Od Bałtyku po Morze Czarne szerzą się obawy, że Rosja może znów być w ofensywie. Według ekspertów Moskwa bada grunt u kilku państw zachodnioeuropejskich, próbując nabyć zaawansowany sprzęt wojskowy. Jeśli przyniesie to rezultaty, potencjalny wielomiliardowy rosyjski szał zakupów będzie pierwszym w swoim rodzaju od końca Zimnej Wojny.
Zdecydowanie najwięcej szumu zrobił premier Władimir Putin, kiedy w listopadzie wykorzystał wizytę w Paryżu do publicznego złożenia zamówienia na najnowocześniejszy francuski okręt wojenny. Ale Rosja nie obdarzyła swoją uwagą tylko Francji - awanse są czynione także pod adresem państw skandynawskich, Hiszpanii, Włoch i Holandii, jak twierdzą eksperci w dążeniu do rozmaitych zaawansowanych platform broni.
Co było do przewidzenia, wszystko to zaalarmowało sąsiadów Rosji - zwłaszcza tych mających dostęp do morza. Chociaż eksperci odrzucają prawdopodobieństwo natychmiastowego rosyjskiego zagrożenia militarnego, państwa bałtyckie czują się bezbronnymi. Podobnie Gruzja, którą Rosja najechała w sierpniu 2008 roku i której stosunki z jej wielkim sąsiadem z północy nadal są wyjątkowo niepewne.
Co bardziej niepokojące, za kulisami boleśnie testowane są ograniczenia solidarności NATO i zobowiązania sojuszu do obrony swoich nowych członków z Europy Wschodniej. Postkomunistyczni sojusznicy rozmyślają nad wszystkimi konsekwencjami stwierdzenia premiera Francji Francoisa Fillona w listopadzie, że sprzedaż Rosji francuskiego statku klasy Mistral byłaby "dobra dla Europy."
Mistral, 200-metrowej długości centrum "projekcji siły i dowództwa" dla operacji morskich, jest zdecydowanie najbardziej kontrowersyjną pozycją na rosyjskiej liście zakupów. Paul Holtom, dyrektor programu transferów broni w Szwedzkim Międzynarodowym Instytucie Badań nad Pokojem (SIPRI) w Sztokholmie, powiedział RFE/RL, że okręt ten mógłby znaleźć wiele różnych zastosowań. "Rzecznik agencji eksportu i sprzedaży francuskiego ministerstwa obrony określił klasę Mistral 'nożem armii szwajcarskiej', sugerując że może być wykorzystany w rozmaitych rolach, ponieważ może przewozić śmigłowce, siły lądowe, szpitale, uchodźców", powiedział Holtom.
Okręt klasy Mistral jest zdolny do przewożenia do 900 żołnierzy, 35 śmigłowców, 4 barek desantowych i 70 pojazdów poruszających się po lądzie, w tym 13 czołgów. Francja obecnie ma 2 okręty klasy Mistral, o nazwach Mistral i Tonnerre. Holtom podkreślił, że oba okręty zapewniały wsparcie dla kampanii utrzymywania pokoju i działały jako centra dowodzenia i kontroli w operacjach przeciw przemytnikom narkotyków. Okazały się szczególnie przydatne w kryzysach humanitarnych, pomagając w ewakuacji francuskich obywateli z Libanu podczas konfliktu w 2006 roku z Izraelem oraz w 2008 roku przy próbach dostarczenia pomocy na dużą skalę po cyklonie Nargis w Birmie.
Wojskowy czy cywilny?
To, co dla jednych jest kanonierką, dla innych jest statkiem dla uchodźców. Podobnie różnią się opisy zadań Mistrala. W 2008 roku, próbując złagodzić obawy nieufnego rządu birmańskiego, francuski ambasador przy ONZ rzekomo twierdził, że Mistral nie jest okrętem wojennym.
Natomiast Rosja wyraźnie przyjęła bardziej wojenny pogląd. We wrześniu 2009 roku admirał Władimir Wysocki, głównodowodzący rosyjskiej marynarki, powiedział że podczas wojny z Gruzją w 2008 roku obecność statku typu Mistral pozwoliłaby Flocie Czarnomorskiej osiągnąć w 40 minut to, co zajęło (głównie lądowym) siłom rosyjskim 26 godzin.
Nie zaskakuje, że Gruzja została szczególnie mocno ugodzona wiadomościami, że zachodnie know-how może wkrótce stanowić wsparcie dla rosyjskich muskułów. Minister spraw zagranicznych Grigol Waszadze powiedział w listopadzie Francuskiemu Instytutowi Stosunków Międzynarodowych w Paryżu, że Tbilisi jest "straszliwie zaniepokojone" zainteresowaniem Moskwy francuskim okrętem.
Także zaniepokojeni są nowi bałtyccy sojusznicy NATO, których stosunki z Moskwą nadal są napięte. Kiedy Putin formalnie nawiązał rozmowy z francuskim rządem na temat Mistrala w listopadzie, powiedział że Rosja użyłaby tego okrętu "gdziekolwiek to konieczne." Estonia i Łotwa ostrzegły pod koniec zeszłego roku, że pojawienie się rosyjskich okrętów klasy Mistral na Morzu Bałtyckim zmieniłoby "równowagę sił" w regionie i prowadziło do przeciwśrodków. Oba rządy poprosiły Francję o niesprzedawanie okrętu Rosji i prywatnie zaapelowały do Waszyngtonu o interwencję.
Eksperci pytani przez RFE/RL zgadzają się co do tego, że nabycie przez Rosję 1 lub więcej okrętów klasy Mistral samo w sobie nie stanowiłoby natychmiastowego zagrożenia dla sąsiadów Rosji. Jonathan Eyal, dyrektor studiów bezpieczeństwa międzynarodowego w londyńskim Royal United Services Institute (RUSI) uważa, że "ani Rosja ani NATO nie są obecnie zainteresowane wyścigiem zbrojeń." Mimo to, mówi Eyal, widoczna gotowość Francji i niektórych innych rządów zachodnioeuropejskich do rozważania sprzedaży broni Rosji w świetle usilnych obiekcji Europy Wschodniej rodzi fundamentalne pytanie o ograniczenia solidarności NATO. "Jest bardzo poważna debata, która teraz toczy się wewnątrz NATO o to, co tak faktycznie oznaczało rozszerzenie NATO i jak bardzo sojusz jest przygotowany jako całość do obrony integralności terytorialnej państw członkowskich", podkreśla Eyal. "Jest to część wielkiej, toczącej się debaty na temat nowej koncepcji strategicznej NATO."
Skłóceni sojusznicy wschodni i zachodni
Cała ta debata z zasady obraca się wokół percepcji zagrożenia kojarzonej z Rosją. 3 państwa bałtyckie i Polska chcą by NATO jasno uznało Rosję za potencjalne zagrożenie. Eyal zauważa, że "uprzednie umiejscowienie zachodniego sprzętu i sporządzenie kryzysowych planów obronnych" dla wschodnich sojuszników jest potrzebne do wzmocnienia ich pozycji. Francja i Niemcy przewodzą przeciwnemu obozowi, który argumentuje, że sprowadzałoby się to do kontrproduktywnej prowokacji. Utrzymują, że Rosja musi być traktowana jako strategiczny partner i stopniowo integrowana z resztą Europy.
Olga Oliker, starszy analityk polityki międzynarodowej w RAND Corporation w Stanach Zjednoczonych, mówi że obawy państw bałtyckich są "zrozumiałe, ale nie w pełni osadzone w rzeczywistości." Oliker argumentuje, że Rosja ani nie ma woli, ani środków do prowadzenia agresji przeciw nowym sojusznikom NATO. "Wszelki wzrost możliwości uczyni Rosję zdolniejszą [do działania], [ale] inną kwestią jest co prawdopodobnie ona z tym zrobi", mówi Oliker.
Jednak Oliker wątpi by Rosja stanowiła zagrożenie w przewidywalnej przyszłości. "Czy bardziej zdolna [do działania] oznacza, że stanowi realne zagrożenie dla państw bałtyckich jest jeszcze innym pytaniem", mówi Oliker. "Argumentowałabym, że nie, zakup śmigłowcowców klasy Mistral nie odmieni sytuacji w żaden sposób wystarczający do tego, żeby państwa bałtyckie miały się nadmiernie martwić."
Apele Europy Wschodniej do Waszyngtonu jak dotąd przyniosły ograniczone rezultaty. Szef programu bezpieczeństwa europejskiego w RUSI, Alastair Cameron, powiedział RFE/RL, że grupa amerykańskich senatorów w grudniu napisała do Pierre'a Vimonta, francuskiego ambasadora w Stanach Zjednoczonych, ostrzegając że ciągła okupacja przez Rosję części Gruzji i niestosowanie się do Układu o Siłach Konwencjonalnych w Europie (CFE) pokazują, iż nie jest ona godnym zaufania partnerem. Senatorzy powiedzieli, że posiadanie przez Rosję platformy zaawansowanej broni takiej jak Mistral mogłoby zaszkodzić zachodnim interesom. Cameron mówi, że Francja odpowiedziała twierdząc, że jest całkowicie wierna artykułowi 5. NATO, klauzuli o obronie wzajemnej, oraz sygnalizując, że sprawa ta nie powina dotyczyć Stanów Zjednoczonych.
'Reset' zakłócony
Analityk RAND Corporation Oliker podkreśla, że bezpośrednia interwencja ze strony Stanów Zjednoczonych mogłaby negatywnie wpłynąć na "reset" prezydenta Baracka Obamy, tj. strategię wygładzania stosunków z Rosją. Dodaje, że "mówienie państwom Unii Europejskiej komu mogą lub nie mogą sprzedawać dużych systemów broni" mogłoby też zaszkodzić stosunkom USA z ich zachodnioeuropejskimi sojusznikami.
Francja nie podjęła jeszcze decyzji co do sprzedaży Mistrala. Jednak wiadomo, że pragnie kultywować bliższe stosunki z Rosją: 2010 jest zarówno "Rokiem Rosji" we Francji, jak i "Rokiem Francji" w Rosji. Entuzjazm Francji dla Rosji częściowo tłumaczy jej wieloletnia ambicja ukształtowania z UE przeciwwagi dla potęgi USA na świecie, a częściowo jej intensywna wewnątrzeuropejska rywalizacja z Niemcami. Berlin jak dotąd cieszył się niekwestionowaną przywódczą rolą w rozwijającym się partnerstwie UE i Rosji. Komentując to, Jonathan Eyal z RUSI zauważa, że "rzeczywistość jest taka, że Niemcy są zdeterminowani czynić tyle koncesji ile tylko mogą wobec Rosji i ignorować niemal wszystko co robią Rosjanie. A Francuzi nie są daleko z tyłu." Być może świadoma kontrowersji, Rosja zabezpiecza się na wszystkie strony. Zwróciła się do Holandii i Hiszpanii by zbadać możliwości zbudowania tam okrętów wojennych, gdyby Francja to odrzuciła.
Analitycy, z którymi konsultowało się RFE/RL, zauważają że Moskwa zainicjowała duży program modernizacji wojskowej. "Mistral jest tylko częścią większego obrazu", mówi Eyal. Oprócz wzmocnienia swojej marynarki, Rosja unowocześnia swój arsenał jądrowy, systemy rakietowe i siły powietrzne. Toczą się negocjacje w sprawie zakupu różnych zaawansowanych platform broni m.in. z państw skandynawskich, Włoch i Izraela. Rosja z pewnością zdaje się podchodzić do wyzwania modernizacji wojskowej z werwą i pieniędzmi do wydania. Oprócz Europy Zachodniej, zwróciła się też do Libii w sprawie możliwej umowy o sprzedaży broni wartej 2 miliardy dolarów.
Paul Holtom z SIPRI mówi, że zakres tego olbrzymiego i bezprecedensowego rosyjskiego szału zakupów tłumaczy uświadomienie sobie, że rosyjski sektor produkcji militarno-przemysłowej nie spełnia już wymaganych standardów. "Myślę, że z jednej strony jest świadomość w rosyjskim przemyśle zbrojeniowym, że jeśli chodzi o najnowocześniejszą technologię, raczej nie trzymają standardów, nie spisują się jak trzeba", zauważa Holtom. "Mają przyzwoite platformy, ale jeśli chodzi o elektronikę i zaawansowane aspekty tych systemów, wiedzą, na przykład, że ich klienci eksportowi szukają u innych dostawców unowocześnień i modernizacji oraz wyposażenia platform, które są dostarczane przez rosyjskich [producentów]."
Rosja najwyraźniej pragnie nauczyć się od Zachodu i przyswoić tak dużo ile się da. A zatem, admirał Wysocki powiedział, że jeśli Rosji uda się kupić Mistrala, użyje go jako modelu, według którego zbuduje sama kolejne 3-4 podobne okręty.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Russias_Military_Shopping_Spree_Raises_Specter_Of_Gunboat_Diplomacy/1943518.html