Głucha cisza na rumuńskim froncie rakietowym
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Głucha cisza na rumuńskim froncie rakietowym
Jeremy Druker ISN 2010-02-14 23:15:25

Jak dotąd dramatyczne ogłoszenie w zeszłym tygodniu, że Rumunia mogłaby wkrótce rozmieścić rakiety przechwytujące jako część amerykańskiego systemu obrony przeciw rakietom balistycznym niezupełnie rozpaliło ten kraj.


Według rumuńskiej strony internetowej HotNews.ro, tylko 2 gazety potraktowały tę historyczną decyzję najwyższego ciała obronnego Rumunii o zatwierdzeniu amerykańskiej propozycji jako wiadomość na pierwszą stronę; stacje telewizyjne nadające wiadomości skoncentrowały się zamiast tego na wewnętrznych kwestiach politycznych.

Komentator strony Dan Talapaga napisał: "Zdumiewający pozostaje sposób, w jaki media potraktowały kluczowy epizod rumuńskich stosunków zagranicznych." Nawet dzień później Talapaga napisał, że "kompletnie zakopano ten temat, zamiast tego skupiając się na obszernych debatach o rozwodach, bezpańskich psach albo [...] kryzysie w rumuńskich szpitalach."

Wciąż jest zbyt wcześnie na wiążące porównania, ale w Czechach debata wokół umieszczenia stacji radarowej - części bardziej ambitnej tarczy przeciw rakietom balistycznym, odłożonej po zażartym sprzeciwie Rosji - szalała przez wiele miesięcy. Akcje protestu przerodziły się nawet w jeden z największych ruchów obywatelskich od czasu upadku komunizmu dwie dekady temu.

Polemiki wypełniały strony gazet i czasopism oceniających realne zagrożenie ze strony "zbójeckich" państw, przeciw którym system przeciwrakietowy miał rzekomo bronić, sens antagonizowania Rosji i rolę jaką małe państwo takie jak Republika Czeska powinno odgrywać w polityce międzynarodowej. Każdy miał jakąś opinię.

Reakcja w Rumunii niewątpliwie będzie zależeć od stanowiska różnych partii politycznych. Są szanse, że tylko marginesowe partie nacjonalistyczne, plus ugrupowania pacyfistyczne, będą głośno sprzeciwiać się systemowi antyrakietowemu. W Czechach Partia Socjaldemokratyczna, jedna z dwóch głównych partii w kraju, sprzeciwiała się umowie o radarze, podobnie jak niektórzy członkowie dwóch partii ówczesnej koalicji rządzącej (chrześcijańscy demokraci i partia zielonych).

Zwolennicy tarczy powinni mieć nadzieję, że rumuński rząd wykona lepszą pracę niż czeski w wyjaśnianiu zalet umowy i jej szczegółów. W Pradze, strategia przekonywania opinii publicznej przez rząd była zagmatwana i w większości nieefektywna, a duża część populacji nigdy nie kupiła pomysłu, że stacja radarowa zwiększyłaby bezpieczeństwo kraju, a także udowodniła jego pewność jako zachodniego sojusznika.

Jak dotąd sygnały nie są obiecujące. Po pospiesznie zwołanej konferencji prasowej by ogłosić decyzję, rumuński rząd potem oświadczył, że dodatkowe szczegóły nie mogą zostać podane dopóki nie zakończą się negocjacje. W tej próżni już pojawiły się spekulacje na temat kosztów tarczy i tego, kto pokryje rachunek - kręcące się pogłoski mówią, że Rumunia musiałaby zapłacić połowę z domniemanego kosztu 4 miliardów euro (5,4 miliarda dolarów). Gdyby nie była to prawda, kluczowe będzie zduszenie takich plotek w zarodku - zwłaszcza w kraju mocno dotkniętym kryzysem gospodarczym (w zeszłym roku Rumunia była zmuszona do wzięcia od zagranicznych pożyczkodawców wsparcia finansowego w wysokości 20 miliardów dolarów).

Pozornie silna proamerykańska postawa w Rumunii powinna tak czy owak podtrzymać poparcie dla planów antyrakietowych. W "Transatlantic Trends 2009", projekcie badania opinii publicznej German Marshall Fund z USA i Compagnia di San Paolo, 74% zapytanych Rumunów stwierdziło, że miało pozytywną opinię o USA, a tylko 19% negatywną. Liczby te są wyższe niż w innych państwach postkomunistycznych w tym sondażu (Słowacja, Bułgaria, Polska) i na równi z tradycyjnymi sojusznikami USA w Europie Zachodniej.

Podobnie, zapytani "Jak wskazane jest, żeby Stany Zjednoczone sprawowały silne przywództwo w światowych sprawach gospodarczych?, 60% Rumunów odpowiedziało "wskazane", a 25% "niewskazane" - wskażnik dużo bardziej pozytywny niż w innych przebadanych państwach byłego bloku radzieckiego (na przykład w Słowacji liczby te wynosiły: 33% "wskazane" i 55% "niewskazane").

Ale i tak Talapaga pisał o "utajonym antyamerykanizmie, dobrze ukrytym pod maską zdawałoby się prozachodniego dyskursu." Interesujące będzie zatem obserwować, jak rozwinie się debata publiczna gdy pojawią się szczegóły porozumienia - i kiedy Rosja nieuchronnie wzmocni swój sprzeciw.

 

Jeremy Druker jest dyrektorem wykonawczym, redaktorem naczelnym i jednym z założycieli Transitions Online.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=112635



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów