Najważniejsze pytania i odpowiedzi dotyczące zaprzysiężenia na prezydenta Korei Południowej konserwatysty Lee Myung-baka i możliwych konsekwencji dla sytuacji na Półwyspie Koreańskim i w regionie.
Kim jest Lee Myung-bak?
Lee Myung-bak urodził się w 1941 roku w japońskiej Osace, gdzie jego ojciec był pracownikiem sezonowym. W latach 1977-92 Lee był dyrektorem wykonawczym różnych firm wchodzacych w skład koncernu Hyundai. Z tego okresu pochodzi jego pseudonim „buldożer”, odnoszący się do zdolności realizowania trudnych, ambitnych projektów. W 1992 roku Lee zaangażował się w politykę, zdobywając mandat parlamentarzysty, którym był do 1998 roku. W latach 2002-06 był burmistrzem Seulu. Zasłynął wówczas zburzeniem zatłoczonej autostrady biegnącej przez centrum stolicy Korei Południowej i budową popularnego parku wodnego, za co magazyn „Time” nadał mu tytuł „Bohatera Środowiska Naturalnego.”
W wyborach 19 grudnia 2007 roku Lee Myung-bak, kandydat opozycyjnej, konserwatywnej Wielkiej Partii Narodowej, zwyciężył w wyborach prezydenckich. Nowy prezydent Korei Południowej jest chrześcijaninem, a jego zadeklarowany majątek osobisty to około 37 milionów dolarów.
Jak będzie wyglądać polityka Lee wobec KRL-D?
W przemówieniu inauguracyjnym wygłoszonym 25 lutego Lee Myung-bak powtórzył, że „zjednoczenie obu Korei jest od dawna żywionym pragnieniem 70 milionów Koreańczyków”, ale zaznaczył jednocześnie potrzebę odideologizowania stosunków międzykoreańskich i nadania im pragmatycznego charakteru. Lee już wcześniej zapowiedział odejście od prowadzonej przez jego dwóch poprzedników „słonecznej polityki” wobec Phenianu i zamierza powiązać hojnie dotąd płynącą z Korei Południowej pomoc gospodarczą z postępem w procesie denuklearyzacji KRL-D. Jednocześnie Lee przedstawia Phenianowi konkretne korzyści w zamian za demontaż programu nuklearnego w postaci sowitego międzynarodowego funduszu inwestycyjnego, którego efektem, jak przewiduje Lee, byłoby podniesienie poziomu PKB do 3 tysięcy dolarów na osobę (z poniżej tysiąca dolarów obecnie) w ciągu 10 lat. W przemówieniu inauguracyjnym Lee powiedział też, że w celu przedyskutowania kwestii zjednoczenia „przywódcy [obu Korei] powinni spotkać się kiedykolwiek będzie to konieczne.”
Na zamiar przyjęcia twardszej, zbliżonej do Waszyngtonu, linii wobec Korei Północnej wskazują nominacje ministerialne ogłoszone 18 lutego. Stanowiska ministra spraw zagranicznych (Yu Myung-hwan), ministra obrony (Lee Sang-hee) i ministra zjednoczenia (Nam Ju-hong) przypadły rzecznikom zacieśnienia sojuszu z USA i usztywnienia polityki wobec Phenianu. Lee Myung-bak wcześniej w ramach planu odchudzenia i zwiększenia efektywności rządu zamierzał w ogóle rozwiązać ministerstwo zjednoczenia, ale zrezygnował z tego planu pod naciskiem rywali politycznych.
Według analityków twardsze stanowisko Lee nie będzie jednak oznaczać radykalnego zwrotu w stosunkach międzykoreańskich. Lee zamierza kontynuować wspólne projekty gospodarcze, które przeobraziły relacje między oboma Koreami w ostatnich latach, jeśli tylko Phenian będzie wykazywał rzeczywiste dążenie do realizacji porozumienia o demontażu programu nuklearnego z 13 lutego 2007 roku. Wiele zależy więc od reakcji Phenianu na przejęcie władzy w południowej części Półwyspu przez konserwatystów.
Jak zmienią się stosunki Korei Południowej z mocarstwami regionalnymi?
Pewna jest poprawa stosunków Korei Południowej z Japonią. Sprzyjać będzie temu deklarowane przez Lee Myung-baka dążenie do odbudowy sojuszu z USA, który nieco ucierpiał w ostatnich latach wskutek rozbieżności co do polityki wobec KRL-D. Usztywnienie stanowiska wobec Phenianu i zbliżenie do linii Waszyngtonu bardzo odpowiadałoby Japonii, jak dotąd najbardziej sceptycznej wobec negocjacji z Phenianem, domagającej się wyjaśnienia kwestii Japończyków uprowadzonych w przeszłości do Korei Północnej. Wyrazem dążenia do poprawy stosunków z Japonią jest powierzenie funkcji ministra spraw zagranicznych Korei Południowej Yu Myung-hwanowi, który jak dotąd piastował funkcję ambasadora w Tokio.
Godne odnotowania jest, że premier Japonii Yasuo Fukuda był najznaczniejszym zagranicznym przywódcą obecnym na ceremonii zaprzysiężenia Lee Myung-baka. Po ceremonii doszło do spotkania obu przywódców, na którym ustalono, że Lee Myung-bak odwiedzi Japonię na wiosnę, a w drugiej połowie roku do Korei Południowej przybędzie premier Fukuda; bardzo możliwe jest też zaproszenie prezydenta Lee do udziału w szczycie Grupy G-8 na wyspie Hokkaido w lipcu. Tym samym przywrócono regularne spotkania na najwyższym szczeblu, których brakowało od 2004 roku, kiedy premier Japonii Junichiro Koizumi (2001-06) zraził do siebie Seul wizytami w kontrowersyjnej świątyni Yasukuni, upamiętniającej Japończyków poległych w działaniach wojennych, wśród nich również skazanych zbrodniarzy wojennych. Spodziewane jest, że pragmatyczne podejście obu przywódców do polityki zagranicznej pozwoli zminimalizować wpływ różnic w kwestiach historycznych na stan stosunków dwustronnych. Lee Myung-bak zapowiedział, że nie będzie domagał się od rządu Japonii nowych przeprosin za rządy kolonialne w latach 1910-45.
Niepewny jest natomiast kierunek rozwoju stosunków koreańsko-chińskich. Według Pekinu położenie nacisku na odbudowę stosunków Korei Południowej z USA może odbić się niekorzystnie na relacjach koreańsko-chińskich. Z takim przesłaniem w zeszłym miesiącu prezydenta-elekta odwiedził specjalny chiński wysłannik Wang Yi. Lee Myung-bak powiedział mu wówczas, że poprawa stosunków z Chinami może iść w parze z poprawą stosunków z USA, i że Seul przyczyni się do powodzenia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Jak się wydaje najwięcej będzie jednak zależeć od tego, czy Lee Myung-bak postanowi zaangażować Koreę Południową w kontrowersyjne przedsięwzięcia amerykańskie z zakresu bezpieczeństwa, zwłaszcza projekt budowy systemu antyrakietowego, który może być odebrany jako wymierzony przeciw Chinom.
|