Grecki kryzys finansowy i towarzyszące mu protesty społeczne i przemoc odbiły się szerokim echem na całym świecie. Chociaż kryzys ten jest generalnie postrzegany jako kwestia ekonomiczna i zadłużenia publicznego, jej szersze znaczenie może ostatecznie dotyczyć dziedziny geopolityki.
Jak przywódcy w praktycznie wszystkich państwach rozwiniętych, w tym w Stanach Zjednoczonych zaczynają sobie uświadamiać, oni również prędzej czy później stawią czoła fiskalnym wyzwaniom tego samego rodzaju co obecnie trapiące Ateny. W końcu ta rosnąca świadomość zadłużenia wywrze presję na budżety obronne i, ostatecznie, na struktury sojusznicze.
W szczególności stawką jest globalna architektura bezpieczeństwa ustanowiona przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników podczas epoki zimnowojennej. Ta trwała strategia oparta jest głównie o 2 kluczowe filary: Organizację Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) i sojusz amerykańsko-japoński. Pomimo ich sukcesów, oba sojusze zmagają się teraz z poważnymi ograniczeniami fiskalnymi i demograficznymi.
W Europie, hojne wydatki socjalne i starzejące się populacje wywierają coraz większą presję na budżety wojskowe. W przemówieniu wygłoszonym na spotkaniu NATO w lutym tego roku sekretarz obrony USA Robert Gates ostrzegł przed tym, co scharakteryzował jako "demilitaryzację Europy." W szczególności Gates podkreślił, że "od zakończenia Zimnej Wojny, budżety obronne państw [europejskich] i NATO stale się zmniejszają - nawet przy bezprecedensowych operacjach poza terytorium NATO w minionych 5 latach. Tylko 5 z 28 sojuszników osiąga cel wydatków wojskowych wynoszących 2% PKB."
Prowadzi to do pretensji po stronie amerykańskiej z powodu rosnącej percepcji, że niektórzy europejscy sojusznicy angażują się w strategię "free-riderów" - taką, która celowo dewaluuje sojusz nieproporcjonalnie przenosząc finansowy ciężar obrony Europy na barki amerykańskich podatników.
Demograficzne i fiskalne trendy w Europie sugerują, że sytuacja ta mocno się pogorszy w kolejnych latach i dekadach. Gdy ich populacje się starzeją, co skutkuje większymi kosztami opieki zdrowotnej i żądaniami emerytalnymi, państwa europejskie znajdą się pod większą presją by obcinać wydatki wojskowe jeszcze bardziej.
Tymczasem pacyficznemu filarowi amerykańskiej globalnej architektury bezpieczeństwa - sojuszowi amerykańsko-japońskiemu - prawdopodobnie nie będzie wiodło się lepiej. Pomimo obecnych amerykańsko-japońskich nieporozumień co do relokacji baz i protokołów operacyjnych, prawdziwe źródło napięć w długim okresie czasu znajduje się w sferze fiskalnej.
Amerykańscy oficjele od dawna wyrażają obawy o kurczące się japońskie wydatki na obronność. W niedawnym zeznaniu przed Kongresem USA admirał Robert Willard, dowódca U.S. Pacific Command, scharakteryzował sojusz amerykańsko-japoński jako "kamień węgielny naszej strategii bezpieczeństwa w Azji Północno-Wschodniej." Ale narzekał też na to, że budżet obronny Japonii zmniejsza się corocznie od 2002 roku.
Ponadto zainteresowanie Japonii, czy też jej zdolność do zwiększonych wydatków na obronę będzie musiała być pogodzona z obecnym wyzwaniem jakie stanowi zadłużenie - konkretnie wskaźnik długu do PKB wynoszący 170%. Na dodatek Japonia stoi w obliczu przytłaczającego demograficznego okresu przejściowego, który wywrze jeszcze większą presję na budżety narodowe. Wskutek niskiej płodności i gwałtownie starzejącej się populacji spodziewane jest, że całkowita populacja Japonii zmniejszy się ze 127 milionów obecnie do około 100 milionów w 2050 roku.
Gdy USA stawiają czoło nieuchronnie zmniejszającym się zdolnościom ich sojuszników, mogą próbować samodzielnie podtrzymywać struktury sojusznicze. Ale taka strategia spotka się z poważnymi przeszkodami gdy USA zostaną skonfrontowane z ich własnym kryzysem fiskalnym w nadchodzących dekadach. Raport wydany przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych (Bank for International Settlements) przewiduje, że Stany Zjednoczone w rezultacie swoich własnych trendów demograficznych i polityki fiskalnej mogą doświadczyć wskaźnika długu do PKB sięgającego od 200 do 450% w roku 2050. Szacunki Congressional Budget Office przewidują wskaźnik długu do PKB wynoszący 290% w tym samym okresie czasu.
W każdym razie prawdopodobnym rezultatem będą amerykańskie ograniczenia wydatków i poważna erozja globalnej architektury bezpieczeństwa pod przewodnictwem USA. Przyspieszy to przejście do wielobiegunowego ładu bezpieczeństwa, ze zmniejszonym amerykańskim wpływem i potęgą.
Niektórzy na świecie mogą z zadowoleniem powitać tę transformację, ale jak napisała amerykańska National Intelligence Council w swoim raporcie "Global Trends 2025" z 2008 roku, wielobiegunowy świat niekoniecznie oznacza wielobiegunowy, współpracujący ze sobą świat. W rzeczywistości bez stabilności i przewidywalności amerykańskiego przywództwa świat przyszłości będzie bardziej rywalizujący i bardziej sfragmentowany, i to w okresie historii kiedy globalna współpraca jest potrzebna do rozwiązania transnarodowych wyzwań takich jak terroryzm, proliferacja broni jądrowej i zmiany klimatyczne.
Aby uniknąć takich negatywnych następstw, Stany Zjednoczone muszą stawić czoło swoim własnym wyzwaniom fiskalnym. Co być może jeszcze ważniejsze, amerykańscy przywódcy polityczni powinni uznać i efektywnie wyartykułować Amerykanom związek przyczynowy między kwestiami zadłużenia publicznego w Stanach Zjednoczonych a trendami bezpieczeństwa międzynarodowego.
Stany Zjednoczone mogą też potrzebować poszerzenia i zróżnicowania swoich struktur sojuszniczych. W niedawnym przemówieniu na temat amerykańskiej postawy militarnej w Europie wiceasystent sekretarza obrony ds. planowania Janine Davidson stwierdziła, że "w erze ograniczeń zasobów USA nie mogą efektywnie zarządzać wyzwaniami dla globalnego bezpieczeństwa w pojedynkę." Davidson opowiedziała się wobec tego za szeroką strategią "partnerstwa i współpracy."
Takie partnerstwa mogłyby obejmować, obok obecnych sojuszników, wschodzące, demokratyczne państwa, takie jak Indie, jak również nowe rodzaje współpracy wojskowej z takimi państwami, w tym ćwiczenia lub faktyczne operacje z zakresu kontrterroryzmu, wsparcia humanitarnego/usuwania skutków katastrof lub cyberobronności.
Kluczową lekcją z greckiego kryzysu jest to, że fiskalne kryzysy i źle prowadzone budżety narodowe, zwłaszcza w państwach rozwiniętych, nie są jedynie kwestiami finansowymi. W dłuższym okresie czasu mogą sygnalizować, a nawet wywołać gruntowne i nieoczekiwane zmiany geopolityczne. Amerykańscy stratedzy i decydenci dobrze zrobiliby przygotowując się na te zmiany teraz, próbując je ukształtować kiedykolwiek to możliwe. Alternatywą byłaby powolna rezygnacja z architektury bezpieczeństwa, która utrzymywała i umacniała globalną stabilność i ekspansję gospodarczą przez ponad 6 dekad.
Paul J. Smith to profesor spraw bezpieczeństwa narodowego w Naval War College w Newport, Rhode Island. Opinie wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowiska lub politykę Departamentu Obrony USA.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/articles/5540/the-geopolitical-implications-of-the-greek-debt-crisis
FOTO: Flickr user Apos