Niewiarygodne stosunki między Turcją a Izraelem przez długi czas były uważane za unikalny model pragmatycznego, strategicznego myślenia w regionie pełnym niestabilności, napięć i sojuszy opartych na tożsamości. Jednak w ostatnich miesiącach na jaw wyszły rosnące napięcia między państwem żydowskim a jego muzułmańskim sąsiadem, co prowadzi niektórych do sądzenia, że ich wieloletnie więzi mogły dojść do punktu załamania. Lecz mimo to, jeśli spojrzy się bliżej na ich stosunki, ciężko jest uniknąć konkluzji, że rozłam pomiędzy oboma państwami jest bardzo mało prawdopodobny.
Z pewnością, relacje między Izraelem a Turcją przeszły zmianę tonu po tym jak obecny rząd przejął władzę w Ankarze w 2002 roku. Od pierwszych dni urzędowania umiarkowana islamska "Partia Sprawiedliwości i Rozwoju" (AKP) wyrażała większe poparcie dla Palestyńczyków - w tym ugrupowań radykalnych, takich jak Hamas - niż wielu jej poprzedników, zarazem wydając się bardziej skłonną do krytykowania działań izraelskich. Mimo wszystko jednak, patrzenie na obecne napięcia jako bezprecedensowy kryzys w relacjach izraelsko-tureckich ignoruje historię sojuszu, który w ciągu tych wszystkich lat przeszedł przez wiele wzlotów i upadków i mimo to zdołał przetrwać.
Ostatnie kłopoty osiągnęły dramatyczną kulminację w zeszły weekend, kiedy planowane wspólne ćwiczenia wojskowe między Turcją, Izraelem i członkami NATO zostały odwołane, ponieważ Turcja odmówiła zgody na izraelskie uczestnictwo. Dwutygodniowe ćwiczenia "Anatolian Eagle" miały zacząć się 12 października koło Konyi z udziałem sił izraelskich, tureckich i innych z NATO. Po tym jak Turcja zablokowała uczestnictwo Izraela, Włochy i Stany Zjednoczone wycofały się i ćwiczenia zostały przełożone na czas nieokreślony. Początkowo tureccy przedstawiciele chcieli zbagatelizować problem, zaprzeczając jakoby rolę odegrały czynniki polityczne. Potem jednak, gdy Izrael ujawnił co się wydarzyło, tureckie ministerstwo spraw zagranicznych powiązało decyzję rządu z niezadowoleniem Turcji z wszczętej w grudniu 2008 roku przez Izrael wojny przeciw Hamasowi w Gazie.
Dolewając oliwy do ognia, Turcja podpisała porozumienie o podniesieniu stosunków z Syrią, wrogiem Izraela, mniej więcej w tym samym czasie gdy ćwiczenia "Anatolian Eagle" miały się rozpocząć. Syryjski rząd gorąco pochwalił działania Ankary wobec Izraela.
Wojna w Gazie już na początku roku wywołała emocjonalne starcie między czołowymi przedstawicielami Izraela i Turcji. Na spotkaniu Światowego Forum Gospodarczego w Davos turecki premier Recep Tayyip Erdogan demonstracyjnie opuścił sesję z izraelskim prezydentem Szimonem Peresem, oskarżycielsko krzycząc, "zabijacie ludzi!"
Te dramatyczne - czasami melodramatyczne - incydenty mogą stać się pierwszym etapem trendu, który w przypadku jego kontynuacji mógłby permanentnie zaszkodzić, a nawet doprowadzić do zerwania więzi pomiędzy oboma państwami. Ale jest to mało prawdopodobne. Izrael i Turcja utrzymują strategiczne stosunki ponieważ jest to korzystne dla nich obu. Ponadto, pomimo tych wielkich napięć obserwowanych ostatnio, nie jest to pierwszy raz gdy duży zgiełk ogarnia oba państwa.
Turcja była drugim państwem muzułmańskim - po Iranie - który uznał Izrael w 1949 roku, zaledwie po roku od jego założenia. Podczas gdy reszta świata muzułmańskiego odrzuciła Izrael w drodze wojny, Turcja, niearabskie państwo muzułmańskie, regularnie zwiększała swoje militarne, dyplomatyczne i handlowe powiązania z państwem żydowskim. W 2003 roku Turcja sprzedawała już Izraelowi towary za ponad miliard dolarów, a 300 tysięcy izraelskich turystów podróżowało rocznie do Turcji. Oba państwa utrzymują bliskie więzi wojskowe. Handlują wszelkimi rodzajami towarów, w tym bronią, produktami rolnymi, maszynami, nowoczesną technologią, a nawet wodą, którą Izrael importuje z Turcji w liczbie 50 milionów metrów sześc. rocznie.
Pod tą hossą zawsze istniały napięcia. W 1980 roku Turcja obniżyła poziom stosunków dyplomatycznych z Izraelem i wycofała swojego ambasadora, skarżąc się na izraelskie podejście do procesu pokojowego. W 1987 roku, kiedy rozpoczęła się pierwsza intifada, Turcja oskarżyła Izrael o prześladowanie Palestyńczyków. W istocie, otwarte wypowiadanie się przeciw Izraelowi zawsze przysparzało politykom względów tureckich wyborców. Obecnie zakazana Partia Dobrobytu obiecała zerwanie wszystkich więzi z Izraelem podczas swojej kampanii w 1995 roku. W tamtych wyborach zdobyła ona więcej głosów niż jakakolwiek inna partia.
Od kiedy AKP doszła do władzy napięcia narastały, po części dlatego, że umocniła się demokracja w Turcji. Armia, poprzednio kontrolująca kraj - i mająca duży interes w więzach z Izraelem - popuściła cugle. Krytykowanie Izraela jest teraz łatwiejsze i bardziej korzystne politycznie. Nie oznacza to, że krytyka jest nieszczera. AKP czuje bliższe związki ze światem muzułmańskim - stąd i z Palestyńczykami - niż wojsko czy poprzednie rządy.
Mimo to, wielka siła Turcji, i jej potencjał do maksymalizowania tej siły, leży w zdolności do działania jako pomostu między Wschodem a Zachodem. Narażenie na szwank stosunków z Izraelem osłabia jej powiązania z Zachodem. Weźmy pod uwagę, że kiedy Turcja zablokowała uczestnictwo Izraela w planowanych ćwiczeniach wojskowych reszta NATO zbojkotowała manewry i Turcja straciła szansę na podniesienie swojej pozycji w NATO. Turcja nie może sobie pozwolić na stanie się niepewnym sojusznikiem NATO, zwłaszcza gdy dąży do przyjęcia do Europy.
Turcja chce zwiększyć poziom swoich wpływów w regionie. Aby to zrobić, potrzebuje utrzymywać bliskie więzi z innymi państwami oprócz Izraela - stąd nowy łącznik z Damaszkiem. Ale i tak Turcja pozostaje niearabskim państwem w przeważnie arabskim regionie. To daje jej poczucie wrażliwości. Powiązania z krajem z najsilniejszą armią w regionie, Izraelem, łagodzi te obawy, a zarazem wzmacnia najważniejsze więzi z USA. Obok względów militarnych, strategicznych i dyplomatycznych, stosunki handlowe o wartości ponad 3 miliardów rocznie także zdecydowanie przemawiają przeciw zerwaniu stosunków.
Izrael także potrzebuje Turcji i ma tam miejsce duża debata na temat tego, jak powinno się zareagować na tureckie afronty. Minister obrony Ehud Barak wezwał do obniżenia napięć, podobnie jak liderka opozycji Tzipi Livni, która wystąpiła w tureckiej telewizji by wyjaśnić dylemat, przed jakim stanął Izrael względem ostrzału rakietowego z Gazy, i by zaapelować o schłodzenie napięć między oboma krajami.
Stosunki handlowe mają duże znaczenie dla izraelskiego biznesu, ale reszta stosunków jest jeszcze ważniejsza. Izraelscy generałowie uważają Turcję za kluczowego sojusznika na szeregu frontów. Izraelskie samoloty prawdopodobnie przeleciały przez turecką przestrzeń powietrzną gdy bombardowały podejrzaną syryjską instalację nuklearną w 2007 roku. Izraelscy planiści wojskowi chcieliby, by te niebo było wciąż przyjazne w razie przyszłych potrzeb, w tym możliwego nalotu na Iran. Turcja odgrywa też rolę dyplomatyczną, mediując między Syrią a Izraelem w sprawie możliwego układu pokojowego i generalnie służąc jako interlokutor ze światem muzułmańskim.
Stosunki między Turcją a Izraelem nie powrócą szybko do swoich najlepszych dni. Napięcia będą trwały, zwłaszcza gdy utrzymuje się impas w izraelsko-palestyńskim procesie pokojowym. Jeśli nasili się przemoc między Izraelem a Hamasem lub Hezbollahem, Turcja zapewne znów stanie przeciw Izraelowi - przynajmniej retorycznie. Lecz interesy popychające oba państwa ku sobie nie zniknęły. To oznacza, że ich stosunki, nawet jeśli pozostaną niespokojne, w końcu się ustabilizują.
Frida Ghitis jest niezależnym komentatorem spraw światowych i redaktorem World Politics Review. Jej cotygodniowy felieton World Citizen jest publikowany co czwartek.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4449
Opis stosunków Turcja-Izrael na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Turcja,stosunki_dwustronne,Izrael