Izrael-USA: najpoważniejszy kryzys od 35 lat?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Izrael-USA: najpoważniejszy kryzys od 35 lat?
Radek Alf stosunkimiedzynarodowe.info 2010-03-15 23:16:17

W ciągu pierwszego roku urzędowania prezydenta USA Baracka Obamy nie brakowało napięć w stosunkach izraelsko-amerykańskich. Teraz jednak, gdy podczas niedawnej wizyty w państwie żydowskim wiceprezydenta USA Joe Bidena doszło do niesłychanego wprost afrontu ze strony rządu izraelskiego, coraz częściej mówi się o prawdziwym kryzysie w stosunkach obu państw.

 

Wszystko zaczęło się 9 marca: izraelskie ministerstwo spraw wewnętrznych kierowane przez Eliego Yishai'a, szefa skrajnie prawicowej partii Shas współtworzącej izraelską koalicję rządzącą, ogłosiło plan budowy 1600 nowych jednostek mieszkalnych w osiedlu ultraortodoksyjnych Żydów Ramat Shlomo we Wschodniej Jerozolimie, zdobytej przez Izraela w wojnie w 1967 roku i później anektowanej, co nie zostało uznane przez społeczność międzynarodową. Nastąpiło to zaledwie w dzień po tym jak niestrudzony wysłannik prezydenta USA na Bliski Wschód George Mitchell ogłosił, że zarówno Izrael jak i Palestyńczycy zgodzili się rozpocząć tzw. rozmowy zbliżeniowe (proximity talks) [1], a wiceprezydent USA Joe Biden rozpoczął swoją wizytę w Izraelu i na terytoriach palestyńskich mającą promować owe rozmowy izraelsko-palestyńskie. Mimo tego, że izraelski rząd ogłaszając 25 listopada zeszłego roku 10-miesięczne zamrożenie osadnictwa na Zachodnim Brzegu nie objął nim Wschodniej Jerozolimy, Waszyngton sądził, że uzyskał nieformalne zobowiązanie od premiera Benjamina Netanyahu, iż na terytorium tym nie będzie dochodzić do działań mogących zaognić konflikt z Palestyńczykami. Nic dziwnego więc, że Biden jeszcze tego samego dnia potępił izraelską decyzję, nazywając ją w świetle uzgodnionego dopiero co wznowienia negocjacji "dokładnie takim krokiem, który podważa zaufanie jakiego właśnie teraz potrzebujemy i stoi w niezgodzie z konstruktywnymi rozmowami, które miałem tu w Izraelu." [2]

Według większości doniesień sam Netanyahu był zaskoczony decyzją ministerstwa kierowanego przez radykalny Shas, ale nie tłumaczyło go to w oczach Waszyngtonu, który wielokrotnie i dobitnie dawał wyraz swojemu niezadowoleniu w kolejnych dniach. Sekretarz stanu Hillary Clinton, upoważniona przez Obamę do użycia ostrych słów, 12 marca zbeształa premiera Netanyahu w wyjątkowo długiej, 43-minutowej rozmowie telefonicznej, ostrzegając go, że decyzja w sprawie Ramat Shlomo stanowiła "głęboko negatywny sygnał co do podejścia Izraela do stosunków bilateralnych [z USA]", który "podważył zaufanie i wiarę w proces pokojowy" oraz godził w interesy Ameryki [3]. Jeden z głównych doradców Obamy David Axelrod w wywiadzie dla ABC 14 marca określił decyzję izraelskiego ministerstwa "afrontem" i "zniewagą", która "wydawała się obliczona na podważenie" dopiero co wynegocjowanych przez Mitchella rozmów zbliżeniowych, co jest "niepokojące dla wszystkich, którzy promują ideę pokoju - i bezpieczeństwa w regionie" [4]. Izraelski ambasador w Waszyngtonie Michael Oren, który 12 marca został niespodziewanie wezwany na spotkanie przez wicesekretarza stanu Jamesa Steinberga, powiedział 2 dni później, że kryzys w stosunkach izraelsko-amerykańskich jest najgłębszy od 1975 roku, kiedy Izrael odmówił podpisania układu w sprawie wycofania swoich sił z Synaju [5].

Całe to zamieszanie grozi zaprzepaszczeniem możliwości popchnięcia do przodu bliskowschodniego procesu pokojowego, jaka zarysowała się w ostatnich miesiącach, nawet mimo tego, że nieufność między Izraelem a Palestyńczykami jest obecnie bardzo daleko posunięta, a same przywództwo palestyńskie jest podzielone na względnie umiarkowany Zachodni Brzeg pod rządami prezydenta Mahmuda Abbasa i radykalną Strefę Gazy we władaniu ekstremistycznego Hamasu. Jest bowiem wiele czynników teoretycznie mogących sprzyjać wysiłkom pokojowym: administracja Baracka Obamy jest zdeterminowana odgrywać wiodącą, bezpośrednią rolę w tym procesie, co różni ją zasadniczo od poprzedniej administracji George'a W. Busha; przywódcy Autonomii Palestyńskiej, tj. Abbas i wysoko ceniony na Zachodzie premier Salam Fayyad niewątpliwie są bardziej pokojowo nastawieni do Izraela niż zmarły w 2004 roku wieloletni przywódca Palestyńczyków Jaser Arafat i być może są dla Izraela najlepszymi z możliwych interlokutorami w ewentualnych rozmowach pokojowych; dodatkowo ich pozycję wzmacnia polityka rządu Netanyahu zmierzająca do stworzenia na Zachodnim Brzegu funkcjonującej gospodarki palestyńskiej ze sprawnie działającymi siłami bezpieczeństwa podczas gdy Gaza tkwi w głębokim kryzysie gospodarczo-humanitarnym. Co więcej, arabscy sojusznicy USA w regionie Bliskiego Wschodu coraz bardziej obawiają się mocarstwowych aspiracji Iranu, przypuszczalnie zmierzającego do produkcji własnej bomby atomowej i traktującego radykalne organizacje takie jak Hamas jako instrument w regionalnej walce o wpływy. Może to oznaczać mocniejsze poparcie państw arabskich dla bliskowschodniego procesu pokojowego, którego rozwój działałby na niekorzyść pozycji Teheranu w regionie.

Można argumentować, że tylko sprawujący władzę przedstawiciel izraelskiej prawicy, taki jak Netanyahu, mógłby przekonać Izraelczyków do zawarcia pokoju z Palestyńczykami na bazie kompromisów w tak trudnych kwestiach jak osadnictwo i kształt granic między Izraelem a przyszłym państwem palestyńskim. Kluczowym pytaniem wydaje się więc, czy Netanyahu jest gotowy negocjować pokój z Palestyńczykami. On sam zapewniał wielokrotnie, że może przystąpić do rozmów bez warunków wstępnych; Biden, zapytany przez agencję prasową Reuters 12 marca o szczerość intencji Netanyahu, powiedział że nie ma tu wątpliwości, gdyż Izrael "nie ma alternatywy" innej niż wynegocjowanie z Palestyńczykami pokoju, którego efektem będzie powstanie państwa palestyńskiego obok żydowskiego [6]. Ale obecność w izraelskiej koalicji radykalnych elementów jak dotychczas gwarantuje tylko, że rząd Netanyahu skutecznie zraża do siebie zarówno Palestyńczyków jak i zagranicznych sojuszników i widać to nie tylko na przykładzie afery wokół Ramat Shlomo. W styczniu tego roku wiceminister spraw zagranicznych Danny Ayalon, członek prawicowej partii Yisrael Beiteinu, przyczynił się do dalszego pogorszenia strategicznie ważnych stosunków z Turcją, gdy zaaranżował spotkanie z tureckim ambasadorem Oguzem Celikkolem w upokarzający sposób, sadzając go w obecności kamer telewizyjnych na niższej kanapie [7]. Tę samą partię reprezentuje obecny szef dyplomacji Avigdor Lieberman, znany raczej z bezkompromisowości i wielu kontrowersyjnych stwierdzeń. Już w swoim pierwszym dniu urzędowania 1 kwietnia zeszłego roku powiedział: "ktokolwiek myśli, że czynienie koncesji zyska nam uznanie i pokój jest w błędzie; przeciwnie, przyniesie więcej wojen; wypowiedzenie słowa pokój 20 razy dziennie nigdzie nas nie zaprowadzi" [8]. Nie wydaje się, by z czasem stanowisko Liebermana ulegało złagodzeniu, co powoduje, że dyplomacja izraelska zyskuje rozgłos nie z powodu sukcesów, lecz raczej niepotrzebnych awantur. Wszystko to ma miejsce w sytuacji, gdy międzynarodowa reputacja Izraela doznała ostatnio wyraźnego uszczerbku, głównie za sprawą wojny z Hamasem w Strefie Gazy na przełomie 2008 i 2009 roku, a następnie śledztwa tzw. misji Goldstone'a, która we wrześniu zeszłego roku zarzuciła obu stronom tej wojny popełnienie zbrodni wojennych; 10 marca raport ów, zdecydowanie odrzucany przez Izrael jako błędny i tendencyjny, został poparty przez Parlament Europejski [9].

Netanyahu "dotarł do momentu prawdy, w którym musi wybrać między swoimi ideologicznymi przekonaniami i współpracą polityczną z prawicą z jednej strony, a potrzebą amerykańskiego poparcia z drugiej", scharakteryzował dylemat izraelskiego premiera komentator dziennika "Haaretz" [10]. Dylemat ten jest tym trudniejszy, że wielu obserwatorów sądzi, iż administracja Obamy, mimo że jej przedstawiciele zawsze podkreślają prężność i trwałość specjalnego sojuszu z Izraelem, dostrzegła tak naprawdę okazję do wywarcia dyplomatycznej presji na Netanyahu i wymuszenia bolesnych koncesji (takich jak całkowite anulowanie projektu Ramat Shlomo) mogących służyć zarówno wskrzeszeniu procesu pokojowego, jak też przywróceniu honoru Białemu Domowi, nierzadko krytykowanemu w ostatnich miesiącach za dawanie się wymanewrować rządowi Netanyahu.

Jakkolwiek by obecny kryzys izraelsko-amerykański się nie zakończył, z pewnością sojusz między oboma państwami przetrwa tę trudną próbę, ale najprawdobodniej przyniesie jeden szczególnie poważny dla Izraela negatywny skutek w postaci utraty wzajemnej zażyłości i zaufania, niezbędnych przy bliskiej współpracy dwustronnej w kwestiach bezpieczeństwa. Tymczasem jak przypomniał komentator dziennika "Maariv", z powodu zagrożenia irańskiego "najbliższy rok lub dwa to okres czasu, w którym Izrael potrzebuje zażyłości z Ameryką w najbardziej desperacki, najbardziej egzystencjalny i najbardziej krytyczny sposób od kiedy został założony." [11]

 

Opis stosunków Izrael-USA na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Izrael,stosunki_dwustronne,USA

 

Opis konfliktu izraelsko-palestyńskiego na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Izrael,problemy,Konflikt


[1] Israelis, Palestinians to begin indirect talks, Associated Press, 8 marca 2010.

[2] U.S. condemns Israel's plans to build housing in east Jerusalem, Janine Zacharia, Washington Post, 10 marca 2010,

http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2010/03/09/AR2010030900497.html

[3] Clinton rebukes Israel over East Jerusalem plans, cites damage to bilateral ties, Glenn Kessler, Washington Post, 13 marca 2010,

http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2010/03/12/AR2010031202615.html

[5] Oren: Worst crisis with US since '75, Jerusalem Post, 15 marca 2010.

[6] Clinton berates Netanyahu over settlements, Reuters, 12 marca 2010.

[7] Turkey demands Israeli apology as ties sour, Reuters, 12 stycznia 2010.

[8] Lieberman: Annapolis doesn't obligate us, Herb Keinon, Jerusalem Post, 1 kwietnia 2009.

[9] , Tovah Lazaroff, Jerusalem Post, 11 marca 2010.

[11] Netanyahu faces 'moment of truth' after US slams Israel 'insult', Joshua Mitnick, Christian Science Monitor, 14 marca 2010,

http://www.csmonitor.com/World/Middle-East/2010/0314/Netanyahu-faces-moment-of-truth-after-US-slams-Israel-insult



Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów