Najważniejsze pytania i odpowiedzi dotyczące bliskowschodniej podróży prezydenta USA George’a W. Busha.
Gdzie dokładnie udaje się Bush i co jest celem wizyty?
W ciągu przewidzianej na 9-16 stycznia wizyty Bush odwiedzi Izrael i Zachodni Brzeg, a następnie Kuwejt, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabię Saudyjską i Egipt. Według Białego Domu cele wizyty są trojakie: przyspieszenie procesu pokojowego między Izraelem a Palestyńczykami, osłabienie wpływów Iranu w regionie i promocja stabilności regionalnej i demokracji.
Oprócz rozmów z przywódcami państwa żydowskiego i państw arabskich Bush spotka się 12 stycznia w Kuwejcie z głównodowodzącym wojsk amerykańskich w Iraku generałem Davidem Petraeusem i ambasadorem w Iraku Ryanem Crockerem. Podczas bliskowschodniego tournee Bush ma wygłosić tylko jedno publiczne przemówienie – w ZEA 13 listopada.
Co Bush pragnie osiągnąć w kwestii izraelsko-palestyńskiej?
Bush spędzi pierwsze trzy dni swojej bliskowschodniej podróży w Izraelu i na Zachodnim Brzegu, gdzie spotka się z premierem Izraela Ehudem Olmertem i prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem. Nie przewidziano jednak trójstronnego spotkania przywódców i Waszyngton przestrzega, by nie spodziewać się przełomu w procesie izraelsko-paletyńskim podczas wizyty Busha, której nadano charakter roboczy. Jak oświadczył doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Stephen Hadley „samo udanie się tam [Busha] zwiększy perspektywy” uregulowania konfliktu, co zgodnie ze zobowiązaniami podjętymi podczas listopadowej konferencji w Annapolis powinno nastąpić do końca 2008 roku.
Jak na razie rozpoczęte 12 grudnia negocjacje izraelsko-palestyńskie nie poczyniły żadnych postępów. Mimo iż spotkania między Olmertem a Abbasem cechują się pozytywną atmosferą, to w kontaktach zespołów negocjacyjnych obu stron panuje napięcie. Palestyńczycy bezwzględnie domagają się wstrzymania planów dalszego osadnictwa izraelskiego. W opublikowanym 4 stycznia wywiadzie dla Yediot Ahronot Bush powiedział, że oczekuje usunięcia nieautoryzowanych kolonii na Zachodnim Brzegu; tego samego dnia w wywiadzie dla Jerusalem Post Olmert przyznał po raz pierwszy, że Izrael nie dotrzymuje zobowiązania do nie powiększania kolonii na Zachodnim Brzegu. Mimo iż będzie to inauguracyjna wizyta Busha w państwie żydowskim, Izrael ma jednak do obecnego prezydenta USA bardzo duże zaufanie: w tym samym wywiadzie dla Jerusalem Post Olmert określił Busha „gigantycznym przyjacielem” Izraela, który „nie popiera niczego czemu ja się sprzeciwiam.”
Inne kwestie, które aktualnie zakłócają izraelsko-palestyński proces pokojowy to zwiększenie zasięgu palestyńskich rakiet, którymi ostrzeliwane jest terytorium Izraela ze Strefy Gazy, odwetowe operacje militarne wojsk izraelskich w Strefie Gazy i palestyńskie walki frakcyjne na tym terytorium.
Co Bush pragnie osiągnąć w kwestii irańskiej?
Planowane odwiedziny Kuwejtu, Bahrajnu, ZEA i Arabii Saudyjskiej, państw Zatoki Perskiej podzielających obawy USA co do wzrostu wpływów Iranu, sugerują że kwestia Iranu będzie podczas podróży Busha co najmniej równie ważnym tematem rozmów jak konflikt izraelsko-palestyński. W świecie arabskim duże zamieszanie wywołał zbiorczy raport amerykańskich agencji wywiadowczych (tzw. National Intelligence Estimate) z 3 grudnia 2007 roku, który ocenił, że Teheran wstrzymał program budowy broni nuklearnej w 2003 roku. Odebrano go jako odejście od konfrontacyjnej polityki USA wobec Iranu, a być może nawet początek rzeczywistego odprężenia między dwoma antagonistami. Państwa arabskie zaczęły poszukiwać własnych kanałów dialogu z Iranem, co jak zauważył Washington Post umożliwiło Teheranowi zanotowanie potrójnego sukcesu dyplomatycznego w grudniu ubiegłego roku: prezydent Mahmud Ahmadinejad jako pierwszy przywódca irański wziął udział w obradach Rady Współpracy Zatoki (GCC), następnie na zaproszenie króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha wykonał bezprecedensową pielgrzymkę do Mekki, zaś pod koniec grudnia nie utrzymujący z Iranem pełnych stosunków dyplomatycznych Egipt podejmował Aliego Larijaniego, doradcę ajatollaha Aliego Khamenei.
Bush będzie starał się zapewnić arabskich przywódców, że Waszyngton nadal uważa Iran za poważne zagrożenie. W przemówieniu radiowym 5 stycznia Bush podkreślił znaczenie „odpierania agresywnych ambicji Iranu” i zapowiedział, że podczas bliskowschodniego tournee zapewni sojuszników, że „zobowiązanie Ameryki do bezpieczeństwa naszych przyjaciół w regionie jest silne i trwałe.” W wywiadzie dla Yediot Ahronot Bush stwierdził, że grudniowy National Intelligence Estimate „w żaden sposób nie zmniejsza zagrożenia [ze strony Iranu], lecz faktycznie wyjaśnia te zagrożenie.”
Potwierdzeniem utrzymującego się napięcia między Iranem a USA jest incydent, do którego doszło w Cieśninie Ormuz podczas ostatniego weekendu, gdy irańskie łodzie niebezpiecznie zbliżyły się do trzech okrętów amerykańskich wysyłając drogą radiowy sygnały sugerujące atak samobójczy.
Kto jest przeciwny podróży Busha?
6 stycznia pojawiło się nagranie wideo amerykańskiego rzecznika al-Qaidy Adama Gadahna, w którym wezwał on do powitania „śmiercionośnego krzyżowca Busha” bombami i samochodami-pułapkami. Wcześniej wizytę Busha jako „służącą okupacji i udzieleniu jej wsparcia politycznego i psychologicznego” odrzuciło radykalne palestyńskie ugrupowanie Hamas, sprawujące od pół roku kontrolę nad Strefą Gazy. Irańskie MSZ uznało zaś wizytę Busha za próbę „zrekompensowania upadłej polityki Ameryki w regionie.”
|