Dlaczego Rosja wciąż liczy się w azjatyckim stuleciu
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Dlaczego Rosja wciąż liczy się w azjatyckim stuleciu
John Lee World Politics Review 2010-01-21 23:56:55

Pod koniec II Wojny Światowej ojciec geopolityki Nicholas Spykman przedstawił swoją słynną analizę, która odtąd miała stać się praktyczną regułą dla wielu strategów: kto kontroluje obrzeża (Rimland) włada Eurazją, a kto włada Eurazją kontroluje losy świata. Spykman miał rację. Obie wojny światowe XX wieku wydarzyły się w dużej mierze z powodu prób europejskich rywali przechylenia eurazjatyckiej równowagi sił na ich korzyść.

Rosja zawsze była decydującym komponentem w tej równowadze, ale teraz, z powodu starzejącej się populacji i infrastruktury kraju, XXI wiek wydaje się zostawiać Moskwę z tyłu. Mimo to, nawet gdy potęga gospodarcza i polityczna przesuwa się z Atlantyku na Pacyfik, starzejąca się i zapomniana Rosja nie zniknie z eurazjatyckiej układanki. Być może zanosi się na zmieniającą reguły gry rywalizację wielkomocarstwową - nie pomiędzy Rosją a Zachodem, lecz pomiędzy Rosją a Chinami.

Powszechnie uważa się, że Rosja zbliża się do Chin w celu stworzenia przeciwwagi dla Ameryki i jej europejskich i azjatyckich sojuszników i partnerów. Pomaga w tym członkostwo Rosji w Szanghajskiej Organizacji Współpracy, jak również wolumen wymiany handlowej między oboma państwami, który w 2009 roku osiągnął 40 miliardów dolarów. Moskwa i Pekin podpisały też w 2004 roku dokument kończący ich 300-letni spór o liczącą 2700 mil granicę, pozwalający Chinom na skoncentrowanie swoich środków wojskowych na Tajwanie i Morzu Południowochińskim, a Rosji na zrekompensowanie sobie utraty wpływów na bliskim zachodzie.

Ale chociaż Rosja obecnie pochłonięta jest odzyskaniem swoich wpływów w części Europy Wschodniej, Moskwa nieufnie obserwuje też nieautoryzowane posunięcia Chin w kierunku Syberii i Dalekiego Wschodu. Pekin jest około 6 razy bliżej Władywostoku, rosyjskiego miasta portowego na Dalekim Wschodzie, niż Moskwa, która ma bardzo słabą kontrolę administracyjną nad swoimi terytoriami wschodnimi. Już szacunkowe 200-500 tysięcy Chińczyków nielegalnie osiedliło się na tych bogatych w ropę, gaz i drewno obszarach. Pekin kuszą także syberyjskie zasoby słodkiej wody, biorąc pod uwagę, że Chiny borykają się z poważnymi jej niedoborami w całym kraju.

Aktualnie rosyjski Daleki Wschód jest zamieszkany przez zaledwie 6 milionów osób, podczas gdy 3 prowincje północno-zachodnich Chin mają około 110 milionów. Do 2020 roku około 100 milionów Chińczyków będzie żyć w odległości mniej niż 60 mil na południe od tych rosyjskich terytoriów, których populacja będzie wówczas liczyć między 5 a 10 milionów osób. Jak przyznał ostatnio rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew, jeśli Rosja nie zapewni sobie obecności na Dalekim Wschodzie, może w końcu "stracić wszystko" na rzecz Chińczyków.

Moskwa podpisała z Pekinem w 2009 roku 2 ważne porozumienia, które pozwalają państwowym firmom chińskim na budowę infrastruktury górniczej i rurociągowej na nierozwiniętych terenach wschodniej Syberii, które ostatecznie będą zaopatrywać północno-wschodnie Chiny w ropę i gaz. Ale natychmiast pojawiły się w Rosji obawy, że porozumienia zaskutkują tym, iż przytłaczającą większością robotników będą Chińczycy. Chociaż chińskim pracownikom wydane będą tylko tymczasowe wizy na czas rozwoju tych części wschodniej Syberii, projekty te są długoterminowe i będą trwać przez co najmniej 1-2 dekady. Jest mało prawdopodobne, że chińscy robotnicy po prostu spakują się i wyjadą po tak długim okresie pracy na tych obszarach. Moskwa jest w pełni świadoma tej możliwości, ale desperacko potrzebuje kapitału i czuje, że ma mały wybór jeśli chce rozwoju swoich odległych terytoriów wschodnich.

Scenariusz nasilającej się chińskiej penetracji terytoriów rosyjskiego Dalekiego Wschodu sam w sobie nie wywoła poważnego rozłamu między Moskwą a Pekinem. Ale gdy powiększa się przewidywana nierównowaga potęgi militarnej i gospodarczej między Rosją a Chinami, Moskwa zapewne będzie postrzegać swojego chińskiego sąsiada za większe zagrożenie i hamulec dla swoich ambicji niż Ameryka i Europa Zachodnia. Powodem, jak twierdził Spykman, jest niezmienny czynnik geograficzny. Chiny i Rosja będą w coraz większym stopniu uważać swoją rywalizację o wpływy w Azji Środkowej i Syberii za grę o sumie zerowej.

Jak dotąd Chiny były dość wyczulone na rosyjską wrażliwość co do Dalekiego Wschodu. Ale Moskwa podejrzewa, że było tak głównie z powodu dążenia Pekinu do skupienia militarnej i strategicznej uwagi na Tajwanie i Morzu Południowochińskim. Ponadto Chiny są obecnie najbardziej lukratywnym rynkiem zbrojeniowym Rosji. Ale Moskwa jest w pełni świadoma tego, że Pekin aktualnie rozkłada na czynniki pierwsze rosyjskie projekty najbardziej zaawansowanej broni, i że chińska zależność od rosyjskiego sprzętu wojskowego i technologii będzie się z czasem zmniejszać. Pozornie ciepłe stosunki wojskowe między Moskwą a Pekinem są płytkie i stosunkowo drobne spory między nimi będą się raczej zaogniać, a nie zamierać. Wielu w Moskwie uważa, że jest tylko kwestią czasu kiedy Chiny ponownie skierują swój wzrok ku północy.

Co więcej, wszelki postęp autentycznej rosyjsko-chińskiej współpracy strategicznej ogranicza fakt, że planiści strategiczni w obu państwach mają całkowicie różne wizje świata w przyszłości. Chiny widzą przyszły porządek światowy jako bipolarny, określony rywalizacją USA z Chinami, z mocarstwami takimi jak państwa UE, Japonia, Indie i Rosja zdegradowanymi do drugiego szeregu. Natomiast chociaż Rosja wciąż jest nieufna wobec USA i UE wykorzystujących rozszerzone NATO do ograniczania jej wpływów w Europie Wschodniej, zdeterminowana jest pozostać jednym z nielicznych mocarstw (w tym Chin) zakorzenionych tuż poniżej amerykańskiego supermocarstwa w globalnej hierarchii mocarstwowej. Dlatego Moskwa będzie dążyć do postawienia się w pozycji "pośrednika" między USA a Chinami i będzie coraz bardziej urażona jeśli Pekin zignoruje te ambicje - być może nawet przesuwając się w rezultacie bliżej Ameryki.

Nawet jeśli upadek Rosji będzie postępował, prawdopodobnie pozostanie ona wielkim mocarstwem przez kolejne dekady. Pozorna przyjaźń między Moskwą a Pekinem jest pragmatyczna, ale powierzchowna. W chińskich kołach strategicznych jest koszmarny scenariusz przyszłości: współpraca strategiczna między USA, Japonią i Rosją. Chiny biorą tę możliwość na poważnie. Tak samo powinny robić Waszyngton, Tokio i Bruksela.

 

Dr. John Lee to foreign policy fellow w Center for Independent Studies w Sydney oraz visiting fellow w Hudson Institute w Waszyngtonie. Jest autorem książki "Will China Fail?" (CIS: 2009).

 

Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=4958


Opis stosunków Rosja-Chiny na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,stosunki_dwustronne,Chiny


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów