Zmiana reżimu w Biszkeku wynika głównie z czynników lokalnych. Ale i tak może mieć duży wpływ na geopolitykę w Eurazji.
Kirgistan może i jest śródlądowym państwem z populacją mniejszą niż 5,5 miliona, ale i tak odgrywa dużą rolę w regionalnych kalkulacjach Chin, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Republika Kirgiska jest jedynym państwem goszczącym zarówno rosyjską jak i amerykańską bazę wojskową. Rosyjska baza w Kant symbolizuje dominującą rolę Moskwy w regionie w sferze bezpieczeństwa, zaś amerykańska baza Manas odgrywa kluczową rolę we wspieraniu operacji militarnych NATO w Afganistanie. Kirgistan graniczy też z Xinjiangiem, co wywołuje obawy wśród chińskich decydentów o infiltrację przez terrorystów i szmugiel narkotyków do tej niespokojnej prowincji, jak również o bezpieczeństwo ich rosnących interesów handlowych w Kirgistanie.
Jasne jest zatem, że zmiana reżimu do jakiej właśnie doszło po krwawym powstaniu w zeszłym tygodniu (relacja naocznego świadka: 'What I Saw in Bishkek') ma globalne implikacje polityczne, w szczególności dla stacjonujących tam wojsk amerykańskich. Kluczowym pytaniem jest czy rosyjscy dyplomaci będą lobbować nowy kirgiski rząd by nie przedłużał amerykańskiej dzierżawy bazy lotniczej na kirgiskim lotnisku międzynarodowym Manas kiedy wygaśnie ona w czerwcu. W zeszłym miesiącu Pentagon przetransportował tędy 50 tysięcy żołnierzy NATO i inne ważne artykuły do i z Afganistanu. Chociaż istnieją inne szlaki, mają one mniejszą przepustowość, korzystanie z nich zajmuje więcej czasu, są droższe w obsłudze bądź są mniej bezpieczne. Chociaż interesy 3 wielkich mocarstw w Eurazji w dużej mierze się nakładają, rosyjscy i chińscy decydenci i tak mogą czuć pokusę wykorzystania obecnej sytuacji do osłabienia amerykańskiej obecności wojskowej w Kirgistanie.
Rosyjski premier Władimir Putin szybko uznał nowy rząd kirgiski i zaoferował wsparcie finansowe i inne. W ostatnich miesiącach rosyjscy decydenci stawali się coraz bardziej niezadowoleni z obalonego już prezydenta Kirgistanu Kurmanbeka Bakijewa i kultywowali więzi z opozycją. Kirgistan jest członkiem zdominowanej przez Moskwę Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i gości rosyjską bazę lotniczą w Kant. Moskwa ma też ważnych sojuszników w kirgiskim establishmencie wywiadowczym i wojskowym.
Od kiedy Stany Zjednoczone zaczęły korzystać z Manas i innych środkowoazjatyckich obiektów wojskowych po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku rosyjscy decydenci regularnie wyrażali zaniepokojenie na wpół permanentną obecnością wojskową USA na obszarze, który wielu Rosjan uważa za uprawnioną sferę wpływów Moskwy w dziedzinie bezpieczeństwa. Poczynając od końca 2008 roku pojawiały się pogłoski, że rosyjscy przedstawiciele naciskali Bakijewa by zamknął Manas i niektóre źródła donosiły, że Rosjanie oferowali duże sumy pieniędzy za eksmisję Amerykanów. Wpływowi członkowie kirgiskiego parlamentu także naciskali rząd by zamknął niepopularną bazę.
Amerykańscy oficjele i komentatorzy widzieli rosyjską rękę za decyzją Bakijewa z 3 lutego 2009 roku o zakończeniu dzierżawy - bądź co bądź ogłosił on tę decyzję w Moskwie po tym jak rosyjski rząd obiecał umorzyć 180 milionów dolarów długu, pożyczyć Kirgistanowi 2 miliardy dolarów, udzielić 150 milionów dolarów bezpośredniej pomocy i pomóc w subsydiowaniu budowy elektrowni wodnej Kambarata-1 wartej 1,7 miliarda dolarów. Jednak po kilku miesiącach dalszych targów Kirgistan i Stany Zjednoczone podpisały nową roczną dzierżawę 22 czerwca. W zamian Pentagon zgodził się przemianować obiekt na "Centrum Tranzytowe" i zapewnić wyższy czynsz i inne korzyści finansowe.
Chiński rząd także był zaalarmowany chaosem wewnątrz swojego sąsiada. 8 kwietnia rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Jiang Yu powiedziała reporterom, że "Jesteśmy głęboko zaniepokojeni rozwojem sytuacji w Kirgistanie i mamy nadzieję, że zobaczymy szybkie przywrócenie porządku i stabilności w tym kraju i że odpowiednie kwestie mogą być rozwiązane środkami legalnymi."
Chiny łączą z Kirgistanem ważne interesy. Ich niestabilna prowincja Xinjiang, arena periodycznych starć etnicznych z mniejszością Ujgurów, graniczy z Kirgistanem i ostatnią rzeczą jakiej chce Pekin jest ustanowienie tam bezpiecznego miejsca schronienia przez ujgurskich terrorystów. Chiński rząd bardzo szybko dostarczył Kirgistanowi sprzętu komunikacyjnego, namiotów i innych artykułów obronnych by pomóc tamtejszemu rządowi odeprzeć w latach 1999-2000 najazd islamskich terrorystów. W rzeczy samej, chińscy decydenci uważają wydarzenia w sąsiednim Kirgistanie za tak ważne, że podczas chaosu Rewolucji Tulipanów w tym kraju w 2005 roku chińscy oficjele sygnalizowali nawet, że mogliby wysłać tam siły bojowe (chociaż lokalna i rosyjska opozycja ostatecznie zapobiegła jakiejkolwiek chińskiej operacji militarnej w Kirgistanie).
Ostatnio rosnąca liczba chińskich obywateli i przedsiębiorstw w Kirgistanie kształtowała percepcję Pekinu odnośnie jego ewoluującego interesu w bezpieczeństwie tego państwa. Chociaż żadni chińscy obywatele nie zostali ranni podczas kwietniowych zamieszek, niektórzy chińscy biznesmeni ponieśli straty gdy ich sklepy zostały splądrowane i spalone wraz z większością innych przedsiębiorstw w Biszkeku.
Rosyjscy i chińscy decydenci stoją w obliczu sprzecznych ze sobą rachub decydując o tym, czy wykorzystać nową sytuację w Kirgistanie do próby zapewnienia sobie wycofania wojsk amerykańskich z Manas. Z jednej strony Moskwa wzmocniłaby swoją siłę nacisku na Waszyngton gdyby Stany Zjednoczone miały stracić dostęp do bazy i musiały bardzo polegać na sprowadzaniu dostaw do Azji Środkowej przez terytorium rosyjskie. Nie mając prawa do korzystania z Manas, Stany Zjednoczone i inne państwa NATO byłyby zależne od rosyjskiej dobrej woli jeśli chodzi o wsparcie ich afgańskich kontyngentów tym północnym szlakiem. Moskwa mogłaby zagrozić zawieszeniem tranzytu przez swoje terytorium gdyby NATO okazało się nadmiernie krnąbrne w kwestiach Afganistanu, Gruzji, obrony przeciwrakietowej czy w innych kwestiach spornych.
Z drugiej strony NATO mogłoby postanowić o szerszym wykorzystaniu Południowego Kaukazu jako alternatywnego szlaku tranzytowego, co wzmocniłoby siłę nacisku obecnego rządu gruzińskiego, który dąży do przystąpienia do sojuszu. Lub też NATO mogłoby ograniczyć swoje wysiłki w Afganistanie, co zwiększyłoby niebezpieczeństwo, że terroryzm i przemyt narkotyków rozprzestrzeniłyby się na Rosję i jej środkowoazjatyckich sojuszników. W każdym razie rosyjskie starania o wyrzucenie NATO z Manas z pewnością zaszkodziłyby "resetowi", który przyniósł nowy układ START i być może większą współpracę co do Iranu i Afganistanu.
Pekin jak się wydaje jeszcze nie podjął formalnej decyzji co do Manas i chińscy oficjele mogą znaleźć się pod równie krzyżową presją. Położenie Manas zaledwie 200 mil od granicy między Chinami a Kirgistanem, w połączeniu z długotrwałą współpracą wojskową Waszyngtonu z Tajwanem i Japonią jak również jego rosnącymi powiązaniami bezpieczeństwa z Indiami niezmiennie stymulują obawy o okrążanie przez USA. Z drugiej strony chińscy przywódcy jak dotąd unikali bezpośredniego kwestionowania obecności militarnej NATO w Kirgistanie.
Ambiwalencja Chin odzwierciedla rozpoznanie korzyści z głębokiego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w tłumienie potencjalnie antychińskiego terroryzmu w Azji Środkowej. Wynika też z niepewności co do zdolności Chin czy Rosji do podołania konsekwencjom nagłego wycofania się wojsk NATO z regionu.
Najprawdopodobniej, pod warunkiem że nowy rząd kirgiski będzie mógł przywrócić wewnętrzną stabilność i zgodzi się spełnić kluczowe żądania Rosji (poszanowania prymatu militarnego i ekonomicznego) i Chin (stłumienia ujgurskiego nacjonalizmu i ochrony chińskich obywateli i biznesu), Moskwa i Pekin zaakceptują wszelką decyzję podjętą przez nowy rząd kirgiski co do przyszłości Manas.
Richard Weitz to senior fellow i dyrektor Center for Political-Military Analysis w Hudson Institute.
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2010/04/12/china-us-russia-eye-bishkek/