zasadnicze przewartościowanie polityki wobec KRL-D. Jak ostrzega cytowany powyżej "The Global Times" z 2 czerwca, "posiadanie broni nuklearnej nie stworzy w Korei Północnej cudu rozwiązującego poważne problemy kraju. Nie pozwoli Korei Północnej manipulować innymi państwami, w tym Chinami (...) Bez poparcia i sympatii chińskiego narodu dla Korei Północnej chiński rząd zmieni swoją politykę. Korea Północna pozostanie bez przyjaciela na świecie."
Z punktu widzenia Pekinu nadzieja w tym, że wybitnie prowokacyjna polityka reżimu Kim Dzong-ila w ostatnich miesiącach może wynikać z pobudek wewnętrznych, tj. dążenia Kima do zapewnienia sukcesji, a po ustabilizowaniu się sytuacji wewnątrz Korei Północnej przyjdzie czas na politykę kompromisu. Ale posuwając się w swojej konfrontacyjności niebezpiecznie daleko i tym samym zrażając administrację Obamy już na samym początku jej urzędowania, reżim Kima sprawił, że będzie musiał zaoferować bardzo poważne ustępstwa by odzyskać wiarygodność jako partnera w negocjacjach - na co też coraz bardziej będą naciskać Chińczycy.
Opis programu nuklearnego Korei Północnej:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Korea_Polnocna,problemy,Program_nuklearny
Opis stosunków Korea Północna-Chiny:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Korea_Polnocna,stosunki_dwustronne,Chiny