Stosunki między Arabią Saudyjską a Iranem przez lata oscylowały między chłodną serdecznością a otwartą wrogością. Bądź co bądź, oba państwa postrzegają się za rywali w pogoni za regionalnymi wpływami i przywództwem w świecie muzułmańskim. Mają bardzo różne historie i sprzeczne ideologie polityczne oraz stoją po przeciwnych stronach podziału między szyitami a sunnitami. W ostatnich miesiącach napięcia w ich stosunkach mocno się nasiliły. Dziś różnice między Teheranem a Rijadem doprowadziły dwójkę sąsiadów niebezpiecznie blisko do otwartej konfrontacji.
Jak poważny jest ten kryzys? Spójrzmy na niedawny nagłówek szanowanej panarabskiej gazety Alsharq al-Awsat: "Więc już nie jest to wojna idei!" Autor Osama Khawaji mówi o wojnie szalejącej w sąsiednim Jemenie, która wykazuje oznaki przekształcania się w wojnę peryferyjną między Persami a Arabami, między szyitami a sunnitami - lub, mówiąc bardziej wprost, między Iranem a Arabią Saudyjską. Khawaji napisał: "Historia Iranu i Arabów już nie jest tylko wojną słów, ale teraz ma praktyczną interpretację militarną, którą poprzednio widzieliśmy w Libanie, Iraku i Gazie, a ostatnio w Jemenie."
W Libanie Teheran i Rijad popierają rywalizujące obozy na niespokojnym krajobrazie politycznym tego kraju. Iran udziela politycznego, finansowego i militarnego wsparcia Hezbollahowi, zaś Arabia Saudyjska zapewnia obfite finansowanie sunnickiej koalicji, która przeciwstawia się wpływom trójstronnego sojuszu złożonego z Hezbollahu, Syrii i Iranu. Podobna sytuacja pojawia się w Gazie, gdzie zbrojny Hamas otrzymuje poparcie z Iranu i Syrii, zaś Arabia Saudyjska popiera jego rywala, Fatah. Ale to w Jemenie pojedynek ten grozi popchnięciem Saudyjczyków i Irańczyków do otwartej konfrontacji.
Niewielki Jemen, który graniczy z Arabią Saudyjską od północy, przeżywa wojnę domową, w której naprzeciw siebie stoją siły rządowe i rebelianci Huthi z północy. Jemen oskarża Iran o popieranie Huthich, którzy należą do szyickiej sekty zaidi. Teheran zaprzecza, ale wielu w świecie arabskim wątpi w szczerość tych zaprzeczeń.
Huthi bazują koło granicy saudyjskiej i walki rozprzestrzeniły się na terytorium saudyjskie. Kiedy wojna ostatnio rozlała się na Arabię Saudyjską, Rijad zareagował ostro. Przedstawiciele w Rijadzie stwierdzili, że ostrzał Huthich zabił kilku saudyjskich cywilów, zmuszając Saudyjczyków do odpowiedzenia ogniem. Rebelianci oskarzyli siły saudyjskie o wtargnięcie do Jemenu. Saudyjczycy utrzymywali, że tylko bronili swojego kraju i że król Abdullah wyraźnie nakazał swoim dowódcom wojskowym wypędzenie jemeńskich rebeliantów z ziemi saudyjskiej bez przekraczania granicy.
Pomimo twierdzeń Iranu, że nie ma nic wspólnego z rebeliantami Huthi, irańskie media zapewniają im najobszerniejszą platformę, w sposób brzmiący bardzo wyraźnie jak drażnienie Saudyjczyków. Niedawna depesza irańskiej Press TV przedstawia bitwę między Dawidem a Goliatem, w której dzielni rebelianci Huthi z powodzeniem stawiają czoło dużo większym i lepiej uzbrojonym siłom saudyjskim. Press TV relacjonuje następująco: "Po poniesieniu 'upokarzającej' porażki w swoim ostatnim natarciu siły saudyjskie rozpoczęły kolejny duży atak naziemno-powietrzny wzdłuż jemeńskiej granicy na północy, mówią bojownicy Huthi. Saudyjczycy wykorzystują 'wszystkie rodzaje broni lądowej i lotniczej', w tym czołgi, artylerię, wyrzutnie rakiet, śmigłowce Apache i samoloty myśliwskie."
Konflikt podsyca emocje po obu stronach. Ali Larijani, prezydent parlamentu Iranu, zarzucił Rijadowi bombardowanie rebeliantów w Jemenie i oskarżył Waszyngton o popieranie "niedopuszczalnych" działań Arabii Saudyjskiej. Minister spraw zagranicznych Iranu Manouchehr Mottaki rzucił zawoalowaną groźbę, ostrzegając państwa regionu by nie interweniowały w Jemenie.
Po stronie saudyjskiej, w całym kraju wzmaga się oburzenie i grozi rozpaleniem antyirańskich nastrojów w świecie sunnickim. Wielki mufti Arabii Saudyjskiej, Sheikh Abdul Azin bin Abdullah Al-Sheikh wydał oświadczenie w dzienniku al-Watan zarzucające Teheranowi, że popieranie jemeńskich Huthich zrobiło z niego współwinnym grzechu i agresji. Wydał on nawet wezwanie do Irańczyków by chronili przed agresją swoją własną mniejszość sunnicką. Zaoferował mocne poparcie dla saudyjskiej akcji militarnej przecim Huthim, otwarcie wiążąc jemeńskich rebeliantów z Teheranem i mówiąc imamom i kaznodziejom by poparli saudyjską akcję militarną podczas swoich kazań. "My mamy rację, oni nie", powiedział. "Jasne jest, że trzeba z nimi walczyć."
Iran i Arabia Saudyjska od dekad stoją po przeciwnych stronach wielu konfliktów na Bliskim Wschodzie. Przez większość czasu jednak prowadziły konfrontację poprzez pośredników i wkład pieniężny na poparcie pożądanych rezultatów. W ostatnim czasie Arabia Saudyjska, jak wiele innych państw arabskich, wyraża wielkie zaniepokojenie regionalnymi zakusami Iranu i potencjalnym zagrożeniem ze strony jego kontrowersyjnego programu nuklearnego.
Konflikt w Jemenie grozi teraz ujawnieniem wszystkich tych kipiących sporów. Ani Arabia Saudyjska ani Iran nie chcą wejścia w otwartą konfrontację. Ale starcia zbrojne i publiczne emocje zawsze niosą ryzyko nabrania własnego życia i eskalacji poza wyrachowane zamiary przywódców politycznych.
Frida Ghitis jest niezależnym komentatorem spraw światowych i redaktorem World Politics Review. Jej cotygodniowy felieton World Citizen jest publikowany co czwartek.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4708
Opis stosunków Arabia Saudyjska-Iran na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Arabia_Saudyjska,stosunki_dwustronne,Iran