Gambit Moskwy w kwestii bezpieczeństwa europejskiego
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Gambit Moskwy w kwestii bezpieczeństwa europejskiego
Mikhail Tsypkin RFE/RL 2009-12-17 23:30:48

Okres dojrzewania rosyjskiego projektu Traktatu o Bezpieczeństwie Europejskim był niezwykle długi. Nowo wybrany prezydent Dmitrij Miedwiediew ogłosił 8 maja 2008 roku, że miał zamiar przedstawić nowy plan bezpieczeństwa europejskiego, a projekt układu został opublikowany dopiero 30 listopada 2009 roku.

Teraz Moskwa zaczęła promować projekt Traktatu o Bezpieczeństwie Europejskim na spotkaniach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) i NATO. Traktat ów ma nieco marzycielski charakter typowy dla różnych projektów kojarzonych z prezydenturą Miedwiediewa: jego cel jest szczytny, ale brakuje mu wykonalnych mechanizmów implementacji.

Proponowany przez Moskwę traktat jest otwarty dla wszystkich państw i istniejących sojuszy i organizacji międzynarodowych (NATO, UE, OBWE, Wspólnoty Niepodległych Państw i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym) w przestrzeni eurazjatycko-atlantyckiej, w tym Stanów Zjednoczonych i Kanady. Ale jest interesujący wyjątek: nie wspomina się o jedynej organizacji, której członkami są zarówno Rosja jak i Chiny - o Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Najwyraźniej Chiny nie są zaproszone.

Kwestia członkostwa sama w sobie stworzy ogromną przeszkodę: Rosja i szereg innych państw euroatlantyckich nie uznają Kosowa, natomiast nikt w regionie traktatu oprócz Rosji nie uznaje niepodległości Abchazji ani Osetii Południowej.

Zaproszenie dla sojuszy i organizacji międzynarodowych by stały się sygnatariuszami ma 2 cele. Jednym jest wzmocnienie legitymacji słabych organizacji założonych i popieranych przez Rosję (WNP i CSTO). Kolejnym celem jest pewne rozrzedzenie zobowiązań państw NATO odnośnie bezpieczeństwa zbiorowego. Według projektu traktatu polityka istniejących "sojuszy militarnych" ma nie wpływać negatywnie na bezpieczeństwo innych stron. Jest zupełnie niejasne jak zatwierdzenie traktatu przez sojusze/organizacje wpłynęłoby na relacje ich członków vis-a-vis traktatu.

Nieokreślone zagrożenia

Uniknięcie negatywnego wpływu na bezpieczeństwo sygnatariuszy jest centralnym punktem proponowanego traktatu. W istocie, stworzyłby on głównie forum do składania przez sygnatariuszy skarg na działania innych sygnatariuszy (lub stron pozostających poza traktatem), które są uznawane za zagrożenie przez stronę poszkodowaną. Nie ma definicji, co mogłoby stanowić zagrożenie.

Język projektu traktatu jest wyjątkowo ogólnikowy w tym względzie: traktat ma zakazać nie tylko wszelkich działań militarnych (lub przygotowań do takowych) jednej strony przeciw innej, ale także wszlkich "działań [jednej ze stron] poważnie oddziaływujących" na bezpieczeństwo innych stron traktatu. Zatem każda ze stron traktatu mogłaby skarżyć się niemal na wszystko.

Mechanizm egzekwowania zawarty w projekcie jest dość słaby: Nadzwyczajna Konferencja jego członków, zwoływana w przypadku kryzysu, mogłaby podejmować decyzje tylko jeśli obecnych byłoby ponad 4/5 sygnatariuszy traktatu. Postanowienie to jest w rzeczywistości bardziej korzystne dla NATO, które mogłoby w razie kryzysu zwyczajnie zbojkotować konferencję. Rosja, która nie ma pewnych sojuszników, miałaby kłopot z postąpieniem w taki sam sposób.

Decyzje Nadzwyczajnej Konferencji muszą być jednomyślne, ale strona której zachowanie spowodowało zwołanie konferencji nie ma prawa głosu. Idzie to wbrew praktyce dyplomacji radzieckiej i rosyjskiej, która konsekwentnie polegała na prawie weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Rada Bezpieczeństwa ONZ nie pozostaje jednak poza polem widzenia: strona traktatu, jeśli jest przedmiotem agresji, mogłaby otrzymać pomoc militarną od innej strony - dopóki Rada Bezpieczeństwa nie rozwiązałaby sytuacji. Strony traktatu nie mają obowiązku pomóc ofierze agresji. Tak więc NATO pozostałoby jednym pewnym mechanizmem zbiorowej obrony w Europie.

Nowe podejście do Europy

Rosyjscy decydenci nie mogą być nieświadomi problemów tkwiących w ich propozycji. Więc dlaczego ją promują? Jednym z prawdopodobnych powodów jest to, że Miedwiediew, w celu utrzymania swojego prezydenckiego wizerunku, potrzebuje swojej własnej inicjatywy w polityce zagranicznej. Innym (i bardziej długoterminowym) powodem jest prawdopodobnie ślepa uliczka, do której dotarła polityka Kremla w Europie: stosunki Rosji z trzema organizacjami obejmującymi większość Europy (UE, OBWE i NATO) są chłodne i czasami konfrontacyjne.

Żadna z istniejących struktur europejskich nie odpowiada potrzebom Moskwy. Moskwa ostro krytykuje OBWE za jej praktykę monitoringu wyborów. UE nie chce dostosować się do preferencji Rosji w polityce energetycznej. A NATO, z rosyjskiego punktu widzenia, zamiast przyjmować byłych członków Układu Warszawskiego i, co gorsza, byłe republiki radzieckie, powinno się rozwiązać kiedy Związek Radziecki, jego raison d'etre, przestał istnieć.

Pokładając swoje nadzieje w utworzeniu nowej organizacji, Kreml dalej unika podjęcia podstawowego problemu polityki europejskiej: dwuznacznego nastawienia Rosji do rezultatu Zimnej Wojny. Z jednej strony rosyjscy przywódcy głoszą od 1991 roku, że odgrywając kluczową rolę w zakończeniu Zimnej Wojny Rosja (jako sukcesor ZSRR) była jednym ze zwycięzców. Z drugiej strony, Moskwa często twierdzi, że Rosja jest ofiarą końca Zimnej Wojny, "utraciwszy" należne jej posiadłości.

W naturalny sposób rosnące zaangażowanie przez Zachód byłych republik radzieckich i państw satelickich pogłębia ten kompleks. Rosja jako mocarstwo zwycięskie promuje współpracę ze zwycięskimi mocarstwami Zachodu, natomiast Rosja jako mocarstwo pokonane mieni się sukcesorem radzieckiego supermocarstwa i stosuje nostalgiczną i rewizjonistyczną retorykę, a czasami też działania.

Mniejsi i słabsi sąsiedzi Rosji, wciąż niepewni swojej niepodległości od Moskwy, uważają takie postępowanie za zatrważające. Co jeszcze gorsze, ta dynamika prowadzi politykę tych państw dalej od europejskich ideałów tolerancji i stabilności, a bliżej nacjonalizmowi i wojowniczości. Taka dynamika stosunków między największym państwem Europy (i supermocarstwem nuklearnym) a jego sąsiadami tworzy atmosferę nieufności jakiej żadne sztuczki organizacyjne nie mogą zaleczyć.

Tylko upływ czasu i autentyczne uznanie przez Rosję, że zrzucenie imperium było korzystne dla jego ludności może zaskutkować jakościową poprawą pozycji Rosji w Europie.


Mikhail Tsypkin to profesor nadzwyczajny spraw bezpieczeństwa narodowego w U.S. Naval Postgraduate College. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy rządu USA lub RFE/RL.

 

Copyright (c) 2009. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/Moscows_European_Security_Gambit/1900832.html


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów