Następny rywal Iranu: Turcja
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Następny rywal Iranu: Turcja
Meir Javedanfar The Diplomat 2010-06-23 22:57:39

Iran od dekad próbuje być liderem świata islamskiego. Gdy Turcja odwraca od niego uwagę i kieruje ją na siebie, czy nadciąga konfrontacja między tymi państwami?


Jeśli zapytasz Irańczyka o pierwszą rzecz jaka przychodzi mu na myśl gdy słyszy nazwisko Farid Al Din Hadad Adel, prawdopodobnie odpowie (jeśli o nim słyszał), że jest synem byłego przewodniczącego parlamentu Gholama Aliego Hadada Adela. A jeśli zapytasz co jeszcze, wówczas powie, że jest wnukiem najwyższego przywódcy irańskiego Aliego Chameneiego. Jest duża szansa, że nikt nie określi go jednym z najbardziej znanych dziennikarzy Iranu, bo w rzeczywistości nim nie jest.

Więc kiedy Hadad Adel junior postanowił napisać w lutym artykuł opiniotwórczy dla strony internetowej Jahan News (powiązanej z główną agencją wywiadowczą Iranu, VAVAK), w którym przewidywał, że przeciwko Iranowi wkrótce może zostać wszczęta kolejna wojna, niewielu ludzi zwróciło na to uwagę. Ani też nie zwrócono większej uwagi na jego pogląd co do tego, które państwo jest najbardziej prawdopodobnym sprawcą:

"Jeśli uważamy opcję wojny za możliwość, musimy zwrócić uwagę na kanał narzucenia takiej wojny. Gdzie jest państwo, które ma odpowiednie zasoby ludzkie? Które państwo może mieć nadzieję na wejście swoich europejskich i amerykańskich sojuszników na arenę wojenną, jeśli przystąpi do wojny z nami? Czy NATO będzie uważane za stronnika naszego przyszłego wroga czy Liga Arabska? Odpowiedź jest jasna. Turcja jest jedyną opcją realizacji ambicji Zachodu."

Stosunki Iranu z Turcją faktycznie mocno się poprawiały w chwili gdy opublikowano ten artykuł. Turecki premier Recep Tayyip Erdogan odwiedził Teheran 28 października poprzedniego roku i była to bardzo udana wizyta, podczas której spotkał się on z najwyższym przywódcą Iranu jak również z prezydentem Mahmudem Ahmadinejadem. Czynniki te plus reputacja Hadada Adela jako kogoś, kto otrzymał swoje stanowisko szefa rady politycznej popularnego magazynu Hamshahri Javan (Hamshahri dla Młodzieży) z racji swoich powiązań rodzinnych, a nie kompetencji, skłoniły wielu do odrzucenia kontrowersyjnej prognozy Hadada Adela.

Ale tak naprawdę może on mieć słuszność.

Podczas gdy niektórzy na Zachodzie obawiają się utworzenia nowego sojuszu irańsko-tureckiego, powinni też być świadomi, że pomimo jak by się zdawało bliskich stosunków pomiędzy oboma państwami są w Iranie ludzie, którzy patrzą na Turcję z podejrzliwością. Turcja może być przyjacielem dzisiaj, ale dla republiki islamskiej jest jutrzejszym rywalem.

Dowody są bardzo dobrze widoczne. Irański rząd wydał setki milionów dolarów na wsparcie dla Hamasu. Jednak obecnie najbardziej popularną flagą zagraniczną w Gazie jest turecka, a nie irańska. Są ludzie, którzy nazywają swoje dzieci Erdogan (lecz raczej nikt nie nazywa swojego dziecka Ahmadinejad).

Tymczasem dla niektórych Irańczyków turecka flotylla nie powinna być interpretowana jako atak na izraelskie oblężenie Gazy, ale w pierwszym rzędzie jako atak przeciwko ich wpływom w Gazie. Zaświadczają o tym starania Iranu o wysłanie swojej własnej flotylli. Głównym celem Iranu nie jest pomoc Palestyńczykom, którzy cierpią konsekwencje oblężenia - jest to może drugim lub trzecim w kolejności powodem. Jego celem numer jeden jest w rzeczywistości utrzymanie swojej pozycji i wpływów w Gazie w porównaniu z Turkami oraz poprawienie swojego wizerunku w świecie islamskim jako obrońcy islamskich interesów.

Tak samo jest z Syrią. Iran od lat próbuje zdobyć syryjski rynek. Irańscy przedstawiciele podobno smarują ręce skorumpowanym syryjskim oligarchom takim jak Rami Makhlouf i rodzina Assadów. Inwestowali też w tym kraju, kiedy był on uważany za pariasa i nikt inny by tam nie inwestował. Było tak w szczególności po zabójstwie byłego libańskiego premiera Rafika Haririego [w 2005 roku]. Teraz przybyli Turcy i ze swoim porozumieniem o wolnym handlu penetrują syryjską gospodarkę i zabierają Iranowi udział w tym rynku. Fakt, że oba państwa dzielą granicę lądową (w przeciwieństwie do Iranu i Syrii) czyni Turcję nawet jeszcze bardziej atrakcyjną destynacją.

Prowadzona ostatnio przez Erdogana polityka sugeruje, że jest on na drodze do uczynienia z Turcji lidera świata islamskiego, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie - czyli osiągnięcia czegoś, co Iran próbuje zrobić od 32 lat. Ta rzeczywistość ostatecznie wymusi ich rywalizację i konflikt o strefy wpływów.

Spośród tych 2 państw Turcja ma większą i bardziej zaawansowaną gospodarkę. Jej stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i UE są dużo lepsze niż Iranu. Podobnie jej stosunki z państwami sunnickimi jak też z szyickimi. W konsekwencji poprawa stosunków z Turcją oferuje dużo lepsze perspektywy i korzyści dla wielu państw i ugrupowań bliskowschodnich. I chociaż nie zerwą one stosunków z Iranem, rosnąca obecność Turcji prawdopodobnie będzie się odbywać wysokim kosztem dla Teheranu.

Irańscy przywódcy wkrótce zaczną szukać jakiejś przewagi konkurencyjnej. Z ich gospodarką w ruinie i państwem izolowanym bardziej niż przedtem, uzbrojenie się w broń jądrową prawdopodobnie będzie dla najwyższego przywódcy Iranu najbardziej atrakcyjnym i dogodnym środkiem na zyskanie przewagi nad Turkami.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2010/06/18/iran%E2%80%99s-next-rival-turkey/

 

FOTO: Flickr user Tolga "Musato"


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów