Pojednanie międzykulturowe w Australii?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Pojednanie międzykulturowe w Australii?
Hanna Schreiber Instytut Stosunków Międzynarodowych UW 2008-02-13 12:31:02
     Właśnie dzisiaj, 13 lutego 2008 roku doszło do historycznego gestu w stosunkach między białą ludnością Australii a jej rdzennymi mieszkańcami Aborygenami. Nowy premier Kevin Rudd wypowiedział słowo, na które czekały setki tysięcy Aborygenów – „przepraszamy”. Czy skończy się tylko na słowach, czy też wreszcie dojdzie do rzeczywistego końca dyskryminacji ludów tubylczych Australii? Zdania są podzielone. Jedno jest pewne – to najwyższa pora, by potomkowie kolonizatorów oraz przedstawiciele „ukradzionego pokolenia” (stolen generation) zmierzyli się z bolesną przeszłością.

    Za co przeprasza dziś w imieniu całego parlamentu Kevin Rudd? Za brutalne traktowanie tych wszystkich, których określa się dziś mianem członków stolen generation (dosłownie „ukradzionego pokolenia”) – „haniebnego rozdziału w historii naszego narodu”. Termin ten powstał na określenie efektów polityki białego rządu Australii wobec dzieci pochodzących z mieszanych związków białych Australijczyków i Aborygenów, trwającej około 100 lat (1869 – 1969). Odbierane matkom przemocą lub podstępem, wywożone tysiące kilometrów od domu w nieznanym ich rodzinom kierunku, umieszczane były w sierocińcach, ochronkach misyjnych, domach dziecka, internatach. Uzasadniano to „cywilizowaniem” i tworzeniem warunków dla właściwiej edukacji tych dzieci. W rzeczywistości były one często wykorzystywane do ciężkiej pracy, bite, głodzone i nierzadko wykorzystywane seksualnie.
     Traumatyczne doświadczenia rozdzielonych dzieci i ich rodzin zostały nagłośnione w 1997 roku raportem Bringing Them Home, opublikowanym po 2 latach prac komisji, która otrzymała blisko 800 zeznań w tej sprawie. Wedle ustaleń komisji co najmniej 100 tysięcy dzieci zostało odebranych ich rodzinom w latach 1910-1970; w zależności od regionu „ukradziono” od 1 na 3 do 1 na 10 dzieci, nierzadko jeszcze w szpitalu, tuż po ich narodzinach. W podsumowaniu raportu znalazło się stwierdzenie, iż polityka białego rządu doprowadziła do ciężkich naruszeń praw człowieka, a poprzez odbieranie dzieciom możliwości wychowywania się w ich kulturze była równocześnie aktem ludobójstwa (definicja ludobójstwa z Konwencji ONZ o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa z 9 grudnia 1948 roku stanowi, iż „ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich: (...) e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”).
    Dotychczasowe stanowisko rządów wobec Aborygenów
    Opublikowanie raportu przypadło akurat na początek rządów Johna Howarda (marzec 1996 – grudzień 2007), którego twarde stanowisko wobec Aborygenów oraz kategoryczny sprzeciw wobec zwrotu odebranych im bezprawnie ziem zamroził dialog międzykulturowy na ponad 10 lat. Odmowę przeproszenia Aborygenów Howard uzasadniał tym, iż obecne pokolenie nie będzie ponosić odpowiedzialności za politykę prowadzoną w przeszłości. Australia jako jeden z 4 krajów (obok, Kanady, USA i Nowej Zelandii) głosowała 13 września 2007 roku w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ przeciwko przyjęciu, wypracowanej po blisko 20 latach konsultacji i negocjacji, Deklaracji Praw Ludów Tubylczych („za” głosowały 143 państwa). Przedstawiciel Australii Robert Hill uzasadniał stanowisko rządu tym, iż przyznanie ludom tubylczym prawa do samostanowienia jest nadużyciem prawa stosującego się wyłącznie do procesu dekolonizacji i rozpadu państwa, i grozi naruszeniem zasady integralności terytorialnej oraz suwerenności państwa. Stanowczy sprzeciw zgłosił również wobec zapisanego w Deklaracji prawa ludów tubylczych do zamieszkiwanych przez nie od pokoleń ziem i zasobów naturalnych jako zbyt szerokiego i nie uwzględniającego obecnego statusu prawnego tych terenów. Kilkakrotnie podkreślił również, iż deklaracja jest instrumentem nie wiążącym prawnie, nie prezentującym uznanej praktyki państw wobec ludów tubylczych i w związku z tym nie może być przywoływana nawet jako dowód na istnienie prawa zwyczajowego w tej dziedzinie.
    Historyczne źródła niesprawiedliwości
    Radykalne stanowisko ówczesnego rządu należy rozpatrywać w kontekście historycznym. Brytyjscy kolonizatorzy Australii nie podpisywali żadnych układów z jej rdzennymi mieszkańcami – Aborygenami. Kolonizacja rozpoczęta w końcu XVIII wieku opierała się na hodowli owiec, dzięki której Australia szybko stała się największym producentem wełny na świecie. Zajmowanie na pastwiska nowych terenów w interiorze jeszcze ją przyspieszyło i spowodowało napływ wolnych osadników także z innych krajów Europy. Koloniści zajmowali ziemię Aborygenów, posługując się doktryną terrae nullius. Jej stosowanie pozwalało uznać kolonizowane tereny za „ziemię niczyją” i doprowadziło do eksterminacji większość plemion aborygeńskich, wypartych na nieurodzajną ziemię i pozbawionych swoich miejsc sakralnych. W 1992 roku Sąd Najwyższy przyznał Aborygenom prawo własności zamieszkanej przez nich wyspy Murray. Słynna Mabo decision przerwała funkcjonowanie od ponad 200 lat na terenie Australii doktryny „ziemi niczyjej”, jednak jej znaczenie osłabia jednorazowość zastosowania wyroku do tego konkretnego przypadku i konieczność każdorazowego dochodzenia praw do zagrabionej bezprawnie ziemi przed sądem.
    „Przeprosiny to dopiero pierwszy krok”
    Zaprzysiężony 3 grudnia 2007 roku nowy premier Kevin Rudd przeprosił więc za politykę poprzednich rządów i parlamentów, „które spowodowały wielkie cierpienie, żal i stratę wśród naszych rodaków Australijczyków”. Padło również mocniejsze słowo od apologise, którego domagali się Aborygeni – sorry. „Mówimy przepraszam (sorry) – matkom i ojcom, braciom i siostrom, za rozdzielanie rodzin i społeczności; za upokorzenie i spowodowanie nim poniżenie dumnych ludzi i dumnej kultury”.
    Mimo wypowiedzenia znamiennych słów Aborygeni nie są jednomyślnie optymistyczni: „Przeprosiny to dopiero pierwszy krok” (Sorry is the first step) głosi ogromny napis ułożony z lampionów przed budynkiem parlamentu. W przemowie Rudda zabrakło bowiem konkretów, nie ma też słowa o wypłacie odszkodowań. Jak skomentował to jeden z aborygeńskich leaderów Noel Pearson: „Czarni usłyszą słowa, biali zatrzymają pieniądze”. Jest jednak wola, by ten gest przeprosin „został odebrany jako część procesu uzdrawiania narodu”, by „poprzez przyznanie się do przeszłości, wybrano przyszłość, która obejmie wszystkich Australijczyków, przyszłość, w której niesprawiedliwości przeszłości już nigdy, nigdy się nie powtórzą, przyszłość, która zamknie przepaść, która nas dzieli w kwestii długości życia, szans edukacyjnych i możliwości ekonomicznych, przyszłość – oparta na wzajemnym szacunku i wzajemnej odpowiedzialności, w której wszyscy Australijczycy będą dla siebie równymi partnerami, z równymi szansami i równym wkładem w kształtowaniu nowego rozdziału historii tego wielkiego kraju”. Deklaracja ta została entuzjastycznie przyjęta przez blisko 5-tysięczny tłum, oglądający transmisję przemówienia premiera przed budynkiem parlamentu.
    Gest czy przełom?
    Choć wydaje się, że doszło do przełomu, dla większości z 460 tysięcy Aborygenów same słowa to za mało, by włączyć się w budowanie jednego, australijskiego narodu. Również zdania wśród białych Australijczyków są podzielone. W mediach prezentowane są opinie osób twierdzących, iż zamiast wypowiadać słowa „przepraszam” rząd powinien usłyszeć słowo „dziękujemy” od Aborygenów, którym przecież dano wyjątkową szansę na rozwój i karierę poprzez zapewnienie im edukacji. Badania przeprowadzone za czasów rządów Howarda wskazują, iż jedynie 30% białych popiera przeproszenie Aborygenów za wyrządzone im krzywdy.
    Niewątpliwie doszło do historycznego gestu, ale czy jest to równocześnie historyczny przełom na drodze do pojednania międzykulturowego w Australii? Pokażą to najbliższe działania nowego rządu. Kolejnym oczekiwanym gestem mogłoby stać się podpisanie Deklaracji Praw Ludów Tubylczych, o którą walczyły organizacje Aborygenów australijskich i wcielenie ducha jej zapisów w życie. Dopiero konsekwencja i konkretne działania doprowadzić jednak mogą do rzeczywistego przełomu. Pierwszy krok został na szczęście już zrobiony.


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów