Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew może napawać się przewodnictwem jego kraju w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) w 2010 roku.
Jako pierwsza była republika radziecka przewodnicząca tej organizacji, Kazachstan wydaje się w końcu otrzymywać międzynarodowy szacunek, jakiego pragnęli jego przywódcy. Dodatkowo, przedstawiając się jako państwo eurazjatyckie, Kazachstan obiecał zażegnać rozłam między Wschodem a Zachodem, który zagraża efektywności OBWE.
Mimo tego, jako organizacja międzynarodowa, która między innymi promuje prawa człowieka, przejrzystość wyborów i rządy prawa, OBWE podejmuje niemałe ryzyko powierzając przewodnictwo państwu, które podejmuje kroki oddalające je, a nie przybliżające, od demokracji.
Konsolidując swoją władzę, Nazarbajew może wskazywać na pewne ograniczone sukcesy w sferach wolności prasy i słowa, jak również w przepisach pracowniczych. Ale te pomniejsze osiągnięcia przyćmiewają niedemokratyczne, nawet surowe środki. Poprawki konstytucyjne z 1995, 1999 i 2005 roku umożliwiły mu manipulowanie kolejnymi wyborami prezydenckimi, w których okazywał się zwycięzcą; w 2005 roku zdobył 91% głosów. Zaś wygodne zgony liderów opozycji Zamenbeka Nurkadiłowa na kilka tygodni przed wyborami z 2005 roku i Ałtynbeka Sarsenbajewa w lutym 2006 roku usunęły potencjalnych rywali.
To dlatego decyzja OBWE o przyznaniu przewodnictwa Kazachstanowi naraża na niebezpieczeństwo fundamenty organizacji, jak również jej wątłą reputację.
Najmocniejsze strony
Broniąc kandydatury Kazachstanu na corocznej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE w Astanie w lipcu 2008 roku, minister spraw zagranicznych Finlandii i ówczesny przewodniczący OBWE Alexander Stubb stwierdził: „W obliczu zmian, najmocniejsze strony OBWE mają trwałą wartość. Nacisk na kooperatywne bezpieczeństwo, demokrację, prawa człowieka i rządy prawa – podstawowe funkcje – wciąż pozostaje.”
Ale na jak długo, zależy od tego jak duże zniszczenia przyniesie organizacji Kazachstan jako przewodniczący. Chociaż wiele państw członkowskich kwestionowało lub otwarcie krytykowało nominację Kazachstanu, Rosja w pełni poparła jego starania o przezwyciężenie postrzeganego uprzedzenia organizacyjnego i niesprawiedliwej krytyki wymierzonej w byłe republiki radzieckie. Przemawiając na szczycie OBWE w Madrycie w listopadzie 2007 roku, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow wystąpił przeciw propozycji odłożenia przewodnictwa kazachskiego, wstępnie zaplanowanego na rok 2009.
„Niestety, podczas kilku lat poprzedzających dzisiejsze spotkanie doszło do absolutnie niedopuszczalnych i nieprzyzwoitych manewrów zmierzających do narzucenia ograniczeń na prawo określonego państwa – równoprawnego członka OBWE – do przewodzenia tej organizacji poprzez wysuwanie żądać co do jego polityki wewnętrznej i zewnętrznej”, oświadczył Ławrow.
Poparcie takie było kluczowe na drodze Kazachstanu do przewodnictwa. Na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych OBWE w Brukseli starania Kazachstanu o przewodnictwo organizacji w 2009 roku uzyskały poparcie Rosji i Niemiec, ale sprzeciw Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, które sugerowały, że bardziej odpowiednią datą byłby 2011, jako że dałoby to Kazachstanowi czas niezbędny do poprawienia stanu krajowej demokracji i praw człowieka.
Decyzję odłożono do spotkania w Madrycie w 2007 roku, gdzie frakcje skupione wokół Rosji i Stanów Zjednoczonych umówiły się na warunkową, kompromisową datę roku 2010 przy założeniu, że Kazachstan podejmie szereg reform, głównie wprowadzi ustawodawstwo w zakresie mediów, wyborów i partii politycznych.
Proces „reform” był jednak potwornie powolny, mętny i bezładny. Chociaż przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego zaproszono do wzięcia udziału we wczesnych „grupach roboczych” mających za zadanie przygotowanie poprawek legislacyjnych, większość z ich ważnych, merytorycznych rekomendacji została następnie zignorowana i zostali oni odsunięci od końcowej fazy procesu.
Rezultat był przewidywalny. Odnośnie reformy prawa medialnego, rząd odmówił dekryminalizacji zniesławienia i zniewagi oraz usunięcia specjalnej ochrony dla przedstawicieli rządu, którzy czują, że ich „honor, godność lub profesjonalna” reputacja doznały uszczerbku.
Reforma wyborcza okazała się jeszcze mniej udana; parlament przepchnął w styczniu 2009 roku ustawę, która podtrzymuje obecne 7-procentowe minimum dla uzyskania reprezentacji w parlamencie, ale w przypadku gdy tylko jedna partia przekracza ten próg pozwala na wejście do parlamentu także tej partii, która uplasowała się na drugiej pozycji.
Partie opozycyjne wzywały do obniżenia progu do 3% argumentując, że partia plasująca się na drugim miejscu może być zbyt słaba by efektywnie przeciwstawiać się partii Nur Otan Nazarbajewa. Podobnie parlament zinterpretował „reformę partii politycznych” jako oznaczającą, że konkurencyjne partie powinny mieć jeszcze większe trudności z zarejestrowaniem. Tak więc ci, którzy chcą być opozycją dla partii rządzącej muszą najpierw zarejestrować u władz państwowych „komitet organizacyjny partii politycznej” zanim rozważona zostanie rejestracja.
Orwellowskie ustawodawstwo
Te “reformy” nie wyglądają jak praca rządu na poważnie starającego się realizować komponent demokracji mandatu OBWE.
Co więcej, pomimo wezwań ze strony społeczeństwa obywatelskiego i rządów zachodnich do ponownego rozważenia tych zmian zanim Kazachstan przejmie przewodnictwo w 2010 roku, parlament w czerwcu 2009 roku szybko przepchnął najbardziej orwellowską ustawę jak dotąd – prawo „o kwestiach związanych z komunikacją informatyczną.” Podpisane przez prezydenta w lipcu, określa ono wszystkie strony internetowe jako media i w konsekwencji czyni je podlegającymi „zreformowanemu” prawu medialnemu i towarzyszącym mu karom. Daje też sądom kompetencję do nakładania ograniczeń lub zakazywania zagranicznych stron internetowych bez powiadamiania operatora strony oraz drastycznie rozszerza obszary, w których dystrybucja krajowych informacji może podlegać „uprzedniemu ograniczeniu.”
W sumie nieprzekonywujące działania Kazachstanu by dotrzymać swoich obietnic co do reform wydają się być zamierzonym afrontem pod adresem OBWE, rządów zachodnich i prób wymagania przez jego własnych obywateli przejrzystości i odpowiedzialności. W Kazachstanie ostatnio głośno mówi się o przyjęciu ustawodawstwa, które uczyniłoby 69-letniego Nazarbajewa dożywotnim prezydentem. Ale czy naprawdę jest ku temu jakakolwiek potrzeba, skoro prezydent stworzył system gwarantujący mu reelekcję tak długo jak uzna to za stosowne, i w którym opozycja została obezwładniona, media uciszone, a społeczeństwo obywatelskie dostało uprzejmą, ale nieznaczącą rolę?
Kazachstan jest nagradzany za te rażące nadużycia władzy i społeczeństwa obywatelskiego przewodnictwem w OBWE w 2010 roku. Decyzja ta może zachęcić przywódców innych państw autorytarnych, którzy rutynowo drwią z demokratyzacji i poświęcają interesy swoich obywateli dla swoich własnych korzyści politycznych i ekonomicznych.
J.G. Cefalo jest komentatorem bazującym w Ałma-Acie. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2009. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Is_Kazakhstan_Fit_To_Chair_The_OSCE/1857268.html