W ciągu ostatnich 2 lat Turcja przystąpiła do zmasowanej politycznej, społecznej i gospodarczej ofensywy na Bałkanach, skupiając się głównie na Bośni-Hercegowinie.
W ponad 2 dekady po tym jak Turcja po raz pierwszy formalnie złożyła aplikację o członkostwo w Unii Europejskiej, teraz wydaje się rozwijać dwustronną strategię: zwracania swojej uwagi na wschodnich sąsiadów (w szczególności Syrię, Iran i Rosję), a zarazem dążenia do zwiększania swoich szans na członkostwo w UE przez intensyfikację wpływów w państwach bałkańskich, które stają się bliższe Europie. Ambicje Turcji na Bałkanach zmusiły EU do zwrócenia większej uwagi na procesy polityczne w tym regionie, gdzie także Rosja i Stany Zjednoczone rywalizują o wpływy.
Po przystąpieniu Rumunii i Bułgarii do UE w 2007 roku Bruksela spowolniła proces członkostwa dla państw zachodnich Bałkanów przy założeniu, że uczynienie tego nie będzie miało rzeczywistych skutków, jako że państwa te, otoczone przez inne państwa członkowskie NATO i UE, nie mają żadnej alternatywy niż posuwać się w kierunku Europy.
Ale teraz, gdy Turcja adoruje państwa z większością ludności muzułmańskiej - Albanię, Kosowo i Bośnię, a Rosja finansowo i politycznie wspiera Serbię i Serbów w Bośni, UE (z poparciem Stanów Zjednoczonych) uznaje za konieczne przyspieszenie procesu akcesyjnego próbując przeciwstawiać się rosnącym wpływom tureckim i rosyjskim w regionie.
Turcja po raz pierwszy formalnie zgłosiła kandydaturę do członkostwa w UE w 1987 roku. Te starania o członkostwo były wielokrotnie odrzucane przez inne państwa członkowskie UE z różnych powodów i obecnie znajdują się w impasie. Najwcześniejszą realistyczną datą wejścia do UE jest rok 2021. Lecz wówczas Turcja może już nie być zainteresowana przystąpieniem do UE, ani nawet uznawać je za korzystne. Z pewnością Ankara z wielką uwagą przygląda się kryzysowi finansowemu i niepokojom w Grecji oraz reakcji UE, prawdopodobnie kalkulując, że może nie ma zbyt wielu korzyści z przystępowania do UE w tym momencie.
Przez tylne drzwi Europy
W dużej części dzięki swojej historycznej roli w regionie Turcji udało się rozbudować swoje wpływy dyplomatyczne i ekonomiczne w tych państwach bałkańskich, które wciąż są w poczekalni UE - w miejscach, na które UE nie zdołała rozciągnąć swojej władzy, albo którymi po prostu straciła zainteresowanie.
Głównie w Bośni i Albanii kulturalne i religijne ślady Imperium Ottomańskiego wciąż istnieją i Turcja pragnie je wykorzystać. Dla Turcji odtworzenie swojej roli jako dobroczyńcy Bałkanów, na peryferiach UE, jest użytecznym sposobem zapewnienia sobie bliższej współpracy z Europą i umocnienia wizerunku Ankary jako nieodzownego partnera geopolitycznego w regionie. Jest to strategia, która zasadniczo oznacza, że UE musi albo przyjąć Turcję jako członka, albo zmierzyć się z Turcją na Bałkanach, a może i gdzie indziej.
Od połowy zeszłego roku tureckie firmy zbudowały największy kampus uniwersytecki na Bałkanach, w dzielnicy Sarajewa, Ilidzy. Ponadto wiele prywatnych i państwowych tureckich firm napłynęło do Bośni, gdzie Turcja jest 4. największym inwestorem za Austrią, Słowenią i Niemcami. Turcja i Bośnia podpisały też szereg porozumień dwustronnych, w tym umowę o produkcji broni.
Tureccy oficjele raz po raz podkreślają wagę więzi z Bośnią, potwierdzając zobowiązanie Ankary do ochrony suwerenności, jedności politycznej i integralności terytorialnej Bośni. W ciągu minionych 6 miesięcy Turcja z powodzeniem zorganizowała szereg spotkań między ministrami spraw zagranicznych Serbii, Chorwacji i Bośni, z kulminacją w deklaracji ze Stambułu podpisanej pod koniec kwietnia. Deklaracja ze Stambułu zmierza do poprawy stosunków regionalnych, umocnienia stabilności i przyciągnięcia inwestycji zagranicznych, jak również działania w kierunku członkostwa w UE.
Turcja okazała się też zręcznym mediatorem w regionie. Od października zeszłego roku Turcja z powodzeniem mediowała przy 5 rundach rozmów zmierzających do przywrócenia więzi dyplomatycznych między Serbią a Bośnią. W następstwie intensywnych spotkań między dyplomatami serbskimi i tureckimi pod koniec 2009 roku i na początku 2010 roku serbski parlament pod koniec marca przyjął rezolucję przepraszającą za niezapobieżenie masakrze w Srebrenicy i wyrażającą sympatię dla jej ofiar.
Pieniądze mówią i generalnie są słuchane. Każdy z tych politycznych przełomów następował po tureckich obietnicach zwiększonych inwestycji. Na początku maja Turcja wyraziła gotowość sprywatyzowania kruchej finansowo serbskiej państwowej linii lotniczej JAT. Pod koniec 2008 roku kupiła 49% bośniackiej przewoźnika narodowego B&H Airlines. A od stycznia tego roku serbscy eksporterzy sprzedają swoje produkty w Turcji bez opłat celnych.
Impas w reformach
Pragnienie Turcji postawienia się w roli przywódcy regionalnego i siły pojednawczej zapewne nie okaże się popularne u państw członkowskich UE. Unia Europejska traktuje Bałkany jak swoje terytorium of 15 lat, nawet mimo tego, że jej zaangażowanie było prowadzone ani bez wielkiego entuzjazmu ani bez jasnej strategii.
Od kiedy UE postanowiła 5 lat temu przekazać największe uprawnienia decyzyjne politykom bośniackim (która to strategia katastrofalnie zawiodła), proces reform pozostaje w impasie. W końcu w październiku zeszłego roku UE i Stanu Zjednoczone wzmogły presję, przeprowadzając kilka rund rozmów z bośniackimi przywódcami i próbując przyspieszyć reformy niezbędne dla starań kraju o członkostwo w UE.
Jednak po pierwszym takim spotkaniu w październiku zeszłego roku jasne było, że postęp nie zostanie osiągnięty. Nawet niektórzy przedstawiciele międzynarodowi, w tym dyplomaci francuscy i brytyjscy, nie spodziewają się żadnego dużego przełomu i znowu zaprzestali prób nakłaniania bośniackich przywódców do przystąpienia do dalszych rozmów. Bośniaccy oficjele ze swej strony sygnalizują, że reformy nie są w agendzie na rok 2010, gdyż na horyzoncie rysują się październikowe wybory.
Mimo wszystko UE zaplanowała kolejny szczyt bałkański w Sarajewie w czerwcu, mając nadzieję na "wzmocnienie europejskiej perspektywy regionu." Hiszpania, do końca czerwca zajmująca rotacyjną prezydencję bloku, planowała zaprosić "stosownych partnerów", takich jak Stany Zjednoczone, Rosję i Turcję do wzięcia udziału w spotkaniu.
Wcześniej w tym roku Serbia, poparta przez Rosję, zbojkotowała podobne spotkanie w Słowenii, bo zaproszeni zostali przywódcy kosowscy. Po tamtym fiasku UE podjęła kroki by nakłonić Serbię do współpracy, ogłaszając że zniesie ograniczenia dotyczące porozumienia o stabilizacji i stowarzyszeniu (SAA) z Serbią, co jest kluczowym krokiem przed końcową aplikacją tego państwa o członkostwo w UE.
27 maja UE wydała rekomendację ws. implementacji reżimu bezwizowego dla Albanii i Bośni, chociaż technicznie oba państwa spełniły niezbędne wymagania w październiku zeszłego roku. Tymczasem ministrowie spraw zagranicznych UE wyrazili pod koniec zeszłego roku poparcie dla wniosku Albanii o status oficjalnego kandydata do UE.
Przyciąganie ze wschodu
Niektórzy przedstawiciele społeczności międzynarodowej z doświadczeniem na zachodnich Bałkanach proponują nowe unijne podejście do tego regionu. Najbardziej obiecujące, promowane przez oficjeli takich jak brytyjski dyplomata i były wysoki przedstawiciel w Bośni Paddy Ashdown, jest utworzenie specjalnego biura przedstawicielskiego UE dla całego regionu, zamiast osobnych biur w każdym państwie. Stanowi to zmianę myślenia, która traktuje region jako całość zamiast indywidualnych państw.
Kolejną obawą państw zachodnich jest to, że rosnący wpływ Turcji mógłby pociągnąć na wschód państwa z większością ludności muzułmańskiej - Bośnię i Albanię. Ale obawy te są przesadzone, jako że oba te państwa bardzo chcą wstąpić do UE. To powiedziawszy, obawom tym towarzyszą rosnące wpływy polityczne i finansowe Rosji w regionie, głównie w Serbii i zdominowanej przez Serbów Republice Serbskiej w Bośni.
Rosja popiera stanowisko Serbii względem Kosowa. Rosyjscy przedstawiciele mówią, że jakiekolwiek poparcie dla jednostronnej deklaracji niepodległości Kosowa jest niemoralne i nielegalne. Rosyjscy i serbscy przywódcy uzgodnili w październiku zeszłego roku utworzenie w serbskim mieście Nis wspólnego centrum reagowania na sytuacje nadzwyczajne. Ponadto w ostatnich miesiącach były niepotwierdzone doniesienia mediów, że Rosja planuje założyć bazę wojskową w południowej Serbii, graniczącej z Kosowem.
Rosja zrobiła też postępy w Bośni, stawiając się w roli gwaranta i protektora Republiki Serbskiej w instytucjach międzynarodowych. W 2008 roku rosyjska państwowa firma gazowa Gazprom przejęła serbski przemysł naftowy, natomiast w Bośni jej obecność jest odczuwalna poprzez własność nad przemysłem naftowym Bośniackich Serbów.
Podczas swojej pierwszej oficjalnej wizyty w Serbii w październiku zeszłego roku rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew ogłosił zatwierdzenie prośby Serbii o pożyczkę w wysokości 6 miliardów dolarów. Miedwiediewowi towarzyszyła 100-osobowa delegacja, w większości złożona z biznesmenów.
Od niepodległości Czarnogóry od Serbii w 2006 roku rosyjscy inwestorzy sprywatyzowali i przejęli większość firm państwowych i prywatnych i teraz kontrolują większość sektora turystycznego, głównej podstawy dochodów kraju. Pod wpływem Rosji, nawet mimo tego że władze w Belgradzie ogłosiły się prounijnymi, Czarnogóra wciąż debatuje nad tym, czy powinna przystąpić do NATO i pomysł ten popiera tylko 20% serbskiej populacji tego kraju.
Turecka dyslokacja dyplomatyczna i finansowa na Bałkanach wywołała szybką reakcję UE, która ma nadzieję pozostać głównym autorytetem w regionie. Bruksela faktycznie ma dużo do nadrobienia, w dużej mierze dlatego, że przez minione 4 lata straciła wiele ze swej wiarygodności. Stany Zjednoczone także będą zmuszone zwiększyć swoją obecność by przeciwstawić się rosyjskiemu przypływowi na Bałkany. Zarówno Stany Zjednoczone jak i UE zobaczą, że trzeba zapłacić cenę za utratę zainteresowania regionem po 2001 roku.
Anes Alic jest bazującym w Sarajewie dyrektorem wykonawczym ISA Intel, starszym analitykiem ISN Security Watch i współpracownikiem Oxford Analytica. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Vying_For_Influence_In_The_Balkans/2059788.html
FOTO: Flickr user Raindrop Turkish House