Polska-Białoruś: środki wpływu na Łukaszenkę
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Polska-Białoruś: środki wpływu na Łukaszenkę
Anna Dunin ISN 2010-03-28 23:32:24

Ostatni spór polsko-białoruski niesie ze sobą szansę na udany dialog z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką.


Kampania represji przeciw polskiej mniejszości na Białorusi wyraźnie nasiliła się w ostatnich miesiącach, psując stosunki pomiędzy oboma państwami i zmuszając do działania wysoko postawionych polskich dyplomatów.

Ale czasami tam gdzie jest konflikt jest i okazja - i w tym przypadku zręczna dyplomacja uprawiana przez Polskę, popierana przez UE i połączona z atrakcyjnym pakietem zachęt gospodarczych mogłaby uzyskać pewne koncesje od białoruskiego autokraty.

Uderzenie we wpływową mniejszość

W ostatnich miesiącach białoruskie władze wyraźnie wzmogły prześladowania działaczy społeczeństwa obywatelskiego. Związek Polaków na Białorusi (ZPB), niezależna organizacja kulturalna etnicznych Polaków mieszkających na Białorusi i reprezentujących mniejszość liczącą między 400 a 900 tysięcy ludzi, stała się głównym celem tej fali ataków.

Represje te odzwierciedlają szerszy problem gwałcenia praw człowieka i rządów prawa na Białorusi, z Łukaszenką zagrożonym przez grupy społeczeństwa obywatelskiego, które przedstawiają potencjał niezależności od lub nielojalności wobec jego reżimu. W tym celu białoruski przywódca wielokrotnie oskarżał Polskę (i UE) o wykorzystywanie polskiego związku do podsycania społecznych pretensji i aranżowania rewolucji.

Łukaszenko wydaje się uważać ZPB za dość silną i wpływową organizację, natomiast polscy oficjele utrzymują, że związek ten nie ma inklinacji separatystycznych i nie stanowi zagrożenia dla kraju bądź też władzy Łukaszenki. Ponadto Polska mówi, że nie popiera żadnego rodzaju separatyzmu na tym obszarze.

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że kampania Łukaszenki wiąże się ze zbliżającymi się wyborami lokalnymi zaplanowanymi na kwiecień, które będą barometrem nastawienia opinii publicznej przed wyborami prezydenckimi w 2011 roku. Prześladowania popularnej organizacji mogłyby posłużyć jako odstraszacz dla innych grup sprzeciwiających się reżimowi, zaś brak efektywnej pacyfikacji mógłby prowadzić do wzmożonej aktywności po stronie białoruskiej opozycji i faktycznie osłabić pozycję administracji.

Dziel i rządź

Trwający konflikt z ZPB sięga wstecz do marca 2005 roku, kiedy Andżelika Borys została wybrana przewodniczącą związku. Mińsk ogłosił, że wyniki wyborów były niewiążące i nakazał związkowi powtórzyć kongres. Zwolennicy Borys odrzucili tę decyzję a następnie odmówili uznania nowo mianowanego lidera, faktycznie zainstalowanego przez Mińsk.

Polski rząd jednomyślnie uznał Borys za jedyną prawowitą przywódczynię polskiej mniejszości. W rezultacie od 2005 roku aktywne są dwie równoległe organizacje ZPB - jedna kierowana przez Andżelikę Borys i uważana za nielegalną przez Mińsk, oraz druga kierowana przez Stanisława Siemaszkę, która jest legalna, ale nieuznawana przez białoruskich Polaków i Warszawę. Podczas gdy związek Borys ma za członków około 20 tysięcy osób, zaledwie 52 członków wzięło udział w ostatnim kongresie oficjalnego ZPB.

W ostatnich miesiącach członkowie nieoficjalnego związku byli oskarżani o nielegalną działalność. Doszło do szeregu zatrzymań i aresztowań, często przeprowadzanych na wątpliwych podstawach. Incydenty przeciw nieoficjalnemu ZPB i jego członkom, takie jak napaście fizyczne, niszczenie nieruchomości, wandalizm, czarna propaganda jak też eksmisje i zajęcia nieruchomości, stały się bardzo częste w ostatnich tygodniach.

Na początku lutego policja wraz z przywództwem oficjalnego ZPB przejęła Dom Polski w Iwieńcu, centrum kulturalne które należało wcześniej do związku kierowanego przez Borys. Budynek, którego remont został całkowicie sfinansowany przez polski Senat, był 14. kolejnym Domem zajętym w kraju przez policję i oddanym oficjalnemu ZPB, co oznaczało pozostawienie tylko 2 z nich w rękach związku Borys. Decyzja ta wywołała oburzenie w Warszawie, gdyż polski rząd zapłacił około 30 milionów złotych (10 milionów dolarów) za remont i umeblowanie 16 Domów Polskich na Białorusi.

Kilka dni później policja zatrzymała grupę działaczy ZPB w drodze na rozprawę sądową, próbujących (nieskutecznie) odwołać się w sprawie konfiskaty Domu. 8 marca policja zatrzymała 40 kolejnych działaczy i wytoczyła zarzuty przywództwu prześladowanego ZPB - Borys, Igorowi Bankerowi i Andrzejowi Poczobutowi - za wzięcie udziału w nielegalnej demonstracji.

W lutym sąd nałożył kolejną karę ponad 42 tysięcy dolarów na firmę Borys, Polonikę, uznając ją winną nadużyć finansowych. Polonica sprowadzała fundusze na działania edukacyjne i kulturalne dla Domów Polskich. Ich działalność edukacyjna będzie jeszcze bardziej zagrożona planami białoruskiego ministerstwa edukacji wprowadzenia nowych praw delegalizujących nauczanie w jakimkolwiek innym języku niż rosyjskim i białoruskim. Decyzja ta, jeśli zostanie skodyfikowana, zaskutkuje zamknięciem 2 polskich szkół w Grodnie i Wołkowysku.

Szansa w kompromisie

Podczas gdy powyższe represje wydają się odległym problemem dla Brukseli, są powodem do wielkiego niepokoju dla Warszawy. Pod koniec lutego polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się z Łukaszenką w Kijowie by omówić nasilający się konflikt. Obaj politycy zgodzili się powołać grupę ekspertów mających pracować nad rozwiązaniem problemu. Polska przedstawiła 2 warunki kompromisu, a więc oficjalne uznanie obu polskich związków i równy podział całego majątku pomiędzy oba z nich.

W reakcji na wiszące w powietrzu napięcia Parlament Europejski 10 marca uchwalił rezolucję potępiającą akty represji na Białorusi przeciw społeczeństwu obywatelskiemu i opozycji demokratycznej, opartą na strategii marchewki i kija. Grozi ona, że dalsze pogwałcenia będą prowadzić do sankcji ekonomicznych i politycznych i sugeruje pakiet zachęt ekonomicznych od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBRD), Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EIB) i Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF), jeśli stan praw człowieka się poprawi.

Chociaż Łukaszenko w przeszłości nie uginał się pod takimi groźbami, delikatna zakulisowa dyplomacja i stosowna presja polityczna wspierana przez Brukselę i organizacje międzynarodowe mają potencjał złagodzenia nastawienia Mińska. UE, choć nieefektywna w agresywnych sankcjach, ma zdolność ułatwienia bądź utrudnienia Białorusi otrzymywanie pomocy finansowej.

Sytuacja geopolityczna Białorusi i jej zależność od gospodarki Rosji stworzyły przestrzeń dla warunkowości, która mogłaby zostać wykorzystana zarówno przez Warszawę jak i Brukselę. W następstwie niedawnego konfliktu z Gruzją Rosja nasiliła presję polityczną na swoich satelickich sąsiadów. Ponadto, w świetle globalnego kryzysu finansowego, Rosja wstrzymała pomoc dla białoruskiej gospodarki nisko wycenianą ropą naftową i gazem ziemnym, co zmusiło Mińsk do zwrócenia się do Zachodu o pożyczki. Pomoc od IMF, EBRD czy UE pozwoliłaby Łukaszence zredukować zależność kraju od Kremla i uniknąć rosnącego długu. Zachodnie instytucje mają więc środki wpływu, ale generalnie brakuje spójności.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4&lng=en&id=114114


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów