KRL-D: Chiny wolą znanego sobie diabła
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
KRL-D: Chiny wolą znanego sobie diabła
Richard Weitz The Diplomat 2010-05-17 23:15:18

Chińscy decydenci pragną zmiany zachowania Korei Północnej, a nie zmiany jej reżimu.

 

Po swoim powrocie z wizyty w Chińskiej Republice Ludowej w dniach 3-7 maja północnokoreański przywódca Kim Dzong-il potwierdził gotowość swojego rządu do uszanowania pragnień jego gospodarzy i wznowienia uczestnictwa w rozmowach 6-stronnych w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego w stosownym czasie. Rozmowy te pozostają w zawieszeniu po wzroście napięć w kwietniu zeszłego roku, kiedy Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła dodatkowe sankcje na Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną po tym jak Korea Północna wystrzeliła pocisk balistyczny pod pozorem testowania rakiet kosmicznych. Phenian zareagował niepokornie, wycofując się z rozmów a następnie testując kolejną bombę atomową, drugą po swoim pierwszym teście w październiku 2006 roku, z pogwałceniem poprzednich rezolucji ONZ.

Według państwowej Korean Central News Agency (KCNA) Kim „wyraził gotowość KRL-D do stworzenia sprzyjających warunków dla wznowienia rozmów 6-stronnych.” Powiedział też, że jego rząd „pozostaje niezmiennie na swoim podstawowym stanowisku zachowania celu denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, implementacji wspólnego oświadczenia przyjętego na rozmowach 6-stronnych i dążenia do pokojowego rozwiązania poprzez dialog.” Depesza KCNA, wydana 8 maja, przypomina oświadczenia jakie ukazały się poprzedniego dnia w chińskich mediach rządowych, które potwierdzały tylko wizytę Kima po jego wyjeździe. „Strona północnokoreańska oświadczyła, że jej stanowisko na rzecz denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego nie zmieniło się”, doniosła 7 maja rządowa agencja prasowa Xinhua. „Strona północnokoreańska jest gotowa, razem z wszystkimi stronami, omówić stworzenie sprzyjających warunków dla wznowienia rozmów 6-stronnych.”

Chociaż jest to mile widziane, dobór słów jest wystarczająco nieprecyzyjny by rzucić cień na to, czy nastąpił autentyczny przełom. Kim często obiecywał denuklearyzację; problemem zawsze było nakłonienie go do implementacji tych obietnic. Powyższe oświadczenia nie wspominają na przykład o żadnym harmonogramie, a odniesienie do „sprzyjających warunków” może oznaczać powtórzenie północnokoreańskich żądań, że ponownie włączy się ona do rozmów jeśli ONZ zniesie sankcje, a Stany Zjednoczone zgodzą się podpisać traktat formalnie kończący wojnę koreańską.

Raport KCNA daje wrażenie, że sposobem w jaki chińscy oficjele próbowali nakłonić Kima do poczynienia nawet tylko tego niejasnego zobowiązania było poparcie starań Kima o to, by jego trzeci syn Dzong-un zastąpił go w charakterze przywódcy. Kim, który wyglądał na częściowo sparaliżowanego i wyniszczonego nawet w relacjach chińskiej telewizji z jego ostatniej wizyty, podobno przeszedł poważny zawał w sierpniu 2008 roku. KCNA przekazała oświadczenie Kima, że więzi między oboma państwami pozostaną niezmienione „pomimo upływu czasu i zastąpienia jednej generacji przez nową”, co również jest aluzją do zostania przez Kima przywódcą Korei Północnej po śmierci jego ojca, Kim Il-sunga, który założył Koreę Północną po II Wojnie Światowej. Według Xinhua chiński prezydent Hu Jintao także powiedział na państwowym obiedzie na cześć Kima, że „tradycyjna przyjaźń między Chinami a KRL-D jest wspólnym skarbem obu rządów, partii i narodów i jest historyczną odpowiedzialnością obu stron pogłębianie ich przyjaźni wraz z postępami czasu i z pokolenia na pokolenie.”

Chińscy gospodarze starali się zademonstrować szacunek dla Kima podczas jego 5. wizyty w Chinach i jego pierwszej podróży do Pekinu od 2006 roku. Chińska prasa podkreśliła, że chińscy przywódcy „zaoferowali Kimowi najwyższą kurtuazję dyplomatyczną gdy wszystkich 9 członków Stałego Komitetu Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin spotkało się z nim podczas jego pobytu, co jest rzadkim zdarzeniem w historii dyplomatycznej kraju.” Chiński rząd zorganizował Kimowi podróż po kilku firmach zaawansowanej technologii w Pekinie, Dalianie, Szenjangu i Tianjinie. Chińscy gospodarze Kima zasugerowali też, że udzielą dodatkowego wsparcia gospodarczego, chociaż w mniejszym stopniu za koncesje nuklearne niż za wprowadzenie programu reform gospodarczych, który jak wierzą chińscy eksperci pomógłby w promocji wewnętrznej stabilności kraju.

Chiński premier Wen Jiabao podobno powiedział Kimowi, że oba państwa mają „wielki potencjał rozwoju współpracy gospodarczej i handlowej” i zaoferował promocję transgranicznej infrastruktury transportowej poprzez zbudowanie nowego mostu na rzece Yalu, która płynie między Chinami a Koreą Północną. Chińskie media cytowały Kima chwalącego chińskie reformy gospodarcze podczas wizyt w specjalnych strefach ekonomicznych i obserwacji zaawansowanych gałęzi chińskiego przemysłu. Doniosły też, że zachęcał on do dodatkowych chińskich inwestycji w jego kraju i cytowały chińskich ekspertów podkreślających skalę północnokoreańskiego kryzysu gospodarczego i potrzeby handlu zagranicznego, inwestycji i wsparcia.

Aby uniknąć upadku władzy państwowej w Korei Północnej, Chiny ciągle dostarczają KRL-D niezbędnych dostaw żywności, broni i innego wsparcia gospodarczego i politycznego. Według jednego z szacunków Korea Północna otrzymuje z Chin około połowy żywności i prawie całość importu ropy naftowej. W 2008 roku handel między oboma państwami sięgnął 2,79 miliarda dolarów, o 41% więcej niż w 2007 roku, czyniąc Chiny najważniejszym partnerem handlowym Korei Północnej. Setki tysięcy Koreańczyków z Północy przebywa i często pracuje w Chinach, a chińskie przedsiębiorstwa posiadają też znaczące inwestycje w Korei Północnej. Chociaż Chiny dostarczają KRL-D większości pomocy gospodarczej i technologicznej, przypuszczalnie część z niej ma miejsce z racji względów komercyjnych, zapewniających pewne korzyści chińskiemu partnerowi. Te rosnące więzi gospodarcze, jak również chińskie interesy bezpieczeństwa i inne w Korei Północnej sprawiają, że wielu Chińczyków ma duży interes w uniknięciu dodatkowych sankcji gospodarczych, nieantagonizowaniu północnokoreańskiego przywództwa do takiego stopnia, że Phenian mógłby wziąć odwet na chińskich interesach gospodarczych, a przede wszystkim w uniknięciu zmiany reżimu.

Poważną przeszkodą dla szybkiego wznowienia rozmów 6-stronnych są powszechne podejrzenia, że Korea Północna odegrała jakąś rolę w potężnej eksplozji, która zatopiła południowokoreański okręt wojenny Cheonan koło granicy z Północą pod koniec marca. Rządy Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych zasygnalizowały, że wznowienie rozmów 6-stronnych – w których udział biorą też Chiny, Japonia, Rosja i Korea Północna – powinno poczekać na rezultaty ich wspólnego śledztwa w sprawie tej tragedii, w której zginęła prawie połowa załogi - 46 marynarzy południowokoreańskich.

Południowokoreańscy oficjele wyrazili pewne niezadowolenie z tego, że Pekin postanowił ugościć Kima pomimo nierozwiązanej sprawy zatonięcia okrętu. Podobnie, kiedy zapytano go o uwagi Kima, rzecznik Departamentu Stanu USA Philip Crowley odparł, że „jeśli Kim Dzong-il chce stworzyć sprzyjające warunki dla rozmów 6-stronnych, może zrobić dokładnie to, co nakreślaliśmy przez miesiące i lata – wypełnić swoje zobowiązania międzynarodowe, wykonać zobowiązania poczynione we wspólnym communique w 2005 roku, zaprzestać prowokacyjnych działań, które destabilizują region.” Polityka USA wobec regionu, wyjaśnił Crowley, „będzie kierować się działaniami Korei Północnej. Są rzeczy, które Korea Północna musi zrobić, a nie mówić. I muszą oni wypełnić swoje zobowiązania międzynarodowe, zaprzestać prowokacyjnych działań. To jest to, czego będziemy oczekiwać od Korei Północnej.”

Po powrocie Kima do domu rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Jiang Yu przedstawiła szereg argumentów broniących jego „nieoficjalnej wizyty.” Argumentowała, że podróż Kima została zaplanowana dawno przed zatonięciem Cheonana, że udział Korei Północnej w tym incydencie pozostaje nieudowodniony, że te 2 kwestie są odrębnymi wydarzeniami, i że utrzymywanie regionalnego pokoju i bezpieczeństwa powinno być najważniejszym czynnikiem nawet przy określaniu jak zareagować na eksplozję, która zniszczyła okręt. Chińscy oficjele, którzy poinformowali południowokoreańskiego ambasadora w Chinach, Yu Woo-ika o wizycie Kima stwierdzili, że północnokoreańska delegacja zaprzeczyła jakiemukolwiek udziałowi w zatonięciu okrętu.

Uwagi Jiang uwypuklają priorytety Chin jeśli chodzi o Koreę Północną. Powinny też wywołać ostrożność co do przyszłości rozmów nawet jeśli strony przezwyciężą ich obecny impas. Zrozumiałe jest, że społeczność międzynarodowa skłania się ku Chinom by wpłynąć na politykę Phenianu i pomóc w zakończeniu przewlekłego sporu wokół programu nuklearnego Korei Północnej i innym zachowaniom stwarzającym zagrożenie – Chiny są najważniejszym zagranicznym partnerem dyplomatycznym, gospodarczym i bezpieczeństwa Korei Północnej. Chińscy decydenci czują, że w toku rozmów 6-stronnych i innych mechanizmów optymalnym rezultatem byłoby zrzeczenie się przez północnokoreański reżim broni jądrowej i złagodzenie polityki zagranicznej i obronnej w zamian za gwarancje bezpieczeństwa, wsparcie gospodarcze i akceptację dyplomatyczną przez resztę społeczności międzynarodowej. Takie łagodne wyjście pozwoliłoby uniknąć budzących strach konsekwencji pośpiesznej zmiany reżimu – kryzysów humanitarnych, odbudowy gospodarczej, wyścigów zbrojeń i konfliktów zbrojnych.

A jednak skłonność Pekinu do naciskania na Phenian by ten zmodyfikował swoją politykę jest ograniczona fundamentalną okolicznością. W przeciwieństwie do większości decydentów w Seulu, Tokio i Waszyngtonie chińscy decydenci chcą zmienić zachowanie Phenianu, a nie jego reżim. Chińscy oficjele pozostają bardziej zaniepokojeni potencjalnym upadkiem Korei Północnej niż nieprzejednaniem jej rządu w kwestii nuklearnej i innych. Chińscy decydenci obawiają się, że dezintegracja Korei Północnej mogłaby spowodować rozległe zakłócenia gospodarcze w Azji Wschodniej; stworzyć duży napływ uchodźców przekraczających granice; osłabić wpływ Chin w Korei przez zakończenie ich wyjątkowego statusu interlokutorów z Phenianem; pozwolić wojsku amerykańskiemu na skoncentrowanie swojego potencjału militarnego na innych teatrach (np. na Tajwanie); i potencjalnie usunąć bufor oddzielający ich granice od amerykańskich sił lądowych (tj. gdyby armia amerykańska miała dokonać dyslokacji w północnej Korei). W najgorszym przypadku upadek Korei Północnej mógłby wywołać konflikt zbrojny i rozruchy społeczne na półwyspie – co mogłoby łatwo rozprzestrzenić się na terytorium chińskie. 

Dlatego chińscy decydenci konsekwentnie sprzeciwiają się akcji militarnej, ciężkim sankcjom gospodarczym i innym wydarzeniom, które mogłyby zagrozić stabilności na Półwyspie Koreańskim. Jakiekolwiek by nie były ich osobiste odczucia co do prowokacyjnej polityki zagranicznej i dynastycznych ambicji Kima, wolą mieć do czynienia z diabłem którego znają niż z upiorem z ich koszmarów.

 

Richard Weitz pisze cotygodniowy felieton dla The Diplomat na temat azjatyckich spraw obronnych i bezpieczeństwa. Weitz to senior fellow i dyrektor Center for Political-Military Analysis w Hudson Institute.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2010/05/10/china-eyes-dprk-devil-it-knows/

 

Opis stosunków Chiny-Korea Północna na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,stosunki_dwustronne,Korea_Polnocna



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów