Iran: odwet za brutalność
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Iran: odwet za brutalność
Kamal Nazer Yasin ISN 2009-10-20 22:56:38

Zamach samobójczy na irańskim terytorium Baluchistanu, w którym zginęło kilku czołowych dowódców Gwardii Rewolucyjnej był dużym wyczynem jeśli chodzi o planowanie, koordynację i wykonanie. Jednocześnie był kompromitacją dla Gwardii w momencie, gdy jej wizerunek doznał poważnego uszczerbku w związku z represjonowaniem dysydentów.


Jundollah (Żołnierze Boga) jest małą grupą zbrojną Baluchów, która została utworzona w 2003 roku by walczyć przeciw rządowi centralnemu i temu, co określono "narodową dyskryminacją przeciw narodowi Baluchów w Iranie."

Od tego czasu przeprowadziła ona serię spektakularnych ataków przeciw celom rządowym. Co trzeba podkreślić, pomimo potężnego pokazu siły w tym regionie oraz aresztowania i przesłuchania setek ludzi, jak dotąd nie aresztowano żadnych przywódców ani kadr Jundollahu - za wyjątkiem Abdolhamida Rigiego, brata lidera ugrupowania. Rigi został ekstradytowany przez władze pakistańskie w ubiegłym roku i oczekuje na egzekucję.

Nie jest trudno dostrzec, dlaczego mała grupka bojowników była w stanie przetrwać i rozkwitnąć mając naprzeciw siebie dużo potężniejsze siły. Irańska prowincja Sistan-Baluchistan jest zdecydowanie najbiedniejszym regionem kraju; warunki życia są kilka dekad z tyłu za resztą Iranu.

Bliskość prowincji do dwóch niestabilnych państw, Afganistanu i Pakistanu, uczyniła z jej wschodnich granic strefę niczyją, po której swobodnie hasają w obie strony przemytnicy, uchodźcy i szpiedzy. To zwiększyło poziom paranoi i brutalności w przeważnie szyickich siłach sprowadzonych spoza prowincji (każdego roku wielu strażników granicznych ginie od kul przemytników).

Szyicki rząd jest też niewrażliwy na, i nie zdołał pojąć, lokalnych zwyczajów i wierzeń, jeszcze bardziej antagonizując irańskich Baluchów wobec siebie. Na przykład 4 lata temu prezydent Mahmud Ahmadinejad z niezrozumiałych względów mianował kilku szyitów z miasta Zabol na północy kraju by kierowali władzami miejskimi i prowincjonalnymi w Baluchistanie.

Pogłębiający się rozdźwięk między rządem a lokalną populacją był kluczowy dla przetrwania Jundollahu. Ugrupowanie to opiera się na swoim przywódcy i założycielu, Abdolmaleku Rigim, który w 2003 roku miał tylko 20 lat i wywodzi się z plemienia o tej samej nazwie. Będąc studentem uniwersytetu został wyrzucony za działalność polityczną i podobno był torturowany przez agentów reżimu.

W zeszłym roku, po tym jak jasne stało się, że NAJA (irańska agencja stojąca na straży prawa) nie była w stanie zapobiec sile i przemocy Jundollahu, Gwardia Rewolucyjna (RGCI) przejęła odpowiedzialność za zapewnianie bezpieczeństwa na niespokojnym obszarze. Odbyło się to z wielkimi fanfarami i z nieskrywanym przytykiem pod adresem personelu NAJA. Tak więc zuchwały niedzielny atak na czołowych dowódców Gwardii jest tym bardziej zawstydzający.

Niewielu w Iranie zapomniało o ordynarnych represjach wymierzonych przez paramilitarnych oficerów RGCI pokojowo protestującym na ulicach Teheranu. Gwardziści wyróżnili się też ostatnio wojowniczą retoryką przeciw dysydentom. Do tego dodać trzeba szereg niedawnych zawstydzających doniesień wskazujących na plan zagarnięcia przez RGCI najcenniejszych porcji irańskiej gospodarki.

W niedzielnym ataku najwyraźniej ubrany w mundur Gwardii mężczyzna wysadził się w powietrze w środku ściśle chronionego zgromadzenia przywódców plemiennych i czołowych regionalnych dowódców RGCI, zabijając samego siebie i kilkadziesiąt innych osób. Wśród ofiar był generał Noorali Shushtari, człowiek odpowiedzialny za ogólne bezpieczeństwo w Baluchistanie. Był on też wicedowodzącym sił lądowych RGCI. W okresie gdy retoryka Gwardii coraz bardziej koncentrowała się na jej rzekomej niezwyciężoności i waleczności, skuteczna działalność wywiadowcza Jundullahu i penetracja obozu w znaczącym stopniu podważają własny wizerunek RGCI.

W kolejnych dniach można oczekiwać od RGCI użycia niewybrednej siły przeciw przeciwnikowi. Iran już oskarżył USA, Wielką Brytanię i Pakistan o zaangażowanie po stronie grupy Rigiego. Wszystkie te 3 państwa odrzuciły zarzuty. Ale wpływowa strona internetowa Ayandenews zasugerowała, że Iran może przygotowywać się do uderzenia na domniemane cele w Pakistanie, gdzie Jundullah ma znajdować schronienie. Jeśli tak, problem ten może wkrótce stać się kwestią międzynarodową.

Być może największym powodem do obaw w wielu kręgach tak wewnątrz jak i na zewnątrz Iranu jest to, że może to być początek partyzantki w stylu al-Qaidy w Iranie, szczególnie że miesiąc temu w regionie kurdyjskim Iranu poprzez serię morderstw ujawniła się powiązana z al-Qaidą grupa zbrojna.

Co się tyczy ugrupowania Rigiego, nie ma dowodów, które wspierałyby tę hipotezę. Rigi wielokrotnie, ostatnio w programie BBC Persian TV, odrzucał taką możliwość. Retoryka ugrupowania - pomimo mocnych dawek propagandy religijnej - i jej terroryzm, oprócz niedzielnego wykorzystania ataku samobójczego, są dużo bliższe radykalnym etnicznym grupom partyzanckim niż internacjonalizmowi i gloryfikacji przemocy kojarzonymi z al-Qaidą i jej honorami.

Ale i tak trudno jest uciec od konkluzji, że uprawiana przez rząd opresyjna, antysunnicka polityka odrzucenia i dyskryminacji, plus powszeche rozczarowanie wśród dużych warstw irańskiej populacji tworzą idealną wylęgarnię dla małych, ale zawziętych grup radykalnych sunnickich partyzantów.

 

Kamal Nazer Yasin to pseudonim irańskiego dziennikarza donoszącego z Teheranu dla ISN Security Watch.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=108722


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów