Chiny: mocarstwo przyszłości?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Chiny: mocarstwo przyszłości?
Bogdan Góralczyk i Dominik Mierzejewski Komentarz Międzynarodowy Pułaskiego 2009-10-30 10:23:03

I. Pozycja Chin w Afryce: czerwona książeczka czekowa 

Bogdan Góralczyk 

Chińska Republika Ludowa (ChRL), niedawno z takim entuzjazmem obchodząca 60. urodziny, długo nie ruszała w świat. Po dziesięcioleciach wojen domowych i po "stuletnim poniżeniu" (bainian guochi) ze strony wielkich mocarstw i kolonizatorów, komunistyczne Chiny najpierw musiały zająć się sobą, a ponadto już w niecały rok po proklamowaniu swego istnienia ChRL pogrążyła się, jako strona, w niezwykle kosztownej wojnie koreańskiej (1950-53). Chociaż dyplomacja chińska odniosła spektakularny sukces na naradzie narodów pokolonialnych (wkrótce zwanych niezaangażowanymi) w Bandungu w 1955 roku, również i po tym sukcesie trzeba było odłożyć do lamusa "sny o potędze" na arenie międzynarodowej. Chiny bowiem - z poduszczenia niekwestionowanego wodza, Mao Zedonga - już w 1958 roku pogrążyły się w "lewackim odchyleniu" - i trwały w nim aż do śmierci Mao i idącego szybko w ślad za nią upadku lewaków, tzw. bandy czworga, jesienią 1976 roku. Dopiero po grudniu 1978 roku Chiny, tym razem pod wodzą pragmatycznego Deng Xiaopinga, porzuciły "walkę klasową jako kluczowe ogniwo", a marzenia o wielkiej rewolucji proletariackiej na całym globie zastąpiły pragmatyczną pogonią za realizacją własnych interesów. Ideologia została odsunięta na bok, na plan pierwszy wysunęły się trzeźwe kalkulacje, podporządkowane nowej nadrzędnej strategii - budowie statusu wielkiego mocarstwa. Ten etap trwa do dziś i - jak widzimy - przynosi Chinom coraz więcej sukcesów.

 

Na wstępie: rewolucja i bosonodzy lekarze

 

Jednym ze spektakularnych przejawów tej nowej, mocarstwowej już roli Chin na arenie międzynarodowej, o którym - niestety - mówi się zbyt mało, jest wejście Chińskiego Smoka na Czarny Ląd. [i]

Chiny wkraczały do Afryki powoli. Pierwszą podróż po tym kontynencie premier Zhou Enlai odbył dopiero na przełomie 1963 i 1964 roku. Odwiedził wówczas aż dziesięć państw afrykańskich, a ponieważ było to w czasach "lewackiego odchylenia", proponował tamtejszym partnerom wzniosłe hasła i rewolucję, jak też radził im, by czytać "Czerwoną książeczkę" Mao, program ten uzasadniającą. Tym niemniej, mimo wybuchu niesławnej "rewolucji kulturalnej" w 1966 roku udało się Chinom we wrześniu roku następnego podpisać porozumienie na budowę kolei łączącej Tanzanię z Zambią, tzw. TANZAM, a budowa - trwająca do 1975 roku - tego liczącego 1870 km odcinka kolei była najbardziej spektakularnym, obok wysyłania tam sporadycznie własnych "bosonogich lekarzy", dowodem chińskiej obecności na kontynencie afrykańskim. Inaczej mówiąc: prawie jej nie było.

Niewiele zmieniło się pod tym względem po uruchomieniu programu reform (gaige) i otwarcia na świat (kaifang) w grudniu 1978 roku. Co prawda w 1983 roku ówczesny premier Zhao Ziyang odwiedził kilka państw afrykańskich, ale i wówczas słowa nie przełożyły się jeszcze na czyny. Chiny za bardzo były zajęte reformowaniem samych siebie by ruszać w tak dalekie strony.

 

Etap drugi: Chiny idą w świat, w tym do Afryki

 

Przełom nastąpił po tzw. drugim otwarciu Chin na świat, czyli po podróży w początkach 1992 roku Deng Xiaopinga na południe kraju, tam gdzie rezultaty reform były najbardziej widoczne. Deng wezwał wówczas (jak się okazało był to jego polityczny i publiczny testament) do "pogłębienia i poszerzenia" reform. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Już w roku następnym ChRL po raz pierwszy w swych dziejach zamieniła się z eksportera w importera ropy naftowej, a rozpędzona gospodarka biegła już nie tyle rytmem nadawanym przez reformy "realnego socjalizmu", jak było w latach 80., lecz tempem dalekowschodnich gospodarczych "tygrysów" (Singapuru, Hongkongu, Tajwanu i Korei Płd.), do których Chiny świadomie w latach 90. zaczęły się upodabniać. Rozwijały się wówczas szybko, ale rosło też ich zapotrzebowanie, przede wszystkim na surowce i nowe rynki. Wtedy poważniej zainteresowały się obcymi rynkami, w tym tak odległymi jak afrykańskie.

Owczesne kierownictwo państwa, prezydent Jiang Zemin oraz liberalny premier Zhu Rongji, przyjęło strategię "pójścia w świat" (zou chuqu). W jej ramach poczesne miejsce przypadło Afryce. Pierwszorzędną rolę w tym procesie nadano, powołanemu z chińskiej inicjatywy, dwustronnemu Chińsko-Afrykańskiemu Forum Współpracy. To ono doprowadziło do zwołania dwóch konferencji na szczeblu ministrów spraw zagranicznych (w październiku 2000 roku w Pekinie i w grudniu 2003 roku w Addis Abebie), a następnie spektakularnego i bezprecedensowego szczytu Chiny-Afryka w Pekinie w dniach 2-5 listopada 2006 roku. Uczestniczyło w nim - i to na najwyższych szczeblach, premierów i prezydentów - aż 48 delegacji państw afrykańskich, bowiem Chinom udało się w tym czasie "wypchnąć" z tego kontynentu przedstawicieli Tajwanu (dzisiaj uznają Tajwan tylko 4 mało znaczące państwa afrykańskie; kluczowa pod tym względem RPA uznała ChRL w 1996 roku, a w ostatnich latach uznały ją takie państwa jak Senegal, Czad i Malawi).

W ramach "przygotowywania terenu" Chiny opublikowały - w styczniu 2006 roku - pierwszą tego typu, własną strategię postępowania wobec Czarnego Lądu, uzasadniającą ekspansję na tamtejsze intratne rynki surowcowe, tak bardzo potrzebne modernizującym się Chinom. W jej ramach zaakceptowano - realizowaną skutecznie od 2002 roku - tradycję dorocznych wizyt i spotkań na najwyższym szczeblu, czego dowodem był szczyt w Pekinie, jak też podróże chińskich przywódców po Afryce, ostatnio niemal coroczne.

 

Etap trzeci: Chiny podbijają Czarny Ląd

 

Te wizyty zwracają uwagę tym, że za każdym razem marszruta jest nieco inna i dopasowana do nowych kontraktów, jak też inwestycji. Ich zestawienie jest imponujące. W ruch poszła kolejna "czerwona książeczka", tyle że czekowa. W ostatnich latach ChRL zaangażowała się w budowę ponad 800 projektów infrastrukturalnych na terenie Afryki. W Somalii, Gambii, Gwinei, Demokratycznej Republice Kongo i Sierra Leone zbudowała stadiony. W Angoli, Mozambiku, Erytrei i Ugandzie, a ostatnio Rwandzie wybudowała siedziby ministerstw spraw zagranicznych. W Gabonie oddała już do użytku siedzibę rządu, w Kongo i Zimbabwe pałace prezydenckie, w Ugandzie budynek parlamentu, a obecnie buduje w Lagos siedzibę Unii Afrykańskiej. W RPA chińskie firmy budują… tamtejszy Disneyland. Znana już także poza Chinami tamtejsza państwowa spółka telekomunikacyjna Huawei wygrała przetargi i buduje sieci telefonii komórkowej w Nigerii, Angoli, Gwinei Równikowej, Liberii i Kenii, a Nigerii - jednemu z ważniejszych państw kontynentu - użyczono w 2007 roku rakiety na wystrzelenie satelity telekomunikacyjnego. Nie zważając na skomplikowaną sytuację wewnętrzną w Sudanie, ChRL buduje lotnisko w Chartumie, już oddała tam do użytku wielką salę kongresową, zwaną "Halą Przyjaźni", a obecnie stawia zaporę wodną na Nilu. Mówiąc krótko: nic, nawet wojny i konflikty wewnętrzne, nie odstraszają Chińczyków, a ich zaangażowanie (handlowe, kapitałowe, inwestycyjne, nawet technologiczne) jest coraz bardziej urozmaicone.

Na mocy ustaleń szczytu chińsko-afrykańskiego z listopada 2006 roku obroty handlowe Chin z partnerami afrykańskimi postanowiono zwiększyć z 40 mld dolarów w roku 2005, do 100 mld dolarów na koniec dekady. Tymczasem już w ubiegłym roku obroty te sięgnęły 106 mld dolarów, a w tym roku ulegną kolejnemu zwiększeniu, mimo notowanego kryzysu na rynkach światowych. Chiny zwiększają też wyraźnie pomoc rozwojową dla Afryki (z 44 mln dolarów w roku 2005 do sumy podwojonej w roku bieżącym), budują w Afryce pięć nowych stref gospodarczych, utworzyły specjalny fundusz w wysokości 5 mld dolarów (już mówi się o jego zwiększeniu) na rzecz wspierania chińskich firm i kompanii inwestujących w Afryce, a podobną sumę przeznaczono już na pożyczki i kredyty dla tamtejszych partnerów. Ekspansja jest zakrojona na tak szeroką skalę, że w Chinach kształci się nawet afrykańskich specjalistów (ok. 15 tys. osób z Afryki skorzystało z chińskich stypendiów rządowych), buduje drogi i koleje (Angola, Nigeria), szpitale, szkoły, zapory wodne (wspomniany Sudan), wspiera tamtejsze rolnictwo i projekty w zakresie irygacji. Chińskie domy towarowe, a nawet "pchle targi" z tanim towarem i metką Made in China stały się już częścią afrykańskiego krajobrazu. W chwili obecnej Chiny są już trzecim, po USA i Francji, partnerem handlowym Afryki, a lada chwila mogą być nawet pierwszym.

Jaki jest podstawowy motyw tej chińskiej, niespotykanej ekspansji? Odpowiedź jest dość prosta: głód surowców. Najwięcej ropy naftowej Chiny importują ostatnio z Angoli, gdzie zaangażowały się także w inwestycje na tamtejszych polach naftowych. W efekcie kraj ten stał się ostatnio najważniejszym na kontynencie partnerem handlowym ChRL. Niewiele w tyle pod tym względem pozostaje wielka i bogata w surowce Nigeria. Z RPA Chiny importują miedź, chrom, uran, drewno (to także z Liberii i Gabonu), rudę żelaza. Metali (i ropy) dostarcza Chinom Wybrzeże Kości Słoniowej i Zimbabwe (platyna). Tanzania dostarcza im sizal i bawełnę. Kenia i Zambia mają zdominowany przez Chińczyków przemysł tekstylny. Lecz najważniejsza, tego Pekin nie kryje, jest dla strony chińskiej ropa i gaz, którą - obok największych, Angoli i Nigerii - dostarczają im jeszcze: Algieria, Gwinea Równikowa, Gabon, Demokratyczna Republika Kongo i - także ważny pod tym względem, choć targany konfliktami - Sudan. Ostatnio dołączyła do nich Kenia, Etiopia, Republika Konga i Madagaskar, gdzie już rozpoczęto pierwsze chińskie odwierty.

 

Jaki będzie etap czwarty?

 

Na czym polega ten chiński nieprawdopodobny wprost sukces? Na ten temat, tak w Afryce jak i poza nią, toczą się i pewnie będą toczyły się nadal spory. Przynajmniej w kilku kwestiach pojawia się w tych debatach konsensus. Chiny odnoszą w Afryce sukcesy, bowiem: 1) nie stawiają rządom i władzom żadnych warunków wstępnych przed podpisaniem kontraktu (poza ustaleniem kwoty własnych specjalistów, jacy mają być zaangażowani w ich realizację); 2) nie pytają o sytuację wewnętrzną i nie narzucają nikomu swego modelu rozwojowego; 3) prezentują się - jak dotąd - jako państwo (szybko) rozwijające się, podobnie jak Afryka ciężko doświadczone kolonializmem, sugerując tym samym, że obie strony mają podobne (antykolonialne) korzenie i dziedzictwo; 4) ustawiają kontrakty tak, by obie strony miały poczucie korzyści z nich płynących (win-win situation); 5) są pragmatyczne, a zarazem skuteczne w działaniu: podpisany kontrakt musi być zrealizowany, bez względu na okoliczności czy trudne uwarunkowania.

Jak wynika z analizy ciekawej strony internetowej afrykańskich intelektualistów Pambazuka, bezprecedensowa obecność Chin budzi już tam pierwsze emocje i kontrowersje. Spory powstają wokół chińskich centrów handlowych, wypierających rodzimych handlowców i producentów, jak też niektórych inwestycji, prowadzonych bez należytego rozeznania i uwagi na przykład z punktu widzenia ochrony środowiska naturalnego. Choć powoli, przedmiotem kontrowersji staje się również fakt, że chińskie firmy, a obok nich przestępcze syndykaty z Hongkongu, angażują się często także w działania nielegalne, a co najmniej na granicy łamania prawa, takie jak wyrąb lasu czy poszukiwanie towarów w Chinach bardzo pożądanych, a trudno dostępnych i zanikających, jak mahoń, kość słoniowa, czy smakołyk chińskiej kuchni jakim są płetwy rekina.

Afrykańskie elity polityczne są jednak, jak dotąd, z chińskiego zaangażowania zadowolone - gdyż Chińczycy o nic nie pytają. Nie stawiają, jak Zachód, warunków dotyczących demokratyzacji, przepisów państwa prawa, przestrzegania praw mniejszości, a nawet standardów ekologicznych. To się w Afryce podoba. Są nowe inwestycje, są kolejne środki, a nikt nie pyta o styl i jakość rządzenia, nie wtrąca się w tamtejsze sprawy wewnętrzne. Stąd dyktator Zimbabwe, Robert Mugabe, zaprowadził już u siebie nowe rozwiązania polegające na tym, że powołał specjalne "wydziały chińskie" w ministerialnych gabinetach, a nawet w policji. Nie wiadomo czy Chińczycy tym samym mają być wyjęci spod prawa, czy tylko odrębnie traktowani?

Państwo Środka, jak dotąd, jest skuteczne. Prezentuje się w Afryce jako siła neutralna, przyjazna, gotowa do współpracy. Przy każdej możliwej okazji przypomina ono, że kiedyś, w XVI stuleciu dotarł do wybrzeży Afryki "chiński Kolumb", admirał Zheng He, który nie kolonizował i nie brał niewolników, za to rozdawał chińską porcelanę i tkaniny oraz wymieniał dary z miejscowymi wodzami. Jak długo te argumenty przetrwają? Kiedy Afrykańczycy naprawdę uświadomią sobie, że za pozorami chińskiego "miękkiego podejścia" kryją się w istocie twarde interesy i dość bezpardonowa walka o wpływy? Innymi słowy - jak długo uda się Chińczykom utrzymać wizerunek przyjaznego partnera, a nie machającego książeczką czekową bogacza, stawiającego twarde własne żądania? O to, chociaż przede wszystkim o surowce, toczy się ta gra. Warto ją obserwować, bo jest to nowy fenomen, na niespotykaną dotychczas skalę.

 

* * * * *

Prof. dr hab. Bogdan Góralczyk - politolog, sinolog, publicysta, dyplomata. W 2009 roku wydał książkę Zmierzch i brzask. Notes z Bangkoku, a obecnie wydaje kolejną: Chiński feniks. Paradoksy rosnącego mocarstwa, w której m. in. szerzej opisuje podjęty tutaj temat. W latach 2003-2008 ambasador RP w Królestwie Tajlandii, Republice Filipin i Związku Myanmar (d. Birma). Obecnie profesor w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego.

 

II. Tranzycja władzy po 4 Plenum Komunistycznej Partii Chin

 

Dr Dominik Mierzejewski

 

Xi Jinping nie wejdzie w skład Centralnej Komisji Wojskowej - informacja po 4. Plenum Komunistycznej Partii Chin zakończonym 18 września br. zelektryzowała ekspertów ds. Chin. [ii] Czy w tej sytuacji kreowany na następcę Hu Jintao - obecnego lidera Chińskiej Republiki Ludowej, nie zostanie jego sukcesorem w 2013 roku? Jak będzie wyglądał model przekazywania władzy w chińskim systemie monopartyjnym? I wreszcie, czy państwo o tak starej kulturze i cywilizacji jest zainteresowane "ustrojowym know-how" innych państw?

 

Ścieżka Hu Jintao

 

Obecny lider Chińskiej Republiki Ludowej - Hu Jintao rozpoczął swoją karierę polityczną w latach 80. ubiegłego wieku. Młody i zdolny adept, został wówczas skierowany do prowincji Gansu jako szef Komunistycznego Związku Młodzieży Chińskiej. Dzięki protekcji Song Pinga - sekretarza prowincji Gansu, Hu Jintao awansował w strukturach związku i w latach 1984-1985 pełnił funkcję pierwszego sekretarza KZMCh. Następnie został sekretarzem partyjnym w Guizhou i Tybecie, gdzie w 1988 roku z sukcesem rozprawił się ze zbuntowanymi Tybetańczykami, wprowadzając stan wojenny. Ta ostatnia nominacja to znów zasługa patrona Hu - Song Pinga, który zasiadał wówczas w Stałym Komitecie Biura Politycznego Komitetu Centralnego KPCh. [iii] W 1992 roku Deng Xiaoping uznał, że następcą wybranego Jiang Zemina będzie Hu Jintao. Decyzję tę podjął po zamieszkach na placu Tiananmen, które po części były wynikiem sporu o sukcesję po starzejącym się Deng Xiaopingu. Hu Jintao otrzymał miejsce w Stałym Komitecie. Aby uniknąć dalszych sporów następcę wskazano 10 lat przed objęciem przez niego urzędu. Miało to zapewnić, tak potrzebną Chinom, stabilizację. W 1998 roku Jiang Zemin mianował Hu wiceprezydentem a rok później wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej. Kluczową okazała się reelekcja do Stałego Komitetu, która zapewniła Hu pozycję przyszłego lidera Państwa Środka. Nie oznaczało jednak to, że frakcje przeciwne Hu nie utrudniały przyszłemu liderowi pięcia się po szczeblach kariery politycznej. W 1999 roku, po zbombardowaniu w Belgradzie Ambasady ChRL przez NATO, to właśnie na Hu Jintao spadła odpowiedzialność za kontrolowanie nastrojów społecznych. Mimo trudności, udało mu się wyjść z próby obronną ręką. [iv] Należy przy tym zwrócić uwagę, że Hu musiał budować własną koalicję bez pomocy Deng Xiaopinga i Song Pinga, którzy w połowie lat 90. powoli wycofywali się z polityki. [v] Była to jednak pierwsza w historii partii pokojowa tranzycja władzy.

Na pierwszym plenum 16. Zjazdu w 2002 roku Hu Jintao oficjalnie został Sekretarzem Generalnym a wiosną 2003 roku na sesji chińskiego parlamentu objął funkcję przewodniczącego państwa (zhuxi). Stanowisko to jednak ma nieco odmienny status niż klasyczna prezydentura w systemach politycznych Zachodu. Co interesujące, Jiang Zemin pozostał jednak w dalszym ciągu na stanowisku przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej. Świadczyło to o dużej roli sił zbrojnych w utrzymywaniu stabilizacji w Chińskiej Republice Ludowej. Podobnie postąpił Deng Xiaoping w czasie 13. Zjazdu w 1987 roku: rezygnując wówczas ze wszystkich stanowisk pozostawił sobie funkcję przełożonego sił zbrojnych. [vi] Decyzja Jiang Zemina o pozostaniu, do 2006 roku, na stanowisku szefa Centralnej Komisji Wojskowej, spowodowana była chęcią jej utrzymania. Jiang Zemin pamiętał bowiem przestrogi Deng Xiaopinga o konieczności utrzymania stabilizacji w siłach zbrojnych. Aby przeprowadzić pokojową tranzycję władzy armia powinna równoważyć wpływy grup frakcyjnych w partii. [vii]

Utrzymanie równowagi miało prowadzić do stabilizacji. Najlepszym tego dowodem było powołanie na stanowisko wiceprezydenta polityka związanego z grupą szanghajską - Zeng Qinghonga. Ponadto w celu równoważenia wpływów został on również wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej. [viii]

 

W poszukiwaniu rozwiązania

 

Dotychczasowa praktyka wskazywała no to, iż przyszły lider Chin przechodząc przez kolejne szczeble kariery powinien awansować na wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej. Wszystko wskazywało na to, iż tym razem będzie podobnie. Eksperci spodziewali się awansu Xi Jinpinga w strukturach Centralnej Komisji Wojskowej. Trudno jednoznacznie stwierdzić dlaczego tak się nie stało.

Po 17. Zjeździe Komunistycznej Partii Chin awansowano dwóch młodszych członków partii: Xi Jinpinga oraz Li Keqianga. [ix] Tu zasada równowagi została zachowana. Przyjmowano, iż pierwszy z nich jest protegowanym odchodzącego lidera Jiang Zemina, drugi, który został wicepremierem, utożsamiany był z grupą obecnego prezydenta Hu Jintao. Istotniejsza jest sylwetka pierwszego z nich, który jak zostało wspomniane miał zostać przyszłym przewodniczącym Chin.

Xi Jinping ukończył Uniwersytet Qinhua, jest synem Xi Zhongxuna, członka partii, który organizował partyzantkę w północnych Chinach. Co ważniejsze, po "rewolucji kulturalnej" Xi Zhongxun stał się głównym architektem reform w prowincji Guangdong, gdzie założył jedną z pierwszych w Chinach Specjalnych Stref Ekonomicznych. Kariera polityczna jego syna przez 17 lat związana była z prowincją Fujian. Mimo iż w 1987 roku w wyniku odsunięcia Hu Yaobanga - reformatorskiego sekretarza Partii, Xi Zhongxun utracił pozycję polityczną, to jednak jego syn został wypromowany przez Wang Zhaoguo - nowo wybranego gubernatora prowincji Fujian. W 1997 roku, w wyniku utraty zaplecza politycznego w Departamencie Organizacyjnym przez Hu Jintao, przygotowano promocję Xi Jinpinga do władz centralnych. [x] W 2000 roku został on gubernatorem Fujian, następnie w 2002 roku w prowincji Zhejiang, i w końcu w 2006 roku sekretarzem Szanghaju, po głośnym skandalu korupcyjnym z Chen Liangyu. [xi] Niewątpliwie frakcjonalizm w dalszym ciągu zajmuje istotne miejsce w azjatyckiej polityce. W wypadku chińskim w dalszym ciągu analitycy wyróżniają w Komunistycznej Partii Chin: "grupę książęcą" (potomkowie zasłużonych działaczy partyjnych), grupę szanghajską oraz "grupę młodzieżową" (członkowie KZMCh z lat 80.). [xii] W celu uniknięcia większych turbulencji na szczytach władzy sugeruje się następujący model:

 

1. obecny wiceprzewodniczący zostanie przewodniczącym;

2. kadencja jego będzie trwać 10 lat (2 razy po 5 lat);

3. wybrany wiceprzewodniczący w czasie drugiej kadencji zostanie wybrany na przewodniczącego.

 

Taki model miałby zapewnić stabilizację na najwyższych szczytach władzy oraz przekazywanie władzy w ramach systemu jednopartyjnego. Czy władze Chińskiej Republiki Ludowej zdecydują się na taki krok?

 

Rekomendacje

 

Chiny potrzebują stabilnych rozwiązań, które mogą być gwarantowane przez literę prawa bądź niepisany precedens. Obecnie bowiem szef państwa jest jednocześnie Sekretarzem Generalnym Partii oraz przewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej. Decyzja Plenum może sugerować nowe rozwiązania. Po pierwsze, może zostać dokonany podział funkcji i stworzenie oddzielnego aparatu zarządzającego strukturami wojskowymi. Nie jest też wykluczone, iż może prowadzić to do cywilnej kontroli nad armią (obecnie ministrem obrony narodowej jest wojskowy). Po drugie, brak decyzji może sugerować wewnętrzną walkę o wpływy i słabą pozycję przyszłego lidera Chin. Specjaliści wciąż nie wykluczają mianowania Xi Jinpinga na wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej. [xiii] Mimo tego słabnąca pozycja głowy państwa, w porównaniu do Mao Zedonga, Deng Xiaopinga czy nawet obecnego prezydenta Hu Jintao, będzie wymuszała dalsze reformy instytucjonalne w Chinach. Już w obecnym układzie mówi się o demokracji wewnątrzpartyjnej (dang nei minzhu), która ma zapewnić swobodny wybór kadr rządzących Państwem Środka. [xiv] I po trzecie, w takiej sytuacji rozważania na temat możliwości implementowania europejskiego "ustrojowego know-how" nie wydają się rzeczą odległą. Z pewnością nie będzie to ścieżka demokracji liberalnej, ale pewne elementy rozwiązań systemowych, zwłaszcza na szczeblu lokalnym, mogą być przekazywane i przydatne stronie chińskiej. Co ważniejsze, otwarcie Chin w 1978 roku przyniosło zainteresowanie demokratycznymi mechanizmami, takimi jak np. lokalne wybory władz wszystkich szczebli administracyjnych czy rola Trybunału Konstytucyjnego w Polsce. Z tej perspektywy należy rozmawiać z chińskimi elitami zarówno świata polityki jak i nauki na temat polskich rozwiązań, które po przekształceniach i dostosowaniu do lokalnej kultury politycznej, mogą być interesujące dla strony chińskiej.

 

* * * * *

 

Dr Dominik Mierzejewski - adiunkt w Zakładzie Azji Wschodniej Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego; absolwent Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ; rozprawa doktorska nt. Wewnętrzne determinanty polityki zagranicznej ChRL w latach 1966-1976 (2006); studia języka chińskiego i kultury na Shanghai International Studies University (1999 - 2000 i 2003 - 2004); stypendium Jana Karskiego (2003), staż w The Heritage Foundation (2003); członek organizacji międzynarodowych: Association for Asian Studies, European Association of Chinese Studies (członek zarządu); the Chinese Association of Political Studies; zainteresowania: polityka zagraniczna ChRL (idee, koncepcje, strategie, retoryka), chińskie inwestycje zagraniczne, potencjalne możliwość inwestycyjne w Chinach oraz zmiany ustroju politycznego ChRL.


[i] Z dość obszernej już na świecie międzynarodowej literatury na ten temat polecam następujące prace i opracowania: Chris Alden, China in Africa, London 2007; tom African perspectives on China in Africa, Ed. By Firoze Manji and Stephen Marks, Cape Town-Nairobi-Oxford 2007; raport China in Africa wydany przez Nordiska Afrikainstitutet, Uppsala 2007; rozdział "China's Post-Cold War Strategy in Africa: Examining Bejing's Methods and Objectives", napisany przez Joshua Eisenmana, w tomie China and the Develoiping World.. Beijing's Strategy for the Twenty-first Century, London 2007. Podstawowy dokument chiński to tzw. Biała Księga nt. polityki tego państwa na kontynencie afrykańskim, wydana w styczniu 2006 r. i dostępna w Internecie jako China's African Policy. Ważny jest również niemiecki raport, sporządzony przez Helmuta Asie i Margot Schller, China's Engagement in Africa: Opportunities and Risks for Development, Hamburg 2008.

[ii]Doubts emerge about Beijing's succession plan, "Financial Times", September 20, 2009, http://www.ft.com/cms/s/0/0e7eacc0-a5ad-11de-8c92-00144feabdc0,dwp_uuid=9c33700c-4c86-11da-89df-0000779e2340.html (stan z 24.09.2009)

[iii] A. Nathan, B. Gilley, China's New Rulers, The Secret Files, New York 2002, s. 68-69.

[iv] Ibidem, s. 71.

[v] Wu Guoguang, Legitimacy Crisis, Political Economy, and the Fifteenth Party Congress, [w:] Andrew J. Nathan, Zhaohui Hong, Steven R. Smith, Lynne Rienner, Dilemmas of Reform in Jiang Zemin's China, 1999, s. 18-19.

[vi]D. L. Yang, Leadership Transition and the Political Economy of Governance, "Asian Survey" vol. 43, no. 1, 2003, s. 27-28 and China Leadership Completes Transition as President Hu Assumes Military http://www.voanews.com/english/archive/2005-03/2005-03-13-voa6.cfm?CFID=107289217&CFTOKEN=79366672&jsessionid=de303d5224f0c4ca1e6e5e1cab6d4e1b6941 (stan z 29.01.2009)

[vii] Ibidem.

[viii] Bi Jianhai, The Chinese leadership succession: does it complete or continue?, "New Zealand International Review" 2003, vol. 28, s. 12-13.

[ix] Hu's Impasse at the 17th Party Congress, "China Brief", vol. 7 Iss. 19, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=4483 (stan z dn. 24. 06.2009)

[x] A. Nathan, B. Gilley, op. cit., s. 125.

[xi]Xi Jinping bio-sketch http://www.chinavitae.com/biography/Xi_Jinping|303 (stan z dn. 1.02.2009)

[xii] Bi Jianhai, Political Transition in China, "New Zealand International Review", 2008, vol. 33, s. 17-21.

[xiii] China party scholar hints at Xi Jinping promotion, "Washington Post", September 22, 2009, http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/09/22/AR2009092200577.html (stan z dn. 24.09.2009)

[xiv] Hu Jintao zai Zhongguo Gongchandang 17 ci Quanguo Daibiao Dahui shang de baogao (Hu Jintao's report at 17th Party Congress), online: http://cpc.people.com.cn/GB/104019/104099/6429414.html (stan z dn. 18.09 2009)



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów