Palestyński pokaz ludowej siły na granicy Gazy i Egiptu stawia przed Izraelem problemy strategiczne, które mogą zakończyć się nową inwazją.
Zeszłotygodniowe wydarzenia w i wokół Strefy Gazy mogą, z perspektywy czasu, być rozumiane jako strategiczny punkt zwrotny w złożonych stosunkach między Izraelem, Egiptem i reżimem Hamasu w Gazie. Izrael, rozpoczynając 19 stycznia 2008 roku oblężenie ekonomiczne i infrastrukturalne w odpowiedzi na ataki rakietami Qassam, był protagonistą, ale nie kontrolował dalszego rozwoju sytuacji.
Wybór momentu decyzji Izraela o odcięciu dostaw paliwa, gazu i innych oraz zamknięciu wszystkich przejść do Strefy Gazy miał dużo większy związek z wewnętrzną polityką izraelską niż z jakimkolwiek konkretnym palestyńskim atakiem rakietowym. Po siedmiu latach takich ataków, zwłaszcza na miasteczko Sderot w zachodniej części Negewu, presja publiczna w końcu doszła do takiego poziomu, że premier Ehud Olmert i minister obrony Ehud Barak poczuli się zmuszeni do demonstracyjnej eskalacji celem udowodnienia izraelskiemu społeczeństwu, że są gotowi podjąć ryzyko by zatrzymać rakiety. Żaden z nich nie jest jeszcze przygotowany do zarządzenia inwazji militarnej Strefy Gazy – wyjątkowo ryzykownego przedsięwzięcia, nawet jeśli usprawiedliwionego terrorystycznym zachowaniem Hamasu. Ale presja ekonomiczna może być postrzegana jako sposób zademonstrowania międzynarodowej opinii publicznej i światowi arabskiemu, gdy już Izrael dokona inwazji Gazy, że najpierw próbowano wszelkich innych sposobów wywarcia presji na Palestyńczyków.
Niefortunne sankcje ekonomiczne dwóch Ehudów zostały wprowadzone w próżnej nadziei spowodowania, by palestyńska populacja Gazy wywarła presję na przywództwo Hamasu aby wstrzymać ostrzał rakietami Qassam i inne ataki. Przywódcy izraelscy najpewniej kalkulowali, że arabski i międzynarodowy gniew i presja będą łatwiejsze do opanowania niż pogarda izraelskiej opinii publicznej z powodu zawstydzającego Sderotu.
Wydaje się, że nowa strategia obróciła się przeciw, w kilku fazach. Hamas wykorzystał samą deklarację wstrzymania dostaw paliwa, wyłączył elektryczność w większości Strefy, zorganizował demonstracje ze świecami i skutecznie skupił międzynarodowe potępienie na Izraelu do tego stopnia, że oblężenie zostało częściowo zniesione w ciągu zaledwie jednego dnia. Następnie, po tym jak wstępna demonstracja na przejściu Rafah do Synaju została ostrzelana przez Egipcjan, Palestyńczycy przebili się przez fortyfikacje „Philadelphia Road” i, podczas gdy siły egipskie przyglądały się, wdarli się do Synaju w liczbie dziesiątek tysięcy, głównie po to, by zakupić zaopatrzenie, ale niewątpliwie również z myślą o celach terrorystycznych. Tymczasem umiarkowane przywództwo palestyńskie w Ramallah, z którym Izrael negocjuje pokój, nie miało innej alternatywy jak stanąć po stronie populacji Gazy i zagrozić zamrożeniem procesu pokojowego.
Hamas w Gazie jak się wydaje wyszedł z tych zajść z podniesioną głową: zapisał na swoim koncie wewnątrzarabskie i międzynarodowe zwycięstwo propagandowe i przynajmniej chwilowo otworzył granicę z Egiptem. Kair, stając z boku gdy mieszkańcy Gazy napływali do Synaju, zademonstrował zewnętrzne ograniczenia swojej chęci do współpracy z Izraelem w przymuszeniu Hamasu do zaprzestania atakowania izraelskich cywilów.
Po oblężeniu
Są z tego cztery strategiczne lekcje dla Izraela. Po pierwsze, po 40 latach nieskutecznych prób znaczącej zmiany palestyńskiego zachowania ekonomicznymi marchewkami i kijami, nadszedł czas by uznać, że ta metoda nie działa. Karanie palestyńskiej populacji Gazy odmawianiem jej żywotnych towarów i surowców powiększa tylko jej złość wobec Izraela. Podobnie – niech zwróci na to uwagę bliskowschodni wysłannik pokojowy Tony Blair –zaopatrywanie gospodarki Zachodniego Brzegu w projekty rozwojowe, co jest samo w sobie dobrą rzeczą, nie zrobi żadnej rzeczywistej różnicy w procesie pokojowym.
Po drugie, problem z Hamasem w Gazie szybko staje się poważnym źródłem tarć między Egiptem a Izraelem. Prawdą jest, że jeśli Egipt teraz zgodzi się pozostawić otwartym przejście Rafah, faktycznie formalizując nieoczekiwany zwrot wydarzeń w ostatnim dramacie, Izrael może przystąpić do zakończenia zależności gospodarczej Gazy od siebie, w ten sposób ostatecznie „kończąc okupację.” Ale Egipt ma istotne powody by chcieć utrzymania palestyńskiego oddziału Braterstwa Muzułmańskiego (tj. Hamasu) z dala od Synaju i zapewnienia, że pozostanie on problemem Izraela. Z pewnością Egipt nie ma zamiaru wkroczenia do Gazy i spacyfikowania tego miejsca jako przysługi dla Izraela. Nie „zabierze Gazy z naszych rąk.” Poza tym, obecny alert terrorystyczny na całej zachodniej pustyni Negew odzwierciedla poważny minus otwartej granicy między Gazą a Egiptem.
Po trzecie, przywódcy Hamasu zagrozili teraz próbą sforsowania przez masy palestyńskich cywili bram przejścia granicznego Erez prowadzącego do Izraela, w ten sam sposób jak szturmem wzięto przejście Rafah do egipskiego Synaju. Ostatni raz taką groźbę wystosowano w 1949 roku: Siły Obrony Izraela (IDF) ogłosiły, że nie miałyby innego wyjścia niż otworzyć ogień i palestyńska groźba została wycofana. Dziś Izrael musi znaleźć inną odpowiedź. Tak czy inaczej, izraelskie odstraszanie zawiodło w Gazie.
Po czwarte, fiasko krótkotrwałego izraelskiego oblężenia ekonomicznego Gazy przyspiesza dzień, w którym Izrael podejmie poważną interwencję militarną, której rezultat trudno przewidzieć. Jednym z powodów jest to, że IDF kończą się alternatywy, aczkolwiek jeszcze nie powrócono do taktyki, którą wielu Izraelczyków uważa za sprawdzoną w przeszłości: obierania za cel przywództwa Hamasu. Kolejnym powodem jest obawa, że jeśli przejście Rafah pozostanie otwarte, Hamas wywiezie pojmanego kaprala Gilada Shalita z Gazy i aż do samego Iranu.
Głównym czynnikiem obecnie odkładającym taką interwencję wydaje się być raport komisji Winograda w sprawie błędów przywódczych i administracyjnych Olmerta podczas wojny w Libanie w lipcu-sierpniu 2006 roku. Zwłoka ta potrwa długo po dacie publikacji raportu, 30 stycznia 2008 roku – dopóki polityczny dym nie opadnie a narodowe przywództwo Izraela nie umocni się i nie będzie mogło liczyć na poparcie publiczne.
Artykuł pochodzi ze strony
openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/article/conflicts/gaza_s_agency_israel_s_choice