Telefon prezydenta USA Baracka Obamy w zeszłym tygodniu do jego gruzińskiego odpowiednika Michaiła Saakaszwiliego doszedł do skutku gdy prozachodni reżim polityczny Gruzji jest coraz bardziej izolowany w przestrzeni poradzieckiej. Rosja jest w ofensywie dążąc do przywrócenia swojego dominującego wpływu, a Zachód ma niewystarczające środki i wolę by zahamować ten trend.
Ostatnie zmiany w regionie nie są dla Gruzji zachęcające. Po tym jak prorosyjski Wiktor Janukowycz został wybrany prezydentem Ukrainy, Gruzja została "odłączona" od Ukrainy jako państwo kandydujące do członkostwa w NATO. Teraz jest w tej kategorii sama w swoim sąsiedztwie. Przewrót w Kirgistanie doprowadził do władzy rząd, którego pierwsze kroki sugerują, że będzie bardziej prorosyjski niż jego poprzednik, a niektórzy spekulują, że może on spróbować wyrzucić amerykańskie wojsko ze swojej ziemi.
Kirgistan jest dużo mniej ważny dla Gruzji niż Ukraina, ale symbolika jest tu bardzo negatywna. Rezultaty 2 z 3 "kolorowych rewolucji", które wstrząsnęły regionem w latach 2003-05 teraz jak się wydaje zostały cofnięte. Niektórzy radykalni przywódcy gruzińskiej opozycji natychmiast obiecali powtórzyć wkrótce scenariusz z Biszkeku w Tbilisi. Tak się składa, że są oni tymi samymi postaciami politycznymi, które niedawno zmieniły swoje poglądy, wycofując poparcie dla aspiracji Gruzji do NATO i zamiast tego wchodząc w przyjaźń z rosyjskim premierem Władimirem Putinem.
Zbliżenie turecko-armeńskie, które mogłoby stworzyć pozytywną dynamikę w kierunku europeizacji regionu teraz stanęło w miejscu. Jak dotąd najbardziej nieprzyjemnym skutkiem ubocznym tych starań jest dalsza alienacja Azerbejdżanu od Turcji i Stanów Zjednoczonych. To z natury rzeczy wzmacnia pozycję Rosji w regionie.
Niezawodny sojusznik...
Wszystko to sprawia, że Gruzja jest w zasadzie jedynym niezawodnym sojusznikiem Zachodu w regionie. Pomimo niepowodzeń niedawnej przeszłości gruzińskie przywództwo nie widzi alternatywy wobec rozwoju tak bliskiego partnerstwa z USA i UE jak tylko możliwe i jest dla tego stanowiska solidne poparcie publiczne. Duże i lepiej zorganizowane frakcje w łonie opozycji - Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny i Sojusz dla Gruzji - także popierają taką politykę. Gruzja jest często krytykowana za swój deficyt demokracji, ale wciąż wygląda dużo lepiej pod tym względem niż prawie wszyscy jej sąsiedzi, a założenie że demokracja w stylu zachodnim stanowi jedyny wzorzec politycznego rozwoju Gruzji nigdy nie jest kwestionowane.
Gruzja podkreśliła swoją wierność NATO wysłaniem batalionu 750 gruzińskich żołnierzy do Afganistanu 7 kwietnia, zwiększając liczbę Gruzinów służących w Afganistanie do 950. Gruzja stała się tym samym największym per capita członkiem operacji afgańskiej NATO. Pierwszą rzeczą, jaką prezydent Obama zrobił w swojej rozmowie ze swoim gruzińskim odpowiednikiem było podziękowanie za to Gruzji. Ponadto Gruzja pomogła Obamie przyjmując na swoje terytorium 3 byłych więźniów niesławnego obozu w Guantanamo.
Wszystko to nie może nie rozdrażnić Rosji. Wielu Gruzinów spodziewa się, że nasili ona starania o doprowadzenie do zmiany reżimu w jedynym państwie w swojej "bliskiej zagranicy", gdzie nie zrobiła żadnego postępu jeśli chodzi o wpływ polityczny (oczywiście oprócz konsolidacji kontroli wojskowej nad 20% gruzińskiego terytorium, które Rosja teraz uważa za niepodległe państwa Abchazję i Osetię Południową).
...i wartościowy partner
Kontrowersyjny fałszywy raport nadany przez Imedi TV, który przedstawiał hipotetyczne przejęcie Gruzji przez Rosję w następstwie wewnętrznego zamętu został niemal powszechnie skrytykowany, i nie bez powodów. Jednak odzwierciedlał on realne obawy istniejące w gruzińskim społeczeństwie i niektórzy Gruzini powiedzieliby, że niedawne zdjęcia z Biszkeku przypomniały im o raporcie Imedi. Głównym sposobem zapobieżenia powtórce wydarzeń z Biszkeku w Tbilisi jest utrzymanie stabilności wewnętrznej za pomocą środków demokratycznych - i sytuacja wewnętrzna wydaje się ostatnio dość stabilna. Niemniej jednak poparcie Zachodu nadal jest nieodzowne.
Wykonując mocno nagłośniony telefon do prezydenta Saakaszwiliego tuż przed podpisaniem z Rosjanami nowego układu START o kontroli zbrojeń (oczywiście największego jak dotąd osiągnięcia polityki "resetu"), Obama wysłał sygnał, że Gruzja nadal jest wartościowym partnerem w regionie. Zaprzecza to sygnałom wysyłanym przez rosyjskich polityków i ekspertów, głównie kanałami nieformalnymi, że administracji Obamy tak naprawdę nie zależy na Gruzji, więc powinna ona samemu zająć się stosunkami z Rosją.
Zachęcający gest ze strony USA był czymś, czego Gruzja bardzo potrzebowała w tym momencie. Ale był to też sprytny krok administracji Obamy, która nie może pozwolić sobie na opuszczenie jedynego reżimu w regionie, który pomimo wszystkich swoich trudności, wewnętrznych lub zewnętrznych, wciąż utrzymuje kurs integracji ze światem zachodnich instytucji i wartości i jest za to popularny wśród swojej własnej ludności.
Ghia Nodia jest profesorem polityki w Ilia State University. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są jego własnymi i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/A_Timely_and_Welcome_Phone_Call/2011131.html
Opis stosunków Gruzja-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Gruzja,stosunki_dwustronne,USA