Wiele wskazuje na to, że odwilż na linii Caracas-Waszyngton może być krótkotrwała, jako że liczba kwestii spornych między oboma stolicami wydaje się rosnąć z tygodnia na tydzień.
Jednym z ważnych zadań polityki zagranicznej prezydenta Baracka Obamy w pierwszych miesiącach jego urzędowania była poprawa stosunków USA z Ameryką Łacińską, które za prezydentury George'a W. Busha doznały poważnego uszczerbku. Obama z pewnością mógł liczyć na kredyt zaufania w państwach latynoamerykańskich, ale musiał wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom, dotyczącym m.in. zniesienia wieloletniego embarga USA wobec Kuby. Dlatego 13 kwietnia, na 4 dni przed Szczytem Ameryk na Trynidadzie, Obama spełnił swoją obietnicę wyborczą i złagodził ograniczenia dotyczące podróży i wysyłania pieniędzy na Kubę przez Amerykanów kubańskiego pochodzenia. Na Szczycie Ameryk, w którym Kuba jako państwo niedemokratyczne nie wzięła udziału, Obama mógł argumentować, że kolejny krok należy do władz kubańskich i uniknął tym samym starcia ze sprzyjającą Hawanie lewicą latynoamerykańską pod przewodnictwem prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza. Relacje z Wenezuelą, która wielokrotnie zalazła za skórę administracji Busha, wydawały się poprawiać: Obama i Chavez uścisnęli sobie ręce na Szczycie Ameryk, pod koniec czerwca na stanowisko w Waszyngtonie powrócił ambasador Wenezueli Bernardo Alvarez, odwołany we wrześniu 2008 roku gdy Chavez poparł w ten sposób Boliwię w jej sporze z Waszyngtonem; na początku lipca do Caracas powrócił natomiast ambasador USA Patrick Duddy, wyrzucony z Wenezueli równolegle z odwołaniem Alvareza.
Obecnie jednak wiele wskazuje na to, że odwilż na linii Caracas-Waszyngton może być krótkotrwała, jako że liczba kwestii spornych wydaje się rosnąć z tygodnia na tydzień. Mimo że zarówno USA jak i Wenezuela potępiły odsunięcie prezydenta Hondurasu Manuela Zelayi przez wojsko w dniu 28 czerwca, wraz z przedłużaniem się tego kryzysu oba państwa coraz wyraźniej różnią się w podejściu do jego rozwiązywania. USA zawiesiły pomoc wojskową dla Hondurasu, ale pozostawiły ambasadora w Tegucigalpie i całkowicie popierają jak dotąd bezskuteczną mediację prezydenta Kostaryki Oscara Ariasa. Chavez bezwględnie żąda niezwłocznego przywrócenia Zelayi na stanowisko i podobnie jak kilku innych przywódców lewicowych oskarża Waszyngton o współudział w honduraskim zamachu stanu - 16 lipca powiedział, że hondurańska armia musiała mieć "aprobatę Departamentu Stanu [USA]" i że chociaż przypuszczalnie Obama nie był poinformowany, "za Obamą stoi imperium." [1] 25 lipca Chavez stwierdził, że mediacja Ariasa jest amerykańską pułapką mającą umożliwić rządowi przejściowemu kierowanemu przez Roberto Michelettiego ugruntowanie jego pozycji i uzyskanie uznania de facto [2]. Chavez zbeształ też sekretarz stanu USA Hillary Clinton, która nazwała "lekkomyślnym" udanie się Zelayi na granicę Nikaragui z Hondurasem 24 lipca i symboliczne wkroczenie na chwilę na ojczyźniane terytorium.
W tle absorbującego uwagę kryzysu w Hondurasie pozostał wydany 20 lipca przez pracujące dla Kongresu USA General Accountability Office (GAO), zamówiony przez republikańskiego senatora Richarda Lugara raport [3] wysoce krytycznie oceniający działania rządu Wenezueli w zwalczaniu przemytu narkotyków. Według raportu przepływ kokainy przez terytorium Wenezueli w kierunku USA, Afryki Zachodniej i Europy w latach 2004-07 zwiększył się ponad 4-krotnie - z 60 do 260 ton. Za ten niepożądany stan rzeczy odpowiada w dużej mierze korupcja we władzach wenezuelskich: jak donosi raport GAO, członkowie policji, wojska, rządu i gwardii narodowej, w tym nawet specjalnych jednostek antynarkotykowych, są zamieszani w handel narkotykami; szczególnie niepokojąca jest rola gwardii narodowej, która kontroluje granice, porty i lotniska Wenezueli i odpowiada bezpośrednio przed prezydentem Chavezem. Przypomina się przy tym, że Caracas wciąż odmawia współpracy z amerykańską Drug Enforcement Administration, której przedstawiciele zostali w sierpniu 2005 roku oskarżeni o działalność szpiegowską i wyrzuceni z Wenezueli.
Raport GAO zawiera też poważne zarzuty dotyczące domniemanych związków rządu Wenezueli z Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii (FARC), wpływających na nieskuteczność zwalczania handlu narkotykami, za który w dużym stopniu odpowiada FARC - mówi się o "linii życia" dla kolumbijskich grup zbrojnych, głównie FARC, ze strony Wenezueli, w tym także wsparciu materialnym. Według raportu analiza tzw. plików Reyesa (tj. znalezionych na komputerach zajętych przez armię kolumbijską podczas słynnego rajdu na obóz FARC na terytorium Ekwadoru w marcu 2008 roku) dowodzi, że "stosunki FARC z przedstawicielami rządu Wenezueli były bardzo rozwinięte i trwały dłużej niż podejrzewano." Podejrzewa się, że rząd Wenezueli mógł przekazać FARC nawet 300 milionów dolarów wsparcia w formie broni czy opieki medycznej. W związku z plikami Reyesa i innymi dowodami 12 września 2008 roku Departament Skarbu USA nałożył sankcje na 3 ówczesnych lub byłych wenezuelskich urzędników państwowych oskarżonych o udzielanie wsparcia FARC; dwóch z nich nadal zajmuje swoje stanowiska.
Ministerstwo spraw zagranicznych Wenezueli 21 lipca odrzuciło raport GAO jako "interwencjonistyczny" i stwierdziło, że "normalizacja politycznych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi jest uzależniona od zaprzestania tej niedopuszczalnej praktyki." [4] Gazeta "Financial Times" dotarła też do listu ambasadora Alvareza do senatora Lugara, w którym Alvarez dowodzi, że raport GAO nie może zostać uznany za wiarygodny, gdyż polega głównie na źródłach w byłej administracji Busha, "której wrogość do Wenezueli została dobrze udokumentowana i doprowadziła do pogorszenia się stosunków bilateralnych." [5] Jednak 27 lipca pojawiły się nowe rewelacje co do powiązań między FARC a Caracas: rząd kolumbijski poinformował, że w zeszłym roku w jednym ze składów broni FARC znaleziono rakiety przeciwczołgowe produkcji szwedzkiej firmy Saab Bofors Dynamics, sprzedane niegdyś Wenezueli przy zakazie ich reeksportu bez powiadomienia producenta [6]
W stosunkach między Wenezuelą, Kolumbią a USA tymczasem czyha jeszcze jedna poważna kwestia zapalna. Według doniesień Waszyngton znajduje się w końcowej fazie negocjacji (formalne porozumienie może zostać ogłoszone już w sierpniu) na temat zwiększenia swojej obecności wojskowej w Kolumbii - chodzi o udostępnienie trzech baz lotniczych, z których przeprowadzane byłyby loty rozpoznawcze umożliwiające zidentyfikowanie i przechwytywanie statków i samolotów nielegalnie transportujących narkotyki [7]. Dotychczas funkcję tę spełniała baza Manta w Ekwadorze, ale tamtejszy prezydent Rafael Correa, sojusznik Chaveza, odmówił przedłużenia dzierżawy bazy, w związku z czym 17 lipca miał miejsce ostatni amerykański lot antynarkotykowy [8]. Chavez, który nie raz oskarżał Amerykanów o próbę obalenia go, szybko zgłosił swój sprzeciw wobec planów Kolumbii i USA - stwierdził 21 lipca, że państwa te "otaczają Wenezuelę bazami wojskowymi" i nakazał przeprowadzenie przeglądu całości stosunków z Kolumbią [9]. Dwa dni później Chavez oskarżył USA o próbę przekształcenia Kolumbii w "Izrael Ameryki" i oświadczył, że sytuacja ta zmusza Wenezuelę do wzmocnienia jej zdolności militarnych [10].
Popularność Obamy na całym świecie, również w Ameryce Łacińskiej, musi stanowić niemałą zagwozdkę dla Chaveza, który wciąż w polityce zagranicznej kieruje się głównie dążeniem do ograniczania wpływów amerykańskich w regionie. Chavez był jednym z nielicznych przywódców, którzy sceptycznie wyrażali się o mozliwościach realnej zmiany w Białym Domie, odwołując się do często używanego określenia "imperium" amerykańskiego, które jakoby niezmiennie trwa przy swojej aroganckiej polityce niezależnie od tego, kto nim kieruje. Zasugerował nawet, że "jeśli Obama jako prezydent Stanów Zjednoczonych nie będzie wykonywał rozkazów imperium, zabiją go tak jak zabili Kennedy'ego, jak zabili Martina Luthera Kinga czy Lincolna." [11] Obama zaś od początku zaznaczył, że nie zamierza adorować Chaveza w imię lepszych stosunków z Ameryką Łacińską -- jeszcze przed swoją inauguracją w wywiadzie dla hiszpańskojęzycznej telewizji Univision powiedział, że Chavez szkodzi postępowi w Ameryce Łacińskiej i wyraził zaniepokojenie związkami Caracas z FARC [12].
Ta słowna przepychanka, chociaż zelżała w tygodniach po inauguracji Obamy, stanowiła niejako zapowiedź widocznego obecnie pełnego ujawniania się różnic interesów między Wenezuelą a USA, czemu towarzyszy ponowne zaostrzenie retoryki po obu stronach. Po tym jak sekretarz stanu Hillary Clinton 7 lipca w wywiadzie dla wenezuelskiej, krytycznej wobec Chaveza telewizji Globovision powiedziała, że Waszyngton ma nadzieję dostrzec w kolejnych miesiącach w Wenezueli "uznanie, że można być bardzo silnym przywódcą i mieć bardzo silne opinie bez próbowania zdobycia zbyt dużej władzy i uciszenia wszystkich swoich krytyków" [13], ministerstwo spraw zagranicznych Wenezueli oskarżyło USA o wysyłanie "agresywnych sygnałów" stawiających pod znakiem zapytania możliwość poprawy stosunków bilateralnych [14].
Obama jedną z głównych cech swojej polityki zagranicznej uczynił gotowość do wyciągnięcia ręki do adwersarzy USA w poszukiwaniu możliwości naprawy stosunków. Chociaż Chavez nie zalicza się do najgroźniejszych z nich, to właśnie on może stać się pierwszym, który ponownie wejdzie w otwarty konflikt z Waszyngtonem.
Opis stosunków Wenezuela-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Wenezuela,stosunki_dwustronne,USA
[1] U.S., Venezuela tensions rise over Honduras crisis, Reuters, 17 lipca 2009.
[2] Venezuela's Chavez blasts U.S., allies on Honduras, Reuters, 25 lipca 2009.
[4] Venezuela says U.S. drug report may hurt relationship, Bloomberg, 21 lipca 2009.
[5] Venezuela slams US report on drugs, Benedict Mander, Financial Times, 24 lipca 2009.
[7] Washington, Colombia near deal on base access, Associated Press, 16 lipca 2009.
[8] US anti-drug force flies last flight from Ecuador, Associated Press, 17 lipca 2009.
[9] Chavez objects to Colombia's base deal with US, Associated Press, 21 lipca 2009.
[11] Chavez says Obama has "stench" of Bush, Reuters, 17 stycznia 2009.
[14] Venezuela questions US desire to better relations, Associated Press, 8 lipca 2009.