Przeprowadzone 5 stycznia przedterminowe wybory prezydenckie w Gruzji oraz równoległe referendum w sprawie przystąpienia do NATO potwierdzają, że większość Gruzinów popiera politykę prezydenta Saakaszwiliego.
W dniu 5 stycznia 2008 roku odbyły się w Gruzji przedterminowe wybory prezydenckie. Były one konsekwencją wewnętrznego kryzysu politycznego, którego kulminacyjnym punktem były masowe protesty zorganizowane przez opozycję w dniach 2-7 listopada 2007 roku, zakończone z jednej strony zapowiedzią przedterminowych wyborów prezydenckich, ale z drugiej wprowadzeniem 10-dniowego stanu wyjątkowego i użyciem brutalnych metod wobec protestujących. Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała 7 kandydatów. Głównym kontrkandydatem obecnego prezydenta Micheila Saakaszwilego był Lewan Gaczecziładze, kandydat opozycji. Według oficjalnych wyników wyborów ogłoszonych 11 stycznia przez Centralną Komisję Wyborczą zwycięstwo odniósł Saakaszwili uzyskując 53,47% oddanych głosów, co wystarczyło by uniknąć drugiej tury. Jego najpoważniejszy konkurent Gaczecziładze uzyskał 25,69% oddanych głosów. Równolegle z przedterminowymi wyborami prezydenckimi odbywało się referendum w sprawie przedterminowych wyborów parlamentarnych oraz zgody na przystąpienie Gruzji do NATO. Pozytywną odpowiedź na pierwsze pytanie udzieliło 79,7% głosujących, a niewiele mniej, bo 77% opowiedziało się członkostwem Gruzji w Sojuszu Północnoatlantyckim. Rezultat głosowania w wyborach prezydenckich wywołał sprzeciw opozycji, która jeszcze przed dniem elekcji prognozowała, że wybory zostaną sfałszowane. Masowe protesty zostały zorganizowane zarówno w tydzień po wyborach (13 stycznia na ulice Tbilisi wyszło ponad 50 tysięcy osób) jak i dniu zaprzysiężenia nowego prezydenta 20 stycznia. Prezydent zapowiedział zwiększenie roli opozycji w życiu politycznym kraju, ale nie wydaje się by zwiastowało to skuteczne współdziałanie przeciwstawnych obozów. Dodatkowo należy mieć świadomość, że ani siły proprezydenckie, ani siły opozycyjne nie są ruchami homogenicznymi. Oficjalne reakcje społeczności międzynarodowej były w większości przypadków pozytywne. W oficjalnych komunikatach OBWE uznała demokratyczny charakter wyborów podkreślając jednak, że odnotowano przypadki wskazujące na naruszenia proceduralne. Stany Zjednoczone z zadowoleniem przyjęły wyniki pierwszych w pełni konkurencyjnych wyborów w Gruzji. Stwierdzono jednocześnie, że ich przebieg odpowiadał standardom przyjętym przez OBWE i Radę Europy. Podkreślono jednak konieczność wyjaśnienia wszystkich przypadków naruszeń procedury wyborczej. Znamienne jest także to, że w dniu oficjalnego ogłoszenia wyników wyborów telefoniczne gratulacje Saakaszwilemu złożył prezydent George W. Bush. W podobnym duchu utrzymane jest oświadczenie Prezydencji Słoweńskiej wyrażone w imieniu całej Unii Europejskiej. Pozytywna co do istoty ocena wyborów została uzupełniona wyraźnym apelem do władz gruzińskich o rozpatrzenie wszelkich wątpliwości oraz dołożenie starań, aby w przyszłości zagwarantować wyższy poziom niezależności przebiegu kampanii wyborczej od działań instytucji państwowych. Biorąc pod uwagę ostrość wewnątrzgruzińskiego sporu politycznego, Unia zaapelowała do wszystkich sił politycznych o uznanie wyborczych rozstrzygnięć i współdziałanie na rzecz demokratycznego rozwoju kraju. Diametralnie inna była reakcja władz w Moskwie. Wpisuje się to w kontekst procesu systematycznego pogarszania się stosunków gruzińsko-rosyjskich od dnia objęcia po raz pierwszy urzędu prezydenta przez Saakaszwilego. W oficjalnym oświadczeniu rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych dla mediów, wydanym 6 stycznia, zakwestionowano wolny i sprawiedliwy charakter wyborów, przywołując „liczne sygnały” z komisji wyborczych, świadczące o naruszeniach prawa wyborczego ze strony władz. Biorąc pod uwagę przebieg kampanii poprzedzającej wybory parlamentarne w Rosji z 2 grudnia 2007 roku, stanowisko rosyjskiego MSZ oceniające stan gruzińskiej demokracji nabiera dość „wyjątkowej” wymowy. Co prawda prezydent Putin pogratulował gruzińskiemu koledze reelekcji i stwierdził, że „chciałby mieć nadzieję na konstruktywny rozwój stosunków” z Gruzją, a obecny na inauguracji szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow potwierdził gotowość normalizacji stosunków, ale nadzieje na realną zmianę relacji – przynajmniej do czasu przeprowadzenia wiosennych wyborów parlamentarnych – są niewielkie. Głosowanie przeprowadzone 5 stycznia 2008 roku potwierdziło, że większość Gruzinów akceptuje politykę prowadzoną przez ich prezydenta, choć jego mandat nie jest z pewnością tak silny jak w styczniu 2004 roku. Większość obywateli gruzińskich oficjalnie wyraziła swoje poparcie dla aspiracji integracyjnych ze strukturami zachodnimi, co daje władzom silną legitymację do prowadzenia ewentualnych negocjacji akcesyjnych z NATO (w przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie poparcie społeczne dla członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim jest niewielkie) oraz do utrzymania prozachodniego kierunku w polityce zagranicznej. Ponadto każda młoda demokracja, a do takich niewątpliwie należy Gruzja, wzmacnia swój prestiż jeśli podejmuje próby przezwyciężenia kryzysu politycznego stosując metody właściwe dla modelu państwa prawnego. Utrzymanie obranego przed czterema laty kursu - pomimo trudności i nieuniknionych potknięć – zależeć będzie nie tylko od sytuacji zewnętrznej (sprzyjający stosunek Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych; brak akceptacji Rosji dla niezależnej gruzińskiej polityki zagranicznej), ale także od determinacji samych Gruzinów i ich zdolności do osiągania kompromisów w sprawach strategicznych dla rozwoju ich niepodległego państwa.
|