W latach 2010-2011 Rosja nie będzie miała wystarczająco dużo rekrutów by utrzymać stan osobowy swojej armii na obecnym poziomie, a strategiczne i bogate w surowce bezkresy Syberii borykają się z wyludnieniem. To, jak Kreml poradzi sobie z tym zbliżającym się krytycznym momentem zadecyduje o tym, czy Rosja będzie miała zasoby ludzkie by pozostać wielkim mocarstwem.
Wskaźniki urodzeń i przewidywane wielkości populacji spadają w całym świecie rozwiniętym, ale rosyjska populacja zmniejsza się już od wczesnych lat 90-tych. Ostatnio opublikowany raport ONZ wydał werdykt co do sytuacji demograficznej Rosji. W 1950 roku terytorium dziś zajmowane przez Federację Rosyjską miało 4. największą populację na świecie, ale w 2007 roku globalnie plasowało się na 9. miejscu, za Bangladeszem i Nigerią. Do 2050 roku, jak szacuje ONZ, rosyjska populacja spadnie poniżej populacji Wietnamu.
Populacja Rosji zmniejszyła się o 6,6 miliona od 1993 roku, pomimo dużego napływu imigrantów, który uczynił Rosję drugą najpopularniejszą destynacją dla pracowników-migrantów na świecie po USA. ONZ szacuje, że Rosja może stracić dalsze 11 milionów osób do 2025 roku. Tak ogromne straty są porównywalne tylko z okresem wojennym. Wskaźniki te mają złowieszcze implikacje dla bezpieczeństwa i zatrważają rosyjską elitę. Zarówno premier Władimir Putin jak i prezydent Dmitrij Miedwiediew w kilku ostatnich latach wielokrotnie wzywali do podwyższenia wskaźnika urodzeń.
Siergiej Markow, powiązany z Kremlem deputowany i członek Jednej Rosji, powiedział ISN Security Watch jak establishment interpretuje ten kryzys populacji: "Jest wielki strach, że demograficznie osłabiona Rosja nie będzie już w stanie kontrolować bogatych w surowce naturalne i strategicznie niezbędnych bezkresów Syberii jeśli mają one ulec wyludnieniu. Z miliardem Chińczyków siedzących po drugiej stronie granicy, indywidualnie głodnych ziemi i kolektywnie w pilnej potrzebie bogactw naturalnych, jest to dla nas wielkim powodem do niepokoju."
Jego głos nie jest odosobniony. Rosyjska prasa masowa regularnie jest zaabsorbowana "żółtym niebezpieczeństwem" i całkiem niedawno na Dalekim Wschodzie w mediach wybuchła wrzawa wokół pogłosek, że Władywostok planował wydzierżawić Chinom połowę miasta na 75 lat.
Przynieście niemowlaków
Rosja odczytuje ten kryzys próbując podnieść wskaźnik urodzeń. Kreml mocno zainwestował w kampanie reklamowe promujące życie rodzinne, z plakatami w moskiewskim metrze wychwalającymi dzieci jako "arcydzieła natury." Tym, którzy mają drugie dziecko oferuje się korzyści finansowe oraz w zakresie mieszkalnictwa i edukacji. Markow argumentuje, że to nie wystarcza i że Jedna Rosja, dominująca partia polityczna stworzona jako nośnik ambicji Putina, ma zamiar kontynuować ten trend: "Będzie więcej propagandy. Musimy poprawić moralną atmosferę w kraju i zrobimy to atakując wartości konsumenckie i promując odrębne wartości tradycyjne. Zbudujemy więcej przedszkoli, będziemy walczyć z przestępczością [...] i zanieczyszczeniami, zarazem kontynuując nasze obecne wysiłki. Rosja musi być przyjazna rodzinie. Na Dalekim Wschodzie jednak nie możemy nic zrobić by powstrzymać chińską imigrację [...]."
Są oznaki, że starania Kremla o zwiększenie wskaźnika urodzeń dają efekty. Sierpień był pierwszym od ponad dekady miesiącem, w którym urodzenia przewyższały zgony w Rosji, zaś wskaźnik aborcji kontynuuje tendencję spadkową. Eksperci są jednak ostrożni wobec takich wieści, tłumacząc jak trudne do przewidywania i niesłychanie zmienne są trendy demograficzne.
Syberyjski ekspert od rozwoju Władysław Inozomcew argumentuje, że sytuacja nie jest tak prosta jak sugeruje Markow. Dowodzi, że osiedla z czasów radzieckich są drenażem dla rosyjskiej gospodarki i że lepiej by było, gdyby rząd traktował bezkresy Syberii i Dalekiego Wschodu jako surowcowe pogranicze, tak jak Kanada robi to względem swojej północy. Inozomcew przyjmuje inne stanowisko co do chińskiej migracji. "W rzeczywistości liczba chińskich migrantów zmniejszyła się znacząco, gdyż życie jest teraz lepsze w Chinach niż w tych biednych częściach Rosji", mówi ISN Security Watch. "Prawdziwym problemem jest to, że Chiny wykupują majątek gospodarczy, a Moskwa nie przedstawia alternatywy. Rosjanie teraz udają się do Chin jako handlarze, a problem rozwoju przed jakim stoi ten region to nie demografia, lecz endemiczna korupcja [...]."
Płciowa specyfika
Gdy przyszłość Syberii i argumenty co do wskaźnika urodzeń pozostają przeważnie w sferze teorii, pierwszy krytyczny moment, któremu Rosja stawi czoło przystosowując się do zmniejszonej populacji nadejdzie w 2010-2011. Nie będzie wystarczająco dużo młodych mężczyzn by utrzymać poborową armię na poziomie osobowym uznawanym za niezbędny przez rosyjski sztab generalny.
Alexander Golts, ekspert od wojskowości, który obserwuje rosyjską armię od czasów radzieckich, argumentuje że demografia będzie momentem prawdy dla establishmentu. "Nasze przywództwo będzie musiało zdecydować co będzie chciało zniszczyć w 2010-2011 -- albo obecny rosyjski system edukacji, który pozwala na powszechne zwolnienia ze służby, albo obecny system rekrutacji do wojska", mówi Golts dla ISN Security Watch.
Jednak Golts nie uważa, że problem poboru musi być interpretowany jako kryzys. Siły szybkiego reagowania, usprawnienia w technologii bezpieczeństwa i technologii informatycznej pozwoliły wojsku obyć się bez jej obecnych żądań posiadania armii w sile 1 miliona. "W rzeczywistości potrzebują jedynie między 700 a 800 tysięcy do kontrolowania granic kraju. Mają mentalność tkwiącą w latach 30-tych", mówi Golts.
Życie w butelce
Zdrowie publiczne jest także kolejnym aspektem - i zdecydowanie najbardziej ekstremalnym - kryzysu demograficznego Rosji. Spodziewana długość życia mężczyzn w Rosji jest mniejsza niż 60 lat i niższa niż na przykład w Pakistanie. Niedawny raport magazynu medycznego Lancet stwierdza, że ponad połowa wszystkich zgonów Rosjan w wieku lat 15-54 po upadku ZSRR w 1991 roku była spowodowana alkoholem.
Oleg Zykow założył organizację Anonimowi Alkoholicy w Rosji. Twierdzi, że Rosja mogła tak naprawdę osiągnąć punkt zwrotny: "W kryzysie demograficznym nie chodzi o wskaźnik urodzeń (jest taki sam jak w Europie), ale o wskaźnik zgonów i stan zdrowia publicznego. Ostatnie propozycje prezydenta Miedwiediewa by zacząć odcinać dostęp do alkoholu grupom ryzyka pokazują, że osiągnięty mógł zostać nowy etap, który pozwoli Rosjanom w końcu mieć normalne relacje z alkoholem." Miedwiediew jako pierwszy od czasów Gorbaczowa ostatnio wezwał do wprowadzenia środków antyalkoholowych.
Zykow wciąż z przygnębieniem patrzy na szanse radykalnej poprawy długości życia mężczyzn: "Kryzys demograficzny jest rezultatem Związku Radzieckiego i społecznych konsekwencji jego upadku. Rosjanie są społeczeństwem posttotalitarnym, które uważa swoje życie za zależne od państwa i silnej ręki. Dopiero gdy Rosja stanie się bardziej demokratyczna Rosjanie zaczną brać więcej odpowiedzialności za siebie samych i swoje zdrowie."
Od 2010 roku siła robocza zacznie kurczyć się o ponad 1 milion rocznie. ONZ wzywa Rosję do przystosowania się przez wydłużenie spodziewanej długości życia mężczyzn oraz sprowadzenie większej ilości imigrantów. Problem jest w tym, czy Kreml może pozwolić sobie na zaatakowanie sprzedaży wódki, z której czerpie duże dochody podatkowe, i czy rosyjska populacja może przełknąć więcej imigracji z Ukrainy i Azji Środkowej.
Lider opozycji Władimir Milow, z ruchu Solidarność, argumentuje że kryzys demograficzny w Rosji może być rozwiązany tylko przez poprawę zarządzania: "Trzymamy bardzo stanowczą linię wobec Kremla w tej kwestii, jako że mieli tak wielkie szanse to rozwiązać i nie zrobili tego. Sytuacja poprawia się pod wieloma względami - ale potrzebujemy dramatycznej poprawy w świadczeniu opieki zdrowotnej, poprawy bezpieczeństwa drogowego, kampanii antynarkotykowych i antyalkoholowych, ale przede wszystkim bardziej wyczulonych procedur państwowych. Zamknięty system polityczny czyni to tak dużo trudniejszym do osiągnięcia."
Uznanie problemu przez Kreml wezwaniem do środków antyalkoholowych i sierpniowy wzrost wskaźnika urodzeń są jaskółkami w kryzysie demograficznym w Rosji, ale prognoza demograficzna wciąż jest raczej ponura.
Ben Judah jest starszym korespondentem ISN Security Watch, obecnie donoszącym z Rosji i Kaukazu. Pracował dla Associated Press; jego prace zamieszczano też w Economist Online, New Republic Online i w Standpoint Magazine.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=108474