Bałkańska odwilż otwiera Chorwacji drzwi do UE
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Bałkańska odwilż otwiera Chorwacji drzwi do UE
Risto Karajkov World Politics Review 2009-10-11 22:56:49

Drzwi do Unii Europejskiej otworzyły się dla Chorwacji po tym jak jej nowa premier Jadranka Kosor osiągnęła 11 września w Lublanie historyczne porozumienie ze swoim słoweńskim odpowiednikiem Borutem Pahorem co do sporu granicznego obu państw.

Proces akcesji Chorwacji do UE utknął w miejscu w grudniu, kiedy Słowenia zawetowała negocjacje, powołując się na spór terytorialny z Zagrzebiem o Zatokę Pirańską i szereg małych pasów ziemi wzdłuż granicy. Przed słoweńskim wetem Zagrzeb miał nadzieję na zakończenie negocjacji do końca tego roku i przystąpienie do UE w 2010 lub najpóźniej w 2011 roku. Teraz, po 10-miesięcznym zawieszeniu procesu, rok 2012 wydaje się bardziej realistyczny.

Po porozumieniu obu premierów w sprawie sporu granicznego parlament Słowenii formalnie odblokował negocjacje 29 września. Pozwoliło to Chorwacji otworzyć 6 i zamknąć 5 rozdziałów negocjacyjnych 2 października, co zostało nazwane przez komisarza UE ds. rozszerzenia Olliego Rehna "znaczącym" postępem.

Spór pomiędzy sąsiadującymi ze sobą Słowenią i Chorwacją ciągnął się od 1991 roku, kiedy oba państwa ogłosiły niepodległość od byłej federacji jugosłowiańskiej. Zasadniczy składnik sporu dotyczył Zatoki Pirańskiej, jako że jest to jedyny bezpośredni dostęp Słowenii do otwartego morza. Bez niej Lublana stałaby się zależna od dobrej woli swoich sąsiadów, a jej port Kopar miałby trudności w rywalizowaniu z pobliskim portami Rijeką i Triestem.

W byłej Jugosławii granica morska między oboma republikami w Zatoce Pirańskiej nie została wyznaczona. Po niepodległości suwerenni sąsiedzi zasadniczo obstawali przy różnych standardach prawa międzynarodowego jako możliwych kryteriach demarkacji. Chorwacja obstawała przy zastosowaniu linii środkowej zatoki jako granicy, co pozbawiłoby Słowenii dostępu do otwartego morza, podczas gdy Lublana odwoływała się do innej konwencji, która traktuje dostęp do otwartego morza jako podstawowe prawo każdego państwa.

W 2001 roku ówcześni premierzy Słowenii i Chorwacji, Janez Drnovsek i Ivica Racan osiągnęli porozumienie, w ramach którego większość spornej ziemi przypadła Chorwacji, zaś większość zatoki, włącznie z dostępem do wód międzynarodowych - Słowenii. Ale umowa ta nie uzyskała aprobaty chorwackiego parlamentu.

Grudniowe weto sprowadziło stosunki chorwacko-słoweńskie do najniższego poziomu w historii. Wiara Chorwacji w UE załamała się, gdyż Bruksela nie mogła nic zrobić by zapobiec wetu pomimo usilnych starań francuskiej prezydencji; nasiliły się wezwania do bojkotu słoweńskich produktów w kraju. Zagrzeb próbował włączyć UE w spór, twierdząc że problem był europejski a nie chorwacki, i próbował również zaprezentować się jako "bardziej europejska" strona w całej sprawie.

Krytycy słoweńskiego weta na arenie międzynarodowej mówili, że Słowenia nie natrafiła na takie samo nastawienie gdy wchodziła do UE w 2004 roku jako pierwsze - i wciąż jedyne - państwo z Bałkanów. Nie jest to jednak całkowita prawda, ponieważ Włochy opóźniły słoweńskie rozmowy akcesyjne o 8 miesięcy w 1995 roku w związku z problemami terytorialnymi.

Słoweński krok podniósł też świadomość, że przyszłość procesu akcesyjnego do UE na Bałkanach jest pełna innych potencjalnych wet. Obecnie Grecja blokuje Macedonię w związku ze sporem o nazwę państwa. Pojawiają się także sygnały co do możliwego weta ze strony Bułgarii. Następnie mamy potencjalną zapalczywość pomiędzy niegdyś wojującymi stronami Chorwacją, Bośnią i Serbią w przypadku gdyby ta ostatnia wstępowała do Unii, jak również pomiędzy Serbią a Kosowem.

W konsekwencji ostatnio dyplomaci wyszli z pomysłem, że Bałkany powinny być wprowadzone do UE jako jeden pakiet. Chociaż propozycja ta nie zyskała przytłaczająco pozytywnego odbioru, nie została też stanowczo odrzucona. Pomimo jej atrakcyjności, niektóre państwa miałyby do zyskania bądź stracenia więcej niż inne. Macedonia na przykład, która jest państwem kandydującym od 2005 roku i jest zaawansowana w procesie akcesyjnym, na pewno nie byłaby zadowolona musząc czekać na Albanię, która jest daleko z tyłu. Z drugiej strony, weto Grecji uniemożliwiło Macedonii przystąpienie do NATO wiosną, nawet mimo tego, że była technicznie przed Albanią, która wstąpiła do sojuszu razem z Chorwacją.

Ogólnie niedawne porozumienie z Lublany jest świetną wiadomością dla Chorwacji, ale też dla Bałkanów. Pokazuje, że nawet jeśli nie są łatwe do rozwiązania, problemy regionu mogą zostać rozpracowane.

A łatwo rozwiązane to nie było. Chociaż nigdy formalnie nie zaangażowała się w spór, UE wysłała byłego prezydenta Finlandii i cenionego mediatora Marttiego Ahtisaariego by spróbował wynegocjować umowę jeszcze w styczniu. Ahtisaari, który ostatnio otrzymał Nagrodę Nobla za swoje wysiłki pokojowe, wiele z nich na Bałkanach, szybko się wycofał mówiąc, że kwestia miała charakter prawny a nie polityczny. Komisarz UE ds. rozszerzenia Olli Rehn następnie próbował samemu osiągnąć porozumienie, sugerując szereg opcji, ale ostatecznie musiał przyznać, że wyczerpały mu się pomysły.

Spekulacje co do tego, co faktycznie przyniosło odwilż chorwacko-słoweńską mówią m.in. o dyplomacji amerykańskiej (sekretarz stanu Hillary Clinton spotkała się w lipcu z ministrem spraw zagranicznych Słowenii Samuelem Zbogarem) i presji silnych państw UE. Rezygnacja chorwackiego premiera Ivo Sanadera w lipcu także jak się wydaje pomogła w dojściu do przełomu. Sanader ustąpił nagle, nie przedstawiając wielu wyjaśnień swojego kroku. Powiedział jednak, że spór ze Słowenią był jednym z powodów.

Kosor, jego następczyni, spotkała się z Pahorem po raz pierwszy 31 lipca, zaraz po tym jak objęła stanowisko, i już wówczas donoszono o postępie. Wkrótce, po serii dyskretnych rozmów, w zeszłym miesiącu ogłoszono rozwiązanie. Uzasadnione jest przypuszczenie, że Kosor była bardziej gotowa na kompromis niż Sanader.

Wydarzenie to jest wielkim przełomem dla Chorwacji, dla procesu rozszerzenia UE, tak podatnego na jednostronne kaprysy, i dla Bałkanów. Macedonia może nauczyć się czegoś z tego przykładu, jako że Skopje zapewne stanie pod wzmagającą się presją by teraz pójść na kompromis. Spór o nazwę państwa z Grecją może być następnym na liście kłopotliwych bałkańskich konfliktów, po tym jak doszło już do wyborów w Grecji [i zmiany opcji rządzącej].

 

Risto Karajkov jest doktorantem w sprawach rozwoju i niezależnym analitykiem. Regularnie pisze na tematy bałkańskie dla wielu mediów i instytutów analitycznych.

 

Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4418


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów