Jemen-Arabia Saudyjska: strach przed zarazą
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Jemen-Arabia Saudyjska: strach przed zarazą
Philip McCrum ISN 2009-10-27 23:14:16

Przed długi czas ignorowany tuż za drzwiami, uboczny efekt jemeńskiego konfliktu zepchnął Arabię Saudyjską do defensywy gdy poszukuje ona sposobu na uniemożliwienie partyzantom z niestabilnego Jemenu zdestabilizowania całego regionu.

 

Arabia Saudyjska od dawna ma ambiwalentne stosunki ze swoim kłopotliwym południowym sąsiadem. Chociaż nigdy publicznie tak nie oświadczono, przez wiele lat rząd saudyjski żywił przekonanie, że niestabilny Jemen był w jego najlepszym interesie. Często prowadzono aktywną politykę w tym kierunku.

Postawa ta teraz została odesłana do przeszłości. W sierpniu saudyjski obywatel powiązany z al-Qaidą próbował zamordować księcia Mohammada bin Naifa, asystenta ministra ds. bezpieczeństwa Arabii Saudyjskiej. Zamachowiec został wyszkolony w - i przeprowadził swój atak z Jemenu, potwierdzając to co władze saudyjskie już wiedziały: że niestabilność w Jemenie dziś stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Arabii Saudyjskiej.

Ale władze saudyjskie muszą przyjąć część odpowiedzialności za to, że zamachowiec na księcia Mohammada w ogóle był w Jemenie. Saudyjskie służby bezpieczeństwa państwowego odniosły duże sukcesy w oczyszczaniu swojego własnego terytorium z rodzimych dżihadystów, tj. islamskich bojowników, głównie poprzez program rehabilitacji zmierzający do ich reintegracji w społeczeństwie.

Podczas gdy najtwardsi dżihadyści oparli się programowi, wskaźnik recydywizmu wśród tych, którzy go "ukończyli" jest szacowany w najgorszym przypadku na 10%. Ten sukces spowodował powrót większości saudyjskich więźniów z amerykańskiego więzienia Camp Delta w Guantanamo na Kubie. Spośród 138 Saudyjczyków osadzonych w Guantanamo pozostaje ich tam jedynie 13.

Hokus-pokus islamistów

Ale podejście Arabii Saudyjskiej nie wykorzeniło problemu całkowicie, jedynie go przesiedliło. Zatwardziali saudyjscy dżihadyści przegrupowali się tuż obok, w Jemenie. Od dawna będąc schronieniem dla zagranicznych dżihadystów, lgnących do odległych regionów kraju leżących poza kontrolą rządu, Jemen wychował też swój własny gatunek bojownika.

Te dwie grupy połączyły się w tym roku, zakładając nową kadrę bojowniczą nazwaną 'Al-Qaida na Półwyspie Arabskim' (AQPA). Kieruje nią Nasser al-Wuhayshi, Jemeńczyk który niegdyś był adiutantem Osamy bin Ladena w Afganistanie. Mianował on dwóch Saudyjczyków na swoich zastępców, obu wypuszczonych wcześniej z Guantanamo i poddanych saudyjskiemu programowi rehabilitacji. Pierwszymi ofiarami AQPA, w marcu tego roku, była czwórka turystów z Korei Południowej, zabita przez zamachowca-samobójcę w historycznym mieście Shibam w Hadhramawt.

Jeśli potrzeba kolejnych dowodów na wkład Jemenu w globalną sieć dżihadystów, nie trzeba szukać dalej niż w Camp Delta. Około 100 Jemeńczyków nadal tam rezyduje, stanowiąc największy kontyngent narodowy i składając się na ponad 40% pozostałych tam wciąż więźniów. Stają się oni poważnym politycznym irytantem dla prezydenta USA Baracka Obamy, biorąc pod uwagę to, że jedną z jego kluczowych obietnic wyborczych było zamknięcie obozu w Guantanamo w ciągu roku od objęcia urzędu.

Ale Obama nie chce wysłać Jemeńczyków z powrotem do Jemenu. Jego niechęć opiera się nie tylko na rosnących wpływach al-Qaidy w tym kraju, ale też na marnych efektach pieczy Jemenu nad schwytanymi bojownikami. Na przykład Nasser al-Wuhayshi był już kiedyś pod kluczem. Ale w 2006 roku on i 22 innych podejrzanych o członkostwo w al-Qaidzie przeprowadziło sensacyjną ucieczkę z więzienia w Sanie. Jednym ze współuciekinierów był Qasim al-Raimi, który następnie był podejrzewany o zaplanowanie ataku na grupę hiszpańskich turystów w lipcu 2007 roku, którego skutkiem była śmierć 7 Hiszpanów i 2 z ich jemeńskich przewodników.

Zdolność Jemenu do zatrzymania swoich dżihadystów w więzieniach pozostawia jak widać dużo do życzenia, a jego własny program rehabilitacji okazał się niewiele bardziej skuteczny. W istocie, to Jemen był pionierem eksperymentu z rehabilitacją; początkowo chwalono go, ale później okazał się wadliwy. Jemeńscy "absolwenci" programu wkrótce ponownie pojawili się wśród partyzantów w Iraku.

Wewnątrzkrajowy konflikt, podatny grunt

Konflikty wewnętrzne w Jemenie dają AQPA trochę oddechu. Obawy o szerzące się niepokoje na południu kraju zostały przyćmione przez nasilający się konflikt na północy. Tamtejsza sporadyczna partyzantka, trwająca od 2004 roku, oparła się wszelkim próbom wynegocjowania rozwiązania. Zarówno rząd jak i partyzanci - grupa wyznawców szyickiej sekty Zaidi, którzy dążą do przywrócenia imamatu w Jemenie, zniesionego podczas jemeńskiej wojny domowej w 1963 roku - złamali rozmaite umowy o zawieszeniu broni. Ostatnia runda walk jest gwałtowniejsza niż kiedykolwiek. Ilość ofiar śmiertelnych sięga tysięcy, a ponad 150 tysięcy lokalnych mieszkańców stało się wysiedleńcami.

Konflikt ten nieuchronnie wciągnął inne grupy; nawet lokalne plemiona sunnickie chwyciły za broń u boku Zaidich, przerażone rozmyślnymi zniszczeniami wyrządzanymi przez rząd. Rząd ze swej strony ubiegał się o poparcie tak zwanych 'Afgano-Arabów', radykalnych sunnickich bojowników, którzy zdobyli doświadczenie wojskowe w wojnie radziecko-afgańskiej podczas lat 80-tych.

Większym powodem do niepokoju jest to, że konflikt wciąga też strony zewnętrzne. W szczególności wzmagają się spekulacje, że Arabia Saudyjska i Iran wspierają przeciwne strony konfliktu, wywołując obawy o to, że w Jemenie rozgrywa się peryferyjna wojna sunnicko-szyicka. Iran oskarża Arabię Saudyjską o dostarczanie samolotów myśliwskich jemeńskim siłom rządowym, podczas gdy władze jemeńskie zarzucają Teheranowi udzielanie wsparcia finansowego szyickim rebeliantom Zaidi.

Władze saudyjskie uważają, że mają dobry powód by włączyć się do walki. Zawsze mając paranoję na punkcie szyickiego ekspansjonizmu, saudyjski rząd jest wyraźnie zaalarmowany tym, że szyickie ugrupowanie pręży muskuły na jego granicy. W szczególności chce zapobiec połączeniu się jemeńskich Zaidich z mniejszościową saudyjską grupą szyicką Ismaili, która rezyduje w Najranie, saudyjskiej prowincji przylegającej do jemeńskiej strefy konfliktu.

Ale bardziej niepokojące dla władz saudyjskich, jak pokazuje próba zamordowania księcia Mohammada, jest rosnące bezprawie wewnątrz Jemenu, podsycane przez różne konflikty tego kraju. Nie tylko daje to przestrzeń jakiej al-Qaida potrzebuje do przegrupowania i przeszkolenia się, ale też odbiera państwowe środki operacjom kontrdżihadystowskim. Stąd też z perspektywy saudyjskiej szybkie rozwiązanie militarne kwestii rebelii Zaidich byłoby w ich interesie.

Mając na uwadze obawy o działalność AQPA w Jemenie i jej szerszy zasięg regionalny, Waszyngton również chciałby zobaczyć szybkie zakończenie konfliktu z Zaidi. Na początku września Obama napisał list do jemeńskiego prezydenta Ali Abdullaha Saleha, w którym stwierdził, że "bezpieczeństwo Jemenu jest kluczowe dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych." Tak mocne słowa wydają się wskazywać, że USA są coraz bardziej zdeterminowane by nie pozwolić Jemenowi stać się schronieniem dla al-Qaidy.

Co znaczące, list Obamy nie wspominał o konflikcie z Zaidi, tym samym sygnalizując dorozumiane poparcie dla operacji militarnych prezydenta Saleha. A gdy Arabia Saudyjska najprawdopodobniej potajemnie wspiera rząd przeciwko Zaidim, jasne jest, że cierpienia Jemenu teraz niepokoją już wszystkich.

 

Philip McCrum jest niezależnym analitykiem Bliskiego Wschodu.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?id=106699&lng=en

 

Opis stosunków Jemen-Arabia Saudyjska na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Jemen,stosunki_dwustronne,Arabia_Saudyjska

 

Opis problem terroryzmu w Jemenie na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Jemen,problemy,Terroryzm


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów