Chiny, wielkie mocarstwo jak każde inne
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
Chiny, wielkie mocarstwo jak każde inne
Harsh V Pant ISN 2010-02-17 23:22:58

Supermocarstwo to supermocarstwo i czas już porzucić dziecinną naiwność, która zaskakująco podtrzymuje przekonanie, że dojście Chin do potęgi będzie w jakiś sposób inne; potęga jest nieodzownie ekspansjonistyczna.


Teoretycy polityki zagranicznej Chin i establishment polityczny od dawna próbują przekonywać świat, że wzrost Pekinu ma być pokojowy, że Chiny nie mają ekspansjonistycznych intencji, że będą wielkim mocarstwem innego rodzaju.

Oczywiście sama natura potęgi czyni to w zasadzie farsą, ale bardziej zaskakujące jest to, że zachodni liberałowie mają tendencję do przyjmowania tych twierdzeń bezkrytycznie. Na Zachodzie jest cały przemysł, który chce byśmy uwierzyli, że Chiny faktycznie są innym rodzajem wielkiego mocarstwa, i że gdyby Zachód po prostu dał Chinom udział w istniejącym porządku, wzrost Pekinu nie stwarzałby żadnych komplikacji.

Teraz jeden z najbardziej prominentnych teoretyków polityki zagranicznej w Chinach zaleca utworzenie baz zamorskich. Shen Dingli, profesor w uniwersytecie Fudan w Szanghaju, twierdzi że "błędne jest by [Chiny] uważały, że nie mają praw do zakładania baz zagranicą." Argumentuje on, że to nie terroryzm czy piractwo są realnym zagrożeniem dla Chin. To zdolność innych państw do blokowania szlaków handlowych Chin stanowi największe zagrożenie. Aby to uniemożliwić, Chiny, według Dingli, potrzebują nie tylko marynarki oceanicznej, ale także "zamorskich baz wojskowych do obcięcia kosztów zaopatrzenia."

Oczywiście Dingli także owija to w powszechnie akceptowaną światową dyplomację pokojową, twierdząc że ustanowienie takich baz wojskowych zagranicą promowałoby stabilność regionalną i globalną. Jest to znane dyplomatyczne opakowanie, które inne supermocarstwa powinny łatwo rozpoznać.

Gdy Chiny stają się czołowym mocarstwem światowym, będą zwiększać swoją obecność wojskową na świecie, tak jak inne wielkie mocarstwa w toku historii. Ekspansjonistyczne zachowanie Chin od dawna jest oczywiste. Chiny pozyskują bazy morskie wzdłuż kluczowych wąskich gardeł na Oceanie Indyjskim, by nie tylko służyły ich interesom ekonomicznym, ale też umacniały obecność strategiczną w regionie. Chiny zdają sobie sprawę z tego, że siła morska da im strategiczny wpływ, jakiego potrzebują by zostać regionalnym hegemonem i potencjalnym supermocarstwem.

Ich rosnąca zależność od baz w regionie Oceanu Indyjskiego jest odpowiedzią na postrzeganą wrażliwość, biorąc pod uwagę logistyczne ograniczenia z jakimi się borykają z powodu dystansu wód Oceanu Indyjskiego od ich własnego obszaru działania.

Chiny konsolidują też władzę nad Morzem Południowochińskim i Oceanem Indyjskim mając oko na Indie, nie akceptując już Oceanu Indyjskiego jako oceanu Indii. Rosnąca obecność morska Chin w i wokół regionu Oceanu Indyjskiego jest kłopotliwa dla Indii, gdyż ogranicza swobodę manewru Indii. Szczególnie godne uwagi jest to, co nazwano chińską strategią "sznura pereł", która znacząco poszerzyła ich strategiczną głębię na indyjskim podwórku. Port Gwadar w Pakistanie i obiekty elektronicznego zbierania informacji wywiadowczych na wyspach Zatoki Bengalskiej są częścią tej strategii "sznura pereł."

Niektóre podejrzenia są przesadzone, tak jak było z rzekomą chińską obecnością morską w Birmie. Indyjski rząd na przykład musiał przyznać w 2005 roku, że doniesienia o Chinach przekształcających wyspy Coco w Birmie w bazę morską były nieprawdziwe i że w istocie nie było baz morskich w Birmie. Ale i tak chińskie parcie na Ocean Indyjski stopniowo staje się coraz bardziej wyraźne. Chińczycy może i nie mają bazy morskiej w Birmie, ale są zaangażowani w rozbudowę infrastruktury wysp Coco i być może dostarczają Birmie pewnej ograniczonej pomocy technicznej.

Biorąc pod uwagę, że prawie 80% ropy naftowej dla Chin przechodzi przez Cieśninę Malakka, Chiny są niechętne poleganiu na potędze morskiej USA jeśli chodzi o nieskrępowany dostęp do energii i wobec tego postanowiły rozbudować swoją potęgę morską w wąskich gardłach wzdłuż szlaków morskich z Zatoki Perskiej do Morza Południowochińskiego.

Chiny adorują też inne państwa w Azji Południowej, budując porty kontenerowe w Chittagong w Bangladeszu i w Hambantota na Sri Lance, jak również pomagając w budowie bazy morskiej w Marao na Malediwach. Konsolidując swój dostęp do Oceanu Indyjskiego, Chiny podpisały porozumienie ze Sri Lanką o finansowaniu rozwoju Strefy Rozwojowej Hambantota, które obejmuje port kontenerowy, system zbiorników i rafinerię naftową. Baza dla łodzi podwodnych, jaką Chiny rozważają na wyspie Marao na Malediwach ma potencjał rzucenia wyzwania US Navy w Diego Garcia, centrum amerykańskich sił morskich na Oceanie Indyjskim.

Obecność Chin w Zatoce Bengalskiej poprzez drogi i porty w Birmie oraz na Morzu Arabskim poprzez zbudowany przez Chińczyków port Gwadar w Pakistanie wywołały zaniepokojenie w Indiach. Z dostępem do kluczowych obiektów portowych w Egipcie, Iranie i Pakistanie, Chiny są w dobrej pozycji do zabezpieczenia swoich interesów w regionie.

Zaangażowanie Chin w budowę portu oceanicznego w Gwadarze przykuło dużą uwagę z powodu strategicznego położenia, około 70 kilometrów od granicy irańskiej i 400 kilometrów na wschód od Cieśniny Ormuz, dużego szlaku transportu ropy naftowej. Gwadar może być wykorzystany do obserwacji indyjskich i amerykańskich działań w Zatoce Perskiej i na Oceanie Indyjskim.

Możliwe jest, że budowa tych portów i obiektów przez Chiny może być wytłumaczona argumentami czysto ekonomicznymi i handlowymi, ale dla mocarstw regionalnych takich jak USA, Japonia i Indie działania te wydają się być wymierzone przeciw nim. Chińskie wysiłki dyplomatyczne i militarne na Oceanie Indyjskim wydają się ukazywać pragnienie projekcji siły względem rywalizujących mocarstw w regionie.

Chiny idą jedynie w ślady innych czołowych mocarstw światowych, które ustanawiały bazy wojskowe zagranicą w celu zabezpieczenia swoich interesów. Jest tylko jeden rodzaj wielkiego mocarstwa i jeden rodzaj tradycji wielkomocarstwowej. Chiny nie będą ani trochę inne. Im wcześniej świat to uzna, tym lepiej będzie dla globalnej stabilności.


Harsh Pant jest wykładowcą w King's College w Londynie. Jego zainteresowania badawcze obejmują proliferację broni masowej zagłady, politykę zagraniczną USA i kwestie bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku. Obecnie jest visiting fellow a CASI, University of Pennsylvania.

Poglądy i opinie niniejszym wyrażone są jedynie poglądami autora, a nie International Relations and Security Network (ISN).


Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=112669


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów