Chociaż bardzo łatwo jest mówić, że Rosja próbuje wpłynąć na zmianę przywództwa w Ukrainie przed styczniowymi wyborami, bardziej prawdopodobne jest to, że Rosja po prostu demonstruje swoje regionalne wpływy.
Na Ukrainie mamy sezon wyborczy, a to zazwyczaj oznacza co najmniej dwie rzeczy: Rosja jest zarazem ważnym tematem kampanii wyborczej i sama próbuje wpłynąć na rezultat wyborów. W minionym miesiącu manewry poprzedzające ukraińskie wybory prezydenckie w styczniu odbywały się z gwałtownie pogarszającymi się stosunkami z Rosją w tle.
W otwartym liście wysłanym 11 sierpnia i na swoim wideo blogu rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew oskarżył swojego ukraińskiego odpowiednika, Wiktora Juszczenkę, o rozmyślne podążanie "antyrosyjskim" kursem, który sprowadził stosunki między oboma państwami do "bezprecedensowych nizin"; Miedwiediew powiedział parę dni później, że sądzi, iż stosunki dwustronne nie mogą się poprawić za rządów obecnego przywództwa ukraińskiego. Obaj przywódcy starli się też w kwestii Floty Czarnomorskiej na Krymie: Juszczenko mówi, że Rosja nie ma szansy przedłużenia swojej dzierżawy po roku 2017, a Rosja odpiera, że Ukraina utrudnia operacje floty.
W tym tygodniu biuro prokuratora generalnego Rosji oświadczyło, że zarówno regularni żołnierze ukraińscy jak i setki wojsk paramilitarnych walczyły po stronie gruzińskiej w zeszłorocznej wojnie tego państwa z Rosją o Osetię Południową. BBC doniosła, że wedle wszelkiej wiedzy był to pierwszy raz kiedy rosyjscy oficjele "wysunęli tak bezpośrednie oskarżenie w długiej wojnie na słowa pomiędzy Moskwą i Kijowem odnośnie tego konfliktu."
Rosjanie stwierdzili, że są w posiadaniu dowodów - w tym ukraińskiej broni przeciwlotniczej, mundurów i innych osobistych przedmiotów - które świadczą o obecności żołnierzy ukraińskiego ministerstwa obrony i "co najmniej" 200 członków nacjonalistycznej organizacji UNA-UNSO (członkowie tej grupy walczyli przeciw Rosjanom w latach 90-tych u boku rebeliantów czeczeńskich). Ukraina zaprzecza jakiemukolwiek oficjalnemu udziałowi swoich wojsk w konflikcie gruzińskim, chociaż nie zbiła rosyjskich oskarżeń o sprzedaż broni do Gruzji.
Moment, w którym doszło do całej tej retoryki Moskwy skłonił wielu ukraińskich analityków do przypomnienia niezręcznego poparcia Rosji dla kandydata na prezydenta Wiktora Janukowycza w 2004 roku. Strategia ta przyczyniła się do przejścia wielu niezdecydowanych wyborców do obozu "pomarańczowego", co doprowadziło w końcu do zwycięstwa Juszczenki w powtórzonych wyborach po powszechnych oskarżeniach o fałszerstwa wyborcze.
Ale wiele rzeczy zmieniło się od tak zwanej Pomarańczowej Rewolucji. Chociaż ostatnie kroki Rosji także mogą poprowadzić bardziej nacjonalistycznie nastawionych Ukraińców do obozu Juszczenki, praktycznie nie ma szansy na to, by prezydent - wysoce niepopularny, z zaledwie jednocyfrowym wskaźnikiem poparcia - zwyciężył tym razem. Janukowycz prowadzi w sondażach przedwyborczych, zaś premier Julia Tymoszenko przedstawia się jako ktoś w rodzaju kompromisowego kandydata, bardziej przystępnego dla niektórych zorientowanych na zachód liberałów niż Janukowycz, ale dużo bardziej przyjaznego Rosji niż Juszczenko.
Tak więc pogląd, że Rosja ingeruje próbując pokrzyżować szyki najmniej pożądanemu przez siebie kandydatowi nie ma większego sensu, ponieważ Moskwa z pewnością wyciągnęła wnioski z roku 2004 i ponieważ Juszczenko nie ma prawie żadnych szans. Co bardziej prawdopodobne, poza Miedwiediewa musi być odbierana w połączeniu z innymi głośnymi krokami, takimi jak niedawna propozycja nadania rosyjskiemu wojsku prawa do interweniowania poza granicami kraju w celu obrony państwa trzeciego przeciw agresji oraz wizyta premiera Władimira Putina w tym miesiącu w Abchazji, gdzie obiecał zainwestować aż pół miliarda dolarów w 2010 roku na rozbudowę obronności tego separatystycznego regionu gruzińskiego.
Jak powiedział portalowi Glavred Wołodymyr Fesenko z Penta Political Analysis Center, Moskwa ma na myśli inne, szersze cele: "To tutaj daje całej światowej społeczności do zrozumienia, że Rosja kontynuuje bezkompromisową linię polityki zagranicznej na terytorium byłego Związku [Radzieckiego] i jest gotowa wykorzystać najszersze spektrum metod i środków w dążeniu do realizacji swoich interesów."
Ukraina jest tylko jedną częścią tej polityki zastraszania.
Jeremy Druker jest dyrektorem wykonawczym, redaktorem naczelnym i jednym z założycieli Transitions Online.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=105162
Opis stosunków ukraińsko-rosyjskich na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Ukraina,stosunki_dwustronne,Rosja