W Abchazji Benetton to inne słowo na niechcianą izolację.
Kiedy odzieżowy gigant ogłosił w tym roku plan otworzenia sklepu w tym separatystycznym regionie, spotkał się z rykiem protestu z Gruzji i ostatecznie wycofał się z pomysłu. Decyzja ta rozwścieczyła Abchazów, którzy odebrali to jako znak, że będą omijani przez zachodnich inwestorów.
Abchascy politycy mówią, że niechęć społeczności międzynarodowej do zaangażowania separatystycznej prowincji popchnie ją tylko głębiej w objęcia Rosji. "Oto co się dzieje gdy nikt cię nie popiera. Naszym jedynym partnerem jest Rosja", przewodniczący komisji praw człowieka w de facto parlamencie Abchazji Batal Kobakhia powiedział RFE/RL w niedawnym wywiadzie w swoim biurze w Suchumi. "Czy Zachód się tym martwi? Czy Zachód martwi się, że zostaniemy zasypani przez rosyjski kapitał? Że zostaniemy zasymilowani? Czy Zachód martwi się o los naszego narodu?", pytał Kobakhia.
Pragnienie zaangażowania Abchazji przez Zachód ostro kontrastuje z inną separatystyczną prowincją Gruzji, Osetią Południową. Podczas gdy wielu w Abchazji wyraża teraz obawy o asymilację i zdominowanie przez Rosję, Południowi Osetyńcy wydają się otwarcie popierać tę perspektywę. De facto władca Osetii Południowej Eduard Kokoity powiedział nawet, że samozwańcza niepodległość jego regionu jest tylko fazą przejściową przed formalnym zjednoczeniem z rosyjskim regionem Osetii Północnej. "Politycznym celem mojego życia jest zjednoczenie mojego narodu", Kokoity powiedział ostatnio Reutersowi. "Dziś jesteśmy niepodległym państwem i będziemy budować naszą państwowość. Ale chcę podkreślić, że zrobimy to razem z Rosją. I nie wykluczamy, że nadejdzie czas gdy staniemy się częścią Rosji."
Rosja od dawna popierała próby Abchazji i Osetii Południowej uwolnienia się od rządów Tbilisi i uznała ich niepodległość wkrótce po stoczeniu krótkiej, zaciekłej wojny z Gruzją w sierpniu 2008 roku. Żadne inne państwo oprócz Nikaragui nie poszło w ślady Rosji, choć nawet w tym kraju legislatura jeszcze nie ratyfikowała uznania.
W rok później, Abchazja i Osetia Południowa wydają się poszukiwać innych ścieżek, nawet jeśli obie znajdują się pod coraz większą kontrolą Moskwy.
Dodatek do Rosji
Ze swoim malowniczym wybrzeżem Morza Czarnego, żyzną ziemią i dostatkiem owoców cytrusowych, Abchazja wierzy, że ma potencjalnie dostatnią przyszłość o własnych siłach i bierze swoją rzekomą państwowość na poważnie. Osetia Południowa, której brakuje takich naturalnych błogosławieństw i która słabo sobie radzi gospodarczo, widzi swoją przyszłość w ostatecznym zjednoczeniu z rosyjskim regionem Osetii Północnej po drugiej stronie gór Kaukazu.
"Jest fundamentalna różnica między sytuacją w Abchazji i sytuacją w Osetii Południowej", mówi Lawrence Sheets, dyrektor biura Międzynarodowej Grupy Kryzysowej w Tbilisi. "Jasne jest, że Osetia Południowa jest w zasadzie niewiele więcej niż dodatkiem do Rosji. Sytuacja w Abchazji jest całkiem inna. Abchazja naprawdę wykształciła coś w rodzaju kultury politycznej i elity politycznej podczas swoich 15 lat de facto niepodległości", mówi Sheets.
W szczególności przywództwo Abchazji jest rodzime, z głębokimi korzeniami w tym regionie. Abchascy wyborcy mają też tradycję pokazywania irytującej niezależności od Moskwy. W wyborach prezydenckich na tym terytorium w 2004 roku były oficer KGB Raul Khajimba, preferowany kandydat Kremla, został pewnie pokonany przez Siergieja Bagapsza. W Abchazji na grudzień zaplanowane są wybory i Bagapsz już jest w ogniu krytyki ze strony zadziornej opozycji za oddanie Moskwie zbyt dużej władzy.
Natomiast większość elity Osetii Południowej została przeszczepiona z Rosji i znajduje się pod ścisłą kontrolą Kremla. Prezydent Kokoity, były radziecki mistrz zapasów, który urodził się na tym terytorium, jest wyjątkiem. Na przykład nowo powołany premier regionu, Wadim Browcew, jest dyrektorem firmy budowlanej z regionu czelabińskiego w Rosji. Poprzednik Browcewa, Asłanbek Bułatsew, wcześniej służył jako szef rosyjskiego federalnego urzędu podatkowego w Osetii Północnej.
Ekspansja militarna
Pomimo tych różnic, Rosja stale rozbudowuje swoją obecność wojskową na obu terytoriach, co Gruzja nazywa jawnym pogwałceniem porozumienia rozejmowego kończącego działania zbrojne między Moskwą a Tbilisi. Oficjalnie Moskwa twierdzi, że ma 7600 żołnierzy w Abchazji i Osetii Południowej łącznie. Zachodni i gruzińscy analitycy wojskowi mówią jednak, że prawdziwa liczba jest bliższa 10000.
Moskwa przygotowuje się do umieszczenia kilku baz w regionie. Najgłośniejsze było ogłoszenie planów budowy bazy morskiej w abchaskim porcie Ochamchire, blisko linii rozejmowej oddzielającej Abchazję od Gruzji właściwej. Inne bazy są planowane w Gudaucie w Abchazji i w Akhalgori w Osetii Południowej. Abchaski przywódca Siergiej Bagapsz zgodził się też przyznać Rosji kontrolę nad granicami, portem lotniczym i siecią kolejową Abchazji.
W wywiadzie dla Serwisu Północnego Kaukazu RFE/RL de facto minister spraw zagranicznych Abchazji Siergiej Shamba upierał się, że rosyjska obecność nie zmniejszy niepodległości Suchumi. "Niestety żyjemy w regionie, w którym jest mnóstwo zagrożeń", powiedział Shamba. "Musimy znaleźć kogoś kto by nas bronił i znaleźlismy to w naszym sojuszu z Rosją." "Jeśli chodzi o bazy, nie jesteśmy jedynymi, którzy tak robią", kontynuował Shamba. "Są amerykańskie bazy w państwach europejskich; są też przypadki wspólnych patroli granicznych w innych regionach."
Rosja umocniła też swoją kontrolę nad oboma terytoriami wetując przedłużenie misji ONZ w Abchazji i misji OBWE w Osetii Południowej. Jedyną międzynarodową obecność stanowi misja UE monitorująca obie de facto granice, chociaż tylko od strony gruzińskiej.
Narastające napięcia
W ostatnich tygodniach najpoważniejsze napięcia militarne miały miejsce wokół granicy administracyjnej oddzielającej Gruzję i Osetię Południową. Rosja postawiła swoje wojska w Osetii Południowej w stan wysokiej gotowości bojowej po oskarżeniu wojsk gruzińskich o "prowokacje", w tym ostrzeliwanie Osetii Południowej. Ale misja monitorująca UE, obserwująca de facto granicę, twierdzi że nie ma na to żadnych dowodów.
Ponadto 3 sierpnia napięcia wzrosły we wsi Kveshi, po gruzińskiej stronie de facto granicy, kiedy rosyjskie wojska próbowały przesunąć słupy oznaczające granicę 500 metrów w głąb terytorium gruzińskiego. Lokalni mieszkańcy poinformowali monitorów UE i Rosjanie usunęli słupy następnego dnia.
Analitycy mówią, że głównie z racji geografii i ścisłej kontroli Rosji nad tym terytorium, Osetia Południowa jest bardziej prawdopodobnym punktem zapalnym do nowych działań zbrojnych. Na przykład dystrykt Akhalgori w Osetii Południowej znajduje się zaledwie 30 kilometrów od Tbilisi, a granica administracyjna jest bardzo blisko głównych arterii transportowych Gruzji - dróg wschód-zachód i północ-południe.
"Potencjał destabilizacji sytuacji wokół Osetii Południowej jest o wiele większy", mówi Sheets. "Jeśli naprawdę chce się siać spustoszenie, to zapewne chce się to robić wokół Osetii Południowej. Ma się przy tym całkowicie uległe przywództwo w Osetii Południowej."
Abchazja uwolniła się od gruzińskiej kontroli, przy wydatnym wsparciu Moskwy, w następstwie wojny w latach 1992-93, w której zginęło 15 tysięcy osób. Osetia Południowa zrobiła to samo w następstwie wojny w latach 1991-92. Około 300 tysięcy etnicznych Gruzinów, 250 tysięcy z Abchazji i 50 tysięcy z Osetii Południowej, wciąż jest uchodźcami z tych wojen.
Nowa strategia
Podczas wizyty w Tbilisi 22-23 lipca wiceprezydent USA Joe Biden powiedział gruzińskim oficjelom, że nie może być militarnego rozwiązania konfliktów w obu regionach. Najlepszym sposobem na skłonienie Abchazji i Osetii Południowej do powrotu do macierzy, powiedział Biden, jest budowa stabilnej, prosperującej i demokratycznej Gruzji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla obu regionów niż Rosja.
Biden w pamiętny sposób wyraził ten argument podczas rozmowy z grupą dzieci-uchodźców z obu regionów. "Gdy dorastasz i jesteś dobrze wykształcony i pełen sukcesów, stworzysz lepsze środowisko dla swojego kraju", powiedział Biden do zgromadzonych dzieci. "A kiedy wszyscy ludzie w Abchazji i Osetii Południowej spojrzą w tę stronę i zobaczą dostatek i perspektywy w reszcie Gruzji i kiedy spojrzą na północ, na Rosję, jesli nie zmieni się ona drastycznie, i nie zobaczą tych samych perspektyw, będą mówić do siebie, niezależnie od pochodzenia etnicznego: 'Chcę być w Gruzji'", powiedział Biden.
Były ambasador Gruzji przy ONZ Irakli Alasania, teraz polityk opozycyjny, przedstawił podobną tezę w niedawnym wywiadzie dla RFE/RL. "Niezależnie od tego, co myślimy o Rosji i jej możliwościach, nie są wszechmocni", powiedział Alasania. "Jeśli możemy pokazać Abchazom, że to co wydarzyło się w Europie w państwach, które przeszły transformację od reżimów totalitarnych do rezimów demokratycznych, i jak zabezpieczyły one tożsamość etniczną w demokratycznej Europie, zostaną oni wystawieni na wartości, które pomogą Abchazom i Gruzinom współegzystować wspólnie w Unii Europejskiej", powiedział Alasania.
Copyright (c) 2009. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/A_Year_After_The_War_South_Ossetia_And_Abkhazia_Seek_Different_Paths/1794249.html
Opis problemu Abchazji na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Gruzja,problemy,Abchazja
Opis problemu Osetii Południowej na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Gruzja,problemy,Osetia_Poludniowa