Wspólne oświadczenie wydane późnym wieczorem 31 sierpnia przez Turcję i Armenię, razem z mediatorami ze Szwajcarii, mówi że Ankara i Erewań przeprowadzą 6 tygodni konsultacji dyplomatycznych przed podpisaniem dwóch protokołów, które ustanowią formalne więzi dyplomatyczne i przyczynią się do rozwoju stosunków dwustronnych.
Dziś oba sąsiadujące ze sobą państwa nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, mają zamknięte granice i historię animozji wywodzącą się z masowych zabójstw Ormian w 1915 roku. Ale Erewań pragnie ponownego otworzenia swojej granicy z Turcją, która została zamknięta w 1993 roku po tym jak siły armeńskie zdobyły kontrolę nad terytorium Nagornego Karabachu, położonego w obrębie Azerbejdżanu. Turcję i Azerbejdżan łączą więzi kulturowe i są one tradycyjnymi sojusznikami.
Turcja chce umocnić swój wizerunek regionalnego męża stanu, stabilnego centrum dystrybucji energii i kluczowego sojusznika światowych mocarstw. Kroki Turcji w kierunku zbliżenia z Armenią zbiegają się też ze staraniami o rozwiązanie długiego sporu z turecką mniejszością kurdyjską, co jest kluczową kwestią w dążeniach Ankary do uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej.
Pewne jest jednak, że rozmowy między oboma państwami wciąż stoją w obliczu potencjalnych pułapek. Parlamenty obu państw muszą ratyfikować układ o dyplomatycznej normalizacji przez zatwierdzenie protokołów. A wielu tureckich parlamentarzystów jest nieufnych wobec Erewania i jego stanowiska w sprawie zamrożonego konfliktu w Nagornym Karabachu.
'Trudne do przewidzenia'
Barcin Yinanc, redaktor zarządzająca angielskojęzycznej gazety "Hurriyet Daily News" w Turcji, powiedziała RFE/RL, że turecki parlament może nalegać na postęp w rozwiązywaniu konfliktu o Nagorno-Karabach zanim rozmowy będą mogły posunąć się dalej.
"W chwili obecnej raczej trudno jest wyobrazić sobie zatwierdzenie protokołów przez parlament o ile nie będzie widać znaczącego postępu w rozwiązaniu [problemu] Nagornego Karabachu", mówi Yinanc. "Turcja powiązała otworzenie granicy między Armenią a Turcją z rozwiązaniem [problemu] Nagorno-Karabachu. Jednak po tych protokołach, gdy wejdą w życie, granice zostaną otwarte w ciągu 2 miesięcy. Parlamentarzyści chcieliby zobaczyć, czy jest jakikolwiek postęp w sprawie Nagornego Karabachu przed wyrażeniem zgody na protokoły."
Richard Giragosian, dyrektor mieszczącego się w Erewaniu Armeńskiego Centrum Studiów Narodowych i Międzynarodowych, mówi że następne 2 miesiące będą kluczowe na drodze do porozumienia, które może być ratyfikowane przez parlamenty Turcji i Armenii. Uważa on, że istotne jest, iż Ankara nie nalegała na konkretne odniesienia do Nagornego Karabachu w protokołach. "Co zaskakujące, pomimo wielu miesięcy dyplomatycznej retoryki tureckich oficjeli mającej uspokoić Azerbejdżan, nie było konkretnej wzmianki o Nagornym Karabachu", mówi Giragosian. "Ani [nie było] żadnej konkretnej wzmianki o Ormianach zajmujących obszary Azerbejdżanu poza granicami Karabachu. W istocie, pominięcie kwestii Karabachu może być uznane za kompromis dyplomatyczny."
'Pozytywny znak'
Giragosian uważa, że tureckie przywództwo zastanawia się nad polityką łączącą Nagorny Karabach ze stosunkami z Armenią. "Turcja chciała zmodyfikować upadłą politykę blokady i odmowy ustanowienia stosunków dyplomatycznych", mówi Giragosian. "Teraz oznacza to, że w całym porozumieniu i całym tureckim wysiłku dyplomatycznym chodziło o przywrócenie elastyczności i danie większej ilości opcji Turcji, która była niezbyt zadowolona z bycia nadmiernie zależną czy nawet zakładnikiem Azerbejdżanu w tej kwestii. Toteż pominięcie konfliktu w Nagornym Karabachu w tym protokole dyplomatycznym jest pozytywnym znakiem."
Niemniej jednak turecki minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoglu powiedział w ogólnonarodowym przemówieniu telewizyjnym 31 sierpnia, że Ankara będzie "strzegła" interesów Azerbejdżanu w trakcie rozmów o pojednaniu z Armenią. Davutoglu mówi, że celem Ankary jest "zapewnienie stabilności na Kaukazie."
Język protokołów wywołał gniewną reakcję w Azerbejdżanie. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Elchan Połuchow powiedział Serwisowi Azerbejdżańskiemu RFE/RL, że tureccy oficjele tacy jak premier Recep Tayyip Erdogan w przeszłości zapewniali Baku, że Armenii nie zostanie zaoferowana żadna umowa bez satysfakcjonującego rozwiązania statusu Nagornego Karabachu.
"Kiedy Erdogan był w Baku, podczas przemówienia do Milli Mejlis [parlamentu] w maju stwierdził, że dopóki Nagorny Karabach jest okupowany, granice między Armenią a Turcją pozostaną zamknięte", powiedział Połuchow. "Otworzenie granic bez rozwiązania [tego problemu] byłoby sprzeczne z narodowym interesem Azerbejdżanu."
Masowe zabójstwa w 1915 roku
Bogaty w surowce Azerbejdżan jest kluczowym łącznikiem w ambicjach Turcji do zostania regionalnym centrum energetycznym i Ankara zapewne poważnie rozważy obawy Baku. Połuchow zauważa, że układ między Turcją a Armenią jeszcze nie został podpisany, sugerując że Baku ma pewność, iż jego obawy zostaną uwzględnione w przyszłych rozmowach.
Kolejną delikatną kwestią w rozmowach o pojednaniu byłyby masowe zabójstwa Ormian przez Turków Ottomańskich w 1915 roku. Erewań od dawna utrzymuje, że zabójstwa setek tysięcy etnicznych Ormian stanowiły świadomy plan czystek etnicznych i powinny zostać nazwane ludobójstwem. Ankara odrzuca to żądanie, mówiąc że Turkowie także zostali zabici w tym konflikcie, który charakteryzuje jako obustronny.
Prezydent Armenii Serż Sarksjan ze swojej strony dał do zrozumienia, że toczący się spór o te masakry nie zatrzyma procesu dyplomatycznego. Sarksjan mówi, że ważne jest przywrócenie sprawiedliwości historycznej, ale mówi też, że Erewań nie żąda by Ankara uznała masowe zabójstwa za ludobójstwo jako warunek wstępny nawiązania stosunków dyplomatycznych.
Hrant Margarian, pełniący obowiązki szefa organu zarządzającego opozycyjnej Armeńskiej Federacji Rewolucyjnej, powiedział Serwisowi Armeńskiemu RFE/RL, że protokoły powinny zawierać konkretne odniesienie do żądania Erewania by Turcja uznała zabójstwa za ludobójstwo. "Opublikowane punkty są nie do zaakceptowania", powiedział Margarian. "Dokumenty te zawierają zawoalowane warunki wstępne ze strony tureckiej. Szkoda, że nasz prezydent decyduje się na podpisanie dokumentu, czego nie ma prawa zrobić. Żaden rząd nie ma prawa czynić z ormiańskiego ludobójstwa karty przetargowej. Żaden rząd nie ma prawa wydawać oświadczeń kosztem przyszłych pokoleń."
'Zakładnik' Nagornego Karabachu
Inny prominentny przedstawiciel armeńskiej opozycji, były minister spraw zagranicznych Alexandr Arzumanian powiedział RFE/RL, że proces ratyfikacyjny jest niepotrzebnym krokiem, który sprawi, że protokoły będą, w jego słowach, "zakładnikiem" kwestii Nagornego Karabachu.
"Armenia ustanowiła stosunki dyplomatyczne z około 140 państwami", powiedział Arzumanian. "Podobne protokoły zostały podpisane z każdym z nich z osobna i żaden z tych protokołów nie był ratyfikowany [przez parlamenty]. Format ratyfikacji jest niejasny i jest tylko sposobem na opóźnienie momentu, kiedy protokoły wejdą w życie. Oznacza to, że stosunki armeńsko-tureckie znów są trzymane w niepewności, będąc zakładnikiem uregulowania konfliktu w Nagornym Karabachu."
Giragosian mówi, że wstępne doniesienia mediów o porozumieniu błędnie mówiły, że masakry z 1915 roku nie będą częścią rozmów dyplomatycznych w ciągu kolejnych 6 tygodni. "Zgodnie z protokołem dyplomatycznym mamy utworzenie bilateralnej komisji międzyrządowej", mówi Giragosian. "Jeden z subkomitetów tego nowego organu dyplomatycznego zajmie się dialogiem w "wymiarze historycznym" - jak mówi użyty język dyplomatyczny - i staraniami o przywrócenie wzajemnego zaufania. A więc widzimy nową próbę, chociaż łagodnie i nieprecyzyjnie określoną, zbadania dziedzictwa ormiańskiego ludobójstwa."
Tym samym kwestia Nagorno Karabachu także powinna zostać poruszona w ramach podkomitetu ws. "wymiaru historycznego." To czyni ten podkomitet szczególnie ważnym w staraniach o nawiązanie więzi dyplomatycznych między Armenią a Turcją.
Copyright (c) 2009. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Pitfalls_Remain_As_Turkey_Armenia_Move_Toward_Reconciliation/1812318.html
Opis stosunków Armenia-Turcja na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Armenia,stosunki_dwustronne,Turcja