Kolumbia-Wenezuela: kryzys na Karaibach
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Kolumbia-Wenezuela: kryzys na Karaibach
Oliver Harvey ISN 2009-10-21 22:51:44

Stosunki między Kolumbią a Wenezuelą często były korozyjne, ale wzajemna nieufność ostatnio przybrała formę kryzysu wojskowo-gospodarczego, który zagraża stabilności całej Ameryki Południowej.


Umowa rządu kolumbijskiego o udostępnieniu USA baz lądowych i morskich w zamian za poparcie w wojnie przeciw Rewolucyjnym Siłom Zbrojnym Kolumbii (FARC) spolaryzowała opinię publiczną na kontynencie. Podczas gdy ekstrawagancko nazwany Boliwariański Sojusz na rzecz Narodów Naszej Ameryki (ALBA), pod kierownictwem Hugo Chaveza z Wenezueli, potępił to porozumienie, Kolumbia i USA bardziej troszczą się o obawy wyrażane przez umiarkowane rządy w Brazylii, Argentynie i Chile.

Te niepokoje zostały wygłoszone pod koniec sierpnia na nadzwyczajnym spotkaniu Unii Państw Południowoamerykańskich (Unasur), nowej organizacji międzyrządowej w Ameryce Południowej, w której czołową rolę odgrywa Brazylia. Szczyt ten miał przynieść konstruktywny dialog w kwestii baz między Kolumbią a jej sąsiadami, ale spowodował tylko rozjątrzenie już spolaryzowanych opinii. Gdy prezydent Alvaro Uribe stanowczo bronił prawa Kolumbii do ścigania krajowego terroryzmu, prezydent Chile Michelle Bachelet scharakteryzowała umowę jako "nie-południowoamerykańskie państwo instalujące bazy na jednym z naszych terytoriów." Krytyce tej wtórowała Brazylia, a tylko Peru udzieliło poparcia Uribe.

Sami i w strachu

Spór ten obrazuje rosnącą izolację Kolumbii w Ameryce Południowej. Dążąc do militarnego zwycięstwa nad marksistowskimi partyzantami z FARC i sukcesu w wojnie przeciwko produkcji kokainy, Uribe widzi jedyne wiarygodne rozwiązanie we wsparciu amerykańskim. USA, dążąc do utrzymania obecności wojskowej w regionie, uważają Kolumbię za swojego jedynego solidnego sojusznika, co jeszcze bardziej umacnia percepcję, że Waszyngton nadal traktuje Amerykę Południową jako część militarno-politycznej sfery wpływów sięgającej wstecz do okresu Zimnej Wojny.

Percepcja ta jest najsilniejsza w rządzie Chaveza, który widzi w obecności amerykańskiej w Kolumbii preludium do możliwej inwazji na Wenezuelę, gdzie USA zawłaszczą majątek naftowy. Krytycy odrzucają ten pogląd jako absurdalny, ale myślenie Chaveza kierowane jest próbą zamachu stanu przeciwko niemu w kwietniu 2002 roku, kiedy USA udzialiły poparcia jego przeciwnikom - i ostatecznie przyczyniły się do dalszego zradykalizowania socjalistycznej rewolucji boliwariańskiej Chaveza.

Od sierpnia, kiedy doniesiono o umowie o amerykańskich bazach, Chavez wzmógł napięcie poprzez serię represyjnych środków ekonomicznych, w tym wstrzymanie importu samochodów i odcięcie dostaw ropy do Cucuta, węzła transportowego na granicy z Wenezuelą. Jego uwagi o "wiatrach wojny" wiejących na kontynencie zostały odrzucone jako demagogiczna retoryka, ale w przeciwieństwie do poprzednich kryzysów dyplomatycznych między Kolumbią a Wenezuelą Chavez pokazał gotowość do podjęcia działań w ślad za swoimi groźbami.

Kolumbia argumentuje, że umowa o bazach, na mocy której USA będą miały dostęp do głównej bazy lotniczej Kolumbii w Palanquero wraz z opcją 6 innych, po prostu kontynuuje partnerstwo obejmujące 5,5 miliarda dolarów pomocy udzielonej w ciągu ostatniej dekady w ramach Planu Kolumbia, programu zmierzającego do wykorzenienia produkcji kokainy i rozbicia jej producentów.

Obecność wojskowa USA w Kolumbii już jest prawnie ograniczona do 800 osób personelu wojskowego i 600 kontraktorów, zaś bazy nie byłyby udostępniane do wszczynania niezależnych operacji. Jednak kolumbijska armia ostatnio zadała przywództwu FARC serię druzgocących ciosów i konflikt zamyka się głównie w odległych regionach dżungli. To nie uchodzi uwadze rządów Ameryki Południowej, które widzą w Kolumbii punkt wypadowy dla operacji Południowego Dowództwa USA (Southern Command).

Wzajemna więź

Porozumienie o bazach może być więc postrzegane w kontekście dążenia Kolumbii do umocnienia współpracy wojskowej z USA. Jednak przyzwolenie na ustanowienie amerykańskiego korytarza bezpieczeństwa biegnącego z Meksyku poprzez Panamę reprezentuje tunelowe myślenie reżimu Uribe w jego polityce regionalnej.

Podczas gdy reszta Ameryki Południowej coraz częściej chce rozwijać stosunki gospodarcze i polityczne z wschodzącymi supermocarstwami takimi jak Chiny i Indie (przykładem jest powołanie międzyrządowej struktury IBSA), zależność Kolumbii od USA jako konsumenta i sojusznika wojskowego będzie ograniczać jej proces decyzyjny i elastyczność gospodarczą.

Ponadto porozumienie o bazach dramatycznie obniża wiarygodność administracji Obamy w kształtowaniu nowych stosunków z partnerami południowoamerykańskimi. Złożona przez Obamę na Szczycie Ameryk obietnica przyjęcia nowej polityki dyplomacji wielostronnej już jest postrzegana jako puste słowa przez większość rządów w regionie. Administracja przyznała, że umowę o bazach źle sprzedano, zapominając o tym, że bliższe więzi militarne z Kolumbią nieuchronnie zrażą resztę kontynentu. Obecność wojsk amerykańskich na ziemi południowoamerykańskiej wciąż niesie za sobą poważne symboliczne konotacje biorąc pod uwagę historię regionu.

W stosunkach Brazylii z USA dalsze napięcia pojawią się gdy nasili się wewnętrzna presja na prezydenta Lulę da Silvę by umacniał więzi południe-południe zamiast prowadzenia polityki takiej jak byłego proamerykańskiego prezydenta Henrique Cardoso. W zależności od rezultatu nadchodzących wyborów Brazylia może także okazać się niezdolną do kontynuowania nieoficjalnego celu łagodzenia reżimu Chaveza i prowadzenia pragmatycznego podejścia względem Kolumbii.

Jak ujął to profesor Greg Grandin z New York University w wywiadzie z ISN Security Watch, "USA miały w zwyczaju traktować region jednolicie, co podczas XX wieku pozwoliło mu przeważnie żyć w pokoju. W rezultacie polityki wewnętrznej i spadku swoich wpływów, teraz prowadzą politykę dziel i rządź, która ma destabilizujące konsekwencje."

Brazylijska impotencja

Porozumienie o bazach oczywiście podważyło brazylijskie próby przyspieszenia integracji międzyregionalnej. Utworzenie Unasur w maju 2008 roku było postrzegane jako pierwszy krok ku ogólno-południowoamerykańskiej organizacji politycznej wzorowanej na UE. Jednak sierpniowe spotkanie po prostu ukazało słabość brazylijskiego przywództwa. Przewodzący obradom da Silva był wyraźnie rozeźlony kierunkiem transmitowanych na żywo rozmów, które pokazały prezydentów umizgujących się do swojej krajowej widowni raczej niż próbujących osiągnąć rozwiązanie problemu.

Słabość Unasur, nie mającej kompetencji do rozsądzania sporów dyplomatycznych, łatwo obrazuje przywołanie przez Kolumbię suwerenności narodowej, być może jedynego argumentu przemawiającego do Wenezueli. Kolumbia argumentuje, że współpraca militarna z USA jest porównywalna do umów Wenezueli z Rosją o sprzedaży broni i do niedawnego wielomiliardowego porozumienia Brazylii z Francją.

Po tym jak nie osiągnięto porozumienia, sprawa jest teraz w rękach Południowoamerykańskiej Rady Obrony, ciała powołanego wraz z Unasur do promocji bezpieczeństwa regionalnego. Mało nagłośnione spotkanie 17 września z udziałem południowoamerykańskich ministrów obrony i spraw zagranicznych nie doszło do porozumienia w sprawie kompetencji Unasur do zatwierdzania porozumień wojskowych poza organizacją. Ponieważ preambuła Rady wyraźnie mówi o prawie do nieingerencji w sprawy wewnętrzne, nie wiadomo czy istnieje jakikolwiek mandat do rozwiązania kwestii, którą Kolumbia uważa za swój własny interes.

Unasur może stanowić jedynie mały krok ku integracji regionalnej w Ameryce Łacińskiej; jednak jej ambitne cele nie szans na sukces gdy członkowie są tak ideologicznie sobie przeciwni i wzajemnie podejrzliwi jak rządy Uribe i Chaveza. Zaangażowanie militarne USA także będzie prowokować historycznie wyczulony kontynent. Jeśli stosunki między Wenezuelą a Kolumbią mają zostać znormalizowane, największa nadzieja leży w zmianach wewnętrznych, a nie w działaniach instytucji międzyrządowych.

Sukces Uribe w wojnie z FARC dał mu ogromną popularność w Kolumbii, jak pokazuje niedawny sondaż kolumbijskiej stacji telewizyjnej Semana, i jego rząd publicznie prezentuje zjednoczony front. Jednak prywatnie wysoko postawieni politycy kolumbijscy w rządzie Uribe wyrażają obawy o pogarszające się stosunki z Wenezuelą; według jednego z byłych ministrów, który rozmawiał z ISN Security Watch pod warunkiem anonimowości, dopiero "depersonalizacja" retorycznej wojny między Chavezem a Uribe mogłaby pozwolić na postęp.

Starania Uribe o to, by ubiegać się o konstytucyjnie bezprecedensową trzecią kadencję nie wróżą dobrze rozwiązaniu problemów, biorąc pod uwagę to, że wielu potencjalnych kandydatów niechętnych jest stawić czoła swojemu byłemu szefowi.


Oliver Harvey jest niezależnym autorem bazującym w Londynie.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?id=106520&lng=en

 

Opis stosunków Kolumbia-Wenezuela na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Kolumbia,stosunki_dwustronne,Wenezuela


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów