Ambicje militarne i polityczne USA w Iraku są olbrzymie i niesłabnące.
Ósme i ostatnie orÄ™dzie o stanie paÅ„stwa George’a W. Busha z 28 stycznia 2008 roku dotyczyÅ‚o głównie gospodarki i innych kwestii wewnÄ™trznych, ale i tak Bush poÅ›wiÄ™ciÅ‚ prawie jednÄ… czwartÄ… przemówienia wojnie w Iraku i jej udziale w szerszej wojnie USA z terrorem. Optymistycznym tematem byÅ‚o to, że realizowana od niemal roku strategia militarna „the surge” [polegajÄ…ca na zwiÄ™kszeniu liczebnoÅ›ci wojsk] odnosi sukces, do stopnia nawet oferujÄ…cego kuszÄ…cÄ… perspektywÄ™ zwyciÄ™stwa w Iraku. PrzesÅ‚anie prezydenta powtarza i wzmacnia narracjÄ™ na temat trendów militarnych w Iraku, która głęboko zakorzeniÅ‚a siÄ™ w zwÅ‚aszcza neokonserwatywnych mediach (zobacz, na przykÅ‚ad, Fred Barnes: „Bush’s Priorities: Iraq Dominates the State of the Union”, Weekly Standard, 29 stycznia 2008).
Faktycznie, rewizja „irackiej historii” w trakcie drugiej części 2007 roku – w czym pomogÅ‚y spadek liczby amerykaÅ„skich ofiar i rosnÄ…ce zainteresowanie sprawami krajowymi (w szczególnoÅ›ci wyÅ›cigiem do wyborów prezydenckich w 2008 roku) w mediach narodowych – staÅ‚o siÄ™ charakterystycznÄ… cechÄ… tego okresu. Ale podczas gdy to, co dzieje siÄ™ w Iraku w dużym stopniu zeszÅ‚o na dalszy plan w amerykaÅ„skich mediach i debacie politycznej, sytuacja militarna i problemy polityczne tego kraju nadal majÄ… zdolność do zakłócania amerykaÅ„skich kalkulacji (zobacz Charles Tripp, „Iraq: the politics of the local”, openDemocracy, 25 stycznia 2008). Jest wiÄ™c istotne, by ocenić co rzeczywiÅ›cie dzieje siÄ™ w samym Iraku i zadać pytanie, czy sÄ… wskaźniki tego, że pozytywne efekty „the surge” dla USA mogÄ… już zaczynać zanikać.
Koszty postępu
Ostatnie wydarzenia w Iraku odzwierciedlają trzy poważne trendy.
Pierwszym jest wzrost iloÅ›ci zamachów samobójczych. 23 stycznia w Mosulu eksplozja w bloku mieszkalnym zabiÅ‚a 36 osób i raniÅ‚a 70; wÅ‚adze amerykaÅ„skie obwiniÅ‚y al-QaidÄ™ za zamach. DzieÅ„ później dowódca policji w regionie Mosul, generaÅ‚ brygady Salih Mohammed Hasan zostaÅ‚ zabity wraz z dwoma innymi oficerami policji przez zamachowca-samobójcÄ™ podczas odwiedzin miejsca eksplozji. Na dodatek, wiele innych form rutynowej przemocy jest kontynuowanych: na przykÅ‚ad w samym Bagdadzie 31 stycznia bomba pozostawiona w zaparkowanym samochodzie w szyickim dystrykcie Kadhimiya zabiÅ‚a co najmniej 3 osoby i raniÅ‚a 5 [1 lutego w podwójnym zamachu bombowym w Bagdadzie zginęło co najmniej 99 osób – przyp. SM].
Drugim trendem jest wzrost amerykańskich strat po względnie spokojnym grudniu 2007 roku. Liczba 23 żołnierzy zabitych w grudniu była najniższa od lutego 2004 roku, ale w styczniu bilans ofiar wzrósł ponownie do 37. Eksplozja bomby przydrożnej i towarzyszący jej atak w Mosulu 28 stycznia spowodowały śmierć 5 żołnierzy amerykańskich.
Trzecim trendem jest skoordynowana akcja rebeliantów przeciw przywódcom sunnickich milicji współpracujÄ…cych z wojskiem amerykaÅ„skim. Rebelianci podjÄ™li kampaniÄ™ systematycznego atakowania sunnickich „rad przebudzenia”, które współpracujÄ… z siÅ‚ami amerykaÅ„skimi i uczynili z ich przywódców cele dla zamachów (zobacz Solomon Moore i Richard A Oppel Jr, „Attacks imperil U.S.-backed militias in Iraq”, International Herald Tribune, 24 stycznia 2008). Co najmniej 100 osób (w wiÄ™kszoÅ›ci czÅ‚onków rad) zginęło w okresie przeÅ‚omu grudnia i stycznia; najbardziej dotkniÄ™tymi obszarami sÄ… Bagdad i Bakuba, ale kampania rozciÄ…ga siÄ™ też na prowincjÄ™ Anbar, gdzie wedÅ‚ug przywódców wojskowych USA odniesiono szczególny sukces w nakÅ‚anianiu sunnickich milicji by przeciwstawili siÄ™ elementom al-Qaidy.
W odpowiedzi nastąpiła dalsza intensyfikacja bombardowań lotniczych USA przeciw rebelianckim jednostkom i dystryktom; w jednym 10-dniowym okresie w styczniu 50 ton bomb zostało zrzuconych na zajmowany przez rebeliantów obszar koło Bagdadu. Taktyka ta, jak w Afganistanie, niesie ze sobą stałą możliwość stworzenia nowych wrogów wraz z niszczeniem starych.
Ciągłe wyzwania militarne skłoniły administrację Busha do złożenia kolejnego wniosku o znaczące dodatkowe wydatki na pokrycie kosztów wojny. Kongres został poproszony 4 lutego 2008 roku o rozważenie prośby o 70 miliardów dolarów na koszty wojny (w Afganistanie i w Iraku) w pierwszych 4 miesiącach roku fiskalnego 2009; jest to dodatek do 196 miliardów dolarów poszukiwanych w obecnym roku finansowym.
Żądanie coraz wiÄ™kszych wydatków finansowych zbiega siÄ™ z nagłą i godnÄ… odnotowania redukcjÄ… dyskusji na temat wycofania wojsk z Iraku (zobacz Philadelphia Enquirer, 30 stycznia 2008). Administracja Busha podkreÅ›laÅ‚a krótkoterminowÄ… (a przynajmniej ograniczonÄ… w czasie) naturÄ™ strategii „the surge”; promowaÅ‚a przekonanie, że kilka brygad zostanie wycofanych z Iraku w pierwszej poÅ‚owie 2008 roku, tym samym wzmacniajÄ…c wrażenie postÄ™pu militarnego. Taka redukcja liczby wojsk zbiegÅ‚aby siÄ™ z kluczowymi koÅ„cowymi miesiÄ…cami kampanii prezydenckiej, w sposób, który mógÅ‚by w zaÅ‚ożeniu dać korzyÅ›ci kandydatowi Republikanów (być może w jeszcze wiÄ™kszym stopniu jeÅ›li okaże siÄ™ nim być prowojenny, zwolennik „the surge”, aczkolwiek przeciwnik Busha, John McCain). W tym momencie jednak perspektywa dużej przedwyborczej redukcji wojsk w Iraku wydaje siÄ™ odlegÅ‚a.
W każdym razie kalkulacje USA nie leżą caÅ‚kowicie w ich wÅ‚asnych rÄ™kach. Istnieje możliwość, że 6-miesiÄ™czne zawieszenie broni „armii Mahdiego” Muktady al-Sadra ogÅ‚oszone 31 sierpnia 2007 roku może nie zostać odnowione po jego wygaÅ›niÄ™ciu w lutym. Decyzja po części zależy od obietnicy irackich rzÄ…dowych siÅ‚ bezpieczeÅ„stwa by ukrócić zaangażowanie w ich szeregach rywali armii Mahdiego, milicji Badr; niektórzy z wpÅ‚ywowych doradców al-Sadra twierdzÄ…, że to nie nastÄ…piÅ‚o. Znaczna część poprawy stanu bezpieczeÅ„stwa przypisywana wzmożonej obecnoÅ›ci siÅ‚ amerykaÅ„skich w Iraku jest faktycznie rezultatem tego zawieszenia broni. JeÅ›li rzeczywiÅ›cie zostanie ono zakoÅ„czone, i jeÅ›li utrzyma siÄ™ poziom dziaÅ‚aÅ„ sunnickich rebeliantów przeciw tym, których uważa siÄ™ za kolaborantów, wówczas możliwość znaczÄ…cego wycofania siÅ‚ amerykaÅ„skich zniknie.
W pewnym sensie jednak ogólne Å›rodowisko strategiczne w Iraku sugeruje, że rozlegÅ‚a i trwaÅ‚a obecność wojskowa USA bÄ™dzie wymagana w każdych okolicznoÅ›ciach. Jest to poglÄ…d niezależnych obserwatorów, takich jak emerytowany generaÅ‚ Barry McCaffrey, którego bezpoÅ›rednie doÅ›wiadczenie z Iraku podbudowuje zasÅ‚użonÄ… reputacjÄ™ trafnoÅ›ci oceny postÄ™pu w wojnie irackiej. W jego opinii „aktywna kontrrebeliancka kampania w Iraku może zapewne odnieść sukces w nadchodzÄ…cej dekadzie przy 25 amerykaÅ„skich brygadach” (to by odpowiadaÅ‚o ponad poÅ‚owie wojsk dostÄ™pnych armii). Takie zobowiÄ…zanie, które wymagaÅ‚oby dużych iloÅ›ci żoÅ‚nierzy w rolach pomocniczych, zakÅ‚adaÅ‚oby dÅ‚ugoterminowÄ… okupacjÄ™ Iraku przez ponad 150 tysiÄ™cy żolnierzy amerykaÅ„skich (zobacz Mark Perry, „US Military Breaks Ranks”, Asia Times, 24 stycznia 2008).
Skala imperialna
Czy takie siły mogą faktycznie zostać utrzymane jest kwestią sporną, ale wraz z nią pojawia się oczywista intencja ustanowienia czegoś, co najlepiej można opisać jako długoterminowy protektorat amerykański w Iraku. Przedstawiciele USA aktualnie negocjujący z irackim rządem Nuriego al-Maliki są zobowiązani do dążenia do całkiem wyjątkowego stopnia wpływów i kontroli.
Jest to już widoczne w budowie najwiÄ™kszej ambasady na Å›wiecie w Bagdadzie; co jest rzadziej zauważane, Waszyngton prowadzi strategiÄ™ opartÄ… na zasadach ustalonych przez TymczasowÄ… WÅ‚adzÄ™ KoalicyjnÄ… (Coalition Provisional Authority – CPA) Paula Bremera na poczÄ…tku drugiego roku amerykaÅ„skiej okupacji (zobacz „America plans Iraqi escalation” openDemocracy, 1 lipca 2004 oraz Rajiv Chandrasekaran i Walter Pincus, „U.S. Edicts Curb Power of Iraq’s Leadership”, Washington Post, 27 czerwca 2004).
Być może najbardziej klarownym wskaźnikiem tego, gdzie w zamierzeniu ma spoczywać wÅ‚adza w Iraku jest próba narzucenia lub rozciÄ…gniÄ™cia daleko idÄ…cych zwolnieÅ„ od praw irackich dla nie-Irakijczyków. Ponad 150 tysiÄ™cy żoÅ‚nierzy amerykaÅ„skich obecnych w Iraku jest już od nich zwolniona, tak jak trzon okoÅ‚o 13 tysiÄ™cy prywatnych kontraktorów ds. bezpieczeÅ„stwa, pracujÄ…cych tam dla Departamentu Obrony USA; celem jest teraz przyznanie takiego samego pozaprawnego statusu 154 tysiÄ…com cywilnych kontraktorów również pracujÄ…cych dla Pentagonu. ZwiÄ™kszyÅ‚oby to caÅ‚kowitÄ… liczbÄ™ personelu pozostajÄ…cego pod patronatem USA i cieszÄ…cego siÄ™ immunitetem od irackiego systemu prawnego w razie wszelkich naruszeÅ„ do niemal 1/3 miliona osób (zobacz Thom Shanker i Steven Lee Myers, „U.S. to seek broad powers in Iraq as UN mandate expires”, International Herald Tribune, 25 stycznia 2008).
Potrzeba zagwarantowania bezpieczeÅ„stwa protektoratu o zamierzonej skali – i, w bliższym okresie, unikniÄ™cia ataków na patrole amerykaÅ„skie – jest już zaspokajana przez drugie, w wiÄ™kszoÅ›ci ukryte wojskowe „surge.” Tym razem ma ono charakter powietrzny i obejmuje ekspansjÄ™ siÅ‚y ognia lotnictwa w Iraku daleko poza intensywne bombardowania kontrolowanych przez rebeliantów obszarów wokół Bagdadu. WÅ›ród jego charakterystyk znajduje siÄ™ rozmieszczenie eskadry samolotów szturmowych A-10 w bazie lotniczej al-Asad i dodatkowej eskadry samolotów bojowych F-16C w bazie lotniczej Balad (zobacz Tom Engelhardt, „Bombs away over Iraq: Who cares?”, Asia Times, 31 stycznia 2008).
Echem ambasady w Bagdadzie, rozrastający się Balad stał się największą amerykańską bazą lotniczą na świecie: mini-miastem o powierzchni 15 mil kwadratowych z własnymi linami autobusowymi, restauracjami fast-food, dwoma supermarketami i zakwaterowaniem dla 40 tysięcy personelu wojskowego i kontraktorów. Baza ta, z której codziennie przeprowadzane jest do 550 operacji lotniczych, to permanentny plac budowy; najnowszym dodatkiem jest kosztujący 30 milionów dolarów system dowodzenia i kontroli, który zintegruje zarządzanie ruchem powietrznym w całym kraju.
Podsumowując, amerykański plan dla Iraku to ustanowienie serii ścisłych politycznych mechanizmów kontroli wywodzących się z porozumień z epoki CPA; ogromna, oparta na ambasadzie struktura w Bagdadzie celem ich nadzorowania i utrzymania; immunitet dla ponad 300 tysięcy personelu zagranicznego; oraz trwała, bezpośrednia władza nad i dostęp do irackich jeńców. Cała operacja ma być zabezpieczona przez wojsko amerykańskie i jego prywatnych kontraktórów, w coraz większym stopniu chronionych poprzez wykorzystanie lotnictwa.
Ten ambitny projekt niespecjalnie pozostaje w zgodzie z ideÄ… – wciąż stanowiÄ…cÄ… oficjalnÄ… liniÄ™ propagowanÄ… przez Waszyngton i bezkrytycznie powielanÄ… przez wiÄ™kszość mediów z establishmentu – że politycznym celem USA jest wzmocnienie niezależnego zarzÄ…dzania Irakiem przez samych Irakijczyków. Faktycznie projekt ten idzie dalej niż znaczÄ…cy wpÅ‚yw wywierany przez USA na szereg paÅ„stw Å›rodkowoamerykaÅ„skich na poczÄ…tku XX stulecia; jego okazaÅ‚ość może być trafniej porównana do niektórych francuskich i brytyjskich protektoratów epoki kolonialnej. W kategoriach współczesnych zbliża siÄ™ do ustanowienia w peÅ‚ni rozwiniÄ™tej amerykaÅ„skiej kolonii w sercu Å›wiata arabskiego i islamskiego. Niezależnie od tego, czy administracja George’a W. Busha i jej zwolennicy zdajÄ… sobie z tego sprawÄ™, konsekwencje dla samego Iraku i caÅ‚ego regionu mogÄ… nawet równać siÄ™ temu, co zdarzyÅ‚o siÄ™ przez ostatnie 5 lat.
Artykuł pochodzi ze strony
openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/article/globalsecurity/the_iraq_project
Opis konfliktu w Iraku na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj_start.php?xkraj_stos=Konflikt&kraj=Irak&typ=problemy