Gdy Waszyngton próbuje znaleźć drogę wyjścia z Afganistanu, Pakistan okazuje się głównym graczem dyktującym warunki tej wyłaniającej się ostatecznej rozgrywki w Azji Południowej.
Szef pakistańskiej armii, generał Ashraf Kayani jest w tym tygodniu w USA, stojąc na czele delegacji, która wznowi rozmowy na szczeblu ministerialnym z administracją Obamy.
Przy wszystkich słowach o zapewnieniu, że cywilny rząd w Islamabadzie będzie wzmocniony względem wojska - do poświadczenia o czym Kongres USA zobowiązał sekretarz stanu - administracja Obamy całkowicie zmieniła równowagę sił na korzyść armii w Pakistanie.
Kayani okazał się najważniejszym graczem i zaiste rozkoszuje się swoją rolą. Odsunął na bok prezydenta Asifa Aliego Zardariego; odstąpił od porozumienia osiągniętego między Indiami a Pakistanem za byłego prezydenta Perveza Musharrafa; dobitnie zaznaczył, że pakistańskiemu rządowi nie można pozwolić na uregulowanie sporu o Kaszmir czyniąc Linię Kontroli nieistotną; co bardziej szkodliwe, rozpalił nieznaczącą kwestię wody by usprawiedliwić indiocentryczną postawę obronną pakistańskiej armii.
Jest to niewątpliwie moment pakistańskiej armii. Czuje ona, że po latach marginalizacji USA potrzebują jej bardziej niż kiedykolwiek. Co jeszcze ważniejsze, umacnia się percepcja, że armia wygrywa w kształtowaniu strategicznej mapy regionu pod kątem swoich interesów.
Unaoczniając swoją desperację do wyjścia z Afganistanu administracja Obamy zapewniła pakistańskiemu wojsku poczucie niezbędności. Zachód może wcześnie wyjść z Afganistanu i zachować twarz jeśli będzie w stanie doprowadzić tak zwanych umiarkowanych Talibów do stołu negocjacyjnego. Pakistański establishment bezpieczeństwa, który poniekąd był patronem Talibów przez ostatnie 2 dekady, staje się zatem dla Zachodu kluczowym kanałem dochodzenia do porozumienia z Talibami.
Oczywiście pakistańskie wojsko nie odgrywałoby tej roli bez uzyskania czegoś znaczącego w zamian. A żądania stają się coraz głośniejsze i będą podkreślane podczas wizyty Kayaniego w Waszyngtonie w tym tygodniu. To on zorganizował agendę tych rozmów i wydał instrukcje pakistańskiemu ministrowi spraw zagranicznych Shahowi Mahmoodowi Qureshiemu.
Pakistan wielokrotnie dawał do zrozumienia, że tylko Islamabad i Rawalpindi mogą wprowadzić afgańskich Talibów do głównego nurtu politycznego. Pojmał Mullaha Abdula Ghaniego Baradara, wysokiego rangą lidera Talibów, w celu sabotowania bezpośrednich, zakulisowych negocjacji ONZ z frakcją Talibów kierowaną przez Baradara. Pakistańska armia chce za wszelką cenę zachować swoją centralną rolę w wysiłkach mediacyjnych. Próbowała zaprezentować swoją skuteczność walką z pakistańskimi Talibami w ostatnich 9 miesiącach w Swat i Południowym Waziristanie; teraz chciałaby wynagrodzenia.
Rola Indii w Afganistanie będzie dokładnie badana w Waszyngtonie. Pakistańskie wojsko nie pozwoli na rosnącą rolę Indii w szkoleniu sił afgańskich i faktycznie złożyło kontrofertę, proponując zajęcie się tym zadaniem samemu. Wyrzucenie Indii z Afganistanu będzie czołowym priorytetem dla Rawalpindi.
Od momentu amerykańsko-indyjskiego porozumienia o cywilnej współpracy w zakresie energii atomowej pakistański establishment żąda od USA podobnej umowy. Po wyraźnym odrzucaniu takich żądań przez dłuższy czas, administracja Obamy być może zmienia swoje stanowisko także w tej krytycznej kwestii. Były doniesienia, że ambasador USA w Pakistanie Anne Patterson zasugerowała, że USA "zaczynają mieć rozmowy z pakistańskim rządem" w sprawie dążenia tego kraju do wykorzystania energii atomowej. Chociaż prawdopodobnie nie będzie wkrótce żadnego postępu w tej kwestii, administracja Obamy najwidoczniej nie jest w stanie ignorować żądań pakistańskiego establishmentu bezpieczeństwa w tym krytycznym momencie w jej wysiłkach w Afganistanie.
Największe wyzwanie pochodzi z gwałtownego wzrostu roli pakistańskiego wojska w krajowej strukturze władzy i skutkiem tego w kształtowaniu strategicznej agendy Pakistanu w ostatnich miesiącach. Zamiast pomóc cywilnemu rządowi uzyskać przyczepność, Waszyngton sam wyciągnął dywan spod jego trzęsących się nóg.
Polegając na pakistańskiej armii w osiąganiu swoich krótkoterminowych celów w Afganistanie USA zagwarantowały, że fundamentalna dolegliwość trapiąca Pakistan - militaryzacja państwa - będzie dalej trapić Pakistan i mieć poważne konsekwencje dla trwałego, długoterminowego pokoju w Azji Południowej.
Harsh Pant jest wykładowcą w King's College w Londynie. Jego zainteresowania badawcze obejmują proliferację broni masowej zagłady, politykę zagraniczną USA i kwestie bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku. Jest obecnie visiting fellow w CASI, University of Pennsylvania.
Poglądy i opinie niniejszym wyrażone są jedynie poglądami autora, a nie International Relations and Security Network (ISN).
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4&lng=en&id=114120
Opis stosunków Pakistan-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,stosunki_dwustronne,USA
Zobacz też:
Czy Pakistan zmierza ku kolejnemu przewrotowi wojskowemu? (Jamsheed K. Choksy, 25 października 2009)