Po tym jak zamach samobójczy Talibów pochłonął 7 ofiar w Kabulu 15 sierpnia, a 18 sierpnia w podobnym zamachu w Kabulu zginęlo 10 osób, zaistniały nowe obawy o bezpieczeństwo wyborów prezydenckich w Afganistanie. Chociaż bezpieczeństwo stało się centralnym punktem uwagi wojsk NATO i rządu afgańskiego w ciągu ostatniego roku, bojownicy Talibów prowadzili swoją własną kampanię gróźb i zastraszania przed wyborami 20 sierpnia. Talibowie liczą na podważenie legitymacji wyborów poprzez zmniejszenie frekwencji wyborczej.
Strategia bezpieczeństwa NATO przed wyborami prezydenckimi w Afganistanie obejmowała wysiłki na rzecz wzmocnienia afgańskiej armii narodowej, jak również rozbudowy sił międzynarodowych, głównie przez napływ wojsk amerykańskich. W ostatnich miesiącach miała miejsce duża ofensywa w celu wypędzenia bojowników z ich twierdz w niespokojnych prowincjach południowego Afganistanu – Helmand i Kandahar. Na innych obszarach są też doniesienia o układach między przedstawicielami władz w Kabulu a przywódcami regionalnych frakcji bojowników.
Bezpieczeństwo jest najmniejsze w południowych i wschodnich regionach zamieszkałych przez Pasztunów, gdzie aktywni są Talibowie i inni rebelianci. Lokalne źródła w południowym mieście Kandahar sugerują, że ostatnie amerykańskie, brytyjskie i afgańskie operacje w sąsiedniej prowincji Helmand zmusiły wielu bojowników Talibów do przeniesienia się do Kandaharu, co może okazać się decydujące w dniu wyborów. Afgańska komisja wyborcza mówi, że w całym kraju około 500 z całkowitej liczby 7000 lokali wyborczych może nie zostać otwartych w dniu wyborów z powodu obaw o bezpieczeństwo.
‘Nocne listy’ Talibów
Strategia Talibów obejmuje bezpośrednie ataki na budynki rządowe, a także zamieszczanie tak zwanych „nocnych listów” na ścianach meczetów i terenach wiejskich z ostrzeżeniami, że głosujący zostaną ukarani.
Jean MacKenzie, bazująca w Kabulu krajowa dyrektor Institute for War and Peace Reporting mówi, że ma miejsce skoordynowana kampania rebeliantów by odwieść ludzi od głosowania. Obok nocnych listów, MacKenzie donosi, że w niektórych częściach kraju Talibowie i inni bojownicy zjawiają się w meczetach podczas piątkowych modlitw z ostrzeżeniami, że naznaczone atramentem palce będą „odcinane.” Jako zabezpieczenie przed fałszerstwami, wyborcy w Afganistanie muszą zamoczyć swoje palce wskazujące w butelce atramentu chcąc oddać swój głos.
MacKenzie mówi, że mimo zapewnień prezydenta Karzai „te groźby mają bardzo konkretny wpływ na umysły potencjalnych wyborców.” „Poziom zaangażowania czy zaufania Afgańczyków do tych wyborów od początku nie był wysoki. Teraz, przy tej kampanii gróźb i zastraszania, spodziewam się, że znacząco obniży to frekwencję wyborczą”, mówi MacKenzie.
Generał armii holenderskiej Tom Middendorp, ustępujący dowódca grupy zadaniowej NATO w prowincji Uruzgan na południu Afganistanu, jest bardziej pewny siebie. Opisuje on strategię bezpieczeństwa w południowym Afganistanie, która została opracowana wspólnie przez siły rządu afgańskiego i tworzone przez NATO Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w celu zapewnienia bezpiecznego procesu wyborczego.
„Oto co zrobiliśmy w Uruzgan – usiedliśmy razem z kluczowymi liderami: z gubernatorem, z szefem armii, szefem policji, szefem służby wywiadowczej NDS i szefem niezależnej komisji wyborczej”, mówi Middendorp. „Spojrzeliśmy na mapę jak możemy pokryć większość populacji prowincji i jak możemy umożliwić im oddanie swoich głosów. I mieliśmy dobrą współpracę – współpracę co do umiejscowienia lokali wyborczych i bezpieczeństwa, które mogą zapewnić afgańskie siły bezpieczeństwa i ISAF. Myślę, że teraz mamy takie rozmieszczenie lokali wyborczych, które pokrywa co najmniej 85% populacji”, mówi Middendorp.
W szczególności Middendorp mówi, że afgańskie i natowskie siły bezpieczeństwa będą rozmieszczone w dniu wyborów w szyku podobnym do skutecznych operacji bezpieczeństwa podczas wyborów prezydenckich w 2004 roku. „Policja opracowała plan bliskiej ochrony wszystkich lokali wyborczych. Afgańska armia narodowa opracowała plan zapewnienia ochrony tamże – co stanowi szerszy obszar ochrony. A ISAF ma rolę na poziomie trzecim i czwartym – co oznacza osłonę z powietrza i siły szybkiego reagowania”, mówi Middendorp. „Naprawdę chcemy by były to afgańskie wybory. Nie chcemy stwarzać wrażenia, że ISAF wpływa na nie w jakikolwiek sposób. Więc są one zorganizowane i zabezpieczone przez Afgańczyków w tak dużym stopniu jak to możliwe.”
Przyciąganie milicji
Bezpieczeństwo podczas wyborów w 2004 i 2005 roku zostało zapewnione wspólnie przez siły NATO i afgańskie. Afgańska armia narodowa ustawiła posterunki najbliżej lokali wyborczych podczas gdy siły międzynarodowe pokryły okoliczne obszary i zapewniły osłonę powietrzną.
W wielu częściach Afganistanu podczas tych głosowań, zwłaszcza na północy, lokalne milicje afgańskie także pomagały w zapewnianiu bezpieczeństwa na obszarach wokół lokali wyborczych. Ale ponieważ niektórzy lokalni dowódcy milicji według doniesień przyłączyli się do rebeliantów w ostatnich latach, są obawy o to jak dużo współpracy rząd centralny może uzyskać od liderów milicji podczas wyborów w 2009 roku.
MacKenzie z Institute for War and Peace Reporting mówi, że to przeszkodziło Kabulowi w rzekomych próbach zawarcia porozumień, w ramach których lokalne milicje pomagałyby zapewnić bezpieczeństwo w dniu wyborów. „Z pewnością słyszeliśmy z zachodu, tj. z Heratu, gdzie próbują zebrać te frakcje zbrojne by zapewniły bezpieczeństwo na dzień głosowania i możliwe jego następstwa. Nie słyszeliśmy jeszcze o tym z północy. Ale nie byłabym wcale zaskoczona gdyby tego rodzaju rzeczy również tam miały miejsce”, mówi MacKenzie. „Jeśli tak, jest to dość niebezpieczne. Mogą być demonstracje w stylu irańskim lub przemoc kiedy rezultaty [wyborów] zostaną ogłoszone. A jeśli będą protesty lub jakaś forma przemocy, te milicje mogą zwrócić się ku każdej ze stron.”
Brytyjski dziennik “The Guardian” doniósł, że młodszy brat afgańskiego prezydenta Hamida Karzai, Ahmed Wali Karzai, rzekomo pośredniczył w zawarciu serii tajnych umów z dowódcami Talibów w południowym Afganistanie by zapewnić, że głosowanie rzeczywiście się tam odbędzie. Ale w wywiadzie dla Radio Free Afghanistan RFE/RL Wali Karzai zaprzeczył zawarciu jakichkolwiek osobistych umów z Talibami. Powiedział tylko, że starszyzna plemienna w niektórych regionach zawarła takie porozumienia z lokalnymi rebeliantami. „W niektórych regionach elementy plemienne zawarły ustne porozumienia z Talibami, że nie będą oni stwarzać kłopotów w dniu głosowania. Ale my nie robiliśmy żadnych negocjacji z ruchem Talibów i na nic się oni nie zgodzili. Nic takiego się nie wydarzyło”, powiedział Karzai.
Nawet jeśli większe bezpieczeństwo uniemożliwi Talibom spełnienie ich gróźb 20 sierpnia, Afganistan i tak może mieć przed sobą dodatkowe wyzwania logistyczne i bezpieczeństwa związane z wyborami. Wiele sondaży wskazuje, że chociaż Karzai jest faworytem, może nie być w stanie osiągnąć 50-procentowej większości potrzebnej do zwycięstwa od razu w pierwszej rundzie.
Jeśli wyborcza dogrywka stanie się konieczna, dwóch czołowych kandydatów z grona 35 stanie naprzeciw siebie w drugim głosowaniu nie później niż w październiku. Nowe karty do głosowania musiałyby zostać wydrukowane i rozprowadzone i cały proces musiałby zostać powtórzony. Te przygotowania musiałyby mieć miejsce w chwili gdy kraj będzie obchodził miesiąc Ramadanu.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/NATO_Afghan_Troops_Focus_On_Election_Security_Amid_Taliban_Threats/1800335.html
Opis konfliktu w Afganistanie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Afganistan,problemy,Konflikt