Ci, którzy szukają politycznej symboliki podziałów w Azji nie muszą patrzyć dalej niż na konferencję prasową Dalaj Lamy w Tokio w sobotę 31 października - pełną krytyki Chin i wygłoszoną przed udaniem się na długi pobyt w indyjskim stanie Arunachal Pradesh.
Zawieszony na pograniczu Indii z Chinami, Arunachal Pradesh ze swoją sporną granicą znajduje się w centrum rosnących napięć między New Delhi a Pekinem. W piątek 30 października były indyjski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Brajesh Mishra jako kolejny z szanowanych indyjskich komentatorów ostrzegł przed możliwą chińską akcją militarną.
Oba państwa walczyły o ten stan, który Chiny nazywają południowym Tybetem, w 1962 roku, a UNESCO Peace Chair Madhav Nalapat mówi, że wizyta Dalaj Lamy najprawdopodobniej zaostrzy te napięcia. "Pekin twierdzi, że Arunachal jest częścią Chin i odmawia uznania go za część... Indii", mówi Malapat. "Widząc w Dalaj Lamie niebezpiecznego 'rozłamowca', administracja Hu Jintao jest nieufnie nastawiona co do poszerzania [jego] wpływów na tym obszarze."
Ale Dalaj Lama nie był jedyną wpływową postacią szukającą posłuchu w Tokio w zeszłym miesiącu. Jego wizyta nastąpiła zaraz po obecnym doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Indii M.K. Narayanie, który spotkał się z niedawno wybranym premierem Japonii Yukio Hatoyamą w nadziei na zatwierdzenie możliwego spotkania między Hatoyamą a indyjskim premierem Manmohanem Singhiem.
Rzeczywiście, gdy rosną napięcia między Indiami a Chinami, niektórzy analitycy widzą w Japonii naturalnego sojusznika New Delhi. Lawrence Prabhakar, profesor nadzwyczajny nauk politycznych w Madras Christian College w Chennai w Indiach uważa, że bliższa konwergencja między oboma mocarstwami jest prawdopodobna, pomimo poważnych obaw Japonii o nuklearyzację Indii.
"Japonia byłaby... naturalnym sojusznikiem w mocarstwowej rywalizacji między Indiami a Chinami", mówi Prabhakar. "Chociaż Japonia może nie być w stanie bezpośrednio przyczynić się do tej mocarstwowej rywalizacji, indyjsko-japońskie ćwiczenia morskie zmierzają do pewnego rodzaju interoperacyjności." Według Prabhakara rosnąca współpraca obu państw w wywiadzie morskim i wielonarodowych ćwiczeniach morskich zapewni Indiom symboliczną wysuniętą obecność w Azji Północno-Wschodniej, tworząc przeciwwagę dla Chin.
Prabhakar mówi, że Japonia tymczasem kieruje się w dużej mierze troską o zabezpieczenie swoich interesów od asymetrycznych zagrożeń morskich w regionie, takich jak piractwo i terroryzm morski. W tym roku japońskie Morskie Siły Samoobrony (MSDF) zostały zaproszone do przyłączenia się do marynarek Indii i USA w corocznych manewrach morskich MALABAR. A w ramach japońsko-indyjskiej wspólnej deklaracji ws. współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa podpisanej w październiku 2008 roku przez Singha i ówczesnego premiera Japonii Taro Aso, oba państwa zobowiązały się też do większej współpracy między ich strażami przybrzeżnymi.
Takie obietnice mają miejsce w kontekście rosnących powiązań handlowych - japoński eksport do Indii wzrósł o 28% w zeszłym roku, import o 26%. Wzrost ten, oznaczający przekroczenie przez wymianę handlową obu państw wartości 13 miliardów dolarów, stawia je na dobrej drodze do osiągnięcia celu 20 miliardów dolarów w 2010 roku, nakreślonego za byłego japońskiego premiera Shinzo Abe.
Według Prabhakara prężne partnerstwo handlowe tworzy możliwość realistycznej współpracy w sferze bezpieczeństwa na Oceanie Indyjskim i w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie interesy Indii i Japonii zbiegają się. Współpraca taka, dodaje Prabhakar, mogłaby chronić przed chińską hegemonią gospodarczą w Azji Południowo-Wschodniej.
Jian Yang, starszy wykładowca nauk politycznych na uniwersytecie w Auckland uważa, że takie równoważące wysiłki prawdopodobnie będą frustrować Chiny, które wraz z bliższymi więziami indyjsko-japońskimi mogą zacząć czuć się okrążanymi. Ale mówi on, że starcie militarne jest mało prawdopodobne, nawet na tle drażliwych kwestii granicznych.
"Chiny normalnie próbują rozładować napięcia zachęcając wszystkie strony do odłożenia kwestii i wynegocjowania rozwiązania", mówi Yang. "Negocjacje te mogą trwać latami - albo wiecznie. Rzecz w tym, że Chiny nie chcą starcia militarnego, przynajmniej nie w tym momencie."
Terence Roehrig, profesor nadzwyczajny w Departamencie Podejmowania Decyzji ws. Bezpieczeństwa Narodowego w U.S. Naval War College uważa, że więzi indyjsko-japońskie mogą rozwijać się szybciej jeśli stosunki Chin z oboma państwami pogorszą się. Ale przestrzega on także, że więzi w sferach ekonomicznej i bezpieczeństwa wciąż są w fazie rozwoju. "Nie sądzę, aby te bliższe więzi były tylko retoryką, ale dorastanie tego związku będzie powolnym procesem." Roehrig dodaje, że "jeśli tylko stosunki chińsko-japońskie się oziębią, nie jestem taki pewien, że Indie pospieszą ze wsparciem dla Japonii, dopóki Chiny nie będą stwarzać problemów Indiom."
Roehrig uważa też, że nawet jeśli oba państwa będą dalej się do siebie zbliżać, mogą ujawnić się ograniczenia we współpracy w sferze bezpieczeństwa z racji niepewności co do priorytetów Japonii. "Przyszłe intencje rządu Hatoyamy w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa nie są całkowicie jasne, kraj ten pozostanie przez jakiś czas skoncentrowany na krajowych problemach ekonomicznych, nadto Japonia nadal ma restrykcje artykułu 9 swojej konstytucji", mówi Roehrig.
Artykuł 9 japońskiej konstytucji zabrania państwu posiadania ofensywnych sił militarnych i komplikuje też politykę zbiorowej samoobrony, gdyż pozostaje niepewność co do tego, czy faktycznie Japonia mogłaby przyjść z pomocą zaatakowanemu sojusznikowi. W rezultacie bezpieczeństwo Japonii jest gwarantowane traktatem o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie między Stanami Zjednoczonymi a Japonią, który zobowiązuje USA do obrony Japonii.
Ale Roehrig uważa, że bliskie stosunki Japonii z USA nadają kolejny potencjalny zwrot przyszłym więziom między Indiami a Japonią. "Indie są niechętne temu, by być postrzegane jako mające zbyt bliskie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i nie będą zainteresowane jakimkolwiek formalnym sojuszem czy związkiem w sferze bezpieczeństwa."
Hatoyama powiedział, że chce by Japonia była bardziej niezależna od USA i ma nadzieję zbudować lepsze więzi z sąsiadami, w tym Chinami. Ale nawet tu sygnały są różne. Pekin niewątpliwie z zadowoleniem powitał jego obietnicę nieodwiedzania kontrowersyjnej świątyni Yasukuni, która od dawna jest solą w oku stosunków chińsko-japońskich. Ale Hatoyama trzyma też Pekin w niepewności - pojawiły się bowiem doniesienia, że Hatoyama wysłał do Dalaj Lamy wiadomość wyrażającą pragnienie ponownego spotkania się.
Jason Miks jest bazującym w Tokio pisarzem i redaktorem naczelnym w Center for International Relations.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4553
Opis stosunków Indie-Japonia na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Indie,stosunki_dwustronne,Japonia