Publika jednoczy się przeciw Talibom w Pakistanie
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Publika jednoczy się przeciw Talibom w Pakistanie
Mustafa Qadri World Politics Review 2009-07-20 23:31:19

W Pakistanie doszło do zauważalnej zmiany w walce przeciw grupom zbrojnym. Wielkie operacje armii zakończone ostatnio w dolinie Swat, największe jakie kiedykolwiek Pakistan przeprowadził przeciw Talibom, są tylko jednym tego aspektem. Po raz pierwszy rząd wygrywa wojnę propagandową.

Zwykli obywatele i partie polityczne z całego spektrum, w tym religijne, zjednoczyły się wokół armii. Na serii zorganizowanych przez rząd konferencji religijnych w maju uczeni potępili Talibów jako perwersję islamskich nauk. Mimo powstrzymania się od przeproszenia za swoją rolę w podsycaniu Talibów w przeszłości, główne partie religijne musiały dopasować swoją retorykę by odzwierciedlała zmianę powszechnych odczuć. Podczas gdy kiedyś partie takie jak Jamaat-e-Islami niemal otwarcie popierały Talibów, teraz zostały zmuszone do potępienia obecnej lawiny zamachów samobójczych i innych ataków rebelianckich przeciw armii, instytucjom rządowym i zwykłym obywatelom jako dzieło "wrogów Pakistanu" i islamu.

W ramach wysiłków mających na celu skupienie wokół siebie swoich wojsk i publiki, pakistańska armia nawet założyła kanał YouTube zestawiający razem muzykę pop i zdjęcia żołnierzy uczestniczących w operacjach przeciw Talibom. Krajowe kanały telewizji satelitarnej nadają też teledyski potępiające rozkręcającą się przemoc. Wśród innych starań o ukształtowanie opinii publicznej jest też "Yeh hum naheen (To Nie My)", ruch założony przez szereg pakistańskich gwiazd popu w celu zwalczania terroryzmu i ekstremistycznych interpretacji islamu, takich jak te głoszone przez Talibów i inne grupy.

Nie zawsze tak było. Od kiedy Talibowie rozpoczęli swoją partyzantkę przeciw państwu pakistańskiemu w 2003 roku, populacja oscylowała między otwartym zaprzeczaniem ich egzystencji a gniewem na operacje armii, postrzegane jako stawiające rodaków przeciw rodakom przez wzgląd na obce mocarstwa - zwłaszcza Stany Zjednoczone. Wielu kwestionowało czy to naprawdę Talibowie popełniali zbrodnie w Pakistanie takie jak potężny zamach samobójczy na hotel Marriot we wrześniu zeszłego roku czy zniszczenie setek szkół dla dziewcząt w Swat, dawniej regionie wypoczynkowym.

Biorąc pod uwagę politykę wielkomocarstwową o wysokiej stawce w tym regionie - Pakistan jest kluczowym rozdrożem między Azją Środkową i Południową a Bliskim Wschodem - teorii spiskowych w tym kraju jest pod dostatkiem. Lecz przeciętni Pakistańczycy nadal są w większości nieświadomi stopnia do jakiego ich własna armia przez dekady popierała Talibów i inne grupy zbrojne, co jest kwestią pozostającą "wielkim białym słoniem" pakistańskiej polityki. Ta ignorancja skłoniła wielu do podejrzewania Indii, Amerykanów czy nawet Izraelczyków o maczanie palców w niemal codziennych atakach partyzanckich przeprowadzanych w całym kraju - a zwłaszcza w Północno-Zachodniej Prowincji Granicznej położonej wzdłuż w większości niestrzeżonej granicy Pakistanu z Afganistanem.

Jednak nawet ta ignorancja z wolna zaczyna być podważana. Nie ma tu bardziej dramatycznego przykładu niż przyznanie przez prezydenta Asifa Aliego Zardariego dwa tygodnie temu, że grupy zbrojne zostały "stworzone i wychowane" przez państwo z pomocą społeczności międzynarodowej w latach 80-tych.

Przez lata istniała mniejszość komentatorów i obywateli, zwłaszcza wśród liberalnej, wykształconej elity, która ostrzegała przez zagrożeniami dla Pakistanu ze strony ekstremizmu. Do ich głosów w ostatnich miesiącach dołączyła szersza społeczność i politycy. Co spowodowało tę znaczącą zmianę percepcji? Odpowiedź leży u samych Talibów.

Rząd miał ogólnokrajowe poparcie gdy w lutym ogłosił układ pokojowy z Talibami w dolinie Swat, poprzez lokalnego kleryka sympatyzującego z tym ruchem. Ale kiedy Talibowie kontynuowali swoją krwawą partyzantkę w sąsiednich dystryktach takich jak Buner i Bajaur, i kiedy ich rzecznik publicznie usprawiedliwił egzekucję tych, np. policjantów i tancerzy, których uznano za wrogów islamu, publika zaczęła uprzytamniać sobie zagrożenie.

Z powszechnym oburzeniem spotkały się ataki Talibów na innych muzułmanów, takie jak częste bombardowania meczetów, które zabiły setki osób tylko w ostatnich trzech latach. Gdy rozprzestrzeniło się nagranie wideo członków Talibów chłostających młodą kobietę za rzekomą ucieczkę z ukochanym, przeciętni Pakistańczycy z szokiem uświadomili sobie, że Talibowie nie stanowią odbicia ich praktyki islamu.

Oczywiście, nawet przy tej mile widzianej zmianie w opinii publicznej, sytuacja w Pakistanie wciąż jest fatalna. Konflikt stał się katastrofa humanitarną dla już 3,5 miliona Pakistańczyków wysiedlonych od sierpnia zeszłego roku, kiedy armia rozpoczęła swoje ostatnie duże ofensywy. Od Peszawaru w pobliżu granicy z Afganistanem do wzgórz nad Islamabadem, w Mardanie i Swabi, przelewa się morze ludzkich krzywd od kiedy armia zaczęła 8 maja potężną, często bezładną kampanię bombardowania.

ONZ uważa ten masowy exodus cywilów za największy od czasu ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku, a może nawet od krwawego podziału subkontynentu indyjskiego w sierpniu 1947 roku. Niewielkie przygotowania zostały podjęte zanim armia zaczęła strzelać ze swoich moździerzy, chociaż działania humanitarne ze strony rządu i sektora prywatnego zaczęły się już na poważnie. Organizacje pomocowe i polityczne, tak świeckie jak i religijne, zaangażowały się w wielką akcję humanitarną, zaś apele o dary rozmnożyły się w oknach sklepowych i w telewizji.

Ci stłoczeni w nędznych warunkach obozów dla wysiedleńców w Północno-Zachodniej Prowincji Granicznej mówią o potrzebie pomocy i wsparcia ze strony rządu. Potrzebna jest spójna polityka dostarczania wysiedleńcom rehabilitacji humanitarnej, ekonomicznej i socjalnej. W przeciwnym razie, tak jak było z poprzednimi wypadami armii do twierdz Talibów w ostatnich 4 latach, grupy zbrojne powrócą, wykorzystując niezaspokojone pretensje sfrustrowanych cywilów. Bez spójnej strategii wyschnie nawet obecne mocne źródło powszechnego poparcia.


Mustafa Qadri jest korespondentem The Diplomat i newmatilda.com na Bliskim Wschodzie i w Azji Południowej. Pisze też cotygodniowy felieton na temat Pakistanu dla strony internetowej The Guardian.

 

Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4082


Opis problemu terroryzmu w Pakistanie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,problemy,Terroryzm


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów