Serbia wraca do centrum uwagi
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Serbia wraca do centrum uwagi
Andrew MacDowall World Politics Review 2009-11-25 23:06:09

Po latach na uboczu europejskiej sceny politycznej Serbia teraz zwraca coraz większą uwagę tak Zachodu jak i Wschodu.

Kontynuując starania o członkostwo w Unii Europejskiej, Serbia jest jednocześnie w centrum ponownego zainteresowania Rosji Bałkanami. W październiku Belgrad podpisał umowy z Moskwą, które obejmują poparcie dla kontrowersyjnego rurociągu gazowego, hojną pożyczkę i ustanowienie rosyjskiej bazy w Serbii mającej potencjał zastosowania do celów militarnych. Niektórzy postrzegają nawet pogłębiające się więzi Serbii z Rosją za szkodliwe dla jej prozachodniego stanowiska. Ale na razie sprytny rząd serbski wzmacnia swoją własną pozycję poprzez taktykę sprowadzającą się do balansowania między dwoma stronami.

Reelekcja prezydenta Serbii Borisa Tadicia w lutym 2008 roku i zwycięstwo parlamentarne koalicji pod przewodnictwem Partii Demokratycznej (DS.) w maju tegoż roku były uważane za jasne oznaki serbskiego entuzjazmu dla wejścia do głównego nutru europejskiego - po latach bycia albo na peryferiach albo zupełnie poza nawiasem w rezultacie roli odegranej w krwawych wojnach po rozpadzie Jugosławii.

W istocie, Tadić i jego energetyczny minister spraw zagranicznych Vuk Jeremić wielokrotnie deklarowali swoje zaangażowanie na rzecz UE i w ostatnich miesiącach oświadczali, że Serbia złoży swoją aplikację akcesyjną przed końcem roku. Konkretnie, serbska administracja prowadzi z grubsza reformistyczny kurs gospodarczy, zarazem wysyłając Brukseli właściwe sygnały w kwestii zbrodni wojennych, czego najbardziej znanym przykładem jest schwytanie byłego przywódcy Bośniackich Serbów Radovana Karadzicia i odesłanie go na proces do Hagi.

UE ze swojej strony także robi bardzo zachęcający szum pod adresem Belgradu - Niemcy i Włochy w ostatnich miesiącach wyraziły swoje poparcie dla serbskiego członkostwa. Nawet Holandia, która ma własne skomplikowane problemy z powodu masakry w Srebrenicy, złagodziła swój sprzeciw.

Jednocześnie, przy najwyraźniej słabnącym zainteresowaniu Ameryki Bałkanami za administracji Obamy, Rosja po cichu ponownie wzmacnia swoje wpływy w regionie. Serbia - z historycznymi, kulturowymi i religijnymi więziami z Rosją oraz położeniem w sercu Bałkanów - jest w centrum uwagi, wywołując pewne zaniepokojenie na Zachodzie.

W październiku rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew złożył przełomową wizytę w Belgradzie, podpisując szereg porozumień między oboma państwami. Najbardziej nagłośniona została pożyczka w wysokości 1 miliarda dolarów na pokrycie rosnącego deficytu budżetowego Serbii w 2009 roku i zapewnienie płynności gospodarce dotkniętej recesją. Reagując na obawy, że mogłoby to zwiększyć gospodarcze wpływy Moskwy w kraju, serbski minister finansów Mladan Dinkić dosadnie zauważył, że UE była gotowa użyczyć tylko 100 milionów, z czego połowa nie byłaby dostarczona przed początkiem nowego roku. 5 listopada Dinkić ogłosił też, że Serbia nie będzie więcej czerpać z ratunkowej linii kredytowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF) na 2,9 miliarda dolarów, uruchomionej wcześniej w tym roku.

Tymczasem Rosja i Serbia uzgodniły 4-krotne zwiększenie przepustowości serbskiej sekcji rurociągu gazowego South Stream proponowanego przez rosyjski państwowy monopol energetyczny Gazprom. South Stream, z zaplanowanym terminem ukończenia w 2015 roku, jest powszechnie uważany za rywala dla unijnego projektu rurociągu Nabucco. Nabucco teoretycznie zdywersyfikowałby dostawy energii na kontynent kosztem rosyjskiego giganta, ale projekt jest sparaliżowany przepychankami dyplomatycznymi i sporami o to, które państwo faktycznie będzie dostarczać transportowany gaz. Ponadto Gazprom nabył 51-procentowy udział w serbskiej firmie energetycznej NIS, uzyskując monopol na sprzedaż sprzedaż ropy naftowej i gazu ziemnego w tym kraju do 2011 roku.

Mniej nagłośniona, ale nie mniej znacząca, była umowa podpisana z rosyjskim ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiejem Szojgu o założeniu w Nisie "centrum nadzwyczajnych sytuacji humanitarnych." Zaangażowanie ministerstwa Szojgu, znanego jako EMERCOM, jest intrygujące, ponieważ dowodzi ono znaczącymi siłami paramilitarnymi i bierze udział w zwalczaniu bojowników na Kaukazie. Chociaż szczegóły są wciąż niejasne, niektórzy analitycy wskazują na potencjał, że baza w Nisie mogłaby stać się centrum operacji militarnych Rosji, podobnym do tych, jakie posiadają USA w sąsiednich państwach. "EMERCOM ma silne wewnętrzne wojsko", powiedział World Politics Review Bratislav Grubacić, bazujący w Belgradzie dziennikarz i analityk. "Nikt jeszcze nie wie czym będzie to centrum, ale percepcja w Serbii jest taka, że będzie to baza wojskowa."

Czy baza rzeczywiście będzie miała zastosowanie militarne, jest teraz spekulacją. Ale jest zlokalizowana blisko granicy z Kosowem, które chociaż niepodległe jest nadal przedmiotem roszczeń Serbii. Biorąc pod uwagę poparcie Moskwy dla roszczeń Serbii, porozumienie o tej bazie może być uważane za symboliczne oświadczenie serbskiego rządu, że nie poddał się w tej kwestii. "Tadić robi to co obiecał w wyborach, kierując się ku UE i zarazem naciskając na zatrzymanie Kosowa", mówi Grubacić.

Rozwój wydarzeń w listopadzie sugeruje, że przedwczesnym jest wnioskowanie, iż Serbia odwraca się od UE. Postęp w faktycznym dostarczaniu rosyjskiej pożyczki stanął w miejscu. Grubacić argumentuje też, że dobre stosunki Serbii z Brukselą i Moskwą nie są ze sobą sprzeczne i ocenę tę podziela komisarz UE ds. rozszerzenia Olli Rehn. Wiodące państwa członkowskie UE takie jak Niemcy i Włochy także mają bliskie więzi z Rosją. "Serbia stara się utrzymać dobre stosunki z wszystkimi stronami, a Tadić uważa, że możliwe jest zostać członkiem UE z poparciem rosyjskim", mówi Grubacić.

Na pewno Serbia wydaje się piec dwie pieczenie na jednym ogniu w chwili obecnej, jako że rosyjskie umowy podkreślają wartość kraju zarówno dla Moskwy jak i dla Brukseli. Jednak czy ta delikatna równowaga może być utrzymana mimo konwulsji w stosunkach UE-Rosja, jeszcze nie wiadomo. I chociaż pogląd, że Belgrad musi wybrać między Kosowem a członkostwem w UE może być uproszczeniem, różnice w tej kwestii nie pozostaną w tle na zawsze.

"Chociaż Serbia nie musi dokonać wyboru między Rosją a UE, będzie musiała określić swoje interesy narodowe i politykę zagraniczną", mówi Grubacić. "[W przeciwnym razie] ryzykuje sytuacją, w której nie będzie brana na poważnie."

 

Andrew MacDowall jest bazującym w Sofii korespondentem i analitykiem koncentrującym się na Europie Południowo-Wschodniej.


Copyright World Politics Review

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4662

 

Opis polityki zagranicznej Serbii na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Serbia,polityka_zagraniczna

 



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów