Zacieśniające się więzi energetyczne i brak percepcji zagrożenia ze strony Teheranu sprawiają, że Chiny wyrosły na głównego oponenta polityki sankcji wobec Iranu, ku której coraz bardziej skłania się Zachód.
Chociaż długo oczekiwane rozmowy między delegatami Iranu i grupy P5+1 (tj. stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ i Niemiec) 1 października przebiegły zdecydowanie lepiej niż się spodziewano, wielu obserwatorów uważa, że pojednawczo nastawiony Teheran poczynił w nich tylko pozorne koncesje i stosuje taktykę gry na czas, która prędzej czy później musi zostać obnażona i prowadzić do przyjęcia przez Zachód polityki ostrych sankcji międzynarodowych wobec Iranu. Tradycyjnie w przeszłości najbardziej protestowała przeciw temu Rosja, ale ostatnio to Chiny stały się najgłośniejszym przeciwnikiem polityki sankcji. Podczas gdy rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew 23 września dopuścił możliwość zastosowania sankcji w pewnych okolicznościach, przedstawiciele władz chińskich konsekwentnie argumentują, że nie tędy droga, apelują do wszystkich państw zainteresowanych o "podjęcie kroków w celu złagodzenia napięć" i wzywają do "nasilenia wysiłków dyplomatycznych" [1]
Zasadniczym czynnikiem kształtującym taką postawę Pekinu jest to, że chińska gospodarka wciąż rośnie w imponującym kilkucyfrowym tempie i potrzebuje coraz większej ilości energii by utrzymać ten trend. A jeśli chodzi o zasoby energetyczne, Iran jest światowym potentatem: posiada trzecie co do wielkości udowodnione rezerwy ropy naftowej i drugie co do wielkości rezerwy gazu ziemnego [2]. Chiny od dłuższego czasu korzystają z pogłębiającej się izolacji Iranu przez państwa zachodnie i od 2004 roku są pierwszym rynkiem dla irańskiego eksportu ropy naftowej; w 2008 roku eksportując 300 tysięcy baryłek ropy dziennie Iran był trzecim dostawcą surowca do Chin, po Angoli i Arabii Saudyjskiej [3].
W ostatnich latach chińskie firmy z niesłabnącym apetytem zajmują kolejne kawałki irańskiego tortu energetycznego, np. w grudniu 2007 roku Sinopec podpisała kontrakt w sprawie eksploatacji pola naftowego Yadavaran, przewidujący inwestycje w wysokości około 2 miliardów dolarów [4]. W ostatnich miesiącach, gdy o konieczności przyjęcia twardej linii wobec Iranu mówi się coraz głośniej, chińska aktywność w Iranie tylko się nasiliła: 14 marca, w 2 dni po tym jak administracja Obamy przedłużyła o rok sankcje gospodarcze wobec Iranu nałożone w 1995 roku, Iran i Chiny ogłosiły o zawarciu kontraktu dotyczącego pola gazowego South Pars o wartości 3,2 miliarda dolarów [5]. W czerwcu China National Petroleum Corp. podpisała kontrakt o wartości niemal 5 miliardów dolarów na eksploatację części South Pars, zastępując francuski koncern Total, który według władz irańskich ociągał się z realizacją tego projektu [6]. Ta sama firma podpisała pod koniec lipca memorandum o przejęciu 70% udziałów National Iranian Oil Company w projekcie eksploatacji pola naftowego South Azadegan, zobowiązując się do pokrycia 90% kosztów realizacji projektu [7].
Według danych rządu chińskiego przytoczonych 28 września przez "Wall Street Journal", w pierwszej połowie tego roku import irańskiej ropy naftowej do Chin wzrósł o 22% do 13 milionów ton i stanowił 15% całości chińskiego importu tego surowca [8]. Całkowita wartość chińskiego zaangażowania w projekty naftowe i gazowe w Iranie przekracza już 100 miliardów dolarów. Uważa się, że rozluźnienie chińsko-irańskich powiązań energetycznych mogłoby nastąpić tylko w przypadku znalezienia przez Pekin innego wiarygodnego dostawcy ropy naftowej - sugerowano już, że mogłaby nim być Arabia Saudyjska, tym bardziej że niewątpliwie jest ona zainteresowana osłabianiem wpływów Iranu. Póki co jednak nic nie wskazuje na to, by taki układ miał dojść do skutku.
Iranowi również bardzo zależy na utrzymywaniu dobrych stosunków z Chinami z pobudek gospodarczych. Irańska gospodarka posiada jeden szczególnie wrażliwy punkt, skupiający uwagę zwolenników sankcji: przy braku wystarczających zdolności rafineryjnych jest zmuszona importować niemal 50% konsumowanego paliwa. Gdy ostatnio w oczekiwaniu na wprowadzenie takich sankcji zachodnie firmy handlujące ropą i produktami pochodnymi ograniczyły dostawy do Iranu, lub nawet całkowicie się z nich wycofały, jak British Petroleum, lukę wypełniły firmy chińskie - 23 września "Financial Times" doniósł, że dostarczają już one Iranowi poprzez azjatyckich pośredników około 1/3 importu benzyny [9]. Iran chce dzięki współpracy z Chinami zmodernizować swoją infrastrukturę sektora energetycznego i już podpisał z Sinopec kontrakty warte ponad 5 miliardów dolarów na budowę bądź rozbudowę 4 rafinerii [10].
Pragmatyczne partnerstwo energetyczne między Iranem a Chinami tylko częściowo tłumaczy dlaczego Pekin konsekwentnie opiera się dążeniom Zachodu do nałożenia sankcji na Iran. Równie istotne jest odmienne postrzeganie Iranu przez ChRL i państwa zachodnie. Podczas gdy dla USA czy Wielkiej Brytanii irański reżim jest przede wszystkim zagrożeniem dla stabilności regionalnej, władze w Pekinie widzą w Iranie państwo o stale rosnącym znaczeniu międzynarodowym, stwarzającym szansę na zwiększenie chińskich wpływów w kluczowym regionie Bliskiego Wschodu. Zresztą władze irańskie robią wiele by umocnić tę chińską percepcję, stroniąc od jakiejkolwiek krytyki, nawet w kwestiach szczególnie drażliwych dla muzułmanów - gdy w lipcu tego roku w Xinjiangu doszło do krwawych starć Chińczyków z Ujgurami, Teheran zachował całkowitą ciszę, co nawet wprawiło w konsternację niektórych lokalnych kleryków [11].
Dla Chin więzi z Iranem są podstawowym sposobem zwalczania tego, co Pekin uważa za amerykańską politykę monopolizowania dostępu do surowców energetycznych Bliskiego Wschodu. "USA zawsze dążyły do kontrolowania kurka globalnych dostaw ropy", napisał we wrześniu Sun Bigan, do niedawna specjalny wysłannik ChRL na Bliski Wschód, w chińskojęzycznym magazynie "Asia & Africa Review." [12] "Między Chinami a USA jest współpraca, ale jest też walka, a USA zawsze uważały nas za potencjalnego wroga", dodał Sun, przestrzegając też, że ponieważ tak zwana "nowa polityka bliskowschodnia Obamy jest tylko taktyczną korektą", "bilateralne kłótnie i starcia są nieuchronne" i "nie możemy obniżyć czujności przeciw wrogim działaniom na Bliskim Wschodzie wokół interesów energetycznych." Sun uważa, że USA dopilnują by iracka ropa naftowa pozostała pod ich kontrolą, ale w przypadku Iranu sytuacja jest zupełnie inna, bo tamtejsze bogactwa "są w zasadzie pod ich własną kontrolą."
Ponadto, Chiny instynktownie sprzeciwiają się nakładaniu sankcji na inne państwa, uważając to za politykę kontrproduktywną i sprzeczną z promowanymi przez siebie zasadami stosunków międzynarodowych, np. nieingerencją w sprawy wewnętrzne innych państw. Przypomnieć trzeba, że Chiny od czasu masakry na placu Tienanmen w 1989 roku same są objęte embargiem państw zachodnich na dostawy broni i zdecydowanie domagają się jego zniesienia. Władze chińskie dobrze pamiętają również czym skończyło się w ostatnich latach prowadzenie polityki sankcji i w końcu zastosowanie siły militarnej przeciwko Irakowi i nie chcą by takie wydarzenia destabilizujące Bliski Wschód powtórzyły się, grożąc zwyżką cen surowców energetycznych i utrudniając ekspansję chińskiej gospodarki, a w konsekwencji może nawet zagrażając stabilności władzy. Chiny "podtrzymując swoje długotrwałe stanowisko o nieprowadzeniu na świecie działań policyjnych i nieingerowaniu w wewnętrzne sprawy innych państw wzywają do pokojowego rozwiązania irańskiej kwestii nuklearnej przez negocjacje dyplomatyczne (...) twarde podejście, takie jak nakładanie sankcji, w żadnym razie nie jest sposobem na rozwiązywanie problemów - gorzej, przyniesie szkodę irańskiemu narodowi, co z pewnością nie jest tym, co zamierzają państwa zachodnie", wyjaśnia chińskie stanowisko angielskojęzyczny "The Global Times" z 28 września [13].
Chiny jak dotąd trzykrotnie poparły rezolucje RB ONZ nakładające sankcje na Iran w związku z jego programem nuklearnym, ale za każdym razem wraz z Rosją doprowadzały do złagodzenia dużo dalej idących propozycji amerykańskich. Już na kilka miesięcy przed pierwszą z tych rezolucji z grudnia 2006 roku były minister spraw zagranicznych Iranu Ali Akbar Velayati powiedział w wywiadzie: "Nie powinniśmy oczekiwać, że Rosja lub Chiny zawetują rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko nam, (...) [lecz] oba państwa mogą próbować osłabić te rezolucje na naszą korzyść." [14] Nic nie wskazuje na to, by ta charakterystyka polityki ChRL wobec irańskiego programu nuklearnego straciła na aktualności w chwili obecnej, a szczególnie trudno sobie wyobrazić by Pekin zgodził się na proponowane sankcje uderzające w irański import paliw bądź zabraniające inwestycji w lukratywny irański sektor energetyczny.
Opis stosunków Iran-Chiny na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,Chiny
[1] China urges all sides to ease tensions over Iran, Reuters, 29 września 2009.
[4] Iran, China's Sinopec sign oil field deal, Reuters, 9 grudnia 2007.
[8] China's oil needs affect its Iran ties, Shai Oster, Wall Street Journal, 28 września 2009.
[9] Beijing supplies petrol to Iran, Javier Blas, Carola Hoyos i Daniel Dombey, Financial Times, 23 września 2009.
[11] Iran: Few words for China but plenty for Germany, Associated Press, 14 lipca 2009.
[12] China, U.S. risk rifts in Middle East: former Chinese envoy, Reuters, 30 września 2009.