Głównym faktem strategicznym dzisiaj na Bliskim Wschodzie są dążenia Iranu do hegemonii regionalnej. Ten irański cel jest promowany przez wschodzącą twardogłową elitę konserwatywną w łonie irańskiego reżimu, koncentrującą się wokół szeregu powiązań politycznych i korpusu Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.
Elita ta, którą uosabia prezydent Mahmud Ahmadinejad, otrzymała poparcie najwyższego przywódcy Iranu Aliego Chameneiego. Ich celem jest druga rewolucja islamska, która wskrzesiłaby pierwotny ogień rewolucji z 1979 roku. Wydają się dążyć do umocnienia rządów klerykalnych usprawnionym, brutalnym państwem policyjnym, pod sztandarem islamu. Budowa irańskiej potęgi i wpływów na całym Bliskim Wschodzie jest integralną częścią ich strategii. Irański program nuklearny jest jednym z aspektów tej ambicji. Potencjał nuklearny ma stworzyć ostateczne zabezpieczenie dla irańskiego reżimu gdy agresywnie buduje on swoje wpływy w regionie.
Ten cel hegemonii jest realizowany poprzez montowanie bloku państw i organizacji pod irańskim przywództwem. Blok ten, według Iranu, reprezentuje autentyczne muzułmańskie trendy w regionie, walcząc przeciw USA i ich najemnikami. Proirański blok obejmuje Syrię, Sudan, Hezbollah w Libanie, Hamas wśród Palestyńczyków i siły rebelianckie Huthi w północnym Jemenie.
Wyłania się konkurencyjny sojusz de facto, złożony z państw, które czują się zagrożone przez Iran, jego sojuszników i klientów. Obejmuje on Egipt, Arabię Saudyjską, Bahrajn i Kuwejt. Izrael, pomimo nieposiadania oficjalnych stosunków dyplomatycznych z Arabią Saudyjską i innymi państwami Zatoki Perskiej, także jest kluczowym członkiem tego obozu. W przeciwieństwie do bloku proirańskiego, który ma prostą przewodnią ideologię oporu wobec Zachodu, państwa dążące do przeciwstawienia się Iranowi jednoczą tylko interesy.
Rywalizacja między tymi dwoma obozami teraz przenika i leży u podstaw najważniejszych wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Stoi za wspólnymi izraelsko-egipskimi wysiłkami mającymi na celu kontrolowanie sponsorowanej przez Iran enklawy Hamasu w Strefie Gazy. Stoi za walkami w północnym Jemenie, gdy wojska saudyjskie stawiają czoło szyickim rebeliantom zbrojonym i popieranym przez Iran. Rywalizacja ta stoi za konfrontacją między siłami proamerykańskimi i proirańskimi w Libanie. W konfliktach w Afganistanie i Iraku godna uwagi jest obecność broni, której ślad biegnie do Iranu, znajdującej się w użyciu przez partyzantów przeciw siłom zachodnim.
Kto wygrywa w tej toczącej się bliskowschodniej zimnej wojnie? Retoryka Irańczyków oczywiście przedstawia ich natarcie jako nie do zatrzymania. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a w minionym roku obie strony zanotowały zyski i straty.
Po pierwsze, w Iranie zwycięstwo wyborcze Ahmadinejada i następnie poparcie udzielone mu przez Chameneiego stanowiło poważny krok naprzód dla irańskich twardogłowych konserwatystów. Ahmadinejad później potwierdził swoje zwycięstwo sformowaniem gabinetu upchanego konserwatystami i Gwardzistami Rewolucyjnymi. Ale odmowa zaakceptowania tych być może sfałszowanych wyborów przez dużą część irańskiego narodu oraz bezprecedensowe sceny opozycji na ulicach irańskich miast w ostatnich tygodniach mocno przygasiły to osiągnięcie.
Trwający ferment w Iranie prawdopodobnie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla reżimu. Ale z pewnością wskazuje, że duże ilości Irańczyków nie chcą widzieć jak ich kraj przeradza się w instrument permanentnej islamskiej rewolucji i oporu, jak zakładają twardogłowi konserwatyści. W ten sposób wewnętrzne wrzenie uderza poważnie w legitymację wschodzącego reżimu i jego zdolność do promocji tegoż reżimu jako modelu rządów dla świata arabskiego i szerzej muzułmańskiego.
Iran zrobił wielkie postępy w Libanie w zeszłym roku. Sformowanie nowego libańskiego rządu w listopadzie w istocie potwierdza dominację Hezbollahu w tym kraju. Hezbollah jest ulubionym dzieckiem irańskiego reżimu i jego partnerem w globalnej działalności wywrotowej. Obecnie nie ma poważnej siły wewnętrznej w Libanie zdolnej do przeciwstawienia się jego woli.
W Gazie utrzymuje się sponsorowany przez Iran reżim Hamasu. Irańskie inwestycje są kluczowe dla zdolności Hamasu do zachowania władzy. Hamas właśnie ogłosił budżet w wysokości 540 milionów dolarów USA na rok 2010. Z tego zaledwie 55 milionów dolarów ma być zebranych poprzez podatki i lokalne źródła dochodu. Reszta ma pochodzić z "pomocy i wsparcia." Hamas nie ujawnia tożsamości swoich ofiarodawców, ale jest dość oczywiste, że większa część z tego finansowania będzie pochodzić z Iranu. Kwestia palestyńska pozostaje czołową cause celebre świata arabskiego i muzułmańskiego. Celem reżimu irańskiego jest wejść w jej posiadanie.
Ale były tu też niepowodzenia. Irański model oporu zawiódł w bezpośredniej walce z Izraelskimi Siłami Obrony (IDF) na początku roku. 100-osobowa "irańska jednostka" Hamasu została nieomal zniszczona w Gazie. Reżim Hamasu w Gazie zdołał zabić 6 żołnerzy IDF w całym toku Operacji Cast Lead. Jest to klęska, uznawane za takową przez wszystkich regionalnych obserwatorów.
Na dodatek jak się wydaje ktoś próbuje zademonstrować Irańczykom, że stosowanie terroryzmu jako instrumentu polityki państwa jest bronią obosieczną. Stąd zabicie 29 członków Gwardii Rewolucyjnej w zamachu bombowym w październiku koło granicy Iranu z Pakistanem i tajemnicza eksplozja w Damaszku w zeszłym miesiącu, w której zginęło kilku irańskich pielgrzymów.
Tak więc na początku 2010 roku linie podziału w bliskowschodniej zimnej wojnie są wyraźnie wyznaczone, a rywalizacja jest daleka od rozstrzygnięcia. Ostatecznie, tak jak inne systemy totalitarne przed nimi, irańscy twardogłowi konserwatyści zapewne poniosą porażkę przeceniając swoje możliwości. Nieefektywne, pogrążone w korupcji i opresyjne państwo w jakim zaczynają dominować zapewne okaże się niewystarczającym instrumentem do podtrzymania ich bezgranicznych ambicji. Jednak proces ten prawdopodobnie ma jeszcze długą drogę przed sobą. Dużo będzie zależeć od świadomości celu, siły woli i przedsiębiorczości państw zachodnich i regionalnych, które reżim ten zidentyfikował jako swoich wrogów. Jest to rywalizacja o przyszłość regionu i prawie na pewno nie osiągnęła jeszcze apogeum.
Dr. Jonathan Spyer to senior research fellow w Global Research in International Affairs (GLORIA) Center w Herzliyi w Izraelu.
Copyright Gloria Center.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.gloria-center.org/Gloria/2010/01/iran-hasn't