Podejście Pakistanu do kontrterroryzmu w stylu "pick-n-mix" uwypukla nie tylko defensywną strategię, ale także pokazuje kraj, który jest rozpaczliwie nieprzygotowany do walki z partyzantami.
Począwszy od maja 2009 roku pakistańska armia wszczęła serię ofensyw przeciw radykalnym grupom islamskim w regionach Swat i Południowy Waziristan. Od tej pory ponad 6,5 tysiąca domniemanych bojowników Talibów zostało zabitych, a około 1400 pakistańskich cywilów zginęło w atakach terrorystycznych.
Społeczność międzynarodowa przyklasnęła decyzji armii pakistańskiej o wydaniu walki Talibom, pomijając fakt, że strategia kontrterrorystyczna armii jest wybitnie selektywna - obiera za cel jedynie grupy rozłamowe Talibów, które mają wyraźnie wrogą Islamabadowi agendę i oferuje innym radykalnym islamistom opcję pokojowej koegzystencji.
Takie segmentowe podejście nie przybliża do celów międzynarodowych wysiłków kontrterrorystycznych, jedynie w sensie pośrednim. Ponadto implementacja tej strategii jak dotąd nie zdołała nawet uchronić Pakistanu z powodu systemowych wad w zdolnościach kontrterrorystycznych.
Mozaika grup islamistycznych
Popierając skrajnie prawicowe grupy islamistyczne od wojny radziecko-afgańskiej, pakistańskie państwo ma znaczącą wiedzę o naturze zagrożenia, przed jakim obecnie stoi. Pozwala to głównej agencji wywiadowczej kraju, Inter Services Intelligence (ISI), na nakreślenie agend licznych grup terrorystycznych. Działając z rozległą bazą danych, sformułowała ona strategię klinową, zmierzając do promocji rozłamów między "dobrymi" i "złymi" ekstremistami. Ci pierwsi obejmują wszystkie islamistyczne milicje, które nie atakują pakistańskich sił bezpieczeństwa, zaś ci drudzy ograniczeni są do grup o historii atakowania policji i personelu wojskowego. Przekładając to na operacyjną rzeczywistość, oznacza to, że tylko 3 ugrupowania terrorystyczne są uważane za strategicznych wrogów pakistańskiego państwa: al-Qaida, frakcja Mehsuda pakistańskich Talibów i wyznaniowe ugrupowanie Lashkar-e-Jhangvi.
Wszystkie inne ugrupowania, w tym afgańscy Talibowie, inne frakcje pakistańskich Talibów, ugrupowania skoncentrowane na Indiach i większość ugrupowań pozawyznaniowych są nietknięte toczącymi się operacjami militarnymi. Ich przetrwanie wynika z bardzo wąskich kryteriów, według których Islamabad określił swoje cele kontrterrorystyczne. Każde ugrupowanie islamistyczne, które nie atakuje pakistańskiego państwa jest zostawiane w spokoju, nawet jeśli atakuje cele na zachodnim czy wschodnim pograniczu Pakistanu, albo nawet mniejszości religijne w obrębie samego Pakistanu.
Jak dotąd 14 takich układów pokojowych nadało operacyjną głębię afgańskim Talibom, w ten sposób zwiększając ich siłę uderzeniową. Pakistańskie wojsko i ISI zrównoważyły tę politykę współpracując z operacjami przeciw al-Qaidzie i chroniąc szlaki zaopatrzeniowe NATO. W rezultacie chroniły one swoje prawdziwe atuty strategiczne - przywództwo afgańskich Talibów.
Inwestując w afgańskich Talibów od połowy lat 90-tych, Islamabad postrzega ich jako zabezpieczenie przed indyjskimi wpływami w Kabulu. Naciska na rehabilitację "umiarkowanych" przywódców spośród nich i toleruje działania ich pakistańskich sojuszników. Taka pobłażliwość wynika z faktu, że większość bazujących w Pakistanie grup Talibów nie ma interesu w konfrontacji z Islamabadem, preferując wykorzystanie pakistańskiego terytorium jako bezpiecznego schronienia dla przeprowadzania ataków w Afganistanie. Jedynym wyjątkiem jest frakcja Mehsuda - ugrupowanie pakistańskich Talibów z mocnymi powiązaniami z al-Qaidą.
Kierowana przez pasztuńskiego przywódcę plemiennego Hakimullaha Mehsuda, frakcja ta atakuje pakistańskich żołnierzy, policjantów i cywilów w sojuszu z Lashkar-e-Jhangvi, bazującą w Pundżabie grupą wyznaniową. Operacje armii pakistańskiej w Swacie i Południowym Waziristanie, chociaż przedstawiane jako strategiczne kontrofensywy, faktycznie były instynktywnymi reakcjami na rosnącą częstotliwość ataków tych 2 ugrupowań.
Dziel i rządź
Wbrew powszechnej opinii pakistańska strategia kontrterrorystyczna nie polega na otwartej akcji militarnej. Robi raczej użytek z biografii wywiadowczych by wykorzystać różnice między islamistycznymi liderami i zapobiec zjednoczeniu się przez nich na rzecz wspólnego celu. Chociaż frakcja Mehsuda obecnie jest miażdżona operacjami militarnymi, stało się to dopiero po tym jak przedstawiciele ISI przekupili przywódców pakistańskich Talibów z potężniejszej frakcji Waziri. Podobnie antyindyjskie milicje takie jak Lashkar-e-Toiba (LeT) zostały odwiedzione od tworzenia krajowej agendy dzięki mocnemu uściskowi, jakim ISI dysponuje nad ich czołowymi przywódcami. Dopóki radykalni islamiści stosują się do kodu politycznego zapisanego im przez ISI i odstępują od prób zmiany reżimu w Pakistanie, są pozostawiane ze swobodą działalności przeciw celom poza granicami Pakistanu.
Nagłośnione operacje kontrterrorystyczne takie jak Rah-e-Rast (uruchomiona w Swat w maju 2009 roku) i Rah-e-Nijat (Południowy Waziristan, od czerwca 2009 do chwili obecnej) są mniej priorytetyzowane niż tajne negocjacje z wpływowymi siłami wśród islamistów. Na przykład, aby złamać związek między Lashkar-e-Jhangvi a frakcją Mehsuda ISI zjednała sobie Tablighi Jamaat, ewangelizacyjne ugrupowanie wiązane na Zachodzie z wieloma spiskami terrorystycznymi. Zdominowane przez byłych oficerów pakistańskiego wojska, Tablighi Jamaat potępiło Talibów jako "nieislamistycznych", w ten sposób ograniczając atrakcyjność frakcji Mehsuda na terenie Pundżabu. Równocześnie Jamaat jest też podejrzewane przez zachodnie służby wywiadowcze o stanowienie bramy rekrutacyjnej dla ugrupowań dżihadystycznych, z racji swojej fundamentalistycznej agendy. Gdyby pakistański rząd w dalszym ciągu polegał na jednym ugrupowaniu islamistycznym by zrównoważyć inne, ryzykuje stworzeniem nowych problemów nawet gdy utrzymuje w ryzach te stare.
Ale faktem pozostaje też, że pakistański establishment bezpieczeństwa jako całość jest nieprzystosowany do zadań "twardego" kontrterroryzmu. Siły policyjne są kiepsko zmotywowane, co nie zaskakuje gdy rodziny zamachowców-samobójców dostają większe odszkodowanie od ugrupowań terrorystycznych niż rodziny zabitych policjantów od państwa.
Siła ognia jaką dysponują ugrupowania terrorystyczne, w większości nabyta przy życzliwym spojrzeniu ISI, postawiła policję w taktycznie niekorzystnym położeniu podczas operacji poszukiwawczych. Koordynacja między agencjami bezpieczeństwa jest kiepska, bo celem wywiadowczym jednej agencji jest zazwyczaj kapitał wywiadowczy innej agencji. Powiązania między ugrupowaniami dżihadystycznymi i syndykatami przestępczości zorganizowanej, zwłaszcza w Pundżabie, oznaczają że uprzednia wiedza o akcji policyjnej może być łatwo kupiona od skorumpowanych urzędników. Zatem przyjmując miękką, niekonfrontacyjną linię przeciw terroryzmowi, pakistańskie państwo dąży do uniknięcia odsłonienia swojej własnej słabości przez ugrupowania terrorystyczne.
Dr Prem Mahadevan jest starszym badaczem w Center for Security Studies w Zurychu. Posiada tytuły licencjata, magistra i doktora w King's College w London.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=110665
Opis problemu terroryzmu w Pakistanie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,problemy,Terroryzm