Wizyta premiera Turcji w Moskwie podkreśla nowy sojusz strategiczny
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Wizyta premiera Turcji w Moskwie podkreśla nowy sojusz strategiczny
Brian Whitmore RFE/RL 2010-01-13 23:14:49

Pod wieloma względami Rosja i Turcja są naturalnymi partnerami. Oba państwa czują się ignorowane przez Zachód. Oba tęsknią za chwałą minionych imperiów. I oba mają rządy obiecujące przywrócenie wielkości tych państw.

Przybycie tureckiego premiera Recepa Tayyipa Erdogana do Moskwy 12 stycznia z dwudniową wizytą stanowi najnowszy etap długich już umizgów obu państw, będących niegdyś zawziętymi rywalami. Oficjalnie na czele agendy Erdogana w jego spotkaniach z premierem Władimirem Putinem i prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem jest niestabilny region Południowego Kaukazu i współpraca energetyczna. Ale szerszym kontekstem wizyty Erdogana jest pogłębiająca się ententa między Moskwą a Ankarą, która pojawiła się w ostatnich latach po wiekach konfliktów.

Analitycy twierdzą, że taki obrót spraw jest naturalny dla dwóch ambitnych państw położonych na peryferiach Zachodu, zarówno politycznie jak i geograficznie. "Można dostrzec konwergencję" między Rosją a Turcją, mówi Bulent Alireza, dyrektor projektu Turcji w Center for Strategic and International Studies w Waszyngtonie. "Oba są państwami eurazjatyckimi. Oba są na zewnątrz. I oba próbują zredefiniować swoje stosunki z Waszyngtonem."

Alireza mówi, że stosunki rosyjsko-tureckie mają "kręgosłup energetyczny", który zrodził się w schyłkowych latach Związku Radzieckiego, kiedy Moskwa zaczęła dostarczać gaz do Turcji. Od tego czasu, mówi Alireza, rozszerzyło się to na współpracę dyplomatyczną na Bliskim Wschodzie i Kaukazie.

Analitycy odrzucają obawy na Zachodzie, że te wciąż rozwijające się relacje mogłyby przekształcić się w dojrzały sojusz. Niemniej jednak obserwatorzy uważają, że najwyraźniej skończyły się czasy gdy można było liczyć na to, że Turcja, kluczowe państwo członkowskie NATO, podporządkuje się linii Zachodu.

"Problematyczne dla Zachodu jest to, że założenie jakie ludzie mieli przez wiele lat - że Turcja automatycznie będzie podążać linią polityczną jakiej chciały USA, Europa i NATO - nie jest już prawdziwe", mówi Nikolas Gvosdev, ekspert ds. Rosji i profesor studiów bezpieczeństwa narodowego w U.S. Naval War College. "Turcja prowadzi obecnie dużo bardziej niezależny kurs. I jeśli nie widzi, że coś leży w jej interesie, nie będzie automatycznie zakładać, że to co chce Waszyngton jest tym co Ankara powinna zrobić."

Asekuracja na obie strony

Stało się to wyraźnie widoczne podczas wizyty Putina w Ankarze w sierpniu, kiedy Turcja przyznała rosyjskiemu państwowemu monopolowi gazowemu Gazpromowi prawo do wykorzystania swoich wód terytorialnych na Morzu Czarnym, gdzie Moskwa chce poprowadzić swój rurociąg South Stream by dostarczać gaz do Wschodniej i Południowej Europy. W zamian Gazprom zgodził się zbudować rurociąg w poprzek Turcji od Morza Czarnego do Śródziemnego.

Porozumienia te przybliżyły Turcję do długotrwałego celu zostania centrum energetycznym. Ale stanowiły też ciężki cios dla popieranego przez Unię Europejską projektu rurociągu Nabucco, będącego zachodnią próbą zmniejszenia zależności energetycznej Europy od energii z Rosji przez transport gazu z obszaru Morza Kaspijskiego do Europy przez Turcję.

Analitycy mówią, że krok Turcji łatwo jest uzasadnić. Projekt Nabucco, chronicznie niedofinansowany i stale odkładany, bardzo wolno rusza z miejsca. I chociaż Turcja twierdzi, że nie porzuciła swoich planów odnośnie Nabucco, to wyraźnie stara się zabezpieczać na obie strony układając się z Moskwą.

"Turcja pragmatycznie dąży do realizacji swoich własnych interesów", mówi Tabib Husejnow, szef biura w Baku Międzynarodowej Grupy Kryzysowej. "Turcy widzą, że nie ma poprawy na froncie Nabucco. To dlatego chcą mieć pewność, że nie stawiają wszystkiego na jedną kartę i liczą tylko na Nabucco co do swojego bezpieczeństwa energetycznego. Chcą też mieć pewność, że dostępne są inne opcje."

Analitycy mówią, że strategia Rosji w Turcji przypomina jej podejście do Niemiec, gdzie Moskwa skusiła tamtejszą społeczność biznesową i polityczną lukratywnymi projektami. Jednym z przykładów jest joint venture utworzone podczas tej samej wizyty Putina w sierpniu zeszłego roku w celu budowy elektrowni elektrycznych w Turcji.

"To co jest interesujące to pojawienie się w Turcji - tak jak było w Niemczech i gdzie indziej - dość spójnego lobby biznesowego, które ma interes w dobrych stosunkach z Rosją, chce kontynuacji handlu i rozwoju i może przetrwać zmiany rządu i polityków", mówi Gvosdev. "Więc mamy możliwość położenia podbudowy dla dość bliskich stosunków."

Wypychanie Zachodu

Stosunki te rozciągają się także poza więzi energetyczne i biznesowe. Rosja odegrała kluczową rolę w ułatwieniu Turcji podjęcia decyzji jesienią zeszłego roku o powzięciu pierwszych kroków ku przywróceniu stosunków z Armenią, które zostały zerwane w związku z konfliktem w Nagornym Karabachu na początku lat 90-tych.

Rozwiązanie długotrwałego impasu wokół Karabachu pozostaje ważną pozycją w agendzie polityki zagranicznej Turcji. Przebywając w Moskwie, Erdogan miał poprosić Putina o przyjęcie bardziej aktywnej roli w naciskaniu na uregulowanie sytuacji na tym terytorium, które legalnie jest częścią Azerbejdżanu, ale jest okupowane i kontrolowane przez Armenię.

Ankara od dawna chce by Rosja wywarła presję na Armenię w celu osiągnięcia porozumienia z Azerbejdżanem, bliskim sojusznikiem Turcji. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow pojechał do Armenii 13 stycznia, być może aby załagodzić - lub podsycić - niepokój w Erewaniu, że Turcja może naciskać na koncesje ze strony Armenii.

Podczas gdy Rosja interesuje się swoim sąsiedztwem na Południowym Kaukazie, jest optymistyczna jeśli chodzi o rosnące tamże wpływy Turcji. Analitycy mówią jednak, że Moskwa jest gotowa użyć Turcji do zmniejszenia regionalnych wpływów Zachodu, w szczególności Stanów Zjednoczonych. "Dla Rosji jest to część strategii wypychania wpływów europejskich i amerykańskich z Południowego Kaukazu. Rosja chce widzieć rosnącą rolę Turcji jako przeciwwagę dla wpływów europejskich i amerykańskich w regionie", mówi Husejnow.

Rosja i Turcja zbliżają się też w kwestii Iranu, gdzie oba państwa sprzeciwiają się twardej linii Waszyngtonu wobec programu nuklearnego republiki islamskiej. "Turcja chce być potężniejszym głosem w sprawach bliskowschodnich, a Rosja chce tego samego", mówi Taylan Bilgić, korespondent "Hurriyet Daily News" ze Stambułu. "Stanowiska Turcji, zwłaszcza stanowiska tego rządu, w kwestiach bliskowschodnich stały się sprzeczne z linią Waszyngtonu. Stoi to też w zgodzie ze stanowiskiem Rosji."

Odrzucony pretendent

Stosunki turecko-rosyjskie wciąż mają znaczną ilość irytantów. Ankara i Moskwa pozostają rywalami na Bałkanach. Rosja dalej popiera swojego tradycyjnego prawosławnego sojusznika Serbię, natomiast Turcja popiera muzułmańskich Bośniaków i Albańczyków z Kosowa. Rosyjska Duma uznała też za ludobójstwo masakry około 1,5 miliona Ormian przez Turków Ottomańskich pod koniec I Wojny Światowej - co jest wielce kontrowersyjne wobec Turcji, która stanowczo odrzuca taką klasyfikację.

Ale i tak obecnie więcej łączy oba państwa niż dzieli. Analitycy mówią, że jednym z kluczowych czynników popychających Turcję w objęcia Moskwy było poczucie, że wieloletnie starania Ankary o przystąpienie do Unii Europejskiej nie są już rozważane na poważnie.

Gvosdev mówi, że "syreni śpiew" dochodzący z Moskwy głosi, iż starania Turcji o wejście do UE były "czymś w rodzaju mrzonki", i że Ankara powinna patrzeć na północ, a nie na zachód, w poszukiwaniu szans. "Kreml wykorzystuje poczucie, że Turcja jest odrzuconym pretendentem do Zachodu, lub przynajmniej Unii Europejskiej, i próbuje obrócić to na swoją korzyść", mówi Gvosdev. "Gdyby rozmowy o tureckiej akcesji do Unii Europejskiej po 2003 roku były dużo bardziej pozytywne niż są, wówczas widzielibyśmy dużo mniej przestrzeni dla Moskwy. Ale otworzyła się próżnia i Moskwa próbuje ją wypełnić."

Nie wszyscy obserwatorzy widzą powód do alarmu w nowej entencie rosyjsko-tureckiej. Alireza z U.S. Center for Strategic and International Studies mówi na przykład, że otwartość Turcji na Rosję zgrabnie pasuje do polityki prezydenta USA Baracka Obamy "resetowania" stosunków Waszyngtonu z Moskwą. "[Turcja] próbuje zrównoważyć swoje stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, Europejczykami i Rosjanami - nie tylko w sektorze energetycznym, ale też na innych polach", mówi Alireza. "Z tureckiego punktu widzenia idealnym rozwiązaniem byłoby gdyby Waszyngton nie sprzeciwiał się temu, co [Ankara] robi z Moskwą, ale być może wykorzystał to gdy redefiniuje swoje własne stosunki z Moskwą odchodząc od gry o sumie zerowej."


Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/Moscow_Visit_By_Turkish_PM_Underscores_New_Strategic_Alliance/1927504.html

 

Opis stosunków Turcja-Rosja na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Turcja,stosunki_dwustronne,Rosja


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów